Black Mirror
#1
[Obrazek: blackmirror.png]


Serial, którego jednym z współtwórców jest scenarzysta Dead Set. Samo to już wystarczy za rekomendację, ale po obejrzeniu dwóch epizodów, czuję się zobligowany do dodania, że ten mini-serial nieźle pozamiatał (a nie widziałem jeszcze ostatniego...).

Nie jest to, jak w przypadku Dead Set jedna całość, ale coś bardziej zbliżonego do epizodów "Strefy mroku" - każdy odcinek, oddzielna historia, chociaż wydźwięk całości zdaje się skupiać na próbie zobrazowania tego, jaki wpływ ma (lub niebawem będzie mieć, albo mieć) szeroko pojęte "socjalizowanie" mediów. Kurde, jakieś tu nowe pojęcia tworzę - więc prościej - serial znakomicie pokazuje do jakiego gówna może doprowadzić to, że w zasięgu rąk szarej masy dostępne jest "wszystko", że prywatność schodzi na plan dalszy, że liczy się konsumpcja, miernota a najbardziej sprzedaje się to, co wyzwala najniższe instynkty. Dobra, może to banały i głos wołającego na pustyni, ale w tym serialu (zwłaszcza w drugim odcinku) mówi się o tym w ten sposób, że ogląda się to z otwartymi ustami, wyszczerzonymi oczami a na koniec zbiera się szczękę z podłogi.

Pierwszy odcinek, The National Anthem - akcja osadzona w czasach współczesnych w UK. Porwana zostaje księżniczka Stephanie, ulubienica społeczeństwa. Porywacz stawia ultimatum - nie chodzi mu o uwolnienie bojowników dżihadu ani irlandzkich separatystów, nie chce miliarda funtów ani zaprzestania wycinania puszczy amazońskiej - premier musi zrobić tylko jedną, jedyną rzecz... jaką, nie powiem, bo to jest niezły winks już na samym początku. Natomiast powiem tylko, że zanim z jego ust zdąży paść kategoryczny zakaz upowszechniania informacji o porwaniu księżniczki do opinii publicznej filmik z żądaniami zalicza 50.000 odsłon na YouTubie. I nie jest to jedyny problem, jaki będzie miał nasz drogi premier z "social network" w tym przypadku...

Odcinek drugi: Fifteen Million Merits. Niedaleka przyszłość. Twoje życie polega na nieustannym pedałowaniu (na rowerze treningowym) i konsumowaniu. Strawy dla ciała i ducha. Oczywiście, żarcie to zwykły chemiczny fastfood a rozrywka tandetna i miałka (obleśne teleturnieje, kanały porno, shows telewizyjne, gry komputerowe - nie wymagające myślenia strzelaniny, kupowanie wirtualnych ulepszeń do swoich awatarów, etc.). Wszystko kosztuje. Walutą jest liczba przejechanych, wirtualnych mil (po co się "pedałuje" - nie zdradzę), za nią kupuje się dostęp do wszystkich tych "dóbr" i "rozrywek".

I tak , facet wstaje co rano. Idzie do sali z rowerami, "pedałuje" - w trakcie tego ogląda "telewizję", lub "bawi się" dokupując sobie kolejne modernizacje swojej wirtualnej postaci, albo w coś gra, i pedałuje, i ogląda, o gra, i ogląda, i pedałuje, potem gra, idzie coś zjeść, wsiada z powrotem na rower, ogląda coś, gra, kupuje nową fryzurkę do awatara i... coś Wam dzwoni?

Oczywiście, każdy ma czasem swoją szansę, bo za 15.000.000 można kupić bilet do innego świata, do którego wrota wiodą przez program typu "Mam Talent", tyle, że o wiele bardziej wulgarny, o wiele bardziej miażdżący, no i przegrana oznacza powrót do "pedałowania", a może nawet jeszcze niżej...

Oczywiście, jak to mam w swoim zwyczaju pewnie bardziej zakręciłem, niż nakreśliłem to, czego można się spodziewać, dlatego na koniec powiem krótko.

Pierwszy epizod, świetny. Jest i poważnie, i trochę strasznie, i śmiesznie. Dużo celnej satyry, ale raczej takiej o bardzo gorzkim wydźwięku.

Drugi epizod: genialny! Może trochę mnie entuzjazm ponosi, ale na chwilę obecną muszę powiedzieć, że jest to najlepsza rzecz z gatunku science - fiction, którą wdziałem na ekranie od... kurde, sam nie wiem, jak długiego czasu. Może metafory nie są zbyt głębokie, ale za to cholernie celne, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że tu po obejrzeniu tego, słyszy się za plecami echo tych wiekopomnych słów: "z czego się śmiejesz? z samego siebie się śmiejesz". Z tym, że do śmiechu to mi było nie bardzo!

Polecam i nie mogę się doczekać 3 epizodu.

Żal, że to tylko mini-seria, swoją drogą, bo cholernie brakuje tego typu seriali (tego typu, znaczy w stylu "The Twilight Zone" czy "The Outer Limits".
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#2
Kupiłeś mnie wzmianką o Dead Set. Szybko przeszukałem internet i jeb, trzy odcinki się ściągają. Na dniach podzielę się opinią, mam jednak jedno, krótkie pytanie - ile trwa jeden odcinek? Standardowo, 40/45 minut, czy jest to metraż szerlokowy, czyli 90 minut?

Odpowiedz
#3
Od 40 minut do godziny. Na razie obejrzałem pierwszy odcinek - rewelacja. Bardzo , bardzo celna i gorzka satyra na współczesne społeczeństwo informacyjne. Zaraz zapuszczam epizod drugi. Dzięki za cynk, Bezcelowy.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#4
Pierwszy odcinek miażdży pod każdym względem. Jedyne, co słabuje, to samo wykonanie zlecenia porywacza, a raczej to, co się działo z ludźmi oglądającymi transmisję. Ot, pokazanie twarzy tłumu i już, nic więcej. Żadnego polotu, żadnego finalnego uderzenia w żołądek... do czasu :)

Odpowiedz
#5
BezcelowyAlbatros napisał(a):Może metafory nie są zbyt głębokie, ale za to cholernie celne

The National Anthem pozamiatał. Tak inteligentnej i genialnie spuentowanej satyry w XXI wieku jeszcze nie oglądałem. Na razie obejrzałem pierwszy odcinek i za sam pomysł twórcy powinni mieć zbudowany pomnik.

Odpowiedz
#6
No, to myślę, że po obejrzeniu Fifteen Million Merits powiesz, że "tak inteligentnej i genialnie spuentowanej satyry" nie oglądałeś od czasu The National Anthem :) Z tym, że to raczej nie za bardzo satyra. To bardziej taka "Idiokracja" na serio.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#7
Gorzka prawda o naszej rzeczywistości, ubrana w otoczkę sci-fi... gość wstaje, idzie do roboty (zapieprza na rowerku), ma przerwę na żarcie z fastfooda, wraca do domu, wbija do sieci, wydaje ciężko zarobione pieniądze na dodatki do swojego wirtualnego bohatera, gra w tępą strzelankę, ogląda kiepskie porno i denne telerunieje oraz przejebaną wersję Mam Talent, gdzie człowieka poją jakąś trutką i jadą jak szmatę. I tak cały czas. Bez przerwy. Dzień po dniu. Tydzień po tygodniu. Miesiąc po miesiącu. No do kroćset fur beczek!, jakież to prawdziwe, a przede mną jeszcze trzeci odcinek.

Btw, Jessica Brown Findlay jest śliczną dziewczyną. Aż sobie ustawię z nią avatar.

Odpowiedz
#8
raven.second napisał(a):Btw, Jessica Brown Findlay jest śliczną dziewczyną.

A jak ślicznie śpiewa. Od piątku - kiedy obejrzałem ten epizod, zapuszczam sobie to wykonanie 2 - 3 razy dziennie. Aż żal, że po tej piosence dostajemy w ryj takim cholernym mindfuckiem...
I jeszcze foty na potwierdzenie tego, co napisał raven i z czem ja się w 100% zgadzam :-)

[Obrazek: meritsjbfszd.th.jpg] [Obrazek: blackmirror5b1x025dfift.th.jpg]
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#9
Mną też pierwszy odcinek "pozamiatał". Chyba najbardziej udane pokazanie jak infotainment robi nam z mózgu sieczkę. Z tego samego względu jakiś czas temu wywaliłem ze swojego odbiornika tv tvn24. Do tego ten twist z motywacją porywacza. Absolutny top.

Odpowiedz
#10
Cytat:Chyba najbardziej udane pokazanie jak infotainment robi nam z mózgu sieczkę. Z tego samego względu jakiś czas temu wywaliłem ze swojego odbiornika tv tvn24

[Obrazek: spit-take-meme.jpg]

Bardzo mnie zachęciliście, sięgnę na pewno i mam nadzieję, że będzie jednak lepsze od "Dead Set", które po pierwszym odcinku było raczej sporym rozczarowaniem :(.

Odpowiedz
#11
Drugi odcinek wg mnie średni. Nieznośnie przewidywalny recyckling motywów, które w (literackim) sf były przerabiane wielokrotnie, aż chciało mi się mruczeć pod nosem "thank you, cpt. Obvious". A do tego tani melodramatyzm w pierwszej połowie (pokazanie tego "zauroczenia" to reżyserska i scenariuszowa taniocha). W sumie IMO jedyną rzeczą wybijającą ten epizod ponad przeciętność jest Everett w roli ichniej wersji Wojewódzkiego.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#12
Cóż, wspomniałem o tym, że szczególnej głębi ten odcinek nie ma, ale dla mnie właśnie to skondensowanie "oczywistości" to jest w pewnym sensie siła, jaka drzemie w tym przekazie. OK, rozkładając wszystko na czynniki pierwsze, nie mamy tu do czynienia ze szczególnie odkrywczą analizą, ale jako całość dość intensywnie zmusiło mnie to zastanowienia nawet nie nad kondycją multimedialnego świata i miejsca, jakie zajmuje w nim człowiek, ale nad tym, dlaczego ja czuję się po seansie, jak idiota. Można się dystansować od tych biednych "cyklistów", można się usprawiedliwiać, że to tak naprawdę nie wygląda, ale czy pominąwszy formę rozrywki, którą dla siebie "kupujemy", czy to WSZYSTKO nie sprowadza się właśnie do takiego banalnego, tandetnego, pozbawionego większego dla nas sensu, mianownika?

Dla mnie prawie wszystko w tym epizodzie gra. "Tani melodramatyzm" kupuję - zresztą nie pierwszy raz, bo ogólnie łatwo mnie pokazywanie w prosty sposób prostych uczuć wzrusza :-) i jedyne w tym odcinku, co lekko mnie irytowało to przerysowana postać chamskiego kolesia, uosabiającego WSZYSTKIE najgorsze cechy - nazwijmy to ogólnikowo - "współczesnego konsumenta".
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#13
joozek napisał(a):Z tego samego względu jakiś czas temu wywaliłem ze swojego odbiornika tv tvn24

Cała prawda całą dobę :) Ja to chujstwo wywaliłem dawno temu, ale w pakiecie razem z telewizorem ;)

Odpowiedz
#14
Albatros, nie tyle chodziło mi o oczywistości na poziomie "przekazu" ( w 1 odcinku również jest ich sporo), ile na poziomie rozwiązań fabularnych. Ten odcinek to jedna wielka klisza kliszy kliszy; dodatkowo strasznie się jarałem po Twojej opinii i mogło to również mieć wpływ na ostateczny odbiór. Chociaż ciekawią mnie reakcje ludzi, którzy nie siedzą głębiej w gatunku. Mental?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#15
Trzeci odcinek też jest w klimatach scifi, ale zupełnie innych, niż drugi. Otóż normą są takie małe gówienka wszczepiane za uchem, które służą za wypasioną kamerę i nagrywają wszystko, co tylko się da, a za pomocą małego pilocika, można dowolnie odtwarzać nagrany materiał, kasować, edytować, oraz zoomować.
To, co najmocniej zwaliło mnie z nóg, to scena na lotnisku - standardowa kolejka, sprawdzanie pasażerów ALE poprzez oglądanie zapisu ich twardych dysków z ostatnich xx godzin.

Odpowiedz
#16
Pierwszy epizod - pozamiatane. Trochę straszno, trochę śmieszno - nie ma nic przyjemniejszego niż oglądanie jak ktoś wyciska maksimum z wypasionego pomysłu. Za to drugi musiałem przerwać, pewnie dokończę ale generalnie to banał na banale, klisza na kliszy i ogólnie bue. Było 10000 razy w lepszej formie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#17
Eeee, drugi odcinek cienki. Nie podobał mi się. Podobnie jak Glut przerwałem go w połowie i wróciłem po paru dniach dopiero.

Odpowiedz
#18
A mnie przeciwnie, oba odcinki podobały się jednakowo, z lekkim wskazaniem na pierwszy. Zaraz zabieram się za trzeci epizod, świetna rzecz. Ktoś ma info o kontynuowaniu tego, czy to zamknięta mini-seria?

Odpowiedz
#19
http://io9.com/5929098/the-black-mirror-will-warp-your-mind-a-second-time

Rewelacja. Nie wiem jak to się stało, że to przegapiłem, że Black Mirror nie miał większego rozgłosu. Inteligentne, ponure, dołujące.

Odpowiedz
#20
W ogóle to Black Mirror będzie w polskiej telewizji. Pstrykając po kanałach zauważyłem reklamę na Cinemax, zacząłem szukać w sieci i... jest.
http://www.cinemax.pl/series/czarne-lustro-hymn-narodowy_-72963

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Orphan Black (BBC America, 2013-) Quay 52 7,444 10-09-2017, 13:08
Ostatni post: Craven
  Black Sails Craven 44 10,175 25-05-2017, 01:54
Ostatni post: Gieferg
  Orange is the New Black [Netflix] Perfik 25 4,880 07-08-2015, 00:44
Ostatni post: BezcelowyAlbatros



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości