Diuna (20??) reż. Denis Villeneuve
#21
"Diuna" jako "Star Warsy" dla dorosłych? Ok, wierzę, że wizja Denisa zapewni taką ekranizację na jaką "Diuna" zasługuje.

Odpowiedz
#22
Nie płakałbym z powodu braku r-ki, ale na pewno z nią będzie ciekawiej. Fabuła Diuny jest brutalna i ma brutalne momenty, ale o ile pamiętam nie ma tam żadnych scen nagości ani przekleństw.

Wracając do obsady:

Vladimir Harkonnen - Mickey Rourke to czysta perfekcja do tej roli. Gość wizualnie wygląda teraz (po tych wszystkich operacjach), jakby urodził się do zagrania Harkonnena, aktorsko najwyższa półka, stara się w każdej roli i świetnie odgrywa antagonistów i złych władców. Potrafi przemycić sporą dawkę mroku. Zaraz za nim Ian McShane. Charles Dance byłby spoko, bo granie złych władców ma w krwi i zawsze gra z werwą. Ed Harris już nie, bo to jeden z tych aktorów których dotknęła Hollywoodzka plaga częstego grania na autopilocie. Można by też zagrać vabank i dać szansę na wielki comeback Rutgerowi Hauerowi.

Duncan Idaho - Keanu Reeves również idealnie pasuje. Gość ma ćwierć azjatyckie korzenie i tą dawkę smutku/mroku, które idealnie się komponują na typ honorowego, upadłego samuraja.

Feyd Rautha - Tom Hardy lub Michael Fassbender byliby doskonali, ale zapewne zbyt drodzy na taką małą rolę. Wtedy może być Alexander Skarsgard, albo Nicolaj Coster-Waldau. Albo ktoś jeszcze młodszy, dobrze zbudowany, z takim "aryjskim" wyglądem i twarzą dobrą do grania badass badguyów.

Leto Atryda - tak jak wspomniałeś Jude Law byłby świetny. Potrzeba kogoś kto odegra "dobrego władcę i dobrego ojca", takiego w średnim wieku, z wypisaną honorowością, majestatem i dostojnością na twarzy, kto mimo tylko jednej naprawdę emocjonalnej sceny zagra z werwą, bez autopilota. Pasuje więc też Mads Mikkelsen, Gary Oldman, albo Jeremy Renner. Albo... Kyle MacLachlan. :)

Gurney Halleck - Nicholas Cage. Idealny na najemnika-weterana, grał już rycerzy i wojowników, idealny na barda i na typ mentora-romantyka, który lubi pośpiewać, pożartować. Poza tym Mel Gibson albo Hugh Jackman. Jak napisałeś o Goslingu to w pierwszej chwili pomyślałem "o mój Boże, tylko nie to", ale... no na barda-romantyka się nadaje. Tylko za młody z wyglądu i zbyt miękki, Gurney to był taki twardy najemnik-weteran. O tyle pasowałby też Viggo Mortensen (tu, a nie na Thufira, na którego jest za młody i niezbyt pasujący z wyglądu), ewentualnie Jeremy Renner albo Jake Gyllenhaal.

Thufir Hawat - Robert Duvall, bo idealnie pasuje na starego mentora, a przy tym aktorsko absolutna czołówka w historii kinematografii i stara się w każdej roli plus jest najlepszy na świecie w wyciskaniu ostatnich soków z ról epizodycznych/trzecioplanowych (no chyba tylko Kinski był w tym lepszy od niego).

Jessika - Eva Green, no, tu też się zgadzamy. Tu musi być dojrzała kobieta, która widać, że potrafi przyłożyć, a ma też dużą charyzmę, warsztat i stara się w każdej roli.


Chani - Vikander... no ona byłaby nawet spoko. Szczególnie gdyby Feyd Rauthę zagrał Fassbender, który jest jej mężem, a Villeneuve zmieniłby delikatnie scenariusz, by oni o nią rywalizowali. :)
Osobiście mimo wszystko wolałbym Anę de Armas (w poprzednim filmie Villeneuve skradła aktorsko całe show, a wyglądu chyba nie muszę komentować :) ). 


Shaddam IV - no Day-Lewis byłby perfekcyjny. :) Ale ja bym tu dał Rutgera Hauera.



Piter de Vries - Brad Dourif był najbardziej dopasowanym aktorem w "Diunie" Lyncha. Ja bym go zrecastował znowu, chociaż chyba Piter był względnie młody. Wtedy trzeba względnie młodego aktora o demonicznym wyglądzie i intelekcie wypisanym na twarzy. Tom Hiddleston by się pewnie wpasował, ale mi się zbyt z Lokim kojarzy.


Wellington Yueh - Bryan Cranston.


Paul Atryda - tu nadal nie mam pomysłu.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#23
Oo, podoba mi się twój wybór Vladimira znacznie bardziej od moich kandydatów :D A McShane...że też ja o nim nie pomyślałem. To mogłaby być bardzo ciekawa interpretacja tej postaci.
Law to nadal mój kandydat #1 do roli Leto, ale Kyle wydaje mi się, jak nad tym pomyśleć, dużo bardziej prawdopodobny. Pomijając fakt sporego mrugnięcia okiem do fanów to faktycznie powinien pociągnąć postać Leto. Zarówno on jak i Jude są bardzo charyzmatycznymi aktorami posiadającymi tą dostojność, majestat i fantastyczny warsztat. Mikkelsen? Nie wiem, jakoś mi nie pasuje, a już kompletnie Rennera bym nie chciał widzieć w tej roli. Oldman ewentualnie choć jak mówiłem...Jude jest idealny.

Rautha też bym właśnie chciał aby zagrał jakiś bardzo charyzmatyczny twardziel, popularny aktor który z tego cameo mógłby jak najwięcej wyciągnąć. Taki Hardy byłby świetny, Fassbender również, on by chyba nawet kosztował trochę mniej od Toma bo mam wrażenie, że po ostatnich "sukcesach" nie będzie dostawać gigantycznych gaż :P
Cage? Szybciej od Gibsona który ewentualnie te 15 lat temu mógłby jakoś przejść. Jackman z wymienionych przez ciebie aktorów jest zdecydowanie najciekawszym kandydatem, choć ja po "La La Land", "Nice Guys" i przede wszystkim "Blade Runnerze" bardzo polubiłem Goslinga i bardzo chętnie obserwowałbym jego dalszą współprace z Denisem a to jest rola dla mnie wręcz idealna do tego by Ryan dalej wszystkim udowadniał, że świetnym aktorem jest.
Na Duvalla i Armas bym również się nie obraził, zwłaszcza na tą drugą :P

Odpowiedz
#24
Fajne wybory, a szczególnie pomysł z Gibsonem. Ja tam bym najchętniej wcisnął do obsady jeszce Goslinga (tak jak Kuba) i Amy Adams. Obydwoje stworzyli u Villeneuve'a chyba swoje najbardziej charyzmatyczne kreacje w karierze, więc z miłą chęcią zobaczyłbym ich po raz kolejny u Villeneuve'a. Amy na Jessikę!!!

Odpowiedz
#25
Pozostaje jeszcze jeden aktor, najlepszy jaki grał u Villeneuve... i to w dwóch filmach. Czyli Jake Gyllenhaal. Fajnie jakby też się pojawił, tylko nie mam pomysłu w której roli.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#26
Bardzo dziwnie piszesz Hugh Jackman :P

Nie widzę roli dla Jake a po za tym, szczerze mówiąc, wolę aby Denis go zostawił na moment w którym wróci do realizacji "The Son" aby Jake się nie przejadł w jego filmach. A w tamtym byłby głównym elementem filmu.

Odpowiedz
#27
Jackman grał w tylko jednym filmie Villeneuve. :P
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#28
Skupiłem się na fragmencie "najlepszy jaki grał u Villeneuve" :P

Odpowiedz
#29
Mnie w roli Vladimira Harkonnena marzy się Harvey Weinstein . To byłaby prawdziwa petarda. :)))

Odpowiedz
#30
Nawet z tylko tym kryterium Gyllenhaal >>> Jackman. :p
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#31
Abstrahujac od tego, że Jackman jest jednak lepszy...chciałbym ujrzec tą dwójke znowu razem, znów u Denisa bo w "Prisoner" byli znakomici (jedne z ich najlepszych ról). Ale to chyba nie w "Diunie", jednak :/ chyba, że Eric Roth do scenariusza wprowadził jakieś nowe postacie :D

Odpowiedz
#32
Za dużo gwiazd w tych waszych obsadach, mam nadzieję że aż tak nie pocisną. U Lyncha było fajne to, że aktorzy byli tak zacnie dobrani (noo, w większości), a nie na zasadzie "jaka wielka gwiazda od biedy by pasowała do tej roli?". Jaka by "Diuna" Lyncha nie była, to taka Annis jako Jessica, Mangano i Phillips jako Matki Wielebne czy choćby MacMillan jako Harkonnen to naprawdę strzały w dziesiątkę, które ciężko będzie podbić.

Kilka propozycji...
Hauer na Harkonnena chyba trochę za stary, ale jestem względnie na tak.
W roli De Vriesa widziałbym Caleba Landry Jonesa.
Eva Green byłaby super Jessiką, ale ona jest zdecydowanie za młoda, a już na pewno dużo młodziej wygląda niż ma w metryce. Carice Van Houten niby niewiele starsza, ale byłaby zajebista (jak zaczną kręcić to będzie miała 42-43, więc już bardziej pasuje).

Odpowiedz
#33
Nie czytałem jeszcze Diuny więc mam zerowe rozeznanie w bohaterach a co za tym idzie nie mam konkretnych, przypisanych do nich propozycji, ale wiem jedno: chcę tam zobaczyć Sylvię Hoeks :)

Odpowiedz
#34
(21-01-2018, 17:54)Albertino napisał(a): Za dużo gwiazd w tych waszych obsadach, mam nadzieję że aż tak nie pocisną.

A co jest złego w gwiazdach? O ile dobrze zagrają i idealnie pasują do ról? A skoro wypadałoby przynajmniej dorownac aktorom od Lyncha to sa potrzebni najlepsi :P
Nawet jak w jednym filmie pojawiliby się - McShane, Law, Duvall, Hardy (mała rólka), Gosling, Vikander i taki Mortensten...widziałem znacznie, znacznie bardziej gwiazdorskie ekipy ;)


Btw. Przyjmuje zakłady, że w 2 części jeśli powstanie siostrę Paula zagra Jedenastka :)

Odpowiedz
#35
Myślę że MacLachlan, Rourke/McShane, Cage/Gibson, Keanu Reeves, czy Duvall to nie są aktorzy, którzy biorą obecnie wielkie gaże. Przy czym dla MacLachlana to świetna okazja do powrotu do serii, a Rourke/Gibson/Cage/Keanu mogą chcieć się wykazać w poważnej roli w *b.dobrym* filmie.

Drogi to jest Fassbender o Hardy, obstawiam że też Law.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#36
Fasbender drogi? Aktor który nie generuje zysków w BO drogi?

Odpowiedz
#37
No właśnie, gość którego twarz za chwile będzie w encyklopedii obok hasła porażka finansowa nie może być drogi. Poza X-menami to chyba żaden z jego filmów nie przyniósł zysków. Lista płac Capt. Nascimento jest maga fajna i z chęcią bym taką ekipę zobaczył.

Odpowiedz
#38
Nie wiem jak mocno zeszły rok uderzył Fassbendera po kieszeniach, ale to nadal jeden z najpopularniejszych aktorów, laureat Oscara, uważany za jednego z najseksowniejszych facetów świata, mąż Lary Croft :), jeden z X-Menów.
Obstawiam że nadal ma bardzo wysokie gaże a rola o której mówimy jest bardzo mała - to taki trzeci/czwarty plan, chyba że z jakiegoś powodu Villeneuve chciałby z niego zrobić większą postać... Ale z antagonistów to Vladimir Harkonnen gra pierwsze skrzypce, potem Piter de Vries, no i Imperator... i ktoś jeszcze.

Przy okazji - nie wie ktoś czy i gdzie można sprawdzić gaże aktorów?
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#39
Niby na IMDb jest taki dział w profilach aktorów, ale rzadko kiedy jest tam coś wpisane, ogólnie ciężka sprawa, jak to zawsze w kwestii jawności zarobków.

Odpowiedz
#40
Fassbender nie jest laureatem Oscara (jeszcze). Ale jego żona tak :)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Diuna - 5 powodów, dla których to najlepsza epopeja SF military 61 8,805 27-05-2018, 09:07
Ostatni post: zdzichon
  Incendies (2010, reż. Denis Villeneuve) Capt. Nascimento 3 1,257 03-05-2018, 23:42
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Arrival (2016) reż. Denis Villeneuve Danus 154 26,384 10-04-2017, 22:43
Ostatni post: shamar
  Sicario (2015) reż.Denis Villeneuve Pelivaron 289 40,251 20-06-2016, 21:17
Ostatni post: Crov
  Prisoners (reż. Denis Villeneuve) Mental 206 23,375 22-12-2014, 22:13
Ostatni post: Indroman
  Enemy (reż Denis Villeneuve) Piotr1982 27 8,537 10-12-2014, 22:40
Ostatni post: Salto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości