Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin
#1
Jestem mniej więcej na 25% nowego Wiedźmina i jak na razie wieje biedą - ot, poziom trochę lepszego fanfika bąsź typowej książki z Fabryki Słów. Przeplatanka typowo sapkowskich zagrań czyli sieka / bluzgi / "ynteligętny" humor => zapętlić. W sumie niczego innego się nie spodziewałem, ale żywiłem jednak nadzieję, że ta powieść będzie reprezentować coś więcej niż kolejny - po Żmii - bezczelny skok na kasę. Na razie się jednak na to nie zapowiada.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#2
Ja, natomiast, po 3/4 lektury "Sezonu burz" mam kompletnie odmienne od jaroda zdanie - moja opinia o twórczej indolencji Sapkowskiego runęła niczem kolos na glinianych stopach. Otrzymujemy w tej książce niemalże best of Wiedźmin, z czego zarówno fani gier, jak i książek będą bardzo zadowoleni. Humor, owszem, momentami przaśny, ale co z tego, skoro po raz pierwszy od Bóg wie, jakiego czasu rechotałem w trakcie czytania książki? Historia pozbawiona, co prawda, jakiejś konkretniejszej osnowy fabularnej, ale przez to bliższa najlepszym (czyt. krótkim formom) dokonaniom Sapkowskiego. Zamykam oczy na komercyjne podłoże całego projektu, zważywszy na to, że lektura dostarczyła mi - jak do tej pory - masę przyjemnych (i podejrzewam że) niezapomnianych doznań. W dupę sobie można wsadzić pitolenie Sapka o odcinaniu się od fabuły gier, bowiem kilka smaczków znajdzie się takich, które docenią tylko fani tych produkcji (i nieważne, czy to zasługa samego Endrju, czy speców od marketingu). Odnośnie nawiązań do wczesniejszych dokonań - prawie padłem ze śmiechu, kiedy pojawia się przezabawne odniesienie do zakończenia sagi. Jestem mega-zadowolony i jest to dla mnie zajebiste zaskoczenie, bo byłem wielce nieprzychylny względem tej książki i nawet nie chciało mi się - po ogłoszeniu daty premiery - zawracać nią głowy. :) No, ale los chciał inaczej :)

jarod przy Twojej przychylności dla, uogólniając, campowych, czy też pulpowych zagrań w szeroko pojętej "sztuce", dziwię się, że jesteś taki srogi dla Sapka w tym wypadku ;)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#3
Wybaczcie przydługi post, ale postanowiłem zrzucić to, co mi na wątrobie leży.
Właśnie przebrnąłem przez „Sezon Burz” i cóż… Ależ to było słabe. Lepsze co prawda niż (tu podpadnę niektórym z Was) opowiadania, przynajmniej tez Miecza Przeznaczenia, które stawiam niżej nawet niż samą końcówkę Sagi, ale jednak zawiodłem się.
Jak wspomniałem – post przydługi i może być lekko chaotyczny, bo piszę „na świeżo” i w środku nocy.

Po tym wstępie, zdradzającym mój stosunek do nowego dziełka ASa przejdę do konkretów i wyjaśnię co, jak i dlaczego „nie zagrało”.

Na pierwszy ogień pójdzie język, jakim „Sezon Burz” jest napisany – nie podobał mi się, a to „niepodobanie” wynikało z dwóch kwestii. Po pierwsze był, co bardzo smutne w wypadku autora takiego kalibru, ubogi . Liczne powtórzenia (Słowo „pręt” pojawiające się w jednym krótkim akapicie kilka razy) i niezdarne zwroty sprawiły, iż nie „płynąłem” wraz z tekstem.

Po drugie język często nie przystawał do postaci. Koral mówiąca o Jin i Jang, Geralt rzucający prawniczymi sentencjami po łacinie i mówiący w sposób przywodzący Szarleja z Trylogii Husyckiej, czy też cała „językowa otoczka” wątku z zamkiem Rissberg, która dla mnie brzmi jak słabe opowiadanie fanowskie. Dodajmy do tego drętwego Jaskra i postaci tła, które prawie wszystkie mówią z taką samą manierą.

Fabuła oraz konstrukcja świata również nie zachwycają. W historii przeplata kilka wątków, które osobno może i byłyby dobrym materiałem na opowiadania, ale połączone tworzą bełkotliwą mieszankę, która jest tak naprawdę o niczym.
Dodatkowo sporo jest elementów wrzuconych na siłę i brzmiących jakby były wymysłem grupy dwunastolatków grających w RPG po raz pierwszy (Wiedźmin ze szkoły kota w karczmie, walka z Frygą i jej towarzyszami, sztorm pod koniec powieści). Szczytem głupoty był dla mnie wspomniany wcześniej Rissberg – o ile naukowe wymysły Vilgefortza w Sadze (Których treść i forma kojarzyły mi się z Irenicusem z Baldur’s Gate 2) jeszcze nie burzyły mojego zawieszenia niewiary, to przy czytaniu nowej książki ASa owa niewiara runęła jak domek z kart na wietrze. Nie wiem, czy miało to być dla zabawy, czy na poważnie. Wiem, że wyszło to po prostu źle.
Ponadto Sapkowski znów wrócił do potworów z gatunku „Troll/Ogr”, które moim zdaniem pasują jak kwiatek do kożucha do tego, co było w Sadze (wiem, że w opowiadaniach też są wspominki o Trollach, ale jak wspomniałem wcześniej – opowiadań nie cenię)

Postaci, zarówno znane z poprzednich utworów, jak i te nowe, od których zaczniemy.
„Świeżynki” są, generalnie rzecz biorąc, słabe i, poza Koral i konstablem, ani jedna nie przypadła mi do gustu. Nie ma w nich życia i błysku, który można zauważyć w poprzednich pracach Sapkowskiego. Najgorzej pod tym względem wyglądają magowie z Rissbergu, którzy, poza jednym, są tak fatalnie wykreowani, że aż w głowie się nie mieści, że ten sam autor wymyślił Zoltana, Skellena czy też parę innych postaci, które, choć drugo-planowe, to jednak były „mięsiste”.
Niewiele lepiej jest z postaciami znanymi z wcześniejszych utworów. Geralt jest lekko mimozowaty i przypomina siebie z końca Sagi, a nie z opowiadań (Co w sytuacji, gdy „Sezon Burz” dzieje się przed opowiadaniami jest niedopuszczalne!), Jaskier zaś mało ma polotu, a dużo bezpłciowości. Sytuację ratuję kilka odzywek Geralta i bardzo smaczny epilog, ale to jednak za mało.

Jeśli miałbym ocenić „Sezon Burz” w skali 1-10 to dałbym nie więcej niż 4,5. Dla porównania inne książki z „Wiedźminlandu” mają u mnie następujące oceny:
Ostatnie życzenie – 4
Miecz przeznaczenia – 3
Krew elfów – 8
Czas pogardy – 7,5
Chrzest ognia – 9
Wieża jaskółki – 7,5
Pani Jeziora - 6

(Generalnie forma Sapkowskiego od Chrztu ognia spada z książki na książkę. Próbowałem ostatnio wrócić do Narrenturmu i, poza paroma fragmentami, ciężko było czytać z przyjemnością).
MocnyMichał, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#4
Cytat:Po drugie język często nie przystawał do postaci. Koral mówiąca o Jin i Jang, Geralt rzucający prawniczymi sentencjami po łacinie

Ale Wiedźmin chyba nigdy nie ukrywał swojej postmodernistycznej natury, a w warstwie fabularnej takie zabiegi tłumaczy fakt, że ten świat jest jednym z wielu. Nasz też jest gdzieś tam "za rogiem" i może mieć jakiś wpływ na rzeczywistość z Wieśka. Więc mnie nie przeszkadzają te odwołania do kwestii, które pozornie nie mają prawa bytu wiedźminolandzie.

Jestem w połowie i język mi się podoba, ale ja tak rzadko czytam polskie książki, które nie są przekładami, że może ta świeżość i żywotność tekstu zasłania mi jego słabość. Co do postaci, są ok. Sagę czytałem tak dawno temu, że nic nie pamiętam, więc nie przeszkadza mi nieoryginalność Sezonu burz. Konstrukcja, czyli opowiadania połączone w pozorną całość, jest fajna, bo bardzo pasuje mi do rytmu wiedźmińskiej profesji - tutaj zlecenie, tam zlecenie, jeszcze jakaś przygoda się trafi.

Sięgnąłem po tą książkę ze świadomością, że jej geniusz nie zmieni mojego życia, tylko z tą, że przez kilka godzin miło spędzę czas i nie będę się nudził. I się nie rozczarowałem. Książkę czyta się mi tak dobrze, że naszła mnie ochota na powtórkę sagi:)

Odpowiedz
#5
(10-11-2013, 09:37)patyczak napisał(a): Ale Wiedźmin chyba nigdy nie ukrywał swojej postmodernistycznej natury, a w warstwie fabularnej takie zabiegi tłumaczy fakt, że ten świat jest jednym z wielu. Nasz też jest gdzieś tam "za rogiem" i może mieć jakiś wpływ na rzeczywistość z Wieśka. Więc mnie nie przeszkadzają te odwołania do kwestii, które pozornie nie mają prawa bytu wiedźminolandzie.

Mam wrażenie, iż postmodernistyczna natura, jak raczyłeś to określić, wylazła z Wiedźmina tak naprawdę dopiero w czwartym i piątym tomie sagi. Moim zdaniem z wielką szkodą dla całokształtu. Można oczywiście spierać się, na ile AS bawił się postmodernizmem w opowiadaniach, ale zawsze wydawało mi się, że w nich wynikało to raczej z pewnego nieokrzesania autorskiego.

Cytat:Jestem w połowie i język mi się podoba, ale ja tak rzadko czytam polskie książki, które nie są przekładami, że może ta świeżość i żywotność tekstu zasłania mi jego słabość. Co do postaci, są ok. Sagę czytałem tak dawno temu, że nic nie pamiętam, więc nie przeszkadza mi nieoryginalność Sezonu burz
Saga też początkowo była trochę nieporadna, ale Sapkowski błyskawicznie się rozkręcił. W SB widać pewne postępy, ale nadal to nie ten poziom, co dawniej.

Cytat:Sięgnąłem po tą książkę ze świadomością, że jej geniusz nie zmieni mojego życia, tylko z tą, że przez kilka godzin miło spędzę czas i nie będę się nudził. I się nie rozczarowałem. Książkę czyta się mi tak dobrze, że naszła mnie ochota na powtórkę sagi:)
Dobre i to;)
Wiem, że ilekroć będę robił "wiedźmiński maraton", to "Sezonu Burz", podobnie jak niektórych opowiadań, nie będzie na rozkładzie.
Mimo wszystko mam nadzieję, iż Sapkowski napisze coś jeszcze o wiedzminie - z mniejszą ilością "postmoderny" i nie na kolanie.
MocnyMichał, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#6
Cytat:Mam wrażenie, iż postmodernistyczna natura, jak raczyłeś to określić, wylazła z Wiedźmina tak naprawdę dopiero w czwartym i piątym tomie sagi.

Pierwsze opowiadania, które np. nawiązywały do do baśni czy istniejących opowieści i bawiące się ich konwencją też są przesączone tym postmodernizmem.

Odpowiedz
#7
(10-11-2013, 10:16)patyczak napisał(a):
Cytat:Mam wrażenie, iż postmodernistyczna natura, jak raczyłeś to określić, wylazła z Wiedźmina tak naprawdę dopiero w czwartym i piątym tomie sagi.

Pierwsze opowiadania, które np. nawiązywały do do baśni czy istniejących opowieści i bawiące się ich konwencją też są przesączone tym postmodernizmem.

Oj, moja wina, bardzo nieprecyzyjnie wyraziłem myśl, używając wąsko "postmodernizmu" jako zupełnie lipnego słowa-klucza (lub, jak kto woli, wyszła moja zaściankowość i brak obeznania z teorią literatury). Jasne, AS brał na warsztat znane historyjki i przemieniał je. Chodziło mi o to, że nie uważam, by w opowiadaniach czuło się, iż "nasz świat" jest tuż za rogiem.

Przy czytaniu SB bardzo często byłem wyrywany ze świata fantazji przez rzeczy takie jak wspomniany wcześniej jin jang czy chociażby nieszczęsne daty podawane w ziemskich miesiącach (nie pamietam czegoś takiego z Sagi) i nietrafiony "humor".
MocnyMichał, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#8
Jak czytam opowiadanie, które wygląda jak nowa wersja Pięknej i bestii, to ja ten nasz świat czuję bardzo dobrze i namacalnie. Ale rozumiem, że coś takiego może się nie podobać. W sumie nawet ja mam wątpliwości, bo Sapkowski maskuje (i usprawiedliwia) tym postmodernizmem nieoryginalność i niedoskonałości uniwersum, które stworzył (a raczej złożył z gotowych elementów).

Odpowiedz
#9
(10-11-2013, 10:32)patyczak napisał(a): Jak czytam opowiadanie, które wygląda jak nowa wersja Pięknej i bestii, to ja ten nasz świat czuję bardzo dobrze i namacalnie. Ale rozumiem, że coś takiego może się nie podobać. W sumie nawet ja mam wątpliwości, bo Sapkowski maskuje (i usprawiedliwia) tym postmodernizmem nieoryginalność i niedoskonałości uniwersum, które stworzył (a raczej złożył z gotowych elementów).

A dla mnie nawet użycie Pięknej i Bestii (posłużę się tym samym przykładem) nie jest równoznaczne z wyrywaniem mnie z Wiedźminlandu, bo sama PiB toczy się w świecie na poły fantastycznym.
Gorzej sytuacja ma się z motywami arturiańskimi w Sadze, które mnie raziły, bo na nie nie umiem patrzeć w oderwaniu od "ziemskości".
A skoro wspomniałem o świecie- podzielasz moje wrażenie, iż świat z Sagi jest bardzo odmienny i w gruncie rzeczy nieprzystający do tego, z opowiadań?
MocnyMichał, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#10
Cytat:A skoro wspomniałem o świecie- podzielasz moje wrażenie, iż świat z Sagi jest bardzo odmienny i w gruncie rzeczy nieprzystający do tego, z opowiadań?

Niestety nie wypowiem się, musiałbym sobie powtórzyć sagę, z której pamiętam tylko jakieś poszczególne zdarzenia. No i przez gry, w które się mocno zagrywałem, myśląc o świecie Wiedźmina mam w głowie pewnie raczej ten świat wykreowany przez CD Projekt.

Świat w Sezonie burz wydaje mi się ten sam co w poprzednich książkach Sapkowskiego, ale jestem świadom, że tworzą go nie tylko nazwy miejscowości i królestw. A tylko to podobieństwo (no i tą słowiańskość i brud) jestem w stanie teraz dostrzec, albo raczej - nie umiem dostrzec różnic:)

Ps. Lisica jest świetnym i klimatycznym "potworem" - tajemnicza, prawie metafizyczna postać i patent z dzieckiem. O takich historiach jak ta z nią i polowaniach na podobne stworzenia czytałbym najchętniej.

Odpowiedz
#11
Miałem was cytować, ale skończyłoby się megapostem na 3 strony A4, więc po prostu napiszę co uważam bez dyskutowania z waszymi opiniami, jakkolwiek bzdurnymi bym ich nie uważał.

Za Sapkowskiego wziąłem się dość późno, raptem parę lat temu, a więc sporo po przejściu całego hype'u przełomu wieku. Może dlatego nie mam tak bezkrytycznego podejścia do jego literatury jak inni. Bardzo podobały mi się początkowe opowiadania o Wiedźminie, pełne humoru, gęstego klimatu, błyskotliwych wolt fabularnych i parafrazowania znanych historii. Potem była saga, której brakuje owej błyskotliwości, co gorsza w pewnym momencie zaplątuje się o własne (fabularne) nogi, wyciąga jak długa i tak leży gdzieś od 4 tomu. Sięgnąłem też pod Narrenturm, i o ile umiem docenić kunszt literacki, tak 400 stron "zabili go i uciekł" rozczarowało mnie i znudziło na tyle, że po dalsze tomy nie sięgnąłem.

Dochodzimy do "Sezonu burz" i cóż, jestem rozczarowany. Zacznijmy od cechy wyróżniającej Sapka od innych polskich literatów - stylu pisarskiego i dużej erudycji. Wiele momentów jest bardzo topornych, całość mocno przeciętna jak na niego, a użycie archaizmów i stylizacji chaotyczne, często bezsensowne. To nie była książka pisana na raz, to jest kompilacja kilku starych szkiców powiązanych (albo i nie) wątkiem zagubionych mieczy, i to czuć szczególnie w warstwie językowej, gdzie poszczególne części różnią się dość drastycznie.

To, że wykorzystuje stare pomysły nie byłoby takie złe, gdyby zwyczajnie nie były one autoplagiatem. Znowu mamy baraszkowanie z czarodziejką, znowu mamy spiski na życie króla, znowu mamy magów z elastycznym podejściem do praw człowieka itp. itd. To byłoby the best of, gdyby wykorzystać stare opowiadania - tutaj dostajemy raczej siódmą wodę po kisielu, odpadki, podróbki, wałkowanie tych samych motywów nie wiadomo po co, bo nic świeżego z nich nie wynika. Nawet Wiedźmin jest taki sam jak w innych książkach, jego czas akcji nie dotyczy, jest taki sam jak w dziejącej się kilkanaście lat później sadze, nawet jest równie znany, choć mógłbym się założyć że tak jak w rzeczywistości, tak i w książce sławę przysporzyło mu dopiero odczarowanie strzygi.

Kolejnym problemem wynikającym w użycia niedopracowanych opowiadań jest to, że fabuła pędzi na złamanie karku. Po raptem 1/3 miałem wrażenie że zaliczyliśmy już wszystkie główne punkty programu - kradzież, króla, czarodziejkę, Jaskra - i tylko nie byłem pewny czemu jeszcze mi tyle stron zostało. Potem trafia się opowiadanie o augurze, i jakkolwiek to najlepszy fragment, tak totalnie tracimy kontakt z głównym wątkiem fabularnym, a który dla Geralta powinien być kluczowy. Wprost przeciwnie jest z momentem rozprawy - jest ważny, ale cała scena jest żywcem wyciągnięta z parodystycznych powieści Pratchetta, a nie raczej poważnego Wiedźmina. Przy czytaniu jej zaliczałem facepalm raz za razem. Rozwiązań akcji jest chyba 5 i każde tak samo nijakie i niedorobione, a punktu kulminacyjnego nie ma w ogóle, bo każdy wątek/opowiadanie ma własny, co jeszcze bardziej podkreśla kompilacyjny charakter całości.

Podsumowując - Sapkowi znowu nie udało się napisać dłuższego tekstu o Wiedźminie. Tutaj zawodzi głównie kiepską konstrukcją i beznadziejnym maskowaniem szwów. Nie udaje się też za bardzo wskrzeszenie Geralta, bo nie dość, że poziom mocno odbiega od najlepszych opowiadań, to nie wprowadza żadnych nowinek (rozwiania wątpliwości fanów na temat paru detali nie liczę) i sprowadza się do podrabiania własnych koncepcji z lat 90. I dlatego tak chętnie nazywany jest fanfikiem - brak tu oryginalności i błyskotliwości oryginału chociaż nazwy się teoretycznie zgadzają.

Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#12
Cytat:eśli miałbym ocenić „Sezon Burz” w skali 1-10 to dałbym nie więcej niż 4,5. Dla porównania inne książki z „Wiedźminlandu” mają u mnie następujące oceny:
Ostatnie życzenie – 4
Miecz przeznaczenia – 3

srsly?

Moje oceny to kolejno 10/10/10/10/10/9/8 a saga husycka 8/6/5, z tym, że u mnie jeśli chodzi o książki 10/10 ma tylko i wyłącznie Sapkowski :)

Sezon Burz na półce już stoi, może dzisiaj napocznę.

Cytat: Sapkowi znowu nie udało się napisać dłuższego tekstu o Wiedźminie.

Nie ma w tym zdaniu miejsca na żadne "znowu".
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#13
Najpierw odpiszę Giefergowi:
(10-11-2013, 16:27)Gieferg napisał(a):
Cytat:eśli miałbym ocenić „Sezon Burz” w skali 1-10 to dałbym nie więcej niż 4,5. Dla porównania inne książki z „Wiedźminlandu” mają u mnie następujące oceny:
Ostatnie życzenie – 4
Miecz przeznaczenia – 3

srsly?

Moje oceny to kolejno 10/10/10/10/10/9/8 a saga husycka 8/6/5, z tym, że u mnie jeśli chodzi o książki 10/10 ma tylko i wyłącznie Sapkowski :)

Niestety srsly. Do niedawna opowiadania pamiętałem jako całkiem sympatyczne, ale gdy trafiły znów "na warsztat", to cały czas w głowie mialem myśl, że gdybym teraz po raz pierwszy miał kontakt z Sapkowskim i je czytał, to po skończeniu pierwszego tomiku dałbym sobie spokój z tym autorem, bo chociaż parę jest naprawdę fajnych, to trafiają się zwykłe badziewia jak tytułowe Ostatnie życzenie albo Granica możliwości, które w mojej opinii bardzo obniżają ogólny poziom.
Oceny Sagi może rzeczywiście zaniżyłem niechcący, ale nie więcej niż o jeden punkt - nadal Pani Jeziora to tylko niezłe czytadło słabujące w wielu miejscach, co oczywiście nie zmienia faktu, że wracam do Wiedźmina regularnie i za każdym razem odkrywam w nim coś nowego.

A teraz danie główne:

Cytat:Dochodzimy do "Sezonu burz" i cóż, jestem rozczarowany. Zacznijmy od cechy wyróżniającej Sapka od innych polskich literatów - stylu pisarskiego i dużej erudycji. Wiele momentów jest bardzo topornych, całość mocno przeciętna jak na niego, a użycie archaizmów i stylizacji chaotyczne, często bezsensowne. To nie była książka pisana na raz, to jest kompilacja kilku starych szkiców powiązanych (albo i nie) wątkiem zagubionych mieczy, i to czuć szczególnie w warstwie językowej, gdzie poszczególne części różnią się dość drastycznie.
Zgadzam się. Co wiecej, wątek mieczy wydaje się dodany bardzo na siłę, by całość trzymała się jako tako kupy.

Cytat:Nawet Wiedźmin jest taki sam jak w innych książkach, jego czas akcji nie dotyczy, jest taki sam jak w dziejącej się kilkanaście lat później sadze
Owszem. Jest wiedźminem z Sagi, a nie facetem, który porąbał zbójów w wyzimskiej karczmie tylko po to, by zrobić sobie reklamę.

Po solidnym przespaniu się z Sezonem Burz ocena spada. Niestety, raczej nie będę wracał nawet do fragmentów, bo szkoda czasu.
Jedyne, co zapamiętałem nawet ciepło, to postać Koral - wreszcie czarodziejka, która nie do końca jest tworzona "metodą Copy'ego-Paste'a".
Byłby symboliczny plus za brak Yennefer, ale niestety musiała sie epizodycznie pojawić i zepsuć mi humor.
MocnyMichał, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#14
Pani Jeziora słabuje bo jest zbyt długa i zamiast się bardziej skupić na głównych postaciach koncentruje się na wszystkim innym, dodatkowo rozbudowując wątek Ciri o niczemu nie słuzące podróże w czasie i przestrzeni (nie przeszkodziło mi to jednak łyknąć książki "na raz" gdy czytałem po raz pierwszy). Zresztą Geralt i jego ekipa już w "Wieży" byli dość zaniedbani.

Gdybym miał napisać scenariusz ekranizacji Sagi, taki, powiedzmy na trzy filmy, z Wieży Jaskółki Ciri trafiłaby prosto do kryjówki Vilgefortza (a np Triss w ogóle by nie występowała, jej rola zostałaby scalona z Yennefer).

Cytat:to trafiają się zwykłe badziewia jak tytułowe Ostatnie życzenie albo Granica możliwości,

Badziewia? Nie rozumiem, w czym niby te dwa opowiadania są słabsze od innych, po prostu nie ogarniam.



Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#15
Właśnie skończyłem.

"Sezon Burz" nie jest taki zły, ale w żadnym razie nie dorównuje poprzednim tomom wiedźmińskiej sagi. Początek jest bardzo słaby, z czasem zaczyna być trochę lepiej - wątki słabe przeplatają się z nieco lepszymi. Razi mocno pretekstowy udział Jaskra i Yennefer, którzy są po prostu bezbarwni. Dialogi i opisy też wydają się słabsze.

Gdzieś w połowie, może nieco dalej, zaczyna się typowa wiedźmińska przygoda i wtedy jest już całkiem fajnie. Nawet pomimo tego, że Sapkowski korzysta ze stałego wachlarza pomysłów - romans z czarownicą, spotkanie krasnoluda który wspomoże go w części wyprawy itd. Pod koniec jednak wszystkie wątki się zawiązują, okazuje się że większość postaci ma jakiś tam udział, a autor nie napisał nowej części tak zupełnie od ręki. Jest nawet mały twist fabularny. Przez krótką chwilę odczułem poziom starych książek o Wiedźminie. Oczywiście zaraz potem następuje banalne zakończenie z bardzo słabym epilogiem. Trochę raziło to, że na sam koniec wszystkie kobiety jakby z automatu wskakują mu do łóżka - nic nie ujmując Geraltowi, było to już mocno naciągane.

Szału zdecydowanie nie ma, jednak dla fanów "Wiedźmina" jest to nadal pozycja obowiązkowa.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#16
Wiedźmin bardzo fajny. Z całej sagi nie czytałem tylko Sezonu Burz jeszcze, ale wszystko przede mną.

Odświeżam temat, bo ruszyło sie coś w kwestii ekranizacji robionej przez Bagińskiego. To może być naprawdę dobre, choć aktualnie nie wiadomo, na podstawie jakiej książki będzie film.
robert_i, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jun 2014.

Odpowiedz
#17
Sezon burz jest tak słaby, że aż ciężko uwierzyć, że Sapkowski się pod tym podpisał. Skok na kasę rozumiem całkowicie, ale spodziewałem się przynajmniej jakiejś solidnej rzemieślniczej roboty, a tu mimo, że dostajemy zlepek motywów które do tej pory świetnie grały - to tu nie grają wcale.

Zaczyna się słabym humorem o pierdzeniu (serio, żenada) i bezsensownym uwięzieniem. Na początku to nawet interesujące, ale zaraz później okazuje się, że to taki wątek for no reazon. Oczywiście wszystkie panny w książce ściągają majtki jeszcze zanim Geralt zdąży się przywitać. A potem jest już tylko gorzej, bo zanim jeden motyw zdąży się skończyć to przechodzi w inny i zostajemy po prostu z pytaniem, ale po co to było? Gdzieś tam oczywiście na końcu jakaś niemrawa klamra to wszystko spaja, ale to jest taka właśnie fabuła z sesji rpg, gdzie ktoś 5 przygód chciał zmieścić w jeden wieczór, a kiedy zabrakło czasu, to fuck it, przechodzimy do final bossa, rzucaj kostką a ja już zbieram kartki do pudełka. Jedyny wątek który jakoś zaczął zahaczać o klimat to wątek z lisicą, to jedyny moment w książce gdzie czuć potencjał, ale też wszystko szybko zarżnięte Geraltem, który nagle zmienia się w bezlitosnego zabójcę bez mrugnięcia okiem dokonującego jakichś kuriozalnych wyborów moralnych, których wcześniej nigdy by nie zrobił. Do tego wszystkiego jeszcze Sapkowski wali już jak obuchem bezpośrednimi odniesieniami do naszej rzeczywistości i bez żadnej krempacji robi z Wiedźmina eksperta od prawa, a w usta czarodziejek wkłada aborcjonistyczne manifesty i to w zasadzie absolutnie bez żadnej stylizacji. Po kurcze pieczone?
Najgorzej, że ta książka nie wnosi niczego ciekawego ani do świata, ani do postaci, do ich relacji, ani nie ma tu zwyczajnie fajnej przygody na bazie znanych elementów.


(10-11-2013, 16:27)Gieferg napisał(a): Moje oceny to kolejno 10/10/10/10/10/9/8

High five!

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#18
Sezon Burz powinien być zbiorem opowiadań, które by sensownie wykorzystywały poruszone wątki. Zamiast tego jest takim uj wie czym, gdzie wątki są rwane, a narracja przeskakuje to tu, to tam, bez jakiejś widocznej koncepcji, która by to wszystko spajała. Klimat niby jest, ale chwilami niestety popada to w żenadę (strażniczki na początku), a końcówka z
to też taki WTF z kapelusza.

Przeczytałem niby z przyjemnością, ale do wcześniejszych części nie ma startu, no i jakoś nie mam specjalnej ochoty na powtórkę. Od Wieży Jaskółki Sapkowski obniża poziom z każdą kolejną książką.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#19
A lepszy czy gorszy od Pani jeziora? Bo ogólnie saga to dla mnie: 1 - ok, 2 - może być, 3- ok, 4- ok... 5- WTF, ale gówno!

Odpowiedz
#20
ZNACZNIE gorszy, jak dla mnie.

A jakie masz zastrzeżenia do Pani Jeziora?
Poza niepotrzebnym dowaleniem motywu podróży po różnych światach, nudnym wątkiem Nimue i tej drugiej, oraz pominięciem ostatniego etapu podróży ekipy Geralta, który sam trochę za bardzo zszedł na drugi plan (ale to już było widoczne od Wieży Jaskółki) wszystko było jak dla mnie w porządku, no i nie widzę jakiejś większej różnicy poziomu między T.4, a 5, gdyby nie te kilka wyżej wymienionych elementów, oceniałbym je tak samo.

W dodatku zauważyłem, że pewne rzeczy, które mnie w ostatnich tomach sagi z lekka drażniły (np zatrzymywanie się przy jakichś epizodycznych postaciach i pokazywanie wydarzeń z ich perspektywy, albo popaprana chronologia), sam teraz czasami lubię stosować :P
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości