|
Artysta
|
|
28-01-2012, 06:12 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2012 06:14 PM przez Arahan.)
|
|||
|
|||
|
Artysta
Skoro tak twierdzisz pozostaje mi się zgodzić ;)
Nadrabiania zaległości ciąg dalszy: Artysta - w życiu bym się nie spodziewał, że film nakręcony w stylu lat 20, w czerni i beli, gdzie dialogów starcza na pół kartki z zeszytu, a dźwięk w 99% to melodie tak mnie zauroczy. Nie wiem czy traktować go jako hołd dla złotych czasów Hollywood, czy może raczej jako ciekawostkę, ale faktem jest, że przy minimalnej ilości środków obraz jest wręcz hipnotyzujący. Podczas seansu na mojej twarzy praktycznie cały czas gościł uśmiech, ale nie dlatego, że film jest śmieszny (chociaż sporo zabawnych momentów ma), ale dlatego, że jest czymś starym, a dla mnie jednocześnie i nowym. Świetne role Dujardina i Bejo dokładają kolejną cegiełkę. Zwłaszcza ten pierwszy wystylizowany na klasycznego amanta z lat 20 jest szczególnie urzekający jako Valentino, natomiast Bejo jest po prostu śliczna i zabawnie nieporadna na początku ;) Do tego bogaty drugi plan z Goodmanem i Cromwellem na czele i fantastyczna dbałość o szczegóły. Strona techniczna filmu zachwyca (stroje, dekoracje). Sama historia mimo, że prosta (ot upadek kogoś wielkiego, kto nie radzi sobie z postępem) jest poprowadzona w sposób mistrzowski i okraszona kilkoma wspaniałymi sekwencjami ze sceną snu głównego bohatera na czele. Ogromne zaskoczenie i wielki plus. Nie widziałem jeszcze pozostałych filmów nominowanych do Oscara, ale liczę, że z tych 10 nominacji film zgarnie przynajmniej 2 i to w topowych kategoriach. 9/10 Top 11: Reservoir Dogs, Fight Club, Godfather, Forrest Gump, Seven, Pianist, Platoon, Blade Runner, Raiders of the Lost Ark, Psy, Drive |
|||
|
01-02-2012, 10:28 AM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Są takie filmy, które przywracają wiarę w magię kina. To jeden z nich. I nie ma znaczenia, że nie widziałem go na dużym ekranie. To też świadczy o jego wielkości. Nawet oglądany na 16 calowym monitorku, potrafiłby wciągnąć w swój świat i oczarować nim.
Kiedy filmowiec postanawia operować w swoim dziele tylko dwoma kolorami, decyzja to może oznaczać dwie rzeczy: pasuje mu to do planowanej konwencji, albo chce na siłę wszystkim pokazać, jaki ten jego film ambitny nie jest. Paradoksalnie, u Hazanavicuisa obie te rzeczy mają miejsce. Z tymże on nie stara się robić niczego na siłę. On po prostu kręci w wybranej przez siebie konwencji, wyciskając z niej wszystko co najlepsze, największe wady zamieniając w zalety, a efekt jest zdecydowanie godny podziwu. W czerni i bieli, kolorach wydawałoby się oznaczających (w obecnych czasach oczywiście) coś ponurego i w żadnym razie nie cechującego komedii, francuski twórca zawarł całą paletę rozmaitych emocji. Poczynając od rewelacyjnego wstępu, gdzie mamy do czynienia ze wspaniałym hołdem na cześć starych, hollywoodzkich premier kinowych, które wtedy naprawdę były wielkim, bardzo prestiżowym wydarzeniem, dominuje uczucie doznawania czegoś wielkiego, poczucie że oto, razem z resztą widzów na sali kinowej, jesteśmy świadkami niecodziennego, podniosłego wydarzenia, pełnego chwały i wylewającego się zewsząd blichtru, oświetlanego blaskiem największej gwiazdy: George'a Valentina, poprzez obserwację jego życia codziennego, aż w końcu do kilku przełomowych wydarzeń, wśród których mamy przypadkowe spotkanie z pewną skromną, ale ambitną dziewczyną oraz rozmowa z producentami, którzy właśnie zaczynają inwestować w nową technologię: dźwięk. I tu właśnie rozpoczyna się historia właściwa. Wielki gwiazdor kina niemego zdaje sobie sprawę, że wraz z nastaniem kina dźwiękowego, jego kariera dobiegnie końca. Valentin początkowo nie daje wiary temu, że ktokolwiek będzie chciał słuchać aktorów z kinowego ekranu, olewając producenckie grono. Jednak w głębi duszy wie, że niebawem nastanie to, co nieuniknione (kolejna rewelacyjna scena 'dźwiękowego' snu), mając spore problemy z poradzeniem sobie z faktem. Z drugiej strony mamy młodą, obiecującą aktoreczkę, która dzięki znajomości z Valentinem, dostaje się na salony i wkrótce zaczyna być rozchwytywaną aktorką kina dźwiękowego i pierwszą jego prawdziwą gwiazdą. Oszołomiona sukcesem, stara się odnaleźć w wielkim, pełnym przepychu świecie, wciąż skacząc po szczebelkach kariery na sam szczyt, podczas gdy dawna gwiazda stacza się coraz niżej i niżej... Pomimo małej oryginalności, konstrukcja fabuły to po prostu majstersztyk. Hazanavicius opowiada o niezawinionym upadku wielkiej gwiazdy, z drugiej strony serwując od podszewki narodziny następnej, przez co współczucie widza dla Valentina staje się jeszcze większe. Poczucie wielkiej straty i niespełnienia na jego twarzy, poczucie zhańbienia, a zarazem wielkie pokłady dumy i artystycznej nieuległości czynią z niego postać kompletną, której losy cholernie angażują i wyzwalają pokłady skrajnych emocji: od śmiechu (wszystkie sceny z GENIALNYM psem), poprzez smutek i złość (scena aukcji, chyba najbardziej poruszająca scena tego roku) aż po... niemal łzy (szukanie taśmy z filmem po rzuceniu zapałki). Z drugiej strony mamy młodą Peppy Miller, która pomimo tego, że zdobyła sławę, pieniądze i miłość tłumów (i producentów, ma się rozumieć), wciąż cierpi na brak miłości, jednocześnie mając wyrzuty sumienia w stosunku do Valentina... Oczywiście, nie byłoby postaci bez odpowiednich aktorów i do teraz nie potrafię powiedzieć, kto zachwycił mnie bardziej. Czy Dujardin, jako pełen charyzmy, uroku osobistego i pewności siebie gwiazdor i bożyszcze kobiet, a zarazem słabo radzący sobie w 'normalnym' życiu, szukający pocieszenia w alkoholu, mając za jedynych przyjaciół wiernego psa i szofera (teraz pytanie, który z nich był wierniejszy...), upadły artysta? A może Bejo, jako ambitna i z czasem nabierająca wprawy w obejściu na salonach aktorka pełną gębą, jednocześnie będąca wciąż skromną i wciąż niespełnioną w miłości? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ale wiem, że oboje z nich nagrodziłbym Oscarem. Podobnie jak Hazanaviciusa, Schiffmana, za pełne magii i precyzyjnie zaplanowane, a zarazem pełne naturalności kadry i oczywiście Ludovica Bource'a, którego fantastyczna, odwołująca się do klasyki kina niemego muzyka stanowi 25% wartości tego wspaniałego filmu. Gwoli podsumowania, 'Artysta' jest to pełnym magii, bardzo wzruszającym, ale jednocześnie napakowanym pozytywną energią filmem (to zakończenie!), będącym idealnym hołdem dla czasów kina, takiego, jakim było przed 90 laty, do tego wspaniale zrealizowanym i przemyślanym w każdym aspekcie. A od dziś także, moim faworytem oscarowym i drugim najlepszym obrazem z 2011 roku. Polecam. 9/10 TOP 100 |
|||
|
01-02-2012, 11:06 AM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Jeszcze bardziej się podjarałem na ten film, już nie mogę się doczekać premiery u nas. Oby tylko Cinema mnie nie zawiodło i miało go w swoim repertuarze.
|
|||
|
09-02-2012, 03:00 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Nawrocki trochę pokombinował i proszę, jego BARDZO DOBRA recka na stronie http://www.film.org.pl/prace/artysta.html :)
Celuloidowi Fetyszyści: Seks, perwersja, krew |
|||
|
12-02-2012, 06:47 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Byłe wczoraj w kinie, zobaczyłem wspólnie z dwoma innymi osobami na całej sali :p O dziwo jestem trochę rozczarowany, bo po tylu pochwałach i nagrodach spodziewałem się czegoś ciut lepszego i bardziej angażującego. Na dobrą sprawę film mógłbym określić tylko takimi letnimi słowami jak miły, przyjemny, fajny, sympatyczny, ale za żadne skarby nie nazwę go wielkim, cudownym i rewelacyjnym. Na mój gust to fabuła jest zbyt pretekstowa i nieznacząca, żebym nie narzekał na nią - nic nie obchodziły mnie losy bohaterów, przez cały film czekałem tylko na jakieś scenki perełki i zabawy z formą, które dostarczały sporo satysfakcji, jednak po pierwsze nie ma ich aż tak wiele, po drugie siłę całego filmu na tym ciężko zbudować. Dujardin oczywiście świetny i nominacja zasłużona, jednak z zachwytami nad Bejo bym nie przesadzał - to po prostu solidny drugi plan.
7/10 ode mnie. Jeśli zdobędzie za dużo Oscarów to będę narzekać, bo jednak parę lepszych filmów było w zeszłym roku. |
|||
|
13-02-2012, 11:53 AM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Jak dla mnie wielki plus za to, że Hazanavicuis poszedł pod prąd. I oczywiście mam świadomość tego że moda na stare kino wraca - ale na razie na jego oglądanie a nie robienie filmów wzorowanych na tamntych obrazach. Wszystko to co teraz się sprzedaje czyli efekty, dzwięk - 5+1 czy nawet pseudooktofonia (!), zdjęcia w coraz bardziej kosmicznej jakości. Hazanavicuis przywraca wiarę w historię jaką film ma przedstawiać. Jego postacie są opracowane w najmniejszych szczegółach, a dodając tego znakomitą grę aktorów (zwłaszcza Dujardina) otrzymujemy prostą piękną historię bez serii pobocznych wątków, ale która sama w sobie ma tyle odcieni, że nie nudzi się i ani przez moment nie trąca banałem.
Oczywiście, to było tylko kwestią czasu, żeby filmy nieme zaczęły się z powrotem pojawiać na ekranie, bo nie od dziś wiadomo, że żyjemy w kulturze recyklingu - nie tylko w kinie ale także w muzyce, modzie, architekturze i każdej innej dziedzinie sztuki. Cieszę się tym bardziej że ten powrót o 100 lat okazał się po prostu dobrym filmem, który nie musi się bronić tym że miał być artystyczny dlatego nie zarabia pieniędzy. To na szczęście będzie też sukces kasowy. I to dobrze, bo to znaczy że można coś zrobić inaczej i dalej będzie się to opłacać. Na koniec, jeśli ktoś ma ochotę to polecam zajrzeć na fanpage Artysty. Wyszukujemy dużo ciekawostek, rozdajemy trochę biletów na seanse, a czasem w komentarzach przyda się Wasz głos. http://www.facebook.com/film.artysta jaszko jaszko88, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2012. |
|||
|
15-02-2012, 09:23 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Urocze kino - po prostu. Nie ma tu żadnej rewolucji, arcydzieła, kurcze pieczone wie czego, ale piękna, doskonale zagrana opowieść z mnóstwem emocji. Łatwo się zakochać.
Dwa minusy: - zupełnie od czapy wrzucony McDowell - mocno zdziwiłem się w jednej z końcowych, dramatycznych scen, kiedy nagle zniknęła muzyka - jak dla mnie ostra skaza na tym perfekcyjnym realizacyjnie diamencie 8 / 10 Don't play with fire, play with Mefisto... http://www.imdb.com/mymovies/list?l=27018617 |
|||
|
16-02-2012, 12:56 AM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Ten film bardzo mocno przypomina mi pod wieloma względami "Slumdoga" - fajny, przyjemny, optymistyczny faworyt tegorocznych oskarów. Niestety Slumdog poza tymi wspólnymi cechami był zdecydowanie lepszym filmem.
Spodziewałem się znakomitego filmu, otrzymałem jedynie dobry. Największym nieporozumieniem jest fabuła - skrajnie naiwna bajka. Nawet uproszczone kino nieme było zdecydowanie ambitniejsze i zawiłe. Główna rola męska znakomita, drugoplanowe męskie również znakomite (Malcolm McDowell, John Goodman, James Cromwell!). Z główną rolą damską mam problem - jest ona słabo napisana i słabo zagrana, jednak nie wiem czy jest to problem w stylu "tak wymyśliłem sobie infantylną aktorkę lat 20'" czy "w końcu z nią śpię, to muszę ją gdzieś wcisnąć". Bardziej przychylałbym się do drugiej opcji, nominacje dla Bejo są dla mnie strasznym nieporozumieniem. Ten film ma jeden bardzo duży plus - z zatrwożeniem widzę, że co najmniej 90% społeczeństwa nigdy nie wdziało żadnego filmu niemego w całości. I dobrze, że chociażby przez tego "Artystę" to nadrobią. Może niektórzy z nich sięgną po perełki Keatona czy Chaplina. Generalnie ten temat (przejście z niemych filmów na "talkies") zdecydowanie lepiej pokazany jest w "Deszczowej Piosence", a niemych filmów też jest o wiele więcej, m.in. każdy z brzegu Keaton i Chaplin. Ale z braku laku dobry kit, więc i "Artystę" ogląda się całkiem dobrze. |
|||
|
16-02-2012, 02:48 AM
|
|||
|
|||
RE: Artysta
(16-02-2012 12:56 AM)soldamn napisał(a): drugoplanowe męskie również znakomite (Malcolm McDowell jaja sobie robisz? gość pojawił się na 5 sekund od czapy - gdzie tu znakomitość? Cytat:jest ona słabo napisana i słabo zagrana, jednak nie wiem czy jest to problem w stylu "tak wymyśliłem sobie infantylną aktorkę lat 20'" czy "w końcu z nią śpię, to muszę ją gdzieś wcisnąć". Bardziej przychylałbym się do drugiej opcji, nominacje dla Bejo są dla mnie strasznym nieporozumieniem. Słabo napisana - ok, jak wszystkie role w tym filmie. Ale słabo zagrana?! Bejo miała być głównie urocza i zabawna i to zadanie spełniła z nawiązką. Cytat:Generalnie ten temat (przejście z niemych filmów na "talkies") zdecydowanie lepiej pokazany jest w "Deszczowej Piosence", a niemych filmów też jest o wiele więcej, m.in. każdy z brzegu Keaton i Chaplin. Ale z braku laku dobry kit, więc i "Artystę" ogląda się całkiem dobrze. No ja ze swojej strony mogę polecić... kolorowy film Brooksa. Co prawda to zgrywa, ale przefantastyczna. No i jest Burt Reynolds, na którym chyba wzorowano Valentina poniekąd :D Don't play with fire, play with Mefisto... http://www.imdb.com/mymovies/list?l=27018617 |
|||
|
16-02-2012, 10:05 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2012 10:07 AM przez soldamn.)
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Jakie 5 sekund? pojawia się w 2 czy 3 scenach, bardziej 5 minut niż 5 sekund :)
I chyba niemy film, a nie kolorowy film. |
|||
|
16-02-2012, 01:07 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Ja już w ogóle nie pamiętam McDowella z tego filmu. W ogóle role Goodmana i Cromwella też żadna rewelacja. Ale Dujardin jest po prostu fantastyczny. Jakby żywcem się przeniósł z lat 20. i skoczył do naszych. Oskar dla niego jest dla mnie formalnością. Bejo również mi się podobała i miała kilka świetnych scen (np. ze stojakiem na ubranie).
|
|||
|
17-02-2012, 08:13 PM
|
|||
|
|||
RE: Artysta
(16-02-2012 10:05 AM)soldamn napisał(a): Jakie 5 sekund? pojawia się w 2 czy 3 scenach, bardziej 5 minut niż 5 sekund :) pojawia się w jednej scenie na kilka chwil Cytat:I chyba niemy film, a nie kolorowy film. eh, Silent Movie Brooksa jest kolorowy Don't play with fire, play with Mefisto... http://www.imdb.com/mymovies/list?l=27018617 |
|||
|
22-02-2012, 09:57 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2012 10:00 AM przez mariusz.)
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Dawno nie wyszedłem z kina w tak dobrym nastroju... Ten film jest po prostu rewelacyjny. Nie wiem czemu któryś z przedmówców czepił się B. Bejo, przecież ona jest świetna w tym filmie. Dujardin również znakomity, chociaż ten pies nieco go przyćmił :) Spotkałem się z zarzutami, że ten film to nic więcej jak tylko piękno wizualne i zabawa konwencją, ale mnie podobało się wszystko: scenariusz, pojedyncze sceny, rozwiązania fabularne, postacie, obsada i równowaga pomiędzy elementami komedii, romansu i dramatu.
|
|||
|
23-02-2012, 12:12 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Świetna wycieczka do kina niemego, film zasługuje na obsypanie nagrodami za najlepsze zdjęcia, montaż, scenografie, kostiumy, reżyserię. Czy za najlepszy film? Raczej nie. Tzn. niemal na pewno dostanie tą statuetkę i będzie wiele zwyczajowego gadania o tym, co to znaczy, że koniec kina itd. Ale moim zdaniem to tylko przemiła ciekawostka i nic więcej. Polecam każdemu.
Minusy? Sen bohatera i scena obok wystawy sklepowej, kiedy zaczepia go policjant. Zupełnie wybiły mnie z świetnego filmu. Mateusz "Craven" Wielgosz http://craven.pl "I walk alone and do no evil, having only a few wishes, just like an elephant in the forest." |
|||
|
23-02-2012, 12:50 PM
|
|||
|
|||
RE: Artysta
Cytat:Czy za najlepszy film? Raczej nie. Biorąc pod uwagę towarzystwo, w jakim jest nominowany, to zdecydowanie TAK. TOP 100 |
|||
|
23-02-2012, 01:08 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2012 01:08 PM przez simek.)
|
|||
|
|||
RE: Artysta
Cytat:film zasługuje na obsypanie nagrodami za najlepsze zdjęcia, montaż, scenografie, kostiumy, reżyserię.Biorąc pod uwagę towarzystwo, w jakim jest nominowany to: -zdjęcia spokojnie są lepsze w Drzewie Życia i Dziewczynie z Tatuażem. -montaż to dla mnie jedyna kategoria w której bezsprzecznie powinna wygrać Dziewczyna z Tatuażem. -scenografia - tutaj nikt nie może podskoczyć Hugo. -kostiumy i reżyseria sobie może dostać. |
|||
|
23-02-2012, 02:02 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Zgadzam się, że za zdjęcia i montaż powinna dostać "Dziewczyna z tatuażem", ale w pozostałych kategoriach dałbym nagrody "Artyście", szczególnie za najlepszy film, reżyserię, scenariusz, muzykę, rolę pierwszoplanową (Jean Dujardin) i drugoplanową (Berenice Bejo). Co do scenografii i kostiumów to mam wątpliwości :)
|
|||
|
23-02-2012, 02:38 PM
|
|||
|
|||
RE: Artysta
(23-02-2012 12:12 PM)Craven napisał(a): Minusy? Sen bohatera... Zupełnie wybiły mnie z świetnego filmu. To tak jakby jedna z lepszych scen filmu - give it a rest, dude. Don't play with fire, play with Mefisto... http://www.imdb.com/mymovies/list?l=27018617 |
|||
|
23-02-2012, 02:51 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
Mateusz "Craven" Wielgosz http://craven.pl "I walk alone and do no evil, having only a few wishes, just like an elephant in the forest." |
|||
|
23-02-2012, 03:43 PM
|
|||
|
|||
|
RE: Artysta
W mojej opinii jednak cały scenariusz jest znakomity, od pierwszej do ostatniej sceny, może znalazłyby się dwie sceny odstające poziomem od reszty, ale po pierwszym obejrzeniu trudno mi takie sceny znaleźć (scena snu moim zdaniem świetna). Scenariusz tylko pozornie jest prosty i banalny, ale jest jednak przemyślany od początku do końca (zakończenie jest rewelacyjne - ten numer musicalowy i występujące po nim słyszalne oddechy postaci). Oczywiście oprawa wizualna także jest znakomita, ale wizualne piękno i zabawa konwencją to nie jedyne atuty filmu. But this is just my opinion :)
|
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

/
/






