BLADE RUNNER FINAL CUT
#1
Ciekawe, czy tylko ja odnoszę wrażenie, ze wersja FINAL CUT jest znacznie slabsza od DIR CUT... Ale po kolei: Przed wersja FINAL CUT zapowiada ją sam Ridley Scott, mowiac, ze ta wersja jest jego
ulubioną. Przed seansem wiedzialem, ze Scott wprowadzil do tej wersji kilka
drobnych zmian, a caly film zostal poddany cyfrowej poprawie jakosci obrazu.
W miedzyczasie na YouTube trafilem na cos takiego jak "nowa czolowka Blade
Runner" (link: ) i bylem wrecz
pewien, ze Scott zrobil taka wlasnie nowa, wyjebana w kosmos czolowke do
FINAL CUT i juz nie moglem sie doczekac seansu. I co?
I pstro. Czolowka z YouTube okazala sie byc zrobiona przez fanow, bo jakos w
filmie jej nie ma. Jest za to normalna stara czolowka "Blade Runner".
Owszem, jakosc obrazu powala (szczegolnie w porownaniu z poprzednim wydaniem
Dir Cut na DVD), ale jesli chodzi o zmiany wprowadzone do FINAL CUT przez
Scotta, to ja osobiscie czuje sie wydymany na calej linii.
Dodano jedynie jakies nowe, krociutkie ujecia na krew tryskajaca z oczu
Tyrella gdy morduje go Roy, jakies nowe ujecie gwozdzia przebijajacego dlon
Batty'ego i to by bylo na tyle. Oczywiscie moze przegapilem jeszcze jakies
drobne zmiany montazowe albo skrocone / wydluzone sceny, ale skoro
przegapilem (a znam "Blade Runnera" dobrze ;), to znaczy, ze byly to zmiany
kosmetyczne. Niestety, wersja FINAL CUT jest dla mnie niewypalem z jeszcze
innego powodu. Ridley Scott ZARŻNĄL tu najlepszą kwestię dialogowa filmu.
Mianowicie, gdy Roy Batty wchodzil do sypialni Tyrella, w pewnej chwili
wylaniał się z nieostrości i mowil "I want more life... FUCKER!" - do dzis
jest to moja ulubiona kwestia z "Blade Runner";). A co robi Scott w FINAL
CUT? Oto Roy Batty mowi: "I want more life... FATHER" - no do kroćset fur beczek! myslalem,
ze zejde jak to uslyszalem. To tak jakby odrestaurowac "Frankensteina"
Jamesa Whale'a i w usta doktora zamiast "It's ALIVE!" wsadzic "It's FUCK!".
Poza tym polskie napisy to jakis zart - co chwila jakies bledy i
niedociagniecia w tlumaczeniu, jakies bezsensowne slowa i zdania sie
pokazuja. W DIR CUT DVD (wydanie stare) jest taki oto dialog:

- Pokazujesz zdjęcie swojemu mężowi, a on wiesza je w sypialni
- Nie zgadzam się.
- Dlaczego?
- Powinnam mu wystarczyc.

A tak to zostalo przetlumaczone w wydaniu 5DVD
(zarowno w wersji DIR CUT jak i FINAL CUT):

- Pokazujesz zdjęcie swojemu mężowi, a on wiesza je w sypialni
... za twoim oknem?
- Nie zgadzam się.
... różowe ciało, zielone nogi?
- Dlaczego?

Zastanawiam sie od wczoraj, CO W TYM DIALOGU robia te dwie linijki tekstu:
"...za twoim oknem?" i "...rozowe cialo, zielone nogi?". Po prostu rece
opadaja! Co to za teksty, skad sie tam wziely, kto je tam wsadzil?
"It's alive!"

Odpowiedz
#2
dzięki DUX, po tym, co napisałeś nie kupuje wersji 5DVD.

to przeważyło:

Cytat:Ridley Scott ZARŻNĄL tu najlepszą kwestię dialogowa filmu.
Mianowicie, gdy Roy Batty wchodzil do sypialni Tyrella, w pewnej chwili
wylaniał się z nieostrości i mowil "I want more life... FUCKER!" - do dzis
jest to moja ulubiona kwestia z "Blade Runner"Wink. A co robi Scott w FINAL
CUT? Oto Roy Batty mowi: "I want more life... FATHER" - no do kroćset fur beczek! myslalem,
ze zejde jak to uslyszalem.

Odpowiedz
#3
DUX napisał(a):Zastanawiam sie od wczoraj, CO W TYM DIALOGU robia te dwie linijki tekstu:
"...za twoim oknem?" i "...rozowe cialo, zielone nogi?". Po prostu rece
opadaja! Co to za teksty, skad sie tam wziely, kto je tam wsadzil?
To się nazywa "pseudofilozoficzny bełkot mający na celu nadać głębię czemuś, co jej nie posiada". To tak w skrócie.

Odpowiedz
#4
Fajnie, akurat zamówiłem dwupłytową ostateczną wersje reżyserską :). W "Dzienniku" pisali, że to najlepsza wersja. Ja nie widziałem żadnej, wiec pewnie ta mnie usatysfakcjonuje.

Odpowiedz
#5
dlatego w zestawie 5DVD jest 5 innych wersji aby wszyscy byli zadowoleni a tłumaczenie mam gdzieś bo i tak znam film na pamęć :P
Logan 7/10
Trainspotting 2  9/10
Dunkirk 9/10
War of the Planet of the Apes 10/10


Moje Blu <<<




Odpowiedz
#6
no to pięknie sobie Scott pojechał - może już czas na emeryturkę :twisted:
sram to i kupuję 2 dvd, ale tylko wtedy, gdy mam świadomość, że jest tam i stara wersja. Jest?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
O ile mi wiadomo, to na dwupłytowym wydaniu jest tylko JEDNA wersja filmu.

Odpowiedz
#8
Emerytura? Po American Gangster? W życiu :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#9
Mefi, nie chcę Cię straszyć, ale wersja 2DVD zawiera chyba tylko wersję FINAL CUT (czyli z fatherem zamiast fuckerem ;)) a na drugiej płycie chyba dokument o kręceniu "Blade Runner".
"It's alive!"

Odpowiedz
#10
Nigdy BR nie widziałem, ale jeśli różnica między Dir Cut (według wszystkich świetnego), a Ultimate Dir Cut ma polegać na zmianie dwóch dialogów (w dupie mam Fuckera :D) i O WIELE LEPSZEJ JAKOŚCI I ODNOWIONYCH EFEKTACH SPECJALNYCH to kupuje, z resztą... znajdę pod choinką :).

Odpowiedz
#11
DUX napisał(a):Mefi, nie chcę Cię straszyć, ale wersja 2DVD zawiera chyba tylko wersję FINAL CUT (czyli z fatherem zamiast fuckerem ;)) a na drugiej płycie chyba dokument o kręceniu "Blade Runner".

;( no to zostaje przy divixach :|

Mush Room -> nie wiem, nie widziałem. Widziałem za to Alien DC, a teraz czytam o BR DC i mi woda z mózgu odchodzi :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#12
W takim razie natychmiast nadrób tę zaległość i obejrzyj :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#13
jestem zajebiście twardy - takie filmy oglądam tylko w kinach, lejąc przy okazji małe dzieci, które nań weszły i ryczą :twisted:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#14
Wersja Final Cut zawiera tylko jedną wersję filmu.

Jeżeli chodzi o zarzuty Duxa, to czy przypadkiem z tym fuckerem/fatherem nie było tak, że w poprzednich wersjach do końca nie było wiadomo co on tak naprawdę powiedział? I, czy mówiąc do niego "fucker" ma jakiś sens? Przecież postać Batty'ego zawiera tyle humanizmu, postać tragiczna, po co wstawiać mu do ust słowo "fucker" :/ Przecież chwilę po tym mówi, że zrobił "sporne" (questionable) rzeczy. Jeżeli Scott to zmienił to wydaje mi się - na dobre. Oczywiście "fucker" brzmi mocno, męsko i coolowo, ale nie to czyni filmu dobrym... Nie wiem jak wygląda wersja Workprint z wersji 5-płytowej, może tam jest więcej tych odrzuconych scen. Ponoć pierwsza wersja (tzw. rough cut) trwała 4 h i była bardzo mroczna.

Dodana została jeszcze scena z dziewczynami go-go tańczącymi (coś na kształ "Odległego lądu" Hyamsa) w hokejowych maskach. Scena z jednorożcem jest troszkę inna - ma zielono-białą kompozycję, podczas gdy ta z Dir. Cut jest przefiltrowana na żółto. No i Deckard nie śpi. Kupę scen nie wykorzystanych lub odrzuconych można zobaczyć w dokumencie "Dangerous Days". Przez ostatni weekend udało mi się go obejrzeć w całości i muszę przyznać, że bardzo mnie usatysfakcjonował. Kopalnia wiedzy poprostu. Wydaje mi się, że gdyby Scott wprowadził te wszystkie odrzucone sceny do filmu, zaburzyłoby jego kosystencję. Lepiej jeżeli istnieją jako odrzuocone. Nie zawsze więcej, dłużej znaczy lepiej.

Jeżeli chodzi o paramtery techniczne, jakość transferu, to film prezentuje się rewelacyjnie. Podobnie dźwięk. Same potężne odgłosy muzyki Vangelisa podczas napisów początkowych brzmią już wystarczająco imponująco. Nie posiadam poprzedniego wydania, które miało DD 2.0, ale pewnie różnica jest bardzo duża. Ja polecam bardzo to wydanie.

I jeszcze słowo o tłumaczeniu. To co zrobiono w finałowej kwestii Gaffa do Deckardem to żenada. Ogólnie jest OK, ale najważniejsze kwestie filmu tak zawalili... Nie przejmuję się nigdy lektorem, a właściwie to mam to gdzieś, ale puściłem sobie i dobór lektora to totalna porażka. Znam ten głos, ale to lektor, który nadaje się na czytanie popołudniwoych telenowel na Polonii 1. Mówi tak sztywno i bez klimatu, że żal słuchać. Zamiast wynająć jakiegoś Gudowskiego albo Szołajskiego, wzięli takie nie wiadomo co...

Odpowiedz
#15
Cytat:Przecież postać Batty'ego zawiera tyle humanizmu, postać tragiczna, po co wstawiać mu do ust słowo "fucker"

choćby po to, żeby nie wydawał sie taki ładnie ociosany i jednoznacznie humanistyczny. "fucker" wlewa do tej sceny niewyobrażalną ilość emocji. tu nie ma miejsca na ironie. Batty pragnie życia bardziej niż czegokolwiek innego na świecie. w tym jednym słowie kumuluje sie cala rozpaczliwa determinacja androida. zmiana na "father" przypomina mi - nie przymierzając - cyfrowe "ugrzecznianie" ET autorstwa Spielberga. ohyda i jeszcze raz ohyda, parafrazując Conrada. nigdy nie wezmę do reki gównianego wydania ultimate właśnie ze względu te kluczowa zmianę. pewne gesty i słowa mają fundamentalne znaczenie dla odbioru dzieła i takim właśnie słowem jest "fucker" w ustach Hauera.

Odpowiedz
#16
DUX napisał(a):A tak to zostalo przetlumaczone w wydaniu 5DVD
(zarowno w wersji DIR CUT jak i FINAL CUT):


... różowe ciało, zielone nogi?


Dux wsłuchaj się uważnie Harrison Ford wypowiada te kwestie ale bardzo cicho ( Echo)
Logan 7/10
Trainspotting 2  9/10
Dunkirk 9/10
War of the Planet of the Apes 10/10


Moje Blu <<<




Odpowiedz
#17
Mental napisał(a):
Cytat:Przecież postać Batty'ego zawiera tyle humanizmu, postać tragiczna, po co wstawiać mu do ust słowo "fucker"

choćby po to, żeby nie wydawał sie taki ładnie ociosany i jednoznacznie humanistyczny. "fucker" wlewa do tej sceny niewyobrażalną ilość emocji. tu nie ma miejsca na ironie. Batty pragnie życia bardziej niż czegokolwiek innego na świecie. w tym jednym słowie kumuluje sie cala rozpaczliwa determinacja androida. zmiana na "father" przypomina mi - nie przymierzając - cyfrowe "ugrzecznianie" ET autorstwa Spielberga. ohyda i jeszcze raz ohyda, parafrazując Conrada. nigdy nie wezmę do reki gównianego wydania ultimate właśnie ze względu te kluczowa zmianę. pewne gesty i słowa mają fundamentalne znaczenie dla odbioru dzieła i takim właśnie słowem jest "fucker" w ustach Hauera.

A kto Ci każe brać? I nie jest to wydanie "Ultimate". Skąd Ty możesz w ogóle wiedzieć jaka była oryginalna idea autorów scenariusza czy reżysera. I jakiż to Hauer jest "ładnie ociosany i humanistyczny" skoro w przeciągu minuty od tych słów morduje straszną śmiercią Tyrella i JF Sebastiana. To stawia jego postać jako dwuznacznie moralną. Z jednej strony chęć życia, z drugiej nie możliwość ocenienia co jest sednem humanizmu (bo chyba nie zabijanie bliźniego). Owszem, w finale daruje i ratuje życie Deckardowi, ale pewnie gdyby nie czuł zbliżającej się chwili śmierci, a zostałby mu na przykład jeszcze rok, również i jego zlikwidowałby bez skrupułów.

Odpowiedz
#18
Cytat:Skąd Ty możesz w ogóle wiedzieć jaka była oryginalna idea autorów scenariusza czy reżysera.

to najgłupsze pytanie, jakie zostało mi zadane w 2007 roku. ale odpowiem na nie, żeby nie powstało wrażenie, iż oto nie umiem odpowiadać na głupie pytania. oryginalna idea była taka, jaka była przez 25 lat od powstania filmu. gdyby była inna, to by była inna. więcej, gdyby była inna, to pojawiłaby się 25 lat temu. wtedy bowiem narodziła się ostateczna ideowo i artystycznie wersja filmu. stąd też "fucker" stanowi jedyne słuszne sformułowanie. każde inne jest kolosalnym nieporozumieniem, gdyż nie oddaje - na płaszczyźnie werbalnej - ważkości motywów, jakie kierowały bohaterem, nim zjawił się w sypialni Tyrella.

Odpowiedz
#19
Wiesz, ja myślę, że odpowiedź na to pytanie znajduje się na czwartym dysku 5-płytowego wydania, które obejmuje min. proces restauracji i prac nad Final Cut. Ja nie posiadam takowego, Ty nigdy nie "weźmiesz", więc może ktoś trzeci nas poratuje i wie coś takiego. I wyjaśni sytuację.

Pewnie i ta zmiana w stosunku do poprzedni(ch)ej wersji jest wytłumaczona. Ona nie wzięła się tak o - z sufitu, żeby dokuczyć malkontentom. Jak oryginalna idea mogła być tą sprzed 25 lat, skoro film Scotta został przemielony i przefiltorwany, ocenzurowany, wywrócony do góry nogami przez ludzi, którzy nawet nie mieli pojęcia o projekcie. Znamienne są wypowiedzi Harrisona Forda, który broni filmu i opowiada o swoim zdumieniu jak poszedł nagrywać słynny voice-over a jedyną osobą w studiu był jakiś technik w fartuchu...

Problem z Blade Runnerem jest taki, że istnieje już tyle wersji, że każda ma coś innego do zaoferowania i każda ma swoich fanów, każda też zmusza do pewnych innych interpretacji filmu. Scott w swoim intro mówi, że to jego "ulubiona" wersja, która ma nadzieję, będzie się nam podobać. On nie nakazuje przyjmować jej jako jedynej, ostatecznej i nieomylnej. Jeżeli masz z nią problem - masz do wyboru inne wersje.

Jesteś poprostu przyzwyczajony do "fucker" i tyle. Z resztą Twój wątek pt. "Przeklinanie na ekranie" mówi już dużo w kwestii Twojego podejścia do tematu. A ideowa i artystyczna wizja filmu od narodzin idei w głowie Hamptona Fanchera, poprzez realizację, poprawki przed premierą i wreszcie kolejne wersje zmieniała się kolosalnie.

To "jedyne słuszne sformułowanie" to tylko Twoje sformułowanie. Należysz do grona wiecznych płaczków, którym wszystko przeszkadza.

A te osobiste wycieczki w stronę sarkazmu zachowaj dla siebie.

Odpowiedz
#20
Cytat:Problem z Blade Runnerem jest taki, że istnieje już tyle wersji, że każda ma coś innego do zaoferowania

problem z Blade Runnerem to w istocie żaden problem. istnieją trzy wersje filmu: wersja ocenzurowana, wersja Scotta z 1992 roku (tzw. reżyserska) i wersja "pod choinkę" 2007. wersja ocenzurowana sie nie liczy, choćby z tego powodu, ze jest ocenzurowana i łopatologiczna. wersja "gwiazdkowa" - tutaj Dux napisał w zasadzie wszystko.

Cytat:Scott w swoim intro mówi, że to jego "ulubiona" wersja, która ma nadzieję, będzie się nam podobać.

a co innego ma mówić? ze wrzuca na rynek wersje, która "najmniej" mu sie podoba? Już widze ten cytat na pudełku: "To najgorsza wersja filmu, jaką zmontowałem" - Ridley Scott.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości