Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Blade Runner 2049 (2017) reż. Denis Villeneuve
W dupie mam siłę oddziaływania na cokolwiek poza mną samym, ogląda się tak samo dobrze, a fabularnie jest lepszy od oryginału.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
2049 fabularnie jest na pewno lepszym filmem, twórcy wiedzieli co chcą opowiedzieć. I szanuje Villeneuve za to, że nie starał się kopiować stylu Scotta, tylko zrobił swój własny film.

Ale ja wolę jednak niedociągnięcia fabularne oryginału, które dają większe pole do różnych interpretacji. I zdecydowanie wolę styl Scotta. Brudny i mroczny ale zarazem przepiękny noir. To w tym obrazie zakochało się też  wielu twórców i do dziś nawiązują do niego w różnych produkcjach. Dla przykładu trochę z twórczości Finchera (tylko dlatego, że ją znam najlepiej ;) a nie chcę też sięgać po oczywistości jak Matrix czy Ghost in the Shell), który od początku kariery nie ukrywał zachwytu nad filmem Scotta. Mocny Blade Runnerowy vibe można zobaczyć w teledysku , który wyreżyserował dla Billego Idola - LA Woman. Gdzie Idol, stylizowany na Hauera, snuje się po mrocznym mieście.



Albo w jego reklamie Coca Coli o tytule... Blade Roller :)



Oddał też hołd filmowi Scotta w Dziewczynie z Tatuażem, stylizując Rooney na Pris.

[Obrazek: fBw6gbm.jpg]

Tak mocno film Scotta odcisnął się w głowach wielu ludzi. Mam wątpliwości czy tak się stanie z filmem Villeneuve. Musi minąć trochę czasu i wtedy zobaczymy, jeden Gieferg to na razie za mało ;)
Trakt.tv Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
2049 > BR
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Blader Runner 2049 >=< Blade Runner

KONIEC TEMATU

:)

(08-05-2018, 23:50)Ash_9001 napisał(a): Dla przykładu trochę z twórczości Finchera (tylko dlatego, że ją znam najlepiej ;) a nie chcę też sięgać po oczywistości jak Matrix czy Ghost in the Shell), który od początku kariery nie ukrywał zachwytu nad filmem Scotta.
Który przede wszystkim od lat pracuje z Jeffem Cronenwethem, synem Jordana, zdjęciowca od Blade Runnera. Myślę, że podobieństwo formy nie jest przypadkiem.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
(08-05-2018, 23:50)Ash_9001 napisał(a): Tak mocno film Scotta odcisnął się w głowach wielu ludzi. Mam wątpliwości czy tak się stanie z filmem Villeneuve.
Musi się tak stać? Skąd ten wymóg? :) Bycie obrazem pod wieloma względami przełomowym, wpływ na innych filmowców czy artystów w ogóle i miejsce w historii kina i popkultury Blade Runner ma i nikt mu tego nie odbierze, ale to Denis moim zdaniem nakręcił lepszy fiom, opowiedział ciekawszą HISTORIĘ. Najważniejsze jednak że oba filmy choć tak od siebie różne wspaniale się uzupełniają <3

Odpowiedz
Nie widzę sensu w zbytnim rozwodzeniu się która część lepsza, bo obie, to po prostu znakomite filmy, u każdego z osobna decydują osobiste preferencje, co kto bardziej lubi. Jam staromodny i jestem za oryginałem, zwłaszcza ze względu na zgrabniejszą fabułę (w 2049 też jest świetna, ale jest tam za dużo wątków, pod których ciężarem ten kolos się ciut chwieje) oraz kultową muzykę do której zbyt głośne buczenie sequela nie ma nawet startu.

Odpowiedz
Ponieważ kilka dni temu skończyłam remont i wymianę sprzętu w mojej "sali" kinowej serwuję sobie powtórki filmów na nowym sprzęcie. Powrót do BR2049 okazał się niestety rozczarowaniem. Wcześniej widziałam go już 2x. Po drugim seansie byłam przekonana, że z każdym kolejnym film będzie zyskiwał w moich oczach. Tak się niestety nie dzieje. Trzecia powtórka okazała się dość bolesna. Jeżeli chodzi o stronę wizualną to jest to naprawdę wybitne arcydzieło. Jakość obrazu, gra światłem, kadry, kolory - czysty geniusz. Jednak strona fabularna to jest dno. Brakuje tu klimatu osaczenia jaki posiadał oryginalny BR. O ile pomysł na sam temat wyjściowy w którym okazuje się, że starsze modele replikantów mogą się rozmnażać - jest genialny to jednak rozwinięcie tego wątku to jakaś kpina z widza. Zbyt prosto K dochodzi do prawdy - samo śledztwo przypominało mi nie film fabularny ale grę przygodową, gdzie odwiedzamy poszczególne lokalizacje, rozmawiamy tam ze spotkanymi postaciami i znajdujemy przedmioty, które otwierają nam przejścia na mapie do kolejnych lokalizacji aż do finału. Czysty schemat bez zaskakujących wątków, bez napięcia, bez iskry. Czyste rzemiosło a nie prawdziwa sztuka jak w oryginalnym BR, który po seansie zostawiał widza z mnóstwem pytań i nie mniejszą ilością interpretacji. BR2049 z oryginałem na warstwie fabularnej przegrywa na całej linii. To film bardziej nakręcony dla dzisiejszego mniej wymagającego widza. Nie ma tu żadnej tak naprawdę godnej sceny do której warto by wracać a przecież właśnie z tego zasłynął oryginalny BR jak finałowa przemowa Roya.

Odpowiedz
To nie ten temat ale... dopiero wczoraj obejrzałem nowy "making of FX" do BR 2049 i ciekawe czy te mądrale, które "od razu" rozpoznały cyfrową Rachel widziały też cyfrowe facjaty u innych postaci.

Teraz już ten temat.

Dziwne. Byłem pewny, że w tym temacie ktoś to wstawiał ->

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jeżeli ktoś jest w Londku to chyba jest jakiś event blejdranerowy w Secret Cinema, czy jakoś tak. Nie wiem ile to trwa, bo tylko tweeta widzialem, ale wyglada ciekawie:

https://twitter.com/timsoret/status/1010562749653573632
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
Cytat:sam Eldon Tyrell w tych swoich gigantycznych okularach miał więcej charyzmy niż 3/4 obsady BR

Boże, fani pierwszego BR potrafią być bardziej irytujący niż fani SW. :P
Wg nich każde wypowiedziane tam słowo jest na poziomie Opus Magnum Aarona Sorkina, poziom głębii i poetyzmu jest większy niż u Bergmana i Tarkowskiego razem wziętych, a każdy aktor wliczając w to chińczyka podającego Deckardowi żarcie na początku filmu zagrał Oscarową rolę. Oczywiście wszyscy zapominają że taki Leon grał na poziomie kina klasy B, że poza Hauerem nie było żadnej wyróżniającej się roli. "Charyzmę" Eldona Tyrella pominę milczeniem. Sporo momentów w jedynce jest po prostu nijakich, vide streszczanie poszukiwanych "antagonistów" w telewizorku i reszta rozmowy z dowódcą policji, albo cały romans.

Też uważam, że BR2049 jest lepszy niż oryginał: mimo że ma dużo słabszy soundtrack, słabszą scenografię miasta i brak mu tej jednej, wybitnej roli jaką w jedynce był Roy Batty.

Za to miażdży w zdjęciach, fabule, relacjach (w tym oczywiście w wątku romansowym) i ciekawszym podejściu do tematu A.I.
Klimat wolę ten, z gęstym postapo, chłodną kamerą Villeneuve'a i "pomarańczowym filtrem" Deakinsa. Harrison Ford jest tu lepszy niż w młodszej odsłonie (żeby tak można było powiedzieć o SW i Indianie...), od której też lepszy jest Gosling. Jedynym odstającym poziomem elementem jest ofc Jared Leto, z którego zrobiono nie wiadomo co.

All in all poziom względnie wyrównany - może dlatego, że tylko na dwójce bylem w kinie i nie mam tego sentymentu co poniektórzymu , może po prostu bardziej wstrzelił się w moje gusta, ale osobiście dużo bardziej sobie cenię sequel.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
Mało tego - BR2049 wyraźnie się odnosi do tego, że oryginał nie był idealnym dziełem. Gdy córka Deckarda opowiada o tym, jak działa pamięć i jak się tworzy dobre wspomnienia, tj. nie pamiętamy konkretnych wydarzeń, ale uczucia, dźwięki, emocje - mam wrażenie, że mówi o filmie Scotta, który stoi Vangelisem i obrazem. To był snuj i stylówa, ale wcale nie filmowy majstersztyk.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Ponownie obejrzałem obie części, i tak jak 2049 zacząłem oglądać o 12. w nocy i ani razu nie pomyślałem o zmrużeniu oczu, tak w drugiej połowie jedynki drugi raz na trzy seanse przysnąłem, a zacząłem oglądać jakoś po 22. Drugi film, mimo że trwa dłużej, to w ogóle nie nudzi. Uwielbiam muzykę Vangelisa, ale Zimmer wpasowuje się idealnie w depresyjny klimat kontynuacji i jego ścieżka dźwiękowa jest mi jakoś bliższa.

Co do pochodzenia Deckarda, w scenie, gdy Wallace mówi mu swoją tezę Ford wygląda na zdziwionego, i tak jakby myślał: "Myśli, że jestem Replikantem no to nie będę wyprowadzał go z błędu, żeby nie było gorzej." No i człowieczeństwo Ricka lepiej uzupełnia oba filmy. W obu częściach jego życie ratuje właśnie Replikant, których on ścigał i zsyłał na emeryturę. More human than human.

Ocena niezmieniona, do obu filmów będę często wracał.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pirates of the Caribbean (2003-2017) Anonymous 811 75,665 05-05-2018, 00:04
Ostatni post: Badus



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości