• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Christopher Nolan
#61
No fakt, Nolan jest tu od dawna zawsze w top five najbardziej aktualnych tematów, no i jechanie po nim jest zdaje się™ w modzie (prawie jak jechanie po Bayu). Teraz doszło już do tego że nowy użytkownik pojawiający się na forum, musi zacząć swoją działalność od zjechania Nolana :]
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#62
(18-07-2012, 13:05)Gieferg napisał(a): Wow, dawno nie widziałem na tym forum takich ilości bezsensownego pieprzenia :)
Gieferg, lubie Cie. Nie zmieniaj tego. :( Dyskusja jest uargumentowana i bez wycieczek osobistych, więc po co ten komentarz? Daj spokój.

Kocham Cię, Crov.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#63
(18-07-2012, 01:44)Motoduf napisał(a): Więc nic dziwnego, że po premierze było wiele głosów zawodu, skoro okazało się, że Nolan - zamiast zrobić coś nowego, wspaniałego, naprawdę poważnego - ubrał po prostu infantylizm w bardzo drogi i bardzo ładny garnitur. I pewnie, zrobił to w przekonujący sposób, ale nie sprostał hypowi, który się wokół jego filmu wytworzył.
Ale wiesz, że dla wielu sprostał i od 2008 r. dla adaptacji komiksowych punktem odniesienia jest właśnie TDK? ;] I że wszyscy się zastanawiają czy TDKR będzie gorszy czy lepszy od TDK i aktorzy podczas promocji filmu chwalili się, że scenariusz Nolana przeskoczył TDK, a nie sądzili, że to było możliwe? ;] Nie chodzi mi tutaj broń Boże o właściwość tych twierdzeń, pokazuję jedynie jaki wpływ miał ten film na całą branżę. Bo MIAŁ i dla wielu sprostał hypowi, natomiast wygląda na to, że TDKR sprostał nie do końca bo hype wyrosły po sukcesie TDK jest tak duży :P

(18-07-2012, 02:03)Gamart napisał(a): chociaż wolę Begins, którego sama struktura bardziej mnie wciąga. Nie wiem czemu w sumie. Może dla tego, że nie udaje nic poza tym, że jest w jakiś sposób prostym dziedzicem kina nowej przygody i skrupulatnie trzyma się jednej konwencji?)
I może tutaj tkwi różnica, bo dla mnie właśnie dlatego BB jest dość nudny. Bo to wszystko już było. TDK, jak tam sobie chcecie, ale TDK POKAZUJE coś nowego, a ja jestem spragniony nowości, więc może dlatego jestem w stanie wybaczyć takiemu filmowi dużo rzeczy :)

(18-07-2012, 02:03)Gamart napisał(a): krzyki po braku nominacji dla Nolana czy samego filmu - za co oprócz kategorii technicznych i Ledgera? No za co?)
Za film. Ale bardziej mi zabrakło chociaż nominacji dla Nolana, konsekwentnie pomijanego przez nastawioną na łzawe biografie i dramaciki spod znaku wielkich wytwórni typu "Jak zostać królem?" Akademię.

(18-07-2012, 02:03)Gamart napisał(a): Zresztą każdy dobry reżyser sprzedałby Batmana i ukradł box office. To nie jest postać. To idea którą się kocha pod każdą postacią i wybacza wiele
Tu się zgadzam w 100%. Szkoda, że za Batmana nigdy nie wziął się Fincher ;]

(18-07-2012, 06:55)Mierzwiak napisał(a): Poza tym TDK to taka sama wydmuszka jak Avengers, z tym, że o ile Avengers ogląda się z wielkim bananem na twarzy i nieopuszczającą nas myślą "wow!", tak przy okazji TDK pojawiają się zgrzyty, bo film marnuje potencjał, a wystarczyło pewnych kwestii po prostu nie poruszać, pewnych wątków nie tykać, nie zapuszczać się na terytorium, które nie ma prawa bytu w wysokobudżetowym, hollywoodzkim widowisku.
A ja mam z tym problem. Mam problem z tym, że pewnych rzeczy nie powinno się poruszać w wysokobudżetowym, hollywoodzkim widowisku. Mam zajebisty problem z tym, że ludzie dzielą kino na "popularne" i "artystyczne", "rozrywkowe" i "poważne" i sam staram się nie używać tego rodzaju rozgraniczeń. Mam problem z tym, że wysokobudżetowe, hollywoodzkie filmy są utożsamiane tylko z widowiskiem, efekciarstwem, nastawieniem na produkt i zbicie kasy i generalną bryndzą pomysłową i tylko artystyczne produkcje z Azji są w stanie powiedzieć coś ciekawego, bo są robione za grosze i nie mają dyszących nad ich głowami producentów mieszkających w swoich willach w Hollywood Hills. Mam problem z tego rodzaju rozgraniczaniem kina i mentalnością, która potrzebuje je tak rozgraniczać. Bo to upraszcza i zubaża kino. Mam z tym problem przede wszystkim dlatego, że to nieprawda. Bo był czas, gdy to Hollywood wyznaczało standardy i byli tacy goście jak Orson Welles, Stanley Kubrick, John Ford, Ridley Scott, Robert Altman i inni, którzy odkrywali nowe rejony. I to za dużą kasę. I wierzę, że tak znów może być bo poza pędem producentów do zbijania kasy na nowe Ferrarri (a byłem w Beverly Hills i widziałem te ich j*bane samochody i wille) i mentalnością głupich Amerykanów NIC nie powstrzymuje Hollywood przed robieniem tego. I za każdym razem, gdy widzę, że ktoś próbuje znów to robić to się cieszę. Nolan robi to/próbuje robić, whatever. I za to ma moją wdzięczność. I jeśli wy wolicie BB bo ma "prostotę" (czyli innymi słowy: jest wtórne, nie podejmuje ryzyka, nie wychodzi poza szereg) to nie mamy o czym rozmawiać.

(18-07-2012, 08:48)Crov napisał(a): PS Rodia sory, że nie ustosunkowałem się jeszcze do Twojego postu, ale nie miałem czasu go przeczytać. Obiecuje, że potem do niego wrócę i ponerduje nad nim ;)
Spoko, czekam.

(18-07-2012, 11:09)Phil napisał(a): No ugina. Film staje się mało klarowny. Mamy wątek Denta, który mógłby posłużyć jako wątek na cały film, ale niestety musimy biec do pracownika Wayne'a, który odkrył jego tożsamość, ale odhaczymy to w pięć minut i biegniemy do Bruce'a, który rezygnuje z bycia Batmanem (pali dokumenty etc), tylko po to, żeby po 5 SEKUNDACH wrócił i dalej biegniemy z powrotem do Jokera zahaczając po drodze o Hong Kong. Chyba mam za słabą kondycję na taki sprint pomiędzy motywami, z których co drugi mógłby wystarczyć na cały film.
Mi się to właśnie podobało. Choć nie miałbym nic przeciwko temu, żeby ten film trwał tyle ile "Dawno temu w Ameryce" ;] To było jedne z najszybszych ponad 2 godzin w kinie w moim życiu.

(18-07-2012, 11:09)Phil napisał(a): Tak. Nie ma krwi. Mów co chcesz, ale jak mam traktować jako "coś więcej", skoro gość wykrwawia się na posadzkę NIE KRWAWIĄC. To już jest po prostu tanie. Albo strzelanie w plecy, kiedy stoi się 10 cm za niespodziewającego się niczego ofiarą.
Pamiętacie kiedy pisałem o tym, że TDK jest ofiarą wyłapywania każdego możliwego szczególiku byle tylko coś mu wytknąć? Właśnie to miałem na myśli. Ale rozumiem, że to komuś może przeszkadzać. Ja - szczerze mówiąc - nawet nie zwróciłem na to uwagi.

(18-07-2012, 11:09)Phil napisał(a): Ale to wynika tylko i wyłącznie z konwencji świata Batmana. Ale ja czułem się bardziej związany z postacią poległą w Avengers (nie chcę spoilerować) niż Rachel czy Dentem. Whedon potrafił napisać bohaterów z krwi i kości (mimo, że byli to kosmici, bogowie, superżołnierze...), u Nolana mamy bohaterów wielkiej greckiej tragedii.
I może tu tkwi problem: Ty wolisz jak bohater jest dobrze napisany mimo, że jest mówiącym po angielsku kosmitą z innej galaktyki, ja jak z założenia pochodzi z naszego świata, choć może nie być tak dobrze napisany.

PS. A tak w ogóle to Avengersi bardzo mi się podobali i Whedon jest zajebistym scenarzystą.

(18-07-2012, 13:02)Gamart napisał(a): Ale to głównie dlatego, że Whedon pisze takie dialogi, jakie moglibyśmy usłyszeć wszędzie. Bezpretensjonalne, płynne. W prawie każdym jego skrypcie czuć, że postacie dyskutuję, a nie deklamują wierszyki.
Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że porównujesz żywy, dynamiczny, komiksowy, kolorowy, nastawiony na wpadające w ucho cool teksty wypowiadane przez cool herosów bez skazy i wzbogacony o mnóstwo odniesień do pop-kultury styl pisania Whedona z Avengersów do TDK, który jest utrzymany w zupełnie innym klimacie, stylistyce, mentalności, nawet tradycji komiksowej? By the way, nigdy nie utrzymywałem, że Nolan jest jakimś niesamowitym scenarzystą. Lubię jego scenariusze bo idzie na ryzyko i odkrywa nowe rzeczy - co nie jest wielkim osiągnięciem bo na tle reszty adaptacji komiksowych NAPRAWDĘ łatwo jest napisać coś dojrzalszego. Ale nie uważam, że jest jakiś super. Różnica tkwi w intencji twórczej, a nie w warsztacie.

Odpowiedz
#64
Cytat:I jeśli wy wolicie BB bo ma "prostotę" (czyli innymi słowy: jest wtórne, nie podejmuje ryzyka, nie wychodzi poza szereg) to nie mamy o czym rozmawiać.
Ale to nie jest tak, że wolę BB za prostotę. Wolę BB, bo nie udaje nic czym nie jest. To po prostu solidne kino rozrywkowe (chociaż rozumiem całkowicie, że Nolan w przypadku TDK nie zapowiadał żadnych rewolucji, a jedynie fandom zrobił z tego ekhm "ciężkie kino sensacyjne"). Niech mi ktoś w końcu powie w którym miejscu TDK podejmuje ryzyko czy wychodzi przed szereg?
Dla mnie Nolan to perfekcyjny wyrobnik, którego filmy zawsze oglądam z przyjemnością, ale w żadnym wypadku nie robi on żadnych rewolucji ani nie ryzykuje szczególnie. Memento to świetny eksperyment, ale już Prestiż czy Incepcja to po prostu grzeczne blockbustery z gwiazdorską obsadą.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
#65
(18-07-2012, 15:31)Gamart napisał(a): Niech mi ktoś w końcu powie w którym miejscu TDK podejmuje ryzyko czy wychodzi przed szereg?
Nie lubię tak rozmontowywać filmów na części, ale ok. Wydaje mi się - i podkreślam, tylko mi się wydaje, bo tego rodzaju wrażenia wyniesione z filmu są już dla mnie bardzo subiektywne - że przede wszystkim klimatem. Ciężkim, przygnębiającym, nihilistycznym. Oczywiście określenie tego jako "klimat" jest uproszczeniem więc spieszę już wyjaśnić o co mi chodzi - chodzi raczej o wszystko co się bierze z postaci Jokera, który mimo, że jest na początku sam jeden to efektywnie wzbudza chaos i przerażenie w całym mieście. I Nolan pokazuje ten chaos i przerażenie. Chodzi o atmosferę osaczenia, którą czułem właściwie przez cały seans, no, może do czasu rozwiązania sprawy z Dentem, która mnie już tak nie frapowała. Pamiętam, że siedziałem jak na szpilkach i domyślałem się, że podczas rozmowy Gordona z burmistrzem miasta zaraz się coś stanie - i miałem rację, bo się stało, a w szybę nagle walnął martwy naśladowca Batmana zabity przez Jokera :) Chodzi mi o klimat pewnej bliskości między bohaterami, a widzem, a raczej między sytuacją przedstawioną, a widzem. O to, że momentami naprawdę czułem, że mimo, że ten Batman i ta policja powinna mieć wszystko pod kontrolą to nie ma i oni naprawdę nie mają wyboru. Są w dupie. Obdarzenie historii o komiksowym bohaterze tego rodzaju klimatem, tego rodzaju dusznością nie jest nowe? Nie wychodzi przed szereg? To co wychodzi? Przecież jak oglądamy filmy na podstawie komiksów to generalnie nie obawiamy się o głównych bohaterów, prawda? Nie obawiamy się bo wszyscy wiemy, że przeżyją bo musi być następna część. Bo to produkt, wyrób produkcji taśmowej, który musi się sprzedać, a potem trzeba zrobić następny, który przyniesie jeszcze więcej kasy. Dlatego ja generalnie nie przepadam za adaptacjami komiksów i nigdy nie będę ich traktować jako jakieś wielkie kino. TDK uwolnił mnie z tego poczucia bo naprawdę się zastanawiałem czy Batman tego Jokera pokona czy nie. I pewnie tak samo się będę zastanawiać na TDKR, zwłaszcza biorąc pod uwagę plotki o tym filmie :)
Aha - i wskaż mi inny tego rodzaju film, w którym główny villain tak naprawdę nie dba o swoje życie i bardzo mu pasuje jeśli główny bohater wjedzie w niego motocyklem :)

Jeśli oczekujesz ode mnie wymienienia punkt po punkcie w czym TDK wychodzi przed szereg - sorry, nie dostaniesz tego :)

(18-07-2012, 15:31)Gamart napisał(a): Memento to świetny eksperyment, ale już Prestiż czy Incepcja to po prostu grzeczne blockbustery z gwiazdorską obsadą.
Co do Memento się zgadzamy, choć ja się też wkręciłem w ten film emocjonalnie i dla mnie jest czymś więcej niż eksperymentem. Co do Prestiżu powiedzmy też - natomiast na pewno Incepcja nie jest tylko grzecznym blockbusterem. Już wcześniej pisałem dlaczego. W skrócie: nie przypominam sobie innego, dużego "hollywoodzkiego" filmu, który tak bezpardonowo łamałby wszelkie schematy i konstrukcje scenariuszowe. Przynajmniej na poziomie głównej idei i zamysłu, bo wiadomo, że Incepcja konstrukcję czerpie z kina rabunkowego. Ale sam pomysł - miodzio. Wskaż mi inny "grzeczny blockbuster" tego rodzaju, proszę :P

Odpowiedz
#66
Wtrące się na chwilę do dyskusji: moim zdaniem wszystko rozbija się o to, że filmy Nolana, nakręcone po 'Insomni', wybijają się poziomem, jeżeli rozpatrujemy je na poziomie amerykańskiego mainstreamu, jako kino rozrywkowe, jednak kiedy spojrzy się szerzej, przez pryzmat ogólnie rozumianej kinematografii, niewiele zostaje. A problem leży w tym, że niektórzy zdaje się, sądzą inaczej, a ci drudzy nie potrafią tego rozgraniczyć.

Odpowiedz
#67
Cytat:Obdarzenie historii o komiksowym bohaterze tego rodzaju klimatem, tego rodzaju dusznością nie jest nowe? Nie wychodzi przed szereg? To co wychodzi? Przecież jak oglądamy filmy na podstawie komiksów to generalnie nie obawiamy się o głównych bohaterów, prawda? Nie obawiamy się bo wszyscy wiemy, że przeżyją bo musi być następna część. Bo to produkt, wyrób produkcji taśmowej, który musi się sprzedać, a potem trzeba zrobić następny, który przyniesie jeszcze więcej kasy.
Widzisz, ja o Batmana nie bałem się ani na moment i byłem pewien, że całość skończy się schematycznie i komiksowo. I jak się skończyło? Batman przeżył pomiętoszony trochę przez psa, a Joker został złapany i poszedł do więzienia. Czyli to co mamy w komiksach z głównego nurtu od hmm... zawsze. To już Burton miał większe zaskoczenia na czele z ginącym w finale Jokerem. I klimat ogólnego zepsucia, osaczenia i nihilizmu był jeszcze dosadniejszy u Burtona - bo trudno czymś przebić hermetyczność i zaszczucie niemieckiego ekspresjonizmu.
Cytat:Aha - i wskaż mi inny tego rodzaju film, w którym główny villain tak naprawdę nie dba o swoje życie i bardzo mu pasuje jeśli główny bohater wjedzie w niego motocyklem :)
Żartujesz? ;P

I to z czasów gdy Batman nie wahał się zabijać. To było prawdziwe ryzyko :]
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
#68
Boże, jakie to tandetne i slapstickowe :P

Ostatni raz widziałem Batmany Burtona w podstawówce, chyba czas sobie przypomnieć.

Odpowiedz
#69
(18-07-2012, 08:48)Crov napisał(a): Treść z TDK nie nadąża za formą.
Formą czy formułą? :) Bo jeśli uznamy, że TDK obrał formułę poważnego, dorosłego kina akcji/thrillera, to owszem, należy się z tym wyłącznie zgodzić.

(18-07-2012, 15:01)Rodia napisał(a): I może tutaj tkwi różnica, bo dla mnie właśnie dlatego BB jest dość nudny. Bo to wszystko już było. TDK, jak tam sobie chcecie, ale TDK POKAZUJE coś nowego, a ja jestem spragniony nowości, więc może dlatego jestem w stanie wybaczyć takiemu filmowi dużo rzeczy :)
Ja też mu wiele wybaczam. Po ostatnim seansie wróciłem nawet do oceny 9/10. Ale napiszę to, co uważam od dawna - Batman Begins jest lepszym filmem jako całość. Jest spójny i prosty (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). TDK wygrywa na poziomie pojedynczych scen, których lista jest imponująca, ale zawodzi jako spójna, klarowna HISTORIA. Jeśli zamiarem Nolana było, by chaos, o którym tak często mówi Joker był widoczny w strukturze scenariusza, to mu się udało.

(18-07-2012, 15:01)Rodia napisał(a): Mam z tym problem przede wszystkim dlatego, że to nieprawda. Bo był czas, gdy to Hollywood wyznaczało standardy i byli tacy goście jak Orson Welles, Stanley Kubrick, John Ford, Ridley Scott, Robert Altman i inni, którzy odkrywali nowe rejony. I to za dużą kasę.
Ci ludzie nie kręcili filmów za 200 milionów dolarów, nawet z uwzględnieniem inflacji. To są monstrualne pieniądze, które muszą się zwrócić. I niezależnie od tego, jak mocne są niektóre motywy w Mrocznym Rycerzu, to powtarzam - w wysokobudżetowym kinie nie ma miejsca na wysadzenie szpitala pełnego ludzi oraz jedynego słusznego rozwiązania motywu barek. Tak po prostu, i nawet kategoria wiekowa nie ma tu nic do rzeczy.

(18-07-2012, 15:01)Rodia napisał(a): Nolan robi to/próbuje robić, whatever. I za to ma moją wdzięczność.
Racja! W TDK są motywy i pomysły, których nie było jeszcze w żadnym filmie komiksowym, a może nawet w kinie w ogóle, ale powtarzam - nie powinno się brać za coś, czego nie można należycie rozwinąć. Prostota BB objawia się min. w tym, że nie ma tam miejsca na żadne komentarze społeczne, jak chociażby w scenie z barkami. Ale co to jest za komentarz? Nie wierzę, że w prawdziwym życiu obie strony wzajemnie by się nie wysadziły, już abstrahując od tego kto nacisnąłby guzik pierwszy. Nolan rzuca się na powiedzenie czegoś o ludzkiej naturze, ale jest to obraz fałszywy, wykrzywiony, mający rację bytu wyłącznie w kontekście świata filmu, w Gotham, służący wyłącznie temu, by plan Jokera nie wypalił.

Na samą myśl, co Nolan przygotował w TDKR już mnie skręca, zwłaszcza gdy czytam, że za inspirację posłużyło "A Tale of Two Cities" Dickensa, a w pamięci mam scenę ze zwiastuna z plądrowanymi domami bogaczy. Brrrr.

Odpowiedz
#70
(18-07-2012, 01:44)Motoduf napisał(a): To kwestia szczerości. "Avengers", żeby nie szukać daleko, jest szczery do bólu - to prosty, nie do końca poważny, czysto rozrywkowy film, który chce wywołać na twojej twarzy banana i nie udaje, że ma większe ambicje, więc bawisz się dobrze i nie rozkładasz na czynniki pierwsze. Tymczasem hype przed premierą TDK sugerował arcydzieło, które zmieni całą współczesną kinematografię i jest filmem o wiele "głębszym", niż jakakolwiek superbohaterska ekranizacja zrobiona wcześniej. Tego typu zapowiedzi budują oczekiwania i prowokują pedantyzm, dociekania, czasami nawet czepialstwo. Więc nic dziwnego, że po premierze było wiele głosów zawodu, skoro okazało się, że Nolan - zamiast zrobić coś nowego, wspaniałego, naprawdę poważnego - ubrał po prostu infantylizm w bardzo drogi i bardzo ładny garnitur. I pewnie, zrobił to w przekonujący sposób, ale nie sprostał hypowi, który się wokół jego filmu wytworzył.

Szczerości? Czyjej? Reżysera? Producentów? Krytyków lub widzów? Nie można oceniac filmu ze wzgledu na otoczkę jaka została wygenerowana wokół. Bo co mnie obchodzi co "sugerowal Hype przed premiera". Trafiłeś tutaj w sedno, tylko że TDK niczego nie udaje, ani nie obiecuje czegoś czego w nim nie ma. Ktoś już tu wcześniej ładnie podsumował scenariusz TDK i to jak wszystkie wątki do niego pasują i ładnie się zazębiają. Podchodzenie do filmu Nolana w ten sposób zalatuje mi smrodkiem zwykłego antykonformizmu i zmeczenia jakąś modą. Równie dobrze mógłbym odwrócić medal i powiedziec, że Avengersi także mieli ułatwiony start na tym forum, ze względu na większą wartość jaką ludzie zaczęli przypisywać cechom "lekkiego", "szczerego", "super-komiksowego" filmu który nie sili się na niewiadomo co, przy czym założę się, że jeszcze przed TDK, spora część z was nie zwróciłaby na te elementy aż tak dużej uwagi, a "komiksowość" w oczach wielu byłaby po prostu kiczem. Pisano też o sztucznym podniesieniu rangi i statusu czysto komiksowej rozrywki, jakie nastąpiło tu po premierze filmu Nolana.
W żaden sposób nie zgodze się też co do ubranego w drogie szaty infantylizmu. Można nie lubić obranej przez Nolana stylizacji, można wymagać pełnej R-ki, ale film w żadnym wypadku nie jest infantylny. Może nie wykorzystuje potencjału w 100%, może ze względu na bądź co bądź komiksowe korzenie i stylistykę, opowiada o pewnych rzeczach i motywach w odrobinkę toporny sposób, ale nie jest w żadnym wypadku infantylny.

(17-07-2012, 21:50)Proteus napisał(a): TDK stara się opowiedzieć więcej niż przeciętna komiksowa adaptacja, ale nie robi tego ot tak po prostu, dla sztucznego podniesienia rangi filmu. Wszystkie wątki idealnie zazębiają się ze sobą w ogólnym zarysie historii. Jest to świetna komiksowa crime saga, przedstawiająca pare zwariowanych dni z życia Gotham. Jasne, z R-ką byłoby jeszcze lepiej, ale w ogólnym rozrachunku Nolan dobrze prowadzi motywy scenariusza i tak naprawdę jedyne oznaki nadęcia i pretensjonalności można zauważyć w kilku linijkach dialogowych w ostatnich parunastu minutach filmu.
Cytat:Czasami gdy czytam opinie niektórych, to mam przed oczami fanów Marvela którzy tak naprawdę nic do filmu Nolana nie mieli, ale po czasie zaczęło ich wkurzać deprecjonowanie ich dotychczasowej rozrywki. Zresztą wystarczy spojrzeć na nasze własne podwórko i to jak w ostatnich latach wzrosło poszanowanie niektórych użytkowników forum do komiksowego kiczu jako "czystej, dobrej rozrywki", mimo że jeszcze pare lat temu, niektórzy nie tkneli by jej dwumetrowym kijem.
O to to.

(17-07-2012, 23:19)Phil napisał(a): film zwyczajnie ugina się pod tą próbą zrobienia czegoś poważniejszego i doroślejszego, jak i pod nadmiarem wątków.
Ugina sie? Niby w jaki sposób? To kolejna bzdura która wynikneła z ciągłego powtarzania nietrafionych formułek o pretensjonalności i napompowaniu TDK. Tak, film ma mnóstwo wątków, ale za wyjątkiem jednego czy dwóch szczegółów, wszystkie idealnie się ze sobą łączą. Mało tego, ta komiksowa saga kryminalna idealnie pasuje do Batmana i hitorii Gotham.

Cytat:Po drugie - ma kolosalne dziury scenariuszowe i głupie pidżifertinowe rozwiązania wizualne i scenariuszowe.
Prawdą jest, że w TDK można znalezc całkiem sporo nieścisłości i mniejszych dziur, jeżeli ktoś jest na to szczególnie wyczulony, ale żadnej z nich nie nazwałbym kolosaną. Żadnej. W dodatku spora część "nieścisłości" wyliczanych w artykułach takich jak 50 prawd, można spokojnie wyjaśnić, lub zniwelować swykłym suspens-of-disbelief, nie wykraczającym poza granice tego co normalnie wybaczamy filmom w kinach.

Cytat:Idealnym Batmanem na miarę naszych czasów był "Begins" - wciągający, pomysłowy, dobrze zagrany, dobrze nakręcony, przejrzysty w treści, zabawny, efektowny.... Mógłbym tak długo. Według mnie blockbuster idealny.
Blockbuster idealny? Come on. Begins był bardzo przyjemnym, bardzo zacnym filmem, ale było to mimo wszystko standardowe komiksowe kino od zera do bohatera. Wyróżniające sie chyba tylko obsadą i poruszaniem wątków z życia Wayne'a których nie było w poprzednich bat-filmach. To wzorcowy przykład kina superhero, ale żadne tam aj-waj. Po prostu dobra ekranizacja i tyle.

(17-07-2012, 23:21)Bucho napisał(a): Jakis przebrany balwan przechadzajacy sie wsrod policjantow - sorry, ale nie jestem w stanie brac tego na powaznie.
Kto co może brać na poważnie to już kwestia osobistych preferencji, ja z tą sceną nie miałem problemu. Dodam tylko, że akurat w podanym przez Ciebie przykładzie, reżyser i scenarzyści byli świadomi absurdalności momentu, o czym zresztą wspomina sam Joker, określając Batmana dziwolągiem w kostiumie, na którego krzywo patrzy, każdy glina w mieście oprócz Gordona. A poza tym konfrontacja na słowa i staring contest psychopatycznego klauna z szajbniętym nietoperzem - jakkoliwek groteskowo brzmi, wyrwane z kontekstu - wyszło w filmie mega klimatycznie.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon

Odpowiedz
#71
(18-07-2012, 17:57)Mierzwiak napisał(a): TDK wygrywa na poziomie pojedynczych scen, których lista jest imponująca, ale zawodzi jako spójna, klarowna HISTORIA.
Ale dlaczego? W których momentach jest NIEspójny? :)

(18-07-2012, 17:57)Mierzwiak napisał(a): Ci ludzie nie kręcili filmów za 200 milionów dolarów, nawet z uwzględnieniem inflacji. To są monstrualne pieniądze, które muszą się zwrócić. I niezależnie od tego, jak mocne są niektóre motywy w Mrocznym Rycerzu, to powtarzam - w wysokobudżetowym kinie nie ma miejsca na wysadzenie szpitala pełnego ludzi oraz jedynego słusznego rozwiązania motywu barek. Tak po prostu, i nawet kategoria wiekowa nie ma tu nic do rzeczy.
A ja w to nie wierzę. Nazwij mnie idealistą, ale nie wierzę i tyle. Bo JEDYNYM powodem, dla którego w wysokobudżetowym kinie nie ma na to miejsca są producenci. Którzy są ludźmi, z którymi można się dogadać. Po prostu nie wierzę, że czegoś tak brakującego kinu, ludziom (no, mi, może jestem osamotniony, nie wiem) nie da się zrobić. Bo przecież sprawa się zasadza tylko i wyłącznie na pieniądzach. Fincher próbował z Alienem 3, del Toro próbował z Mountains of Madness, nie udało się. Nolanowi to wychodzi i sprawia wrażenie jakby nie sprawiało mu to żadnych trudności. Zresztą, jeju, nawet jeśli przyjmiemy, że TDK na tym polu zawodzi to na pewno jest krokiem w dobrą stronę. I dlatego właściwie bardziej niż na TDKR czekam na przyszłe projekty Nolana kiedy już nie będzie musiał bazować na postaci ubranej w strój nietoperza trzepiącej bandziorów po twarzach. Myślałem, że Incepcja będzie takim filmem, nie zadowoliła mnie do końca. Czekam dalej :)

(18-07-2012, 17:57)Mierzwiak napisał(a): Nie wierzę, że w prawdziwym życiu obie strony wzajemnie by się nie wysadziły, już abstrahując od tego kto nacisnąłby guzik pierwszy. Nolan rzuca się na powiedzenie czegoś o ludzkiej naturze, ale jest to obraz fałszywy, wykrzywiony, mający rację bytu wyłącznie w kontekście świata filmu, w Gotham, służący wyłącznie temu, by plan Jokera nie wypalił
Ty jak rozumiem masz do tej sceny jedynie wątpliwości dotyczące treści merytorycznej, a nie sposobu w jaki jest sfilmowana (bo może jest jakoś naiwnie, niedojrzale?), tak? Bo jeśli tak to nie widzę powodu, dla którego trzeba za nią jechać sam film. Bo jeśli chodzi o treść to wynika ona tylko z wizji świata Nolana. Tak jak każdego europejskiego autora filmowego. Możemy się z nią nie zgadzać, możemy mówić, że jest naiwna, ale nie możemy powiedzieć, że jest nierealistyczna i że NA PEWNO nie mogłoby się tak stać jak się stało. Bo ja wierzę, że by mogło. Pewnie by się nie stało i pewnie by więźniowie wyrwali tego pilocika z rąk policjanta i wysadzili by tę barkę. WOLAŁBYM, żeby ją wysadzili. Ale tak też jest git, akceptuję wybór Nolana (studia :P) i nie czuję żadnego dysonansu poznawczego.


I przestańcie już jeździć po tej scenie bo dobrze wiem, że mieliście na niej mokre gacie tak jak każdy miał na niej mokre gacie :P

Odpowiedz
#72
(18-07-2012, 19:30)Rodia napisał(a): Ale dlaczego? W których momentach jest NIEspójny? :)
Phil już o tym pisał - ten film jest o wszystkim :) O rozwalaniu mafii Gotham. O walce z Jokerem. O porzuceniu bycia Batmanem. O upadku Harveya Denta. Ty nazwiesz to wielowątkową historią, ja bałaganem. Batman Begins da się opisać jednym zdaniem. Powodzenia w zrobieniu tego samego z Mrocznym Rycerzem :)

(18-07-2012, 19:30)Rodia napisał(a): A ja w to nie wierzę. Nazwij mnie idealistą, ale nie wierzę i tyle. Bo JEDYNYM powodem, dla którego w wysokobudżetowym kinie nie ma na to miejsca są producenci.
Jesteś idealistą :) Ale też masz rację. Gdyby to wszystko było jednak takie proste, mielibyśmy same autorskie projekty za 100-200 mln. Tylko skąd brać pieniądze na kolejne, skoro 99% z nich by na siebie nie zarabiało?

(18-07-2012, 19:30)Rodia napisał(a): Ty jak rozumiem masz do tej sceny jedynie wątpliwości dotyczące treści merytorycznej, a nie sposobu w jaki jest sfilmowana (bo może jest jakoś naiwnie, niedojrzale?), tak?
Oczywiście że tylko do jej strony merytorycznej. Ot, tak postrzegam świat i takie mam wyobrażenie na temat Jokera, zwłaszcza tego, jakiego pokazał nam Nolan. Gdyby na końcu Se7en nie było motywu z paczką, John Doe trafiłby do paki, a David wrócił do Tracy i piesków, i wszyscy żyli by długo i szczęśliwie, nikt by o tym filmie nie pamiętał.

Oczywiście nie mówię, że przez jakieś barki czy szpital nikt nie będzie pamiętać o TDK, bo przecież wciąż o nim rozmawiamy, 4 lata po premierze, ale chodzi o uderzenie w widza, o pociągnięcie do końca tego, co się zaczęło (Joker to przecież wcielone ZŁO!), o emocjonalny power. Dobra, ludzie się wzajemnie nie wysadzają. Ale robi to Joker. Batman przegrywa. TO jest powód do depresji, do porzucenia kostiumu, a nie morderstwa, których i tak się nie popełniło. Film zyskałby zupełnie inny wydźwięk, a historia (jakkolwiek chaotyczna ;) ciężar. I tylko to mi chodzi.

Odpowiedz
#73
To chyba już by było lepiej, gdyby to ludzie się wzajemnie wysadzili, a nie Joker ich, prawda? :)

(18-07-2012, 19:48)Mierzwiak napisał(a): Gdyby to wszystko było jednak takie proste, mielibyśmy same autorskie projekty za 100-200 mln.
Nie żądam samych autorskich projektów. Ale chciałbym, żeby ci najlepsi twórcy mieli w Holly szanse je robić, a nie uciekać do telewizji. A tak nie jest, a największe osiągnięcia na tym polu osiąga właśnie Nolan. No i Fincher.

(18-07-2012, 19:48)Mierzwiak napisał(a): Gdyby na końcu Se7en nie było motywu z paczką, John Doe trafiłby do paki, a David wrócił do Tracy i piesków, i wszyscy żyli by długo i szczęśliwie, nikt by o tym filmie nie pamiętał.
Sądzę, że bardziej adekwatnym porównaniem byłoby, gdyby motyw został, ale David nie zabił Johna Doe :)

Co do reszty - powiedzmy, że się zgadzamy :)

Tymczasem taką rzecz znalazłem na YT:




Odpowiedz
#74
Rodia napisał(a):Ale wiesz, że dla wielu sprostał i od 2008 r. dla adaptacji komiksowych punktem odniesienia jest właśnie TDK? ;] I że wszyscy się zastanawiają czy TDKR będzie gorszy czy lepszy od TDK i aktorzy podczas promocji filmu chwalili się, że scenariusz Nolana przeskoczył TDK, a nie sądzili, że to było możliwe? ;] Nie chodzi mi tutaj broń Boże o właściwość tych twierdzeń, pokazuję jedynie jaki wpływ miał ten film na całą branżę. Bo MIAŁ i dla wielu sprostał hypowi, natomiast wygląda na to, że TDKR sprostał nie do końca bo hype wyrosły po sukcesie TDK jest tak duży :P

Nie no, ja sobie zdaję sprawę, że dla wielu sprostał i że fandom TDK jest ogromny, a hype na kolejną część jeszcze większy :). Piszę po prostu o własnych odczuciach po seansie, poprzedzonym całą tą medialną podnietą, która miała miejsce cztery lata temu ;)
Nie zgodzę się natomiast co do wpływu, jaki TDK miało na branżę. Zauważ, że ten wpływ jest w dużej mierze pozorny - w zasadzie żadna superbohaterska ekranizacja nakręcona po premierze filmu Nolana nie poszła w jego ślady (no, może poza "Watchmenami"). I w sumie sam jestem z tego powodu zdziwiony.

Cator napisał(a):Szczerości? Czyjej? Reżysera? Producentów? Krytyków lub widzów? Nie można oceniac filmu ze wzgledu na otoczkę jaka została wygenerowana wokół. Bo co mnie obchodzi co "sugerowal Hype przed premiera". Trafiłeś tutaj w sedno, tylko że TDK niczego nie udaje, ani nie obiecuje czegoś czego w nim nie ma. Ktoś już tu wcześniej ładnie podsumował scenariusz TDK i to jak wszystkie wątki do niego pasują i ładnie się zazębiają. Podchodzenie do filmu Nolana w ten sposób zalatuje mi smrodkiem zwykłego antykonformizmu i zmeczenia jakąś modą.

Owszem, masz rację, nie można oceniać filmu przez pryzmat hype'u, który się wokół niego wytworzył. Ale tak się ocenia zawsze, niezależnie od tego, czy się chce czy nie. Sam kilka tygodni temu byłem lekko zawiedziony "The Raid", bo pierwsze reakcje zapowiadały "najlepszy film akcji od czasów 'Szklanej pułapki'", a okazało się, że film jest "zaledwie" bardzo dobry. Gdybym natrafił na niego przed przeczytaniem jakiejkowiek opinii, moja reakcja po seansie byłaby pewnie o wiele bardziej entuzjastyczna.
W wypadku TDK ten hype osiągnął absolutne maksimum - zapowiadano arcydzieło, które zmieni oblicze kinematografii, zapowiadano kamień milowy w dziedzinie współczesnego blockbustera. Nic dziwnego, że idąc na seans miałem większe wymagania niż w wypadku "Irona Mana" czy - o zgrozo - "Green Lanterna". I TDK tym wymaganiom w żadnym wypadku nie sprostał.
Ale masz rację, że wszystko to dotyczy odbioru filmu, a nie samego filmu. Jeżeli oderwiemy TDK od hype'a, od zachwytów, od otoczki, która go wyprzedzała, to i tak będzie to dla mnie film nieszczery, a powód takiego stanu rzeczy określili już bardzo dokładnie Crov i Phil - forma TDK nie pasuje do jego treści. TDK udaje coś, czym nie jest - mega poważny film sensacyjny, podczas gdy treściowo leży koło "Spider-Manów" Raimiego. Nolan ubrał przeciętną superbohaterską historię w kostium powagi (dialogi, aktorstwo, stylistyka kadrów, ogólna pompa) i udało mu się wmówić widzom, że dokonał rewolucji. I nie chodzi tu o PG13, a o podejście do materii, na której się bazuje - Nolan bardzo skrzętnie ukrywa infantylizm, robi to zresztą dość umiejętnie, ale naprawdę nie wiem czym się tu podniecać. Podobną strategię obrali ostatnio twórcy "Królewny Śnieżki i Łowcy", ale w ich wypadku tego typu podejście można jeszcze tłumaczyć chęcią powrotu do korzeni. Nikt zresztą nie mówił, że zrobili arcydzieło.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#75
Cytat:W wypadku TDK ten hype osiągnął absolutne maksimum - zapowiadano arcydzieło, które zmieni oblicze kinematografii,

Kto zapowiadał?

Cytat:mega poważny film sensacyjny, podczas gdy treściowo leży koło "Spider-Manów" Raimiego

nigga please...

Cytat:forma TDK nie pasuje do jego treści.

Sorry ale tego nie widzę.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#76
Jak dla mnie Batman Burtona to naprawdę Mroczny Rycerz, Batman który nie waha się zabijać (coś jak Punisher).
Batman Nolana to tak naprawdę Biały Rycerz w czarnym kostiumie, który woli nie zabijać (bo zabijanie jest złe), a co gorsza w TDK chce zrezygnować i oddać wszystko w ręce naiwnego idealisty H. Denta.
Kiedy w TDK Joker żąda by Batman się zdemaskował przed kamerami i oddał w ręce policji, Bruce po jakimś czasie chce to zrobić, bo ginie kilka osób. Komiksowy Bruce / Batman mimo że nie zabija, nigdy nie zastosował by się do tego czego żąda Joker, nawet gdyby Joker podpalił supermarket pełen ludzi.
Nolan zamiast szukać inspiracji w komiksach z Batmanem typu: Knightfall, Batman: Cataclysm, No Man's Land, Batman R.I.P. Woli szukać inspiracji w "A Tale of Two Cities" by udawać jaki poważny, realistyczny i nie komiksowy jest TDKR :).
Więc zamiast Bane'a który chce rządzić Gotham, być szefem mafii i mówi swoim ludziom (Bird, Trogg Zombie) o zyskach z narkotyków, przemytu, hazardu, wymuszeń, napadów na banki itp.
Będzie Bane który bawi się w komunistę, anarchistę i mówi ciemnemu ludowi Gotham oraz więźniom których uwolnił, prawdę o Harveyu Dencie o tym że byli przez osiem lat oszukiwani itp itd.





Odpowiedz
#77
Powołujesz się na komiksy i brak inspiracji Nolana z tychże, ale dosrywasz mu, że jego Batman nie zabija. Gdzie logika?

Odpowiedz
#78
To że Batman u Nolana nie zabija to najmniejszy problem, (T-800 w Terminatorze 2 też nie zabijał ludzi).
Mnie martwi to że Batman w TDK stał się psychicznie miękki i słaby, taki Joker robi z nim co chce :).

Odpowiedz
#79
Cytat:Jak dla mnie Batman Burtona to naprawdę Mroczny Rycerz, Batman który nie waha się zabijać (coś jak Punisher).

Jak wyżej: Batman nie zabija. I tyle. Jedyną wspólną rzeczą, jaką współdzieli z Punisherem, jest to, że obaj ubierają się na czarno.

Można nie lubić filmów Nolana, można sporo im zarzucić, ale dlaczego oczekujesz od reżysera filmu o Batmanie kręcenia obrazu nie o Batmanie?

Chcesz waść Punishera, idź na Punishera. Frank Castle w kinie nie waha się zabijać - i to naprawdę świetne filmy! :-|

Cytat:Komiksowy Bruce / Batman mimo że nie zabija, nigdy nie zastosował by się do tego czego żąda Joker, nawet gdyby Joker podpalił supermarket pełen ludzi.

Niby znasz trzy komiksy na krzyż, ale chyba tylko z okładek.

Wskaż mi JEDEN przykład sytuacji, w której Batman decyduje się poświęcić dla sprawy niewinnych ludzi. Albo lepiej: grupę niewinnych ludzi. JEDEN przykład sytuacji, w której Batman mówi coś w rodzaju: walić płonący supermarket, złapanie Jokera jest ważniejsze!

I nie szukaj wśród elseworldów :)

Pamiętasz "No man's land", na który się powołujesz? Joker zabija Gordonównę, a Batman nie pozwala jej ojcu zabić Jokera. Dlaczego? Żeby udowodnić, że to miasto ma swoje sposoby na radzenie sobie z szumowinami i że nie zniży się do metod stosowanych przez klauna. Przypomina Ci to coś? Bo mi
. Ale co ja tam wiem.

A "Knightfall", na który też się powołujesz? Joker daje w nim Batmanowi wybór: albo pozwoli mu uciec, albo Jeremiah Arkham zginie. I co? I Batman wchodzi w grę Jokera. Pozwala uciec szaleńcowi.

Pamiętasz taki komiks "Venom"? Batmanowi nie udaje się w nim uratować JEDNEJ osoby i to sprawia, że Wayne kompletnie się załamuje, wpada w klimaty emo, uzależnia od dragów i stacza się na dno.

Pamiętasz "Kakofonię"? Komiks, w którym Onomatopeia próbuje zabić Jokera. Batman ma okazję złapać niedoszłego mordercę, ale pozwala mu uciec, byleby tylko uratować Jokera.

Grałeś w Batman: Arkham City?
Batman nie tylko nie zabija - Batman wolałby poświęcić swoje życie, by uratować każdego, nawet Jokera. Mówisz o swojej dziwacznej wizji Nietoperza, która nie zaistniała w komiksach zaliczanych do kanonu.

Batman nigdy nie zastosowałby się do tego, co każe mu Joker? Żartujesz? Przecież w Jokerze chodzi właśnie o to, że to intrygant, który wciąga Batmana w kolejne gierki!

Widzę dwie opcje, stary: albo nigdy nie czytałeś komiksów z Batmanem, albo łączysz literki bez zrozumienia.

Odpowiedz
#80
Dla tego wolę Batmana Burtona od tego komiksowego.
Jednak naprawdę wątpię by Batman się zdemaskował przed kamerami, bo tak chce Joker, prędzej zaczął by polować na Jokera. Chociaż przyznam szczerze że Jean Paul Valley jako Batman bardziej mi się podobał niż Bruce :). Gordon w No Man's Land strzelił Jokerowi w nogę, Gordon na końcu TDK strzelił naiwne przemówienie :).
Wracając do pana Nolana dostał on dużo pieniędzy od WB, by stworzyć niby realistycznego Batmana i jego świat, gdzie nikt nie przeklina, nie ma krwi (co najlepiej widać w TDK gdzie postrzelony człowiek nie krwawi)
i gdzie Mr. J ma plan wywołania pseudo-megachaosu (wysadzając pusty szpital).



Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Christopher Walken Strummer 36 7,335 31-10-2016, 03:28
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości