Dawno temu na Dzikim Zachodzie
#1
Nie ma, lub nie znalazłem, na forum tematu o westernie. Gatunek już mocno zakurzony i zapomniany, ale jakże łatwo rozpoznawalny. Ogląda ktoś? Przyznam szczerze, że rzadko wracam już do starych, dobrych westernów. Czasu brakuje na nowe produkcje, nie mówiąc o powrocie do staroci, ale western to gatunek, który darzę największym sentymentem, bo to zamiłowanie przekazane przez ojca. :) Ktoś lubi? Ogląda, oglądał? Wolicie klasyczne, anty, czy może spaghetti? Jest jakiś film, który szczególnie Was urzekł? Jakiś twórca w ramach gatunku, który zaskarbił sobie Wasze uznanie? Może ktoś, tak jak ja, chce wrócić chociaż na chwilę w tamte rejony? Pogadajmy o westernach. Ja zacznę, chociaż nie będzie oryginalnie. 

[Obrazek: rio-bravo-movie-poster-1959-1010430838.jpg]

Jeden z pierwszych (a może nawet pierwszy?) western jaki zobaczyłem, a na pewno ten, dzięki któremu wsiąknąłem w ten klimat, to Rio Bravo. Mimo, że klasyczny western nie należy do moich ulubionych to ten film jest dla mnie sztandarowym przedstawicielem gatunku. Hawks stworzył film totalny, świetnie wyważony, z genialną obsadą, doprawiony fantastyczną muzyką. Klimat niepowtarzalny. Sentyment na wieki. 

Czy jest ktoś kto nie nucił tej piosenki? 




Odpowiedz
#2
Znam całą piosenkę, śpiewam sobie co jakiś czas. Rio Bravo uwielbiam, westerny oglądam i wiele bardzo lubię. Więcej napiszę jak jakiś western sobie obejrzę, nie chcę oceniać z pamięci.

Jedno jest dla mnie pewne, król gatunku jest tylko jeden!
[Obrazek: gbuperkins_thumb_7df458d6-1770-4a55-9384...1410241662]

Odpowiedz
#3
Temat widzę tak żywotny, jak omawiany gatunek filmowy. :) Niezrażony (jeszcze), wrzucam kolejny film z mojej osobistej westernowej topki, tym razem od Krwawego Sama. 


[Obrazek: large_l4gC8XpnWW7Vr6ul7sUZo5HI8hx.jpg]

Mówisz Peckinpah, myślisz Dzika Banda. A nie, zaraz, ja myślę Pat Garrett i Billy Kid! Dziką Bandę oczywiście również bardzo cenię, bo to rewelacyjne kino, ale to opowieść o dwóch przyjaciołach po przeciwnych stronach barykady jest moim ulubionym filmem tego reżysera. Dzieło Peckinpaha jest przygnębiające, przepełnione żalem i tęsknotą za tym co bezpowrotnie minęło. Billy Kid pragnie niczym nie skrępowanej wolności i nie chce pogodzić się z faktem, że Zachód jaki zna, odchodzi w zapomnienie. Pat Garrett ulega tym zmianom, porzuca dotychczasowe życie i jako szeryf wyrusza w poszukiwaniu dawnego kompana, ku własnemu potępieniu. Genialny duet - Coburn i Kristofferson, przepiękne zdjęcia i krajobrazy, świetne dialogi, fantastyczna muzyka Dylana. Antywestern pełną gębą. 

Czyż nie jest to jedna z najbardziej przejmujących scen w historii westernu? 


Odpowiedz
#4
W moim top westernów króluje niepodzielnie Tombstone. Dalej Unforgiven. Na półce postawiłem też Magnificent Seven (1960), The Quick and the Dead, Wild Bunch, Dances with Wolves, Revenant, Open Range, 3:10 to Yuma (remake), The good, the bad and the Ugly i Once upon a Time in The West (choć do tych dwóch ostatnich zdarzyło mi się wrócić tylko raz po pierwszym seansie), no a do tego jeszcze Lone Ranger i kilka części Winnetou :)

W dzieciństwie to był jeden z moich ulubionych gatunków filmowych, utkwiły mi w pamięci jeszcze Broken Arrow (1950) (zwłaszcza Debra Paget), oraz serial "How the West was Won".
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#5
Lone Ranger strasznie trudno mi rozpatrywać w kategorii dobrego westernu. Taki twór Piratopodobny, z tym że na Dzikim Zachodzie. Jestem na nie. Z tego co pamiętam to na uwagę zasługiwały jedynie piękne krajobrazy i momentami niezła muzyka Zimmera.

Ja dzisiaj krótko.

[Obrazek: v1.bTsxMTIwNTA5NTtqOzE3MzE5OzEyMDA7MTUzNjsyMDQ4]

Mój absolutny numer jeden, arcydzieło gatunku. Western totalny. Genialna reżyseria i sposób prowadzenia narracji, kapitalny scenariusz, wspaniałe zdjęcia, niesamowita muzyka Morricone, rewelacyjna obsada z hipnotyzującym Henry'm Fondą w życiowej roli, tajemniczym Bronsonem, świetnym Robards'em i piękną Claudia Cardinale. Film absolutnie perfekcyjny. 

A otwarcie? Czysta poezja. 
 


Odpowiedz
#6
Gdy ktoś mnie pyta o ulubione westerny(nikt tak nie robi, ale musiałem użyć jakiejś figury stylistycznej do wstępu) to wspominam dwa tytuły :


1.The Great Silence

Wyjątkowo ponury makaroniarski anty-western, w którym diaboliczny Klaus Kinski mierzy się z francuskim milczkiem, w śnieżnej scenerii z którą ostatnio nie potrafił poradzić sobie Tarantino. Corbucci zaś umie wykorzystać dobra natury i posługuje się chłodnymi warunkami pogodowymi niczym Fincher w "Se7en". Dzieło autora oryginalnego "Django" można nazwać swoistym nihilistycznym manifestem, albowiem cała historia ma w sobie posmak ciążącego nad bohaterami fatum. Jakby tego było mało, cynizm zakończenia zwala z nóg i kopie leżącego widza. Warto zobaczyć, chociażby po to, aby podziwiać Klausa prezentującego się tak :

[Obrazek: Il-grande-silenzio-Sergio-Corbucci-1968-2.jpg]


2.Cut-Throats Nine
[Obrazek: 20160303185654725.JPEG]
Kolejna zimowa przygoda. Tym razem mamy do czynienia z  "Dziką Bandą", tylko, że bez litości, skrupułów i jakiegokolwiek poczucia dobrego smaku. Obserwując poczynania szalejącej na ekranie ekipy zwyrodnialców, zaczynamy modyfikować swoje poglądy nt. figury tzw. "antybohatera".O ile Eastwoodowi i Nero prawie zawsze można kibicować, tak oglądając w akcji tych rzezimieszków, towarzyszy nam jedynie uczucie trwogi i obrzydzenia. 

Odpowiedz
#7
Podbijam "The Great Silence". Znakomita rzecz. Szkoda, że nigdzie niedostępna w przyzwoitej jakości :/
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#8
Zgadzam się, Il Grande Silenzio to bodaj najlepszy western Corbucciego (przynajmniej z tych, które widziałem). Ciężki, depresyjny klimat, posępna muzyka Morricone, świetny Kinski i zabójcza zima. Film, który wywrócił wartości znane do tej pory w westernie do góry nogami.

Jak Corbucci to wiadomo - Django, jego najbardziej znany film. W ostatnich latach, dzięki Quentinowi, obejrzało go na pewno parę osób, które wcześniej nie wiedziały, że coś takiego istnieje. 

Ciekawostka odnośnie jednego z westernów Corbucciego. W filmie Il Mercenario Franco Nero gra polskiego najemnika, Sergieja Kowalskiego. 

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dawno, dawno temu... desjudi 2 984 14-04-2007, 15:21
Ostatni post: Motoduf



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości