Darkest Hour (2017) reż. Joe Wright
#1
[Obrazek: pjimage-16.jpg?w=748&h=420&crop=1]



Zapowiedziany na listopad tego roku nowy film reżysera "Pokuty", Joe Wrigta i produkcja z zdecydowanie jedną z najciekawszych obsad tego roku. Historia opowiada o ostatnich godzinach przed przystąpieniem Wielkiej Brytanii do wojny, głównym bohaterem jest Winston Churchill (Gary Oldman). Opowieść ma być mroczna, dramatyczna. 

W głównej roli oczywiście Oldman w jednej z najlepszych charakteryzacji jakich widziałem od dawna. Zdaniem specjalistów jest już jednym z głównych kandydatów do Oscara, i w sumie to taka rola która wreszcie może mu go dać. Partnerują mu naprawdę ciekawi aktorzy. Ben Mendelsohn ("Rogue One") wcieli się w rolę Jerzego VI Windsora, Stephen Dillane ("Game of Thrones"), Lily James ("Sprinterki") w roli Elizabeth Nel, Kristin Scott Thomas w roli żony Winstona i co najważniejsze John Hurt dla którego będzie to ostatnie (pośmiertne już) pojawienie się na wielkim ekranie, wcieli się w Nevilla Chamberleina. 

Ciekawie wygląda też ekipa twórcza. Joe Wright ("Pokuta", "Duma i uprzedzenie", "Anna Kerenina") wygląda na dobrego reżysera choć nie znam jego twórczości, Anthony McCarten napisał scenariusz ("Teoria wszystkiego"). Nieźle zapowiadają się także scenografie, odpowiadają za nie ludzie od serii filmów o "Sherlocku Holmesie". 

Generalnie jeden z ciekawszych filmów końcówki tego roku. Oby nie zakończyło się na nudnej wydmuszce. Ktoś jeszcze czeka? Jakieś oczekiwania, dodatkowe informacje?

Odpowiedz
#2




Wygląda dobrze. Ale po trailerze rewelacji się nie spodziewałem. O ile będzie u nas w kinach, na pewno się wybiorę. Oldman jest fantastycznie ucharakteryzowany (Oscar...) i po trailerze widzę, że choć daleko mu będzie do Lightowa to nadal może zagrać Winstona znakomicie. Oby Day-Lewis jednak startował do przyszłorocznego rozdania i Gary doczekał się zasłużonej statuetki. 

Odpowiedz
#3
To jest coś niesamowitego. Oldman to wybitny aktor, ale tutaj zapowiada się jego rola życia.

Z jednej strony to jest łatwe. Zagrać mega charakterystyczną i charyzmatyczną postać, to samograj. Z drugiej właśnie nie. No i na to zwrócili uwagę twórcy zwiastuna. Wrzucili legendarny cytat, który brzmi kompletnie inaczej od oryginału. Mnie to rusza.
.

Odpowiedz
#4
Na dodatek tu jest tylu świetnych aktorów do grania roli polityków, przywódców.

Aha, no i patrzę jak wyglądają sceny z wojny i wyglądają one bardzo klimatycznie, idealnie pasują do klimatu całego filmu :D Jaram się coraz mocniej, wyczuwam, że albo skończy się na nudnej laurce (w co nie wierzę) albo będzie jeden z najlepszych filmów roku. Będe ostro promował ta produkcje na forum :D

Odpowiedz
#5
Widzę, że po Panie Wright wrócił do swojej specjalności brytyjskich filmów pod nagrody. I choć lubię Oldmana, to jednak coś za bardzo czuję ten podnagrodowy klimat wykrywający się z kadrów i gry aktorskiej. Nie wspominając, że coś ostatnio bardzo często widzę Churchilla na ekranie.

I na koniec niepoważny i trochę hejterski offtop: Ale dla mnie klątwa Star Wars dopadła Daisy Ridley i ile razy ją widzę myślę o Rey. I naturalnie oglądając ten trailer myślę "Skąd ten dramatyzm?" .Przecież Anglicy mają po swojej stronie Rey. Dajcie jej myśliwca, bombowca, poleci do Berlina i zabije bez problemu tego Hitlera.

Koniec niepoważnego offtopa z mej strony.

P.S. Nie był film o elektrokosmitach w Moskwie i podobbym tytule?
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#6
Cytat:I na koniec niepoważny i trochę hejterski offtop: Ale dla mnie klątwa Star Wars dopadła Daisy Ridley i ile razy ją widzę myślę o Rey. I naturalnie oglądając ten trailer myślę "Skąd ten dramatyzm?" .Przecież Anglicy mają po swojej stronie Rey. Dajcie jej myśliwca, bombowca, poleci do Berlina i zabije bez problemu tego Hitlera.
Umarłem. Lawrence - bądź sobą już do końca
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#7
Wygląda to jak produkcja telewizyjna.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#8
Dokładnie. A te ujęcia z powietrza i CGI-bomby - ugh.

Czy czegoś nie załapałem, czy Lolrence widział gdzieś Rej w tym zwiastunie?

Charakteryzacja spoko, ale Oldman IMO nic tam ciekawego nie pokazał. Najlepsze role chyba ma już za sobą.

Odpowiedz
#9
(14-07-2017, 16:17)Lawrence napisał(a): I na koniec niepoważny i trochę hejterski offtop: Ale dla mnie klątwa Star Wars dopadła Daisy Ridley i ile razy ją widzę myślę o Rey. I naturalnie oglądając ten trailer myślę "Skąd ten dramatyzm?" .Przecież Anglicy mają po swojej stronie Rey. Dajcie jej myśliwca, bombowca, poleci do Berlina i zabije bez problemu tego Hitlera.
Offtop na maksa, zwłaszcza że w tym filmie nie występuje Daisy Ridley.

Odpowiedz
#10
O rety, to jest Lilly James?! Jakoś mi totalnie jak Daisy Ridley w tym zwiastunie wyglądała. Najmocniej przepraszam za błąd.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#11
Chciałem na to zwrócić uwage, ale sądzilem ze to jakiś dowcip którego nie rozumiem :P

Odpowiedz
#12
(14-07-2017, 18:19)Lawrence napisał(a): O rety, to jest Lilly James?!  Jakoś mi totalnie jak Daisy Ridley w tym zwiastunie wyglądała. Najmocniej przepraszam za błąd.

Najpierw penis na plakacie Piły, teraz to...No i jeszcze te gejowskie kąpielówki. Dżizas. Lawrie co z tobą?
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#13
Lolrens w formie, btw, o co chodzi z kąpielówkami?
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#14
U nas premiera 22 stycznia...wow, jak szybko.


A w Polsce oczywiście komentarze z cyklu "gówno prawda, kolejna propaganda", "to Polacy ocalili Anglię a Churchill jedynie sprzedał nasz naród i nas zdradził"...pewnie z przypływem nagród takie teksty się nasilą :P Uwielbiam taką spinę przy każdej możliwej okazji (te płacze przy "Grze tajemnic" choć tam były w minimalnym stopniu uzasadnione).


Odpowiedz
#15




;)

Były już jakieś pokazy. Ktoś, coś?

Odpowiedz
#16
Dla mnie to jednak hagiografia, coś czego nienawidzę w kinie, może nie nazbyt natrętna i oczywista, ale jednak pewne poczucie wyższości i nieomylności w przedstawieniu Winstona wobec reszty postaci jest dla mnie odczuwalne. Nie udało się też zupełnie zgłębić, przybliżyć Churchilla - przeciętny pod względem znajomości jego biografii widz nie wyjdzie z seansu o wiele mądrzejszy, film w ogóle nie stara się odpowiedzieć na żadne pytanie względem brytyjskiego premiera. Jak rządził, jak odnajdywał się pośród intryg, jak negocjował - zapomnijcie o takich sprawach, w zamian mamy mnóstwo scen przybliżających jego legendarne, zewnętrzne atrybuty: picie, palenie, praca po nocach, poczucie humoru i gburowatość - o tak, tego jest dużo, o tym jest ten film.
Cała kwestia związana stricte z wojną kompletnie mnie nie zadowoliła, taka narada w kwestii Dunkierki to jakaś parodia: wszystkie wojskowe mądre głowy mają do powiedzenia tylko tyle, że "się nie da" i można odliczać czas do zagłady, następnie wjeżdża Churchill na białym rumaku i mówi "hej, skoro mamy mało własnych statków, to może użyjmy cywilnych?" - problem rozwiązany, widz utwierdzony w przekonaniu, że Churchill to geniusz, jedziemy dalej. Dylemat negocjacje vs walka przedstawiony raczej tak, że ci co chcą negocjacji to jakieś śliskie intryganty bez jaj, niemalże zdrajcy, Churchill zdania nie zmienia, ale trochę przez cały film się waha, ostatecznie jest przekonany po fatalnej jak dla mnie scenie w metrze, gdzie Londyńczycy mówią mu, że będą bronić swojej ojczyzny jeśli trzeba (cóż mieliby innego powiedzieć?), a czarnoskóry robotnik kończy jakiś antyczny cytat zaczęty przez Churchilla, bo wiesz widzu, murzyni to takie super ziomki, że w 1940 r. ich ulubioną rozrywką po powrocie z fabryki było czytanie rzymskich klasyków. Potem został już tylko obowiązkowy happy end. Daję 5/10.

Oldman jako Churchill jest bardzo dobry, oczywiście dużo w tym zasługi świetnej charakteryzacji, ale w porównaniu do Thatcher w wykonaniu Meryl Streep to półka wyżej - nie tylko małpowanie gestów i mowy, ale też konkretne wniknięcie w postać, ja chwilami zapominałem, że to Oldman. Oscar będzie zasłużony, ale jakaś wiekopomna rola to to nie jest. Inna kwestia, że zagranie Churchilla wydaje się być dosyć prostym, wdzięcznym zadaniem dla aktora, jest mnóstwo elementów, których wystarczy nie zepsuć i rola buduje się sama, co udowadnia fakt, że w przeciągu roku mieliśmy trzy bardzo dobre wcielenia Winstona - oprócz Oldmana jeszcze Brian Cox i John Lithgow. Wniosek taki, że każdy klasowy aktor sobie z taką postacią poradzi.

Odpowiedz
#17
Mnie się podobało, choć bardziej jako fajnie sfotografowany (oświetlenie!) i zagrany przez absolutnie wszystkich, ale jednak koncert jednego aktora aniżeli istotny fragment historii.

Scena w metrze niesamowicie cukierkowa i naiwna, o Czarnym simek już wszystko napisał.

Odpowiedz
#18
O kurde, właśnie sobie uświadomiłem, że to ma nominację do Oscara również za zdjęcia - jak dla mnie były zaledwie dobre, osobiście nominacji bym nie dał, ja nie przepadam za takim rzucającym się w oczy oświetleniem, to jak wyglądają sceny w parlamencie to dla mnie przesada, wolę bardziej przyziemnie oświetlone zdjęcia.

Odpowiedz
#19
Jestem bardzo zadowolony po seansie. Ogólnie zgodzę się, że zagranie znanej, charyzmatycznej, robiącej wielkie rzeczy postaci jest na swój sposób łatwe. Z drugiej strony....wybitne zagranie takiej postaci jest już szalenie trudne. Wybitne zagranie postaci historycznej to dla mnie praktyczna metamorfoza w takową postać, naśladowanie jej w każdym aspekcie, sposobu chodzenia, głosu, gestykulacji. Osiągnął to Daniel Day Lewis portretując Abrahama Lincolna, teraz zrobił to Gary Oldman. Miałem minimalne obawy, że największą robotę będzie robiła WYBITNA charakteryzacja, ale nie, Gary nawet na moment nie daje się jej stłamsić, na dodatek jest nie do poznania również dzięki głosowi (którym zresztą czyni istną magię). Jest cholernie ujmujący, charyzmatyczny i zabawny. Wszystkie nawyki Churchilla zostały odegrane perfekcyjnie, każda scena czy to przemówień do Parlamentu, spotkań z królem czy te bardziej kameralne, gdzie ten w samotności mierzy się ze swoimi demonami - coś znakomitego. Oscar będzie w pełni zasłużony, obok roli w Leonie i "Draculi" to najlepszy Oldman jakiego widziałem.

A sam film? Ot, zwyczajna laurka. Jedyne kontrowersyjne rzeczy związane z Winstonem to to czy dobrze zrobił wystawiając na śmierć jakiś tam garnizon, czy na pewno powinien walczyć (a wszyscy wiedzą, że powinien) a jego poprzednie klęski i błędy, oznaki okrucieństwa itp. ledwo wspomniane. Ale ja nawet przez moment nie oczekiwałem bezstronnej, wnikliwej i bezlitosnej biografii. Oczekiwałem laurki i takową dostałem, ale bardzo strawną. Zaskakująco mało tu przygniatającego patosu (choć jest on oczywiście obecny) czy przygniatającej powagi a całkiem dużo humoru, takiego nie wymuszonego i autentycznie zabawnego. Są rzecz jasna złe sceny, druga połowa sekwencji w metrze to tragedia a kiedy dziewczynka krzyknęła "Never!" myślałem, że rąbnę głową w schody. Mam też spore wątpliwości dotyczące słuszności wyboru okresu, film wydaje się rozciągnięty zupełnie niepotrzebnie i za długo wałkuje jeden fragment historii, w pewnym momencie przestaje dodawać cokolwiek nowego i jak "All the Money in the World" czeka aż daty pozwolą mu pójść dalej. Ale z drugiej strony dobrze, że nie upchnęli całej wojny w jeden film bo byłoby to praktycznie niemożliwe. Mimo to osobiście szybciej bym załatwił wydarzenia do wyzwolenia Dunkierki a film zakończył po Bitwie o Anglię, sama produkcja oczywiście musiałaby być trochę dłuższa.
O ile dialogi przez większość czasu są bardzo dobrze napisane tak w scenach przemowy do Parlamentu czegoś mi brakowało, ale nie wiem do końca czego, cytaty były, wyśmienity Oldman był, ale oczekiwałem, że te sekwencje mnie porwą, nawet jak będą jeszcze bardziej patetyczne a nie porwały.

Realizacyjnie i reżysersko jest bez zarzutu. Świetne kostiumy i scenografię, znakomite zdjęcia i w pełni zasłużona nominacja. Bardzo dobry montaż. Wright sprawnie i umiejętnie opowiada całą historię, brakowało mi za to praktycznie nieobecnej muzyki, "Darkest Hour" to jeden z tych filmów w których muzyka powinna być istotna a jej tu praktycznie nie ma.
Reszta aktorów spisuje się bardzo dobrze, choć wszystkim daleko do Oldmana. Żałuje trochę nie wykorzystania Lily James która jest przeuroczą i świetną młodą aktorką, dodaje filmowi sporo uroku, ale brakowało mi konkretniejszego wątku dla niej. Z drugiej strony cieszy mnie jak potraktowano jej osobisty dramat. Ronald Pickup jest świetny w roli Chamberlaina, ale nadal żałuje, że  zdrowie nie pozwoliło Hurtowi zagrać tej roli. Nieco więcej spodziewałem się po Dillainie, ale dostał on także chyba najmniej ciekawą postać do zagrania. Za to Mendelsohn choć nie robi niczego odkrywczego wypadł w roli Jerzego Windsora bardzo dobrze, szczególnie w duecie z Oldmanem.

"Darkest Hour" dostarczył mi tego czego się spodziewałem, bez żadnych niemiłych niespodzianek. Choć zasługuje na mniej to jednak za Oldmana, wykonanie, podejście (+ mam słabość do laurek i historii polityki w Wielkiej Brytanii w okresie XX wieku) 8/10 .




PS. Ale za napisy na początku i na końcu to bym ukatrupił, kto jeszcze w dzisiejszych czasach potrzebuje wprowadzenia i podsumowania akcji filmu dziejącego się w czasach II wojny światowej?

Odpowiedz
#20
Film jak film, bardzo dobry ale Oldman jest tutaj wybitny. Niewątpliwie jego rola życia, godna wszystkich nagród. W każdej scenie jest genialny, a końcowa scena z jego udziałem przejdzie chyba do historii kina. Film 8/10, Oldman 11/10 i oscarowy pewniak.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Baby Driver (2017) reż. Edgar Wright Gambit 76 8,997 27-05-2018, 16:02
Ostatni post: Gieferg
  Rampage (2017) Gieferg 39 2,778 22-05-2018, 21:48
Ostatni post: Pelivaron
  Phantom Thread (2017) reż. Paul Thomas Anderson Kuba 171 12,027 20-05-2018, 23:37
Ostatni post: Kuba
  Flatliners (1990 / 2017) Mierzwiak 2 726 19-05-2018, 23:53
Ostatni post: shamar
  Bright (2017, Netflix) reż. David Ayer Azgaroth 55 5,015 07-05-2018, 23:13
Ostatni post: al_jarid
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 31 2,477 07-05-2018, 11:26
Ostatni post: simek
  Power Rangers (2017) RysuMack 193 19,185 02-05-2018, 23:23
Ostatni post: Badus
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 74 6,653 15-04-2018, 20:47
Ostatni post: Snappik
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 39 3,937 12-04-2018, 10:16
Ostatni post: f.lamer
  The Shape of Water (2017) reż. Guillermo del Toro Kuba 71 7,231 18-03-2018, 00:09
Ostatni post: Quay



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości