47 Ronin (2013)
#61
(20-04-2014, 00:44)Gieferg napisał(a):
Cytat:Jestem zachwycony tym, że w zasadzie w całości japońska obsada dziejącego się w Japonii filmu mówi po angielsku.

Z Japońcami jest ten problem że jakby ich nie zagrali skośni to do dupy by to wyglądało, więc grają, a gadają po angielsku jak to mają w zwyczaju wszystkie postacie we wszystkich amerykańskich filmach osadzonych "dawno temu gdzieś tam" z Gladiatorem, Ben Hurem i Kleopatrą na czele, pominąwszy te, w których bariera językowa jest istotnym elementem fabuły (jak Ostatni Samuraj czy Szogun), tutaj nie jest istotna, więc dziwne to by było gdyby gadali po japońsku.

Serio, myślałem że tylko na FilmWebie mozna trafić na tak absurdalny zarzut.

PS. może w drodze wyjątku ten film kupię w steelbooku :)

Z tym że wymieniasz filmy w których gdyby bohaterowie mieliby gadać w tym samym języku co ich odpowiedniki sprzed lat (ewentualne bo Maximus i Ben Hur w końcu nie istnieli) to gadaliby w językach wymarłych (czy tam jeszcze wegetujących) a Japoński nie tylko nie jest językiem wymarłym ale jest językiem ojczystym prawie wszystkich aktorów którzy tu grają.

Gibsonowi na pewno o wiele trudniej było dać aramejski do Pasji czy yucatec do Apocalypto niż tutaj tym Japoński.

Odpowiedz
#62
^ Dokładnie.

I na co tu poszło 200 mln dolarów? Brzydkie zdjęcia, kiepskie efekty, generyczne plany. Widziałem lepsze pod każdym względem produkcje telewizyjne, które kosztowały pewnie ze 20 albo i więcej razy mniej.

Odpowiedz
#63
Cytat:Z tym że wymieniasz filmy w których gdyby bohaterowie mieliby gadać w tym samym języku co ich odpowiedniki sprzed lat (ewentualne bo Maximus i Ben Hur w końcu nie istnieli) to gadaliby w językach wymarłych

Po pierwsze - to bez znaczenia. amerykański film dla amerykańskiej publiczności, nie kładący nacisku na kwestia bariery językowej, w dodatku to na dobrą sprawę fantasy - gadają po angielsku i nie ma powodu żeby miało być inaczej.

Po drugie -

- 1492 - wyprawa do raju
- Kolumb Odkrywca
- Joan D'Arc
- The Name of The Rose
- Kingdom of Heaven
- i w choooy innych filmów

Wszędzie wszyscy gadają po angielsku, choć nie powinni, a języki które powinny być używane są do dziś w użyciu - i nikt się nie czepia. Tylko z Japończykami wszyscy mają problem. N I E O G A R N I A M.

Sprawcie sobie wersję z japońskim dubbingiem jak tak was to boli.

Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#64
Ja nie ogarniam jak takie gówno może się podobać. Mamy remis :)

Odpowiedz
#65
Jestem miłośnikiem L5K, co za tym idzie ten film ma u mnie tyle punktów za sam setting, że podobałby się pewnie nawet będąc znacznie słabszy niż jest. Poza potraktowaniem villainów w końcówce i reklamowaniem w trailerach i na plakatach elementów które z filmu w zasadzie wycięto, praktycznie nie mam z tym filmem żadnych problemów.

Teraz ty się tłumacz :)

No i serio, mógłbyś przynajmniej uzasadnić czemu niby jest to gówno. Po tobie oczekuję jednak trochę więcej.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#66
^ what he said :D

Odpowiedz
#67
(20-04-2014, 13:01)Gieferg napisał(a): No i serio, mógłbyś przynajmniej uzasadnić czemu niby jest to gówno. Po tobie oczekuję jednak trochę więcej.
- Wynudziłem się potwornie.
- Najgorsza rola Keanu jaką widziałem. Okropny główny bohater, którego (ograna do bólu) historia w ogóle mnie nie interesowała.
- Nieciekawa fabuła! Nie dość że odniosłem wrażenie, że dałoby się ją opowiedzieć w o połowę krótszym czasie, to - podobnie jak postać Keanu - miałem zwyczajnie gdzieś to co oglądam. 47 facetów jedzie zapobiec ślubowi. Whoa.
- O brzydkich zdjęciach i słabych efektach już pisałem i pewnie zignorowałbym to, gdyby nie budżet. Katastrofa, nie zdziwię się jak za jakiś czas Variety opisze przekręty jakie miały miejsce przy produkcji tego filmu.
- Nie dość że malo tu akcji, to jak już się dzieje można usnąć z niedoboru atrakcji. Pojedynek Keanu z wiedźmą w postaci smoka, co to miało być? Komputerowa bestia wije się i odsłania zęby, a jedyne co z tego wynika to niszczenie scenografii.
- Dowolna scena z którejkolwiek Kung Fu Pandy (!!!) ma w sobie więcej emocji, energii i klimatu niż ten film.
- Wspominałem o budżecie?

Liczyłem na fajne guilty pleasure, ale cieszę się że zobaczyłem w domu, bo swego czasu przeszło mi na myśl, żeby przejść się do kina.

PS. Cameo Zombie Boya sprawia wrażenie jakby wklejono je z jakiegoś innego filmu. Zresztą cała ta scena sprawia wrażenie jakiegoś odpadu z Piratów z Karaibów 9, niesamowicie odstaje od całości,

Odpowiedz
#68
Budżet rozrósł się po niekończących się dokrętkach, które sprawiły, że między pierwszym klapsem na planie i premierą minęły prawie 3 lata. Rok temu chyba właśnie Variety opublikowało artykuł o tych męczarniach, od nowa kręcono na przykład jakąś finałową bitwę w której reżyser "zgubił Keanu Reevesa" cokolwiek miałoby to znaczyć. Niestety teraz nie jestem w stanie znaleźć tego tekstu.

Odpowiedz
#69
Dobry film. Nie nudził mnie. W pierwszej połowie miło zaskoczył - ale druga to tradycyjna jazda po szynach. Świetny design tych dwóch potworów, co się w filmie pojawiły, fajne zakończenie (nie podobało mi się, ale dlatego było fajne). Wady? No, trochę jest. Dialogi beznadziejne, w jednej ze scen za bardzo czuć Piratów z Karaibów, w drugiej połowie wizualnie film zalatuje taniochą (nagle widać cyfrę, i to bardzo). No i zawiązanie akcji - klątwa rzucona na zawodnika - dlaczego nikt na to nie zwraca uwagi? Przyjeżdża szogun, a ktoś zatruwa czarami jednego z samurajów - i nic, nikt o tym nie pamięta, wszyscy to olewają - "no była klątwa to była, na kurcze pieczone drążyć?".

Ogólnie - może być. 6+/10

Odpowiedz
#70
Najgorszym problemem tego filmu jest fabuła która ni****a nie angarzuje widza. Pomijam już to o czym mówił mierzwiak, czyli 47 facetów jedzie powstrzymać ślub, ale problem sięga głebiej. W pierwszej kolejności, nikt w tym filmie nie zadbał żebym w ogóle przejmował się losami tego królestwa czy pomszczeniem starego bossa. Najpierw reżyser pokazuje mi bande barbażyńców która ciśnie jakiegoś kolesia całe życie ze względu na jego niskie pochodzenie, a najlepszy z nich wszystkich łaskawie nie dał go zabić gdy był nieporzytomny (łaskawca), to jeszcze potem ten koleś ratuje ich przed demonami czy przed jakimiś intrygami a oni w podzięce tylko bardziej srają mu na głowę.

Najpierw reżyser pokazuje mi kraj w którym za niedotrzymanie etykiety dobry władca skróci cię o głowę, a potem każe mi się przejmować tym, że ktoś mu odebrał władzę i wierzyć w to, że nagle nastały mroczne czasy. A niech giną.

Kolejna kwestia, może mi ktoś wytłumaczyć co to była za próba z tymi duchami? Rozumiem, że keanu miał się popisać swoimi demonicznymi skillsami (co i tak jest debilne), ale jaką niby wartość miał udowodnić ten drugi swoją biernością to nie załapałem w ogóle.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#71
Opanowanie? Zaufanie? Wiara w to, że te duchy jednak nie są złe?

W każdym razie mnie zdziwiło, że Keanu dołączył do samurajów - nie podziwiał ich wcześniej jakoś szczególnie, a dołączył do nich bardzo późno, praktycznie tylko po to, żeby potem popełnić samobójstwo. W sumie za nic. To oni go nie posłuchali i doprowadzili do śmierci tego tam lorda czy kogoś; to oni go poprosili o pomoc - a potem łaskawie pozwolili mu stać się jednym z nich? Kiedy było wiadomo, że za chwilę będą musieli się zabić?

Keanu ani nie podziwiał samurajów, ani nie był od nich gorszy, żeby aspirować do miana jednego z nich... No i przede wszystkim wiedział, że za chwilę będzie musiał umrzeć - a przecież miał motywację żeby żyć. Jego też nie obowiązywała przecież przysięga, że nie będzie szukał zemsty na bad guyu.

Ogólnie scenariusz to kupa i męka, ale to nie zmienia faktu, że na film się nieźle patrzy.

Odpowiedz
#72
(25-04-2014, 16:29)military napisał(a): Opanowanie? Zaufanie? Wiara w to, że te duchy jednak nie są złe?

No ale w każdej baśni, micie czy innej legendzie bohater mus w takiej próbie dowieść że posiadłeś jakieś przymioty charakteru, które czynią go godnym daru do którego aspiruje - czyste serce, gotowość do poświęcenia, odwagę itd.. A on co tam miał do udowodnienia w tej próbie? Że potrafi spokojnie patrzeć jak rozdupcają jego znajomych, czy wykonywać bezsensowne polecenia i nie wnikać?

Co do reszty, to parę celnych uwag, mam wrażenie, że gdyby chcieć temu filmowi dokopać to można by tak było punktować cały dzień.


For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#73
Jezu, jakie to słabe! Tanie, nieangażujące, z beznadziejną, nielogiczną i wtórną fabułą oraz płaskimi i nijakimi bohaterami, którzy w dodatku osadzeni są w tradycyjnym japońskim świecie honoru (czyt: musimy zrobić to i to, bo tak i kurcze pieczone). Film właściwie broni się nielicznymi zaletami czysto technicznymi: dobra jest muzyka, ładne zdjęcia i widoczki, dwie foczki japońskie, na które przyjemnie popatrzeć. Ale poza tym nie ma wiele do zaoferowania - na dobrą sprawę w pamięć zapadła mi jedynie scena próby wśród tych tajemniczych ludzi-sów, czy kto to tam był. Szkoda tylko, że wygląd ich szefa czyni tą sekwencję niezamierzenie śmieszną. Eniłej, wynidziłem się jak dawno kiedy i liczę jak najszybciej zapomnieć to cudo.

3 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#74
Powtórka na blu wypadła lepiej od seansu w kinie, wiadomo, odpada kwestia oczekiwań i mozna się cieszyć tym co jest, zamiast sie wkurzać tym czego nie ma (no i tym razem końcowa akcja poza wiadomo którym motywem już mi się podobała), a taki klimat w moim przypadku gwarantuje dobrą zabawę, tym samym ocena idzie w górę na 8/10.

Jakby ktoś się zastanawiał, to tę walkę której w filmie nie ma, a być powinna, nakręcono, w dodatkach w każdym razie widać jak ją kręcą. Nie wiem co za jełop uznał, że lepiej będzie ją wyciąć i dać w zamian to co dali.

Wielka szkoda, że nie dali jakiejś wersji extended, albo przynajmniej w dodatkach tych rzeczywiście interesujących scen wyciętych, tylko jakieś ochłapy. Jak wyjdzie kiedyś DC, kupuję raz jeszcze.

Cytat:nagle widać cyfrę

W kinie nie zwróciłem uwagi, ale faktycznie w finale rzuca się to w oczy.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#75
Jaką walkę, której nie było?

Odpowiedz
#76
No chyba trudno o bardziej oczywistą oczywistość, nie?
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#77
Już słabo pamiętam ten film. Chodzi o walkę Keanu z bad guyem? Już zapomniałem, jak go załatwili.

Odpowiedz
#78
Chodzi o tego wielkiego samuraja w srebrnej zbroi, który przez cały film jest pokazywany jako bad motherfucker
.

W dodatkach widać, że planowano coś innego.

Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#79
Ok, no w sumie fakt, podczas oglądania też mi to nie pasiło, ale fajny smok wynagrodził ten brak.:)

Odpowiedz
#80
Ja bym tam chętnie wymienił walkę ze smokiem na tę, której nie ma.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Elysium (reż. Neill Blomkamp) 2013 koronex1989 681 86,069 11-02-2018, 08:35
Ostatni post: Martinipl
  The Lone Ranger (2013) reż. Gore Verbinski Lawrence 245 27,324 17-12-2017, 16:17
Ostatni post: Badus
  The Wolf of Wall Street (2013, reż. Martin Scorsese) Galadh 584 54,628 31-01-2017, 17:20
Ostatni post: Proteus
  Olimp w ogniu (Olympus Has Fallen) 2013 Crash 172 18,160 23-09-2016, 01:00
Ostatni post: shamar
  Lone Survivor (2013) reż. Peter Berg Danus 99 13,436 04-03-2016, 02:14
Ostatni post: unknown
  Blue Is the Warmest Color [La vie d'Adèle - Chapitres 1 et 2] (2013) reż. A. Kechiche Pitero 62 11,587 24-02-2016, 10:26
Ostatni post: Juby
  Snowpiercer (2013) (Reż. Joon-ho Bong) Lawrence 85 9,563 02-02-2016, 02:08
Ostatni post: Mefisto
  Dallas Buyers Club (2013) reż. Jean-Marc Vallée PropJoe 41 7,373 24-01-2016, 17:41
Ostatni post: Mierzwiak
  American Hustle (2013) reż. David O. Russell Bogdan 106 21,311 29-12-2015, 12:51
Ostatni post: Gieferg
  Unforgiven [Yurusarezaru Mono] (2013) reż. Sang-il Lee raven.second 9 1,471 16-12-2015, 23:57
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości