Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski
#1
[Obrazek: drogowka.png]

Dzisiaj byłem w kinie na najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego, który utrwalił mnie w przekonaniu, że jest on obecnie najlepszym reżyserem w naszym kraju (zdecydowanie moim ulubionym). A nawet zastawiam się, czy kiedykolwiek polskie kino mogło się pochwalić tak znakomitym twórcą. Najpierw mocno zaatakował niezłą Małżowiną, następnie zachwycił mnie jednym z moich ulubionych polskich filmów - Weselem, później wstrząsnął niezwykłym Domem złym, a niedawno lekko rozczarował gęsto nagradzaną Różą. Jeśli Wojtek miał się po czym rehabilitować, to w moich oczach zrehabilitował się całkowicie.

Drogówka od początku do końca jest zrealizowana w ten sam sposób co poprzednie filmy Smarzowskiego (czyli nikt kto ma jakieś oczekiwania wobec niej, nie powinien się rozczarować). Chaotyczna narracja, specyficzny montaż, zmieniający się styl zdjęć (raz zwyczajne, chwilę później kręcone z komórki), lejące się litry wódki, setki przekleństw, dużo nagości i seksu, brutalność, sporo humoru, i z każdą minutą coraz bardziej wciągająca historia. Scenariuszowo jest tak jak w przypadku poprzednich dokonań pięćdziesięcioletniego reżysera - bez zarzutu. Intryga jest skomplikowana, postaci dużo, ale Smarzowski wie jak prowadzi widza aby wszystko zrozumiał (oczywiście jeśli ogląda uważnie, bo zakończenie jest jak zwykle niejasne). Do tego dochodzą kapitalne dialogi, i to wszystko po mistrzowsku wyreżyserowane. Napięcie rośnie z każdą minutą, wydarzeniom na ekranie towarzyszy gęsty klimat, i szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy Smarzowski pokazał obraz groteskowej, przerysowanej Polski - dla mnie jego filmy w bardzo prawdziwy sposób pokazują życie w naszym kraju. Nawet nazwałbym je niezwykle realistycznymi, a Drogówka z tego schematu się nie wyłamuje.

Oczywiście największym atutem Drogówki jest fantastyczna obsada. Arek Jakubik, Marian Dziędziel, Bartek Topa, Robert Wabich, Jacek Braciak, i Marcin Dorociński to już weterani u Smarzowksiego. Cała ekipa wypada fantastycznie, ale na największe uznanie zasługuje wg mnie Topa za rolę główną, oraz Jakubik i Braciack za ich bardzo charakterystyczne kreacje, które niosą większość filmu. Żeby nie było, że jestem feministą - Kuna, Kulesza, i Kijowska też spisały się świetnie (szczególnie ta ostatnia, która miała najwięcej czasu ekranowego).

Warto było czekać, film usatysfakcjonował mnie w każdym stopniu. Nie jest on powtórką z rozgrywki (czyt. poprzednich filmów Smarzowskiego) lecz czymś świeżym (dużo więcej w nim akcji) tylko zrobionym w tym samym stylu. Pomysł Wojtka na przeniesienie akcji swojego najnowszego filmu do dużego miasta we współczesnych czasach był strzałem w dziesiątkę, a kilka scen ma szanse przejść do klasyki kina. Dzisiejsze dwie godziny podczas seansu Drogówki bawiłem się świetnie, i muszę przyznać, że tak dobrego filmu nie widziałem chyba już od przynajmniej dwóch lat. Dlatego uznałem, że podczas oceniania nie będę skąpy. 9/10

Odpowiedz
#2
A "Kuracji" to się nie oglądało?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#3
Pierwsze słyszę, co to takiego?

Odpowiedz
#4
"Kuracja" jest niezła, chociaż w przebiegu dość oczywista :) http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/52667

Odpowiedz
#5
To spektakl telewizyjny, o którym nic nie było w filmografii Smarzowskiego na filmwebie. Może jak znajdę czas to go kiedyś obejrzę.

Odpowiedz
#6
Poranny sms od kumpla >> :)
"Cycek bierz chłopaków i idzta na Drogówkę!!!!. Mało gadania a dużo chlania i pierdolenia :D Marta chciała w połowie wyjść także to najlepsza możliwa rekomendacja dobrego męskiego kina :D"
Nie powiem brzmi zachęcająco :)
Logan 7/10
Trainspotting 2  9/10
Dunkirk 9/10
War of the Planet of the Apes 10/10


Moje Blu <<<




Odpowiedz
#7
Potwierdzam. Obawy o spadek formy pana Wojtka sprowokowane słabymi zwiastunami były nieuzasadnione. Na świeżo po seanse uważam Drogówkę za najlepszy lub drugi najlepszy (po Domu Złym) film Smarzowskiego.

Zajebista realizacja ze świetnym tempem, sprawnym montażem i reżyserią. Super zdjęcia (szczególne nocne) Warszawy z bardzo dobrze wplecionymi fragmentami kręconymi komórkami, kamerami przemysłowymi itd. (co swoją drogą jest bardzo fajnie uzasadnione fabularnie i nie jest tylko kaprysem twórców). Wszystko to tworzy nieporównywalny z niczym innym w polskim kinie, dynamiczny, nieco chaotyczny, ale przemyślany i wiarygodny obraz miasta.

Scenariusz, jak można się było spodziewać, to mieszanka Domu złego i Wesela. Świetne, naturalne dialogi. Humor wulgarny, ale mniej nachalny niż w Weselu. Trochę rozczarowuje główny wątek kryminalny. Z jednej strony są emocje, kibicujemy głównemu bohaterowi, fabuła sprawnie miesza klasyczne schematy sensacyjne z elementami polskiej rzeczywistości. Jednak tak gdzieś w 3/4 trochę to wszystko siada na moment. Może zabrakło trochę dłuższego rozwinięcia przed zakończeniem głównego wątku. Nie wiem też czy nie za wiele tych poziomów i uczestników intrygi, bo z konieczności są one potraktowane dość pobieżnie. A może chodzi o to, że historia ginie w tej chaotycznej narracji. Tak czy inaczej jest to poziom nieosiągalny dla innych polskich twórców (chociaż niewielu podejmuje wyzwanie. Nie widziałem Sępa, ale podejrzewam, że to różnica kilku klas).

Aktorstwo znakomite. Topa rządzi. Uwielbiam scenę w samochodzie w Domu złym, ale poza tym w Drogówce chyba jest jeszcze lepszy. Dalej Jakubik, który zgarnia najlepsze teksty, później Dziędziel, Braciak, Wabich, Dorocińskiego jest mało, ale też ok. Słabiej Lubos, który chyba przeszarżował. Z lasek najlepiej Kijowska, której jest najwięcej.

Jeśli miałbym się czegoś przyczepić to, podobnie jak w przypadku poprzednich filmów Smarzowskiego, uważam, że Smarzowski przesadza w prezentowaniu syfu i zepsucia. Ja rozumiem, że interesuje go korupcja, moralne zepsucie, pijaństwo itd., ale wolałbym, żeby było w tym mniej karykatury i przerysowania. W Drogówce nawet dzieciaki są skorumpowane a policjanci nie robią najwyraźniej nic poza piciem na umór, ruchaniem i braniem łapówek. Dużo lepsze wrażenie robią trochę subtelniejsze sceny jak np. wywalanie śmieci do lasu.;) Poza tym, z jednej strony bohaterowie mają stunigowane sportowe futy, a z drugiej mieszkają w najgorszych norach rodem z PRL-u. No, ale taki już urok Smarzowskiego. Mimo, że reżyser wyolbrzymia i kumuluje wszystko co najgorsze to robi to w sposób niesamowicie sprawny, naturalnie, ze znakomitym wyczuciem konwencji. Warszawa jest Warszawą, a nie miastem z folderu dla turystów. Komisariat to komisariat, burdel to burdel, te mieszkania też wyglądają jak prawdziwe mieszkania.

Myślałem, że wystawię 8, ale w trakcie pisania stwierdziłem, że chyba jednak 9/10. Jestem ciekaw waszych opinii.

Odpowiedz
#8
(02-02-2013, 10:47)Juby napisał(a): To spektakl telewizyjny, o którym nic nie było w filmografii Smarzowskiego na filmwebie. Może jak znajdę czas to go kiedyś obejrzę.

Spektakl, nie spektakl, ogląda się świetnie.
Znjadź czas bo to tylko godzina.




welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#9
(02-02-2013, 11:39)Predator895 napisał(a): "Cycek bierz chłopaków i idzta na Drogówkę!!!!. Mało gadania a dużo chlania i pierdolenia :D Marta chciała w połowie wyjść także to najlepsza możliwa rekomendacja dobrego męskiego kina :D"

Czyli standard ;]
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#10
(02-02-2013, 12:45)PropJoe napisał(a): Jeśli miałbym się czegoś przyczepić to, podobnie jak w przypadku poprzednich filmów Smarzowskiego, uważam, że Smarzowski przesadza w prezentowaniu syfu i zepsucia. Ja rozumiem, że interesuje go korupcja, moralne zepsucie, pijaństwo itd., ale wolałbym, żeby było w tym mniej karykatury i przerysowania. W Drogówce nawet dzieciaki są skorumpowane a policjanci nie robią najwyraźniej nic poza piciem na umór, ruchaniem i braniem łapówek. Dużo lepsze wrażenie robią trochę subtelniejsze sceny jak np. wywalanie śmieci do lasu.;) Poza tym, z jednej strony bohaterowie mają stunigowane sportowe futy, a z drugiej mieszkają w najgorszych norach rodem z PRL-u.

A ja właśnie uwielbiam te jego wyolbrzymianie takich zachowań, bo choć są przesadzone, wypadają niezwykle realistycznie. Zupełne przeciwieństwo świata z M jak miłość, Barw szczęścia, i innych telewizyjnych "seriali codziennych", w których alkohol i brzydkie słowa nie istnieją. :P

A co do samochodów, to przecież oni je robili za łapówki (po cichu), żeby nikt "z góry" ich nie widział. Gdyby kupili sobie super chaty, od razu mieliby na karku wydział wewnętrzny. Nawet postać grana przez Dorocińskiego podkupowała sobie lepsze chaty na nazwisko matki.

(02-02-2013, 13:02)shamar napisał(a): Spektakl, nie spektakl, ogląda się świetnie.
Znjadź czas bo to tylko godzina.

Spokojnie. Na pewno nic co wyszło spod ręki Smarzowskiego mi nie umknie. ;)

Odpowiedz
#11
(02-02-2013, 21:04)Juby napisał(a): A ja właśnie uwielbiam te jego wyolbrzymianie takich zachowań, bo choć są przesadzone, wypadają niezwykle realistycznie.
Zgoda. Same w sobie są realistyczne, ale ich nagromadzenie i brak oddechu są już mniej realistyczne.


(02-02-2013, 21:04)Juby napisał(a): A co do samochodów, to przecież oni je robili za łapówki (po cichu), żeby nikt "z góry" ich nie widział. Gdyby kupili sobie super chaty, od razu mieliby na karku wydział wewnętrzny. Nawet postać grana przez Dorocińskiego podkupowała sobie lepsze chaty na nazwisko matki.
Jasne. Nie muszą od razu super chat kupować, ale nie popadajmy w skrajność. Policjanci chyba aż tak źle nie zarabiają. Chociaż lepiej by mogli wyposażyć te mieszkania.

Odpowiedz
#12
Smarzowski trzyma wysoki poziom i kolejnym filmem nie zawodzi, jeśli lubicie jego poprzednie filmy to nie oglądajcie zwiastunów, które zapowiadają duuuużo gorszy film tylko idźcie do kina i zobaczcie. Bardzo fajna, kryminalna intryga bogato obudowana policyjną obyczajówką z najlepszym aktorstwem na jakie stać polskie kino. Normalne zdjęcia bez zarzutu(nocny wyścig samochodowy pokazuje, że możliwa byłaby w Polsce jakaś porządna sensacja), te z kamer przemysłowych i roztrzęsionych komórek wkurzały mnie, bo bardzo nie lubię czegoś takiego w kinie a tutaj według mnie Smarzowski przesadził z ich ilością i częstotliwością użycia, no ale taki jego styl, więc bardzo się nie czepiam. Ode mnie kciuk w górę i 8/10.

Odpowiedz
#13
Ale macie wpierdol, jak pójdę i okaże się, że gówno :) Chociaż co prawda to prawda - Smarzek mnie jeszcze nie zawiódł.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#14
Powtórzyłem sobie zwiastun i muszę powiedzieć, że ten kto go wymyślił musiał być idiotą dużego kalibru, bo można po nim pomyśleć, że film będzie zlepkiem scen kontrolującej pijanych kierowców drogówki, a w rzeczywistości te sceny robią tylko jako wypełniacz i robią klimat, a prawdziwa intryga jest przy zabójstwie, kradzieży i przekręcie na dużą skalę, których w zwiastunie nie uświadczysz.

Odpowiedz
#15
A co powiedzieć o autorach plakatu?

Narobiliście mi smaka, chyba będzie to mój pierwszy polski film w kinie (do tego taki, za który zapłaciłem z własnej kieszeni) od czasu Wojny polsko-ruskiej.

Odpowiedz
#16
Do pewnego momentu wydawało mi się, że wyjdę z kina rozczarowany. Mocno rozczarowany. Pierwsza połowa filmu jest tak chaotyczna, fragmentaryczna, losowo zmontowana i jednym słowem - nieznośna, że obstawiałem pierwszą wtopę w filmografii Smarzowskiego. Dopiero z perspektywy całego filmu sceny i wydarzenia z jego początku nabierają sensu, bo okazują się podbudową do tego, co pokazane jest później. Co nie zmienia faktu, że oglądało mi się to słabo. I obstawiam, że podczas kolejnych seansów może być podobnie.

Za to druga połowa, kiedy wątek główny już się wyklarował i zaczęło się czuć, że film do czegoś dąży, a nie jest tylko zlepkiem scen rodzajowych z życia statystycznego policjanta... Wtedy zaczyna wciągać i chciałoby się, żeby potrwał w takim stylu jeszcze trochę dłużej.

Całkiem fajnie wyszedł też motyw, żeby każdy z bohaterów był odzwierciedleniem jednego z siedmiu grzechów głównych. Tak naprawdę jest to szczegół, który nie ma wielkiego wpływu na fabułę (poza standardowym: koniec końców grzech ściąga adekwatną karę) ale wprowadzony jest w tak "bezinwazyjny" i nienachalny sposób, że trudno mu nie przyklasnąć. Za to oba kciuki w górę.

A całościowo i na chwilę obecną - co najmniej 8-/10

Chociaż i tak wydaje mi się, że to taki bardziej uwspółcześniony remake "Domu złego". Nawet obsada ta sama ;).
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."

Odpowiedz
#17
Cytat:Całkiem fajnie wyszedł też motyw, żeby każdy z bohaterów był odzwierciedleniem jednego z siedmiu grzechów głównych.
Ni cholery nie zauważam taki rzeczy, dałbyś rade napisać który bohater jaki grzech przedstawia?

Odpowiedz
#18
Jak przez mgłę przypomina mi się jakiś dawny wywiad ze Smarzowskim, który wspomina o wykorzystaniu w którymś ze swoich filmów tego motywu i z nastawieniem na jego poszukiwanie "Drogówkę" oglądałem. I wydaje mi się, że to właśnie to. Każdy z bohaterów ma jedną cechę, która go definiuje, każdego mógłbyś opisać jednym zdaniem w stylu - to ten, który...

Topa/Król - Pycha (ten który nie bierze w łapę i unosi się dumą kiedy odkrywa romans żony, nawet jeśli kręci na boku z Madecką)
Dorociński/Lisowski - Chciwość (ten, który zawsze ma w kieszeni grupy plik kasy i służy za głównego pożyczkodawcę)
Jakubik/Petrycki - Nieczystość (proszę Cię, oglądałeś ten film? ;))
Kijowska/Madecka - Zazdrość (ta, która jest chorobliwie zazdrosna o żonę Króla)
Braciak/Trybus - Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu (patrz komentarz do postaci Jakubika ;))
Lubos/Banaś - Gniew (ten, którego po prostu roznosi na samą myśl o murzynach)
Wabich/Hawryluk - Lenistwo (w tym przypadku jest to najmniej wyraźne, musiałbym jeszcze raz obejrzeć)

No i już bliżej końca, strasznie dwuznacznie zabrzmiał mi ten tekst podczas odprawy o "robieniu rachunku sumienia".
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."

Odpowiedz
#19
Tez pamiętałem słowa Smarzowskiego cytowane przy okazji pierwszych zapowiedzi o tym, że kolejny film to historia o 7 policjantach, 7 grzechach dziejąca się na przestrzeni 7 dni (zresztą taki był pierwotny tytuł - 7 dni).
Wygląda na to, że przyporządkowanie grzechów postaciom jak najbardziej ma sens, ale jest tylko pozostałością po pierwotnej wersji scenariusza lub przynajmniej wcześniejszej wizji reżysera. Może Smarzowski chciał to bardziej podkreślić, ale przyznasz, że gdyby nie jego podpowiedź, wyłowienie akurat takiego odniesienia byłoby dosyć trudne. No, ale fajna ciekawostka.

Odpowiedz
#20
Nie, no jasne. Dlatego napisałem, że zwróciłem na to uwagę tylko dlatego, że chciałem zwrócić na to uwagę ;).
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kler (Wojciech Smarzowski, 2018) shamar 209 13,947 11-10-2018, 16:41
Ostatni post: Bzyku
  Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski) Mental 301 37,852 12-07-2018, 22:19
Ostatni post: Gieferg
  "W Imię..." (2013) (Reż. Małgośka) Lawrence 22 7,079 01-03-2018, 20:12
Ostatni post: Mierzwiak
  "Bracia" (2015) - reż. Wojciech Staroń bardamu 0 473 05-02-2017, 19:48
Ostatni post: bardamu
  Kuracja (2001; reż. Wojciech Smarzowski) zdarteglany 2 5,004 28-10-2016, 00:24
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski Arahan 126 22,835 27-10-2016, 22:26
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Pod Mocnym Aniołem (Smarzowski) Juby 71 14,405 25-09-2016, 14:47
Ostatni post: Krismeister
  Ida (2013, reż. Paweł Pawlikowski) patyczak 359 43,539 28-02-2016, 17:09
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości