Deadwood - HBO
#41
Mental napisał(a):no i Swearengen, który monologował wyłącznie w momentach, gdy do kroćset fur beczek! stawiała mu laskę. jak dla mnie to były popisowe partie. niektórym w takich sytuacjach zbiera się na śmiech, innym na wspominki:)

:)


Yossa napisał(a):Podobnie można uzasadnić monologi dowolnego bohatera. Dla mnie to trąciło sztucznością (np. Ellsworth mógł rozmawiać z jakimś swoim współpracownikiem i byłoby git)

Rzecz w tym, ze dany bohater, dajmy na to Ellsworth, nie powiedzialby jakiemus pracownikowi tego, co powiedzial psu. Monologi czesto draznia lopatologia czy teatralnoscia, w tym jednak przypadku sa zwyczajnie potrzebne (bo pozwalaja nam dowiedziec sie czegos wiecej o postaciach, ktore, jak juz pisal Mental, nie ujawnilyby niektorych swoich mysli podczas normalnej konwersacji) oraz inteligentnie wkomponowane w fabule.

Odpowiedz
#42
Uwielbiam, Uwielbiam i nie mam w zasadzie nic więcej do dodania w tej kwestii :P.

Świetny serial, cudnie napisane postacie, genialnie wykreowane, tu jakiś epitet zagrane.

postać Ala podobnie jak Setha (gra aktorska Olyphanta absolutnie mi nie przeszkadza - ktoś tu wcześniej napisał o paranoiku z czym jak najbardziej sie zgadzam - choć to dziwne bo jak patrzę na oryginalne zdjęcia Bullocka to wyglądał bardzo niepozornie) wgniatają w fotel i pozostają na długo w pamięci :].

Wielka szkoda, że sie skończył i że Milch się wypiął na fanów i nie chce ciągnąć tego serialu...
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#43
Ludzie, co to jest za serial! Boski, niesamowity, genialny! Tak mięsistych postaci nie widziałem chyba w żadnej innej produkcji telewizyjnej. Al Swearangen to rola, za którą odtwarzający ją aktor powinien dostać Nobla w specjalnie dla niego utworzonej dziedzinie. Timothy Olyphant - uwaga - nie doprowadza do szału! Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę. A reszta ferajny jest tak żywa, że totalnie wczuwam się w akcję i zapominam, że to film (choć ciekawi mnie, ile tu jest efektów specjalnych - czy mało, czy tyle ile w Johnie Adamsie).

Boska rzecz, o której można pisać wiersze. Na razie jestem w końcówce pierwszego sezonu, ale już wiem, że Deadwood ma miejsce w moim serialowym top 3.

Odpowiedz
#44
military napisał(a):Ludzie, co to jest za serial! Boski, niesamowity, genialny!

tak zachowuje się człowiek, który właśnie rozpoczyna przygodę z HBO:)

Odpowiedz
#45
Jeżeli dorównuje poziomem choć w połowie do Six Feet Under lub Sopranos, to zaczynam oglądać:P. Musze przyznać, że jestem cholernie ciekawy jak sobie miszczowie z hbo poradzili z dzikim zachodem.
[center]Last.fm[/center]

Odpowiedz
#46
dorównuje, nie dorównuje, jakie to ma znaczenie? seriale HBO wartościuje się w oparciu o inne kryteria niż resztę świata. deadwood to obok unforgiven i peckinpaha po prostu najlepszy western, jaki kiedykolwiek powstał. tyle mogę ci zagwarantować.

Odpowiedz
#47
ja bym nawet powiedzial, ze nic bardziej realistycznego w temacie dzikiego zachodu nie powstalo :) Wybitny serial!

Odpowiedz
#48
Nie będę się powtarzał po poprzednikach. Powiem tylko tak - jeden z najciekawszych, najlepiej zrobionych seriali ever.

Klimat dzikiego zachodu urywa jaja i nawet przesadna ilość słowa "cocksucker" na minutę dialogu nie psuję nic, a nic z odbioru tego serialu.

Oglądać obowiązkowo! <ok>

Odpowiedz
#49
Nie daje mi spokoju plumkanie z sekwencji po śmierci Dzikiego Billa. Sprawdziłam - to ten sam utwór, który pobrzmiewa w Informatorze Manna. Jednak nigdzie nie jest to odnotowane; napisy końcowe milczą, nazwiska Boure'a i Gerrard się nie pojawiają. A może to jakiś starszy utwór, którego nie potrafię połączyć z właściwym nazwiskiem?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#50
Zapewne chodzi ci o Iguazu. To utwor Santaolalli, nie Boure'a i Gerrard.

Odpowiedz
#51
Tak!
Dzięki, Jakuzzi. Mam ucięte napisy końcowe w Informatorze, to dlatego nie mogłam znaleźć. Poza tym IMDb odnotowało ten utwór tylko w filmie Manna, informacji na temat wykorzystania go w Deadwood nie ma. Tak czy inaczej, jeszcze raz wielkie dzięki - kawałek wywołuje dreszcze.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#52
Na soundtracku Deadwood Iguazu na pewno jest:
http://www.deadwoodsoundtrack.com/
Marginesem mowiac utwor ten pojawia sie rowniez w Babel.

Odpowiedz
#53
[Obrazek: 945295.jpg]

moja ulubiona postać w Deadwood. W. Earl Brown jako Dan Dority. jeżeli kiedyś urosną mi włosy na jajach, to chce być taki jak on. tak, zacząłem oglądać serial od początku. pierwotnie planowałem odświeżyć sobie 'Rome', ale jak włączyłem pilota 'Deadwood', to już przy nim zostałem. w jednym z wywiadów Eastwood powiedział fajne słowa: Amerykanie dali światu dwie rzeczy: jazz i western. HBO stworzyło western z krwi i kości. szczerzący pożółkłe zębiska i celujący w brudny, przepity pysk z zakurzonego colta.

Odpowiedz
#54
Też lubię Dana, to jedna z moich ulubionych drugoplanowych postaci. Lubię w Deadwood to, że oprócz jednostek nieprzeciętnych (Al), maksymalnie wkur***jących (E.B.) itd. są tu też postaci zwyczajne - przeciętni faceci, dostatecznie zwykli, by nie uznać ich za liczącą się osobowość, i dostatecznie chytrze przez scenarzystów tego genialnego serialu napisani, by swoją indywidualnością wywalczyć sobie pozycję bohaterów godnych zapamiętania, odróżnianych od reszty zapijaczonych pysków w obozie. Poza tym Dan ma swoją historię, jest mocno osadzony w kontekście, żadna tam tekturowa postać za barem:)

Moimi ulubieńcami pozostają jednak Al i Doktor.

Mental napisał(a):jeżeli kiedyś urosną mi włosy na jajach, to chce być taki jak on.
Cóż za intymne wyznanie:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#55
W dniu wczorajszym skończyłem oglądać "Deadwood". Codziennie oglądałem po jednym odcinku, w weekendy zdarzało się, że więcej na raz. I dzisiaj - kiedy już obejrzałem wszystko - poczułem wielką pustkę. Brakuje mi kolejnego spotkania z mieszkańcami Deadwood.

Ten serial jest genialny! Dla mnie, jak do tej pory, bije wszystkie inne produkcje HBO (łącznie z The Sopranos, które wcześniej było moim nr 1! - mi scusi, Tony, ale zostałeś bezapelacyjnie zdetronizowany przez Alberta Swearengena :) ). Zawsze lubiłem westernowe klimaty, a to, co dostałem w "Deadwood" to mistrzostwo świata absolutne w tym temacie.

Żal ogromny, że serial się tak siakoś urwał - wszystko, co dobre się kończy, ale czemu, kurde, tak wcześnie i tak dziwnie!? Ech...

Do grona najulubieńszych drugoplanowych postaci dorzucam Richardsona, niesłusznie określanego mianem "Żyda" przez Mentala. Poniższe ujęcie przypominam sobie za każdym razem, kiedy potrzebuję poprawić sobie nastrój:

[Obrazek: richardson.jpg]

P.S. Informację o tym, że Ala miał zagrać... Al Bundy traktuję jako jakiś żart. Facet poradził by sobie z tą drwiąco-pogardliwą sferą tej roli, ale reszty by nie udźwignął - do tej roli trzeba charyzmy i jaj Iana McShane!
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#56
Scena, która mnie rozśmieszyła do punktu spadnięcia z krzesła:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pSchfzne9HU[/youtube]

(chyba trochę przyspieszona w tym filmiku, ale i tak jej geniusz jest wyraźnie widoczny)

Odpowiedz
#57
właśnie obejrzałem western Wild Bill w reżyserii Waltera Hilla.

w filmie wystąpił... Keith Carradine - ten sam Keith Carradine, który w Deadwood zagrał... Wild Billa Hickoka. tutaj wcielił się w postać Buffalo Billa Cody'ego. ot, taka ciekawostka. a sam film polecam, bo dobry.

[Obrazek: 205163.1020.A.jpg]

Odpowiedz
#58
A jak Ellen Barkin jako Calamity Jane? Jak jej struny głosowe?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#59
Robin Weigert zjada ją na śniadanie.

[ Dodano: Pią Gru 25, 2009 01:33 ]
swoją drogą, tak wygląda babeczka, która w Deadwood gra postać legendarnej (jak na kobiete tamtej epoki) Calamity Jane:

[Obrazek: Robin%2BWeigert.jpg]

za chiny bym nie poznał, że to ona. aktorka powinna dostać oskara i nobla, a charakteryzator(-ka) pulitzera.

Odpowiedz
#60
Cytat:Robin Weigert zjada ją na śniadanie.
Tak myślałam.
Wiesz, co mnie doprowadza do śmiechu? Jak ktoś kwituje Calamity Jane: "nie lubię jej, to taki brzydki babochłop". Normalnie dostaję skurczu przepony. I czekam, aż komuś zaczną przeszkadzać brudne i połamane paznokcie mieszkańców Deadwood.

Weigert widziałam ostatnio w maleńkim epizodziku raczej średniego filmu pt. The Private Lives of Pippa Lee. Trudno nazwać ją urodziwą, ale ma charakter i pewien urok.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości