Odpowiedz 
33 sceny z życia
15-02-2009, 02:09 PM
15-02-2009 02:09 PM
33 sceny z życia
[Obrazek: kmfwkurwiamui5.jpg]
[Obrazek: w336.png]

Szumowska mało mówi o samej śmierci. 33 sceny z życia to film o umieraniu: proces jest w trakcie. W centrum zainteresowania stoi rodzina, która też na swój sposób umiera; to są ludzie, którzy bardzo się kochają, ale są jakby tą miłością zmęczeni. I przede wszystkim - nie potrafią rozmawiać. Nie wiem, czy Szumowska kpi sobie z tej inteligenckiej krakowskiej rodziny, czy to wychodzi jakoby przez przypadek, ale pustka kłuje w oczy. Paradoksalnie tylko ojciec, Jurek (rewelacyjny Hudziak), nie zdaje się uciekać po śmierci żony. Pije, ale picie - jak mi się wydaje - jest bardziej rozpamiętywaniem niż ucieczką. Ucieka za to Julka - bezsilna wobec śmierci rodziców, chce dokonać jakiejś namacalnej zmiany.

Udało się Szumowskiej fenomenalnie pokazać samo oczekiwanie na śmierć - napięcie i znużenie, oswajanie lęku, irytację i marazm. Rzeczywistość szpitalna pokazana może nie naturalistycznie (oj, dałoby się, dało), ale tak sugestywnie, że do teraz kłuje mnie gdzieś myśl o zacinającej się windzie. Ten motyw pojawia się kilkakrotnie, tu ma też miejsce jedna z lepszych scen filmu: Kaśka (Iza Kuna, moja aktorka miesiąca) wsiada do windy, ale winda nie chce się domknąć, na korytarzu stoi Julka (Jentsch, znakomita z resztą, sposobem jakimś jej kreacji nie przyćmiewa chybiony dubbing), Kaśka mówi, że pierdoli. Drzwi windy wędrują w tę i we wtę. Koszmar.

[Jeszcze jedno: wbrew intencjom twórców nie potrafię myśleć o bohaterach w oderwaniu od postaci prawdziwych: jak widze umierającą Baśkę - rewelacyjna Hajewska - to widzę Terakowską (jedna z ważniejszych pisarek mojego dzieciństwa, wychowała jakąś cząstkę mnie Lustrem pana Grymsa i przede wszystkim Córką czarownic); jak widzę Kaśkę, to jakbym miała w rękach Moją mamę czarownicę Katarzyny Nowak; i tak dalej, i tak dalej]

Pytanie: skąd głosy krytyki o poczuciu humoru Szumowskiej? Postać Maćkowiaka - niby że błazen? Podczas wybierania sukienki do trumny Julka siada przy ścianie i stwierdza, że to całe zamieszanie - totalny absurd. Trumna skręca w złą alejkę? To raczej groteska codzienności. Cały czas myślimy o śmierci w bardzo patetycznych kategoriach, a przecież trzeba wybrać trumnę, ubranie, dopilnować grabarzy. Szereg zupełnie przyziemnych czynności. Ta zbitka budzi bardzo gorzki śmiech, ale to nie jest żadna inwencja Szumowskiej, żadne krzywe zwierciadło. To wierna rejestracja rzeczywistości. Dobry film. Bardzo, bardzo dobry film.

DON'T BLINK AND TURN LEFT.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 07:41 PM
15-02-2009 07:41 PM
 
Dokładnie się zgadzam. Film zaskoczył mnie zupełnie innym podejściem do tematu. Te wszystkie "zabawne" sceny tak naprawdę pokazywały prawdziwą rzeczywistość a ich groteskowość (szczególnie z tym pomyleniem drogi na cmentarzu) podkreślała, że tak w życiu bywa. SPOILER Sama tylko scena śmierci matki głównej bohaterki jest wypełniona światłem. Zupełnie spokojna scena, która zaskoczyła mnie w formie i treści. SPOILER.
Myślę, że to jeden z najlepszych polskich filmów, jakie w ogóle powstały. Pozbawiony pretensjonalności, patosu i drętwych dialogów. Oglądając to w kinie cieszyło mnie, że oglądam polski film, w którym reżyser choć raz nie obawiał się pokazać rzeczywistości takiej, jaka jest naprawdę - nie bał się pośmiać z naszego napuszonego katolicyzmu - przecież sceny namaszczania wyglądały jak zwykłe "odfajkowanie" sprawy.
Brawa dla twórców za rewelacyjne, jak na polskie kino, podejście do tematu.

http://www.themoviesforum.info
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 07:51 PM
15-02-2009 07:51 PM
 
ARmy napisał(a):Te wszystkie "zabawne" sceny tak naprawdę pokazywały prawdziwą rzeczywistość a ich groteskowość (szczególnie z tym pomyleniem drogi na cmentarzu) podkreślała, że tak w życiu bywa.
pol roku temu jednej mojej ciotce zle grob wykopali i byly jakies okropne sceny na pogrzebie, bo sie okazalo, ze trumna nie chce wlezc.
najwidoczniej polscy krytycy nie chodza na pogrzeby.

DON'T BLINK AND TURN LEFT.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 07:56 PM
15-02-2009 07:56 PM
 
Zaraz, polscy krytycy? Ci sami, którzy okrzyknęli "33 sceny z życia" niemalże skończonym arcydziełem? To raczej widzowie kręcą nosem. Czytałem opnie tak zwanych "zwykłych ludzi" (przy czym zaznaczam, że nie mówię o komentarzach z Filmwebu czy Onetu, ale o tzw. "ludziach na poziomie"), którzy również obruszali się na to wszystko, mówili, że to wszystko udziwnienie, że bez szacunku, że niech polskie kino będzie inne, ale nie od razu takie wynaturzone itp. itd. Czytałem o "kompletnej porażce artystycznej" itp. O dziwo czytałem również, że to "typowy polski film" (w tym pejoratywnym znaczeniu), co mi się osobiście w głowie nie mieści. Bo jest do dobre kino (nie rewelacyjne, ale dobre) i w zasadzie mogę się tylko podpisać pod Artemis.

Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 08:10 PM
15-02-2009 08:10 PM
 
Negrin napisał(a):Zaraz, polscy krytycy? Ci sami, którzy okrzyknęli "33 sceny z życia" niemalże skończonym arcydziełem? To raczej widzowie kręcą nosem.
Chodziło mi o zakwalifikowanie 33 scen do gatunku tragikomedii czy czegoś takiego - że niby elementy groteski, farsy, że rozładowanie napięcia... A to tzw. proza życia (aj!). Szufladka gatunkowa niepotrzebna. Szumowska ma nieprawdopodobny skan rzeczywistości.

DON'T BLINK AND TURN LEFT.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 08:25 PM
15-02-2009 08:25 PM
 
Nie rozumiem. A tragikomedia, groteska, farsa -- to wszystko nie mówi o rzeczywistości i "prozie życia"? Bo generalnie takie jest (w skrócie i uproszczeniu) działanie tychże.

Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 08:35 PM
15-02-2009 08:35 PM
 
Ale te słowa sugerują, że Szumowska coś tam zniekształca, wprowadza jakiś element odrealniający, a tak nie jest. Ale OK :)

DON'T BLINK AND TURN LEFT.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-02-2009, 08:49 PM
15-02-2009 08:49 PM
 
Oczywiście, że jest. Groteska to nie tylko zniekształcenie. Sam fakt doboru takich a nie innych scen "robi" groteskę. I fakt, że to "sceny z życia" (nomen omen) nie czyni ich nic mniej groteskowymi. Bo to właśnie życie (jak w tym przypadku z nie takim grobem) bywa groteskowe. Twórca albo to pokazuje i to tak, żeby się śmiać, choćby i przez łzy albo zgrzytanie zębów) -- i robi w kinie groteskę -- albo komentuje w sposób stricte poważny.

Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-02-2009, 03:43 AM
16-02-2009 03:43 AM
 
znowu klocimy sie o slowa - wazne, ze sie generalnie zgadzamy:).

DON'T BLINK AND TURN LEFT.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27-04-2009, 07:37 PM
27-04-2009 07:37 PM
 
spoilery chyba

Ktoś mi kiedyś powiedział, że wulgaryzmy są piękne, ale w odpowiednich chwilach.
W '33 sceny z życia' przekleństwa brzmią pięknie, niczym poezja. Odpowiednia ilość, idealna sytuacja i rewelacyjny ton. W "polskiej filmie" jest to bardzo rzadkie.

Nie jest to zdecydowanie arcydzieło, ale jak najbardziej dobry film, na standardy Europy. Czym się różni od pozostałych "ambitnych" polskich produkcji? Zdecydowanie bardziej profesjonalnie i bardziej europejsko. Zdjęcia nie wyglądają tak fatalnie, bardzo fajne połączenie muzyki i "czarne ujęcia". Wspomiany wcześniej motyw windy - coś rewelacyjnego.

Jednak nawyki polskiej szkoły nie zrobiły Szumowskiej dobrze - dostrzegam tutaj, typowo dla polskiego filmu, wciskanie na siłe "erotyki z wolną interpretacją". Mam tutaj na myśli tą sytuacje z Adrianem i ich nagły, bez przyczyny wytbuch namiętności. Polacy lubią coś takiego robić, nie rozumiem tego.
Innym nawykiem jest dążenie do maksymalnego, ambitnego dołowania. Było to już mówione w przypadku "Placu Zbawiciela". Polacy lubią dołujące filmy. Szumowska niby to miesza z komedią, ale wciąż próbuje w jak najbardziej ambitny sposób dołować widza, tak, żeby po seansie czuł sie jak na ekstremalnym kacu. To jest nawet ciekawym rozwiązaniem, ale co za dużo to nie zdrowo, a Polska ma już dużo fimów o takiej funkcji.

Podsumowując, nie żałuje spędzonego czasu przy filmie. Jestem pozytywnie zaskoczony.
8/10

edit: aha, scenografia bardzo ładna.
obrazek w wiadomości Artemis - bardzo miły dla oka... inne ujęcia prezentują się na podobnym poziomie.

picek
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27-04-2009, 08:16 PM
27-04-2009 08:16 PM
 
picek napisał(a):Mam tutaj na myśli tą sytuacje z Adrianem i ich nagły, bez przyczyny wytbuch namiętności. Polacy lubią coś takiego robić, nie rozumiem tego.

przyczyną jest namiętność 8)

co do dołu - ja tu bardziej wyczuwałem najczarniejszy humor, ironie, szyderstwo, absurdy realu. "ambicja" zmierzenia się z kwestiami ostatecznymi (i ich odmitologizowanie) nie może być epitetem. szkoda filmu i ambicji Szumowskiej dla tego typu określeń. Ale cieszę się, że coraz więcej osób docenia "33 sceny". Rewelacyjny film, z każdym dniem coraz bardziej.

Celuloidowi Fetyszyści: Seks, perwersja, krew
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28-04-2009, 07:45 PM
28-04-2009 07:45 PM
 
To jest jeden z tych filmów, których nie ma się ochoty oglądać poraz drugi. Winda wciąż mnie prześladuje.

DON'T BLINK AND TURN LEFT.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-05-2010, 10:34 PM
31-05-2010 10:34 PM
 
Nie zdzierżyłem, przykro mi. Wyłączyłem w połowie, bo film ten tak angażuje, jak oglądanie rosnącej trawy na polu. I tak, bije od tego filmu typowa polskość - wydziera się z każdej sceny, z każdego dialogu, z każdej strony. Czasem lepiej (świetny motyw z windą, ten z księdzem o dziwo też niezły), w większości gorzej. Irytuje ten film - irytuje nie tyle podejściem do sprawy życia i śmierci (bo to, że ktoś reaguje tak, a nie inaczej, to nie jest powód, aby wieszać na filmie psy), co wykonaniem, nijaką lub przesadzoną i sztuczną grą aktorską (tak w ogóle to dziwi mnie dobór aktorów i następnie ich zdubbingowanie - lokalni byli niedostępni czy jak? strasznie wkurzający motyw), napuszonymi do potęgi motywami (te wszystkie wejścia muzyki, że to niby gra orkiestra Stuhra są mega nietrafione), no i oczywiście znowu faktem, że jak ważny film polski, to musi być brudno, szaro i do dupy, a całość koniecznie z otoczką "ważką społecznie".

5/10 - tylko dlatego, że nie obejrzałem do końca i że są tam jednak jakieś plusy; niemniej to kolejny na maksa przereklamowany film polski, który nie wiem jakim cudem dorobił się statusu dzieła na miarę Kieślowskiego.

Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/mymovies/list?l=27018617
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości