|
Baby są jakieś inne
|
|
26-10-2011, 09:28 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-10-2011 09:53 AM przez Pitero.)
|
|||
|
|||
|
Baby są jakieś inne
Jedzie dwóch facetów drogą i gada o babach. Baby w małżeństwie, w łóżku, a równouprawnienie, a dzieci, a praca, a jak jeżdżą samochodem... Film drogi pełną gębą, bo gadanie przerywane jest ujęciami drogi i jazdy. Nie czuło się znużenia, szybko zleciało mi to półtorej godziny. Nie rozumiem więc zarzutów, ze film przynudza, to chyba zależy czy ktoś lubi takie kino gadane (ja tak). Koterski ostro jedzie po babach, ale po chłopach też, niekiedy trafia w samo sendo w swoich obserwacjach. Film świetny również wizualnie, cyfrowa jakość, ogólnie profesjonalnie zrobiony. Znakomite aktorstwo Woronowicza i Więckiewicza. Tak więc dobry film, nie to co "Dzień świra" , ani nawet "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", ale naprawdę trzyma poziom. 7,5/10 Ciekawy epilog do filmu: siedzę sobie do końca jak zwykle, bo chcę posłuchać muzyki, poczytać napisy, a baba pracująca w kinie patrzy, że siedzę, to leci po gościa, druga baba wychodząca z kina widzi jak wstaję w końcu, to krzyczy na dole na całą salę "już sie bałam, że pan się źle czuje!". I wychodzę taki obczajany cały. No żesz, do kroćset fur beczek!! ;) |
|||
|
27-10-2011, 01:30 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-10-2011 01:31 PM przez Motoduf.)
|
|||
|
|||
|
RE: Baby są jakieś inne
Baby są jakieś inne
?Baby...? są niby ironiczne, gorzkie i ?koterskie?, wspierają się znakomicie napisanymi dialogami i rzucają na tematy damsko-męskie garść cennych spostrzeżeń, ale trudno je określić jako film udany. Prosty i intrygujący zamysł (dwóch sfrustrowanych facetów jedzie nocą w niewiadomym celu, narzekając bez przerwy na ?te okropne baby?) spisałby się świetnie w etiudzie, nie wystarcza jednak na pełny metraż. Koterski wykłada wszystkie karty w ciągu pierwszych czterdziestu minut ? główni bohaterowie nie zauważają własnej hipokryzji, brną w coraz bardziej pomysłowe pretensje, odsłaniają skrywane lęki, a ostrze satyry szybko mierzyć zaczyna nie w baby, a właśnie w samców, stłamszonych i zakompleksionych, pozbawionych drogi ucieczki. Do tego momentu jest świeżo, zabawnie i inteligentnie, ale dalej Koterski nie powie już nic nowego. Ostatnie trzy kwadranse to zwykła nuda, ?dopychanie? na siłę, byle tylko dobrnąć do magicznej granicy dziewięćdziesięciu minut. Gdyby z ?Bab...? wyciągnąć sam ekstrakt i skrócić czas trwania o połowę, byłaby to mała perełka. Ale jest niestety tylko średnio, bo bystre spostrzeżenia rozcieńczono nijakością. 5/10 |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

/
/



