BLADE RUNNER FINAL CUT
#61
FINAL CUT lepsze. Przede wszystkim ze względu na zakończenie, iż Deckard jest replikantem. Co do innych scen, coż, wersję "właściwą" widziałem dość dawno i innych punktów porównawczych nie wychwyciłem. Spór o 'fucker'/'father' dla mnie to żaden spór, z emocją można wypowiedzieć i bezsensowny bełkot, nie potrzeba do tego od razu soczystego faka. W książce Dicka, Deckard nie był replikantem, tam jednak występuje więcej zupełnie innych wątków jak elektryczne zwierzęta, a sam Deckard był żonaty... U Dicka replikantami okazują się policjanci z fałszywej komendy policji, androidami których część zupełnie jak filmowy Deckard nie wiedzieło o tym.
Dick w 'A jeśli nasz świat jest ich rajem?' wspomina, o czymś czego sam nie zarejestrowałem w filmie. Dowiedział się od ekipy filmowej, że w filmie w neonach, różnych napisach można zauważyć nazwiska z ekipy - ja tam widzę tylko coca-cole, atari i jakieś chińskie coś. Dick wspomina także, że w filmie brano pod uwagę także wygląd, obraz nowoczesnego świata, jako taki przybrudzony, skorodowany. Według ówczesnych futurologów - kurz przecież będzie dalej osiadał, pewnych rzeczy się nie wymieni, będą niszczeć. Taki obraz przyszłej ziemi bardziej do mnie przemawia niż wymuskany i wychuchany świat z 'Minority Report'(skądinąd również na podstawie opowiadania Dicka). Lepiej, wg mnie, gdy efekty idą za jakąś wiarygodną wizją, choćby spójną. Gorzej gdy mają przedstawiać jak Cruise zajebiście macha rękami. Żeby nie było, lubie 'Minority Report', ciekawy film a czepiam się jedynie szczegółów:) i być może znalazłbym lepsze porównanie gdyby nie podchwycone powiązanie obu filmów przez postać Dicka.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
#62
To czy Deckard jest replikantem czy nie jest wciąż otwartą kwestią. W żadnej wersji filmu nie jest to powiedziane wprost. Możemy jedynie spekulować.

W dodatkach Ridley Scott mówi, że główny bohater jest replikantem jednak już Harrison Ford, odtwórca postaci, jest przeciwnego zdania. I komu tu wierzyć? :razz: To jest właśnie w tym filmie najlepsze, że widz może wybrać sam swoją wersję.
"Każdy dzień to pieprzona walka; nigdy nie wiesz, kto chce cię utrącić, zwłaszcza gdy jesteś już capo albo bossem. (...) Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Każdy pieprzony dzień to wojna o utrzymanie władzy i pozycji"
-Sonny Black

Odpowiedz
#63
Jak to komu wierzyć? Oczywiście, że reżyserowi, który tworzy caly film i wszystko od niego zależy, a nie aktorowi, który tylko robi co mu reżyser każe. Final cut, wg mnie nie pozostawia wątpliwości, że Deckard to replikant, przecież nie wszystko musi być wyraźnie powiedziane, żeby uznac to za prawdziwe.

Odpowiedz
#64
Scott nie brał udziału w tworzenia scenariusza, a scenarzyści twierdzą, że Deckard to człowiek. Zresztą Ridley Scott swoje stanowisko w kwestii człowieczeństwa głównego bohatera zajął wiele lat po premierze filmu więc wbrew temu co piszesz jego zdanie jest najmniej ważne mimo, że był reżyserem.
"Każdy dzień to pieprzona walka; nigdy nie wiesz, kto chce cię utrącić, zwłaszcza gdy jesteś już capo albo bossem. (...) Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Każdy pieprzony dzień to wojna o utrzymanie władzy i pozycji"
-Sonny Black

Odpowiedz
#65
tom_krus napisał(a):Scott nie brał udziału w tworzenia scenariusza, a scenarzyści twierdzą, że Deckard to człowiek. Zresztą Ridley Scott swoje stanowisko w kwestii człowieczeństwa głównego bohatera zajął wiele lat po premierze filmu więc wbrew temu co piszesz jego zdanie jest najmniej ważne mimo, że był reżyserem.

Czasem można zrobić coś dobrego w niezamierzony sposób. Moim zdaniem takie błądzenie twórców nie szkodzi filmowi, coż w pewien sposób nawet bym powiedział, że film im się wymknął:) Na dobrze, co ważne.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
#66
Dokładnie. Właśnie takie (w pewien sposób) otwarte zakończenie dodaje Łowcy Androidów smaczku.
"Każdy dzień to pieprzona walka; nigdy nie wiesz, kto chce cię utrącić, zwłaszcza gdy jesteś już capo albo bossem. (...) Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Każdy pieprzony dzień to wojna o utrzymanie władzy i pozycji"
-Sonny Black

Odpowiedz
#67
Już nie róbcie ze Scotta i scenarzystów półgłówków, którym przez przypadek wyszło jedne z najlepszych zakończeń w historii kina, ludzie - scena z jednorożcem jest w filmie PO COŚ, ona w połączeniu z jednorożcem z papieru jednoznacznie mówi, że Deckard to replikant.
Smaczku to mogą dodawać różne wersje filmu, bardzo ciekawie na przykład posłuchać tego słynnego Deckarda-narratora, czy zobaczyć inne zakończenie. Zakończenie final cut jest w tym sensie otwarte, że nie wiadomo co zrobią ze sobą Rachel i Deckard(najwazniejsze pytanie to czy detektyw zdecyduje się powiedzieć prawdę swojej ukochanej).

Odpowiedz
#68
tom_krus napisał(a):Scott nie brał udziału w tworzenia scenariusza,
Z tego co pamiętam z dodatków, to Scott wymienił pierwszego scenarzystę na drugiego bo nie chciał jego wizji (reżysera) przenieść na papier... A drugi musiał ciągle konsultować pisany scenariusz ze Scottem... Więc w jakiś tam sposób brał udział w tworzeniu tego scenariusza...
Poza tym nawet jeśli scenarzyści mieli inny zamysł, to reżyser dyrygował podczas kręcenia scen i to jego wizja była na celuloidzie uwieczniana... ;-)
Zdanie Scotta jest w tym wypadku rozstrzygające... ;-)

Odpowiedz
#69
Po tym jak Batty umiera zjawia się Gaff i wymieniają kilka zdań:
Gaff - Stanął pan na wysokości zadania. Misja skończona, prawda?
Deckard - Skończona.
Następnie Gaff podaje (a właściwie rzuca) mu pistolet i na odchodne, mimochodem mówi: "Szkoda, że musi umrzeć. Ale czy ktoś z nas przeżyje?"
A Deckard robi przerażoną minę. Co go tak zdziwiło? Czy to, że Gaff domyślił się, że Rachael to replikantka i/lub, że Rick jest z nią w jakiś sposób związany? A może Gaff mówiąc "Ale czy ktoś z nas przeżyje?" przyznaje się do tego, że sam jest androidem... Pytam bo to mi nigdy nie dawało spokoju.

P.s. A jeśli chodzi o ulubioną wersję filmu, to mojej ulubionej nie ma... (puki co:P) Dla mnie najlepszą wersją było by połączenie kilku tzn. scena z jednorożcem (czyli ukazanie, iż Deckard jest replikantem) + happy end, czyli ucieczka dwojga replikantów, wyzwolenie się ich z brudnego, mrocznego miasta (lub też świata jako całości) - pozostawienie go za sobą. A także pełne niepewności ale i nadziei słowa Rick'a z offu "Nie wiem jak długo będziemy razem z Rachael. Ale któż to może wiedzieć..." (sorry za tłumaczenie, ale tak chyba brzmią te słowa w oryginale).

Odpowiedz
#70
Zakończenie z wersji kinowej to paskudna, rzygogenna taniocha, która potwornie odstaje od reszty filmu. Chwała Bogu, że można było to arcydzieło odratować za pomocą dir-cuta.

Final Cut jest dla mnie praktycznie doskonały, ale oglądając ten film ostatnio odniosłem wrażenie, że ma nieco rwaną narrację, jakby brakowało masy scen. Zresztą z "Dangerous Days" wynika, że film był o wiele dłuższy i sporo scen zostało poskracanych w montażu. Może kiedyś doczekamy się jeszcze innej wersji; chociaż jak wyglądała sprawa z taśmami zanim nadeszły czasy DVD chyba wiadomo. Przeważnie przy montażu masakrowali taśmy, które później leciały na śmietnik. Być może wiele z tamtych ujęć nie przetrwało. Niemniej jednak to, że dzisiaj oglądamy w "Łowcę androidów" w - praktycznie - zamierzonej wersji jest istnym cudem.

Odpowiedz
#71
Cytat:Zresztą z "Dangerous Days" wynika, że film był o wiele dłuższy i sporo scen zostało poskracanych w montażu.

W dodatkach do wydania 5DVD jest ze 40 minut, istnieje cały szereg faneditów gdzie częśc tych scen "przywrócono" do filmu. 11 postów wyżej jest opis jednego z nich (akurat twórca tego nie lubi sceny z jednorożcem).

Z oficjalnych wersji preferuję Final Cut, ale to jeden z tych filmów, które mogłyby trwać z godzinę więcej i by im to nie zaszkodziło, podobnie zresztą jak pierwszy Alien. Szkoda że Ridley sam nie sklecił jakiejś konkretnie rozszerzonej wersji Extended, bo co z tego że w wydaniu 5DVD jest aż pięć wersji filmu, skoro różnią się tak naprawdę szczegółami? (no i final jest odrestaurowany)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#72
Dzięki za info, naprawdę nie wiedziałem :) I nie jest tego raczej aż 40 minut.

Scott nie lubi sceny z jednorożcem? I dlatego ją wkleja do każdej wersji? Przecież to jest arcyistotna scena, bzdury jakieś.

Odpowiedz
#73
Z tego co zrozumiałem, to twórca fanedita nie lubi sceny z jednorożcem, a nie Scott : ).

Odpowiedz
#74
a kogo obchodzi twórca fanedita? :)

Odpowiedz
#75
Czytanie ze zrozumieniem szwankuje?

Cytat:I nie jest tego raczej aż 40 minut.

Play All w dziale deleted & alternate scenes ---> 45 minut.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#76
no. najwyraźniej :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości