Ankieta: Czy zgadzasz się, że Netflix tworzy kiepskie seriale?
Tag
Tag z jednym wyjątkiem - Bojack Horseman
Nie!
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





BoJack Horseman
#1
BoJack Horseman, czyli tiwi szoł o koniu. Brzmi zachęcająco?

Back in the '90s, I was in a very famous TV show (Ooh)
I'm BoJack the Horse (BoJack!), BoJack the Horse
Don't act like you don't know
And I'm trying to hold on to my past
It's been so long
I don't think I'm gonna last
I guess I'll just try
And make you understand
That I'm more horse than a man
Or I'm more man than a horse
(BoJack!)


Serial animowany Netflixa - czwarty sezon wypuszczono niedawno (jestem aktualnie na 3 odcinku tegoż). Bojack, niegdyś gwiazda popularnego familijnego tasiemca, dziś - przebrzmiały aktor próbujący wrócić na świecznik Hollywoo i, w dużym uproszczeniu, poszukujący sensu. Nie jest aż tak pretensjonalnie, jak można by wywnioskować z mojego wstępu, chociaż dekadencki duch cały czas czai się gdzieś tam w eterze. Kiedy już odrzuciłem własne oczekiwania, ograniczające szufladkowanie i zdałem sobie sprawę, że nie będę parskał śmiechem tak często jak przy Ricku, to... o dziwo, bardzo polubiłem tę animację; jest bowiem szalenie inteligentnie napisana i znajduje idealny balans między powagą a dowcipem (nie jest to genialna komedia, ale bywają momenty [aczkolwiek często bardziej do docenienia niż zaśmiania się]. Fabularnie przypomina Entourage (to samo otoczenie, jeszcze większy cynizm), jednak to znacznie większy kaliber gatunkowy (BH to dramat z elementami humorystycznymi, nie na odwrót). Polecam pomęczyć się z pierwszą połowową debiutanckiego sezonu (kilka nudnych odcinków - trochę zajęło znalezienie własnej tożsamości), bo tendencja zwyżkowa utrzymuje się aż do finału 3 sezonu (najmocniejszego, najbardziej mrocznego). Swoją drogą, mamy tu kazus GOT - przedostanie odcinki w każdym kolejnym sezonie to absolutne petardy.

Za mikrofonem zebrała się fajna ekipa - Will Arnett, Aaron Paul, Alison Brie i Amy Sedaris, w epizodach gwiazdy (choćby Harry Potter ["daje głos" w doskonałym odcinku o teleturnieju]).

Polecam bardzo. Jak wspominałem - po pokonaniu przeszkody (bodaj 5-6 gorszych epków) jest już tylko bardzo dobrze/doskonale. Mam w zasadzie tylko jeden zarzut - Bojack Horseman to nieszczery serial. Myśli nie zamierzam rozwijać, chyba że ktoś już oglądał i jest ciekawy. ;)

Odpowiedz
#2
Niemy odcinek z podwodnym miastem to jest absolutny miód tego serialu. No i poziom absurdu niektórych sytuacji przyjemnie łechta mózg. Imo BoJack sporo zawdzięcza Californication, którego klimat pokręconych kulis Holyłudu cały czas się tu unosi.
Jest ok, polecam.
"Let's talk about this plan of yours. I think it's good, except it sucks. So let me do the plan, and that way, it might be really good."

IMDB rating

Odpowiedz
#3
BoJack jest lepszy od Californication, bo ten serial momentami tak zjadał własy ogon że ciężko było go oglądać. W BoJacku postaci sie rozwijają, nie stoją w miejscu, nawet sam BoJack.

Odpowiedz
#4
Uwielbiam - z sezonu na sezon tylko lepiej.

Scenariusz jest tutaj tak dobry, że serial ogląda się też świetnie z polskim dubbingiem (którego unikam jak ognia przy każdej możliwej okazji) - Netflix dał radę. Jednak oryginalne głosy są świetne - szczególnie Alison Brie i Paul F. Tompkins. Wątek ich postaci, czyli Diane i Mr. Peanutbuttera jest jednym z moich ulubionych. W ogóle serial za pomocą postaci Dianie fajnie przemyca ważne tematy społeczne, robiąc to zresztą w fajnym, subtelny, często cyniczny i trafny sposób - moim ulubiencem w tej kwestii jest "Thoughts and Prayers" z 4 sezonu, czyli odcinek o tym jak strzelaniny w USA przeszkadzają w produkcji Mrs. Taken :).
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#5
Odnośnie polskiej wersji, choć głosy niektórych postaci pasują mniej, innych bardziej to naprawdę nie można nie docenić jakości tego tłumaczenia. Żarty słowne i teksty piosenek wypadają często lepiej i bawią mocniej niż w oryginale.

"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#6
Również oglądam z polskim dubbingiem i bardzo go sobie cenie. Nie wyobrażam sobie oglądać z oryginalnym audio... może i grzeszę, bo dla każdego najlepszy film/serial to ten z oryginalnym udźwiękowieniem, ale jednak w przypadku BoJacka ubóstwiam polskie głody. I żarty wcale nie są wyzbyte z drugiego dna po przekładzie na nasz język. Piosenka która wrzucił BezcelowyAlbatros moim zdaniem to udowadnia.

Odpowiedz
#7
Wchłonąłem dzisiaj cały pierwszy sezon i jestem zachwycony. Pierwsze odcinki były jeszcze nieco stonowane, ale gdy poziom absurdu wzrastał tym było coraz lepiej. Było wiele zabawnych scen, ale popłakałem się np. na scenie napadu, odkryciu Todda, Halloween w styczniu itd. Jutro lecę z kolejnymi odcinkami. Postaci są kozackie, a gdy widzę Todda od razu widzę, jak gra go Aaron Paul w live action wersji.

Odpowiedz
#8
Ogłaszam, że piąty sezon to najlepszy sezon. Marlon Dildo i #metoo WYGRAŁO, lałem ze śmiechu. Mieszanie rzeczywistości z nowym serialem BoJacka również genialne. Nic więcej nie piszę, sprawdzać, oglądać. Powiem jeszcze tylko, że szósty odcinek to esencja tego serialu.

Odpowiedz
#9
Bojack being Bojack w Krakowie:
https://twitter.com/BoJackHorseman/status/1039967530129874944

Odpowiedz
#10
Zgoda, Krismeister. S5 najlepszy.

W poniedziałek zakończyłem po niecałych 2 miechach maraton przez 5 serii. Jestem bezwarunkowo i nieodwołalnie zakochany.

Mariaż dramatu i komedii nie jest może jakimś przesadnie rzadkim zjawiskiem, ale tutaj to jest w ogóle inny poziom i odkrycie jego wartości na nowo. Niech miarą sukcesu twórców będzie to, że serial oparty na absurdzie zachowuje spójność, ciężar i konsekwencję, a to ostatnie czuć nie tylko w nawiązywaniu do żartów sprzed kilku serii (co staje się więcej niż smaczkiem, gdy np. okazuje się, że jedna z postaci nadal nie łapie elementarnej kwestii), ale także poczuciu, że żaden wątek nie jest tu na marne, że o wszystkim się pamięta, że wszystko jest pod kontrolą. Dlatego mam bezgraniczne zaufanie do twórców.

Kto wie, może gdybym miał więcej obycia z takimi serialami (jestem fanem "South Parku", choć nie byłem tam od lat i oglądałem w kratkę, gdy w kwestii "Family Guy" czy "The Simpsons" pozostaję neofitą), to nie rajcowałbym się tym aż tak, ale jak dla mnie serial, który organicznie łączy wzorową dramaturgię, pierwszej klasy humor, popkulturowe nawiązania, bezkompromisową satyrę, który druzgocze i bawi do łez, który wydaje się niesamowicie bliski prawdy (jakby scenarzyści sami przepracowali najdziwniejsze sytuacje i w dodatku potrafili umieścić je w narracyjnych trybach), a to wszystko najczęściej w ramach jednej sceny, jest naprawdę mistrzostwem świata.

Wielkie brawa za kreację głównej piątki postaci, moje odczucia co do nich potrafią się diametralnie zmienić zależnie od serii.

S1 to faktycznie poszukiwanie tożsamości, ale już w 1x02 mamy esencję tego, za co można pokochać ten serial, a w drugiej połowie S1 potrafi sięgnąć najwyższej formy. S2 to pewniejszy krok dalej, zbalansowany i zróżnicowany w tonie. S3 sięga jeszcze dalej i zaczyna mocniej eksperymentować. S4 to chyba ulubiona seria większości; mi tam akurat czegoś zabrakło (nie rozumiem fascynacji 4x06), choć to wciąż bardzo dobry tekst i ciekawe narracyjne pomysły. S5 to jak dla mnie #1, wszystko co najlepsze w pięknych proporcjach i szalenie opowiedziane, samograj. Jakbym miał podjąć się skompilowania 10 ulubionych epizodów, to pewnie ułożyłbym je z S3 i S5, a pierwszej kolejności wskazałbym 3x04 (podwodny festiwal) i 5x06 (mowa), jak i 2-3 wieńczące odcinki.

Żeby już nie rozciągać posta, w spoilerze ukrywam kompilację ulubionych odcinków z każdej serii.

Odpowiedz
#11
5 sezonów w 5 dni. Jak zassalo to nie mogłem odpuścić. W skrócie - czasami śmiesznie, czasami absurdalnie, ale prawie zawsze dziwnie przykro i znajomo.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości