Elder Scrolls
#21
Ale dla mnie cała przyjemność wynika z tego, że mam do czynienia z wizją pierwotną, niczym niezmąconą.:) Nie lubię modów i tyle, nie używam ich bo powodują u mnie dyskomfort psychiczny, a nie dlatego, że bawię się w recenzenta.

Odpowiedz
#22
A dla mnie przyjemność wynika tylko i wyłącznie z jakości tej wizji pierwotnej. :)

Ja taki dyskomfort psychiczny odczuwałbym tylko wtedy gdybym grał w zmodowany tytuł za pierwszym podejściem, nie wiedząc o grze nic wcześniej. Oryginały i zmodowane gry to dla mnie dwie oddzielne rzeczy. Nie widzę nic złego w tych drugich, jeżeli nie ocenia się na ich podstawie oryginalnej wizji twórców.
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
#23
(02-08-2013, 12:07)military napisał(a): Eno, nie ma takiego bicia - gram w grę taką, jaką stworzyli; zmienianie zasad to jak granie w scrabble z sześciolatkiem, który wymyśla słowo HGLOSAPJ i mówi, że takie istnieje. Kupiłbym tweakowanie przez twórców, ale przypadkowych modów nie kupuję. Oblivion jest jaki jest, a jeśli chcesz w niego grać, powinieneś zaakceptować jego wady.:)
Ale błędy gry, jej wady i braki to nie jest element "wizji twórców", a ich ograniczeń. A przede wszystkim nie ma co się oszukiwać, że - szczególnie przy grach Bethesdy - to przede wszystkim produkt a nie jakaś wizja. Level scalling to nie jest "wizja", a spłycanie rozgrywki, żeby słabsi gracze mogli nadążyć. (Od biedy można nazwać to wizją, bo ktoś chce by produkt był dostępny dla jak najszerszego grona.) O ile nie lubie faneditów filmów to nie mam problemu żadnego z modowaniem gry, zwłaszcza jeżeli chodzi o techniczne aspekty. Fabularne mody raczej rzadko mnie interesują, choć nie wątpie, że jest pełno ciekawych (ciągle licze, że wyjdzie wreszcie ten do Morrka albo Obliviona, który prezentuje całe Tamriel).

A gry Bethesdy mają przede wszystkim potencjał moderski i zupełnie nie mam problemu z ingerowaniem w 'wizję' twórców, bo są strasznie płytkie i zamysły mają fajne, tylko wykonanie tragiczne. Do Planescape Torment czy starych Falloutów nie instalowałbym modów (choć do New Vegas już instalowalem).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#24
Czekaj, czekaj - level scaling to UŁATWIENIE? To ułatwienie dla "słabszych graczy" sprawiło, że gra stała się niemożliwie trudna. Tak czy inaczej - ten system nie powstał przypadkiem, a był wynikiem lat planowania, programowania i testów. Jeśli go zmieniasz, równie dobrze do Red Dead Redeption możesz dodać kałachy, M-16 i granatniki, bo sześciostrzałowce sprawiają, że strzelaniny nie są aż tak widowiskowe i intensywne.

Jakie mody instalowałeś do New Vegas?
A przy okazji: nie zgodzę się co do płytkości gry, bo co to właściwie oznacza? Płytkość fabularną? Nie powiedziałbym - sama liczba questów w Skyrimie, frakcji, bogactwo świata i jego historii, ilość książek które możesz przeczytać i dialogów które możesz poprowadzić sprawiają, że trudno nazwać świat płytkim. Może i dialogi nie są porywające, ale sam "lore" jest niesamowity, rozbudowany, szczegółowy.

Więc może rozgrywka? Chciałbym zauważyć, że w Falloucie (tzn. tym właściwym - 1 i 2) też nie była szczególnie skomplikowana. Walka turowa była prosta, a poza nią był tradycyjny, i to dość prosty (ale świetny) erpeg, którego siłą był świat i postaci. W Skyrimie masz masę atrybutów, możliwości rozwoju postaci, masę pobocznych pierdół typu kowalstwo, gotowanie, kupowanie domów, że naprawdę nie rozumiem, jak to można nazywać uproszczoną rozgrywką. Zgaduję, że masz po prostu problem z walką w czasie rzeczywistym, i to w FPP, bo przecież prawdziwe erpegi mają perspektywę lotu ptaka.

Odpowiedz
#25
(02-08-2013, 17:37)military napisał(a): Czekaj, czekaj - level scaling to UŁATWIENIE? To ułatwienie dla "słabszych graczy" sprawiło, że gra stała się niemożliwie trudna.
W założeniu tak. Chodzi o to by gracz nie miał trudności z podróżowaniem po świecie. Na przykład w Morrowindzie, gdzie level scalling był mniej prominentny, albo w Gothicach, gdzie go nie ma, można się zapuścić w rejony, gdzie zginiesz raz dwa nawet po wielu godzinach gry.

Cytat:Jakie mody instalowałeś do New Vegas?
Wszystkich teraz nie pamietam, ale dla mnie podstawowe to Realistic Headshots, by można było zabić kogoś strzałem w głowę i Unlimited Companions, żebym mógł ze sobą prowadzić więcej niż dwoje towarzyszy. Miałem też na pewno mod z bardziej rozbudowanym modyfikowaniem broni. I jeden z questami pobocznymi - New Vegas Bounties. Bo lubię ich prostotę - żadnych wielkich fabuł tylko dostajesz na kogoś zlecenie i musisz go sprzątnąć. A ja zawszę lubię grać zabójcami/złodziejami w RPGach. Takie rzeczy po prostu pogłębiają rozgrywkę, rozbudowują ją i rozszerzają, dając więcej możliwości bez psucia jej.

Cytat:A przy okazji: nie zgodzę się co do płytkości gry, bo co to właściwie oznacza?
Dla mnie płytkość gry to przede wszystkim prostactwo mechaniki i gejmpleju, choć wcale nie zapominam o merytoryce. Te gry są po prostu coraz bardziej upraszczane (vide level scalling), ale nie w taki sposób, który ma na celu klarowność. Więc spłycane. Mniej umiejętności (z trzech umiejętności walki ostrzami zrobiła się jedna), prowadzenie za rączkę, drugorzędność dialogów i postaci... Jeszcze przy Morrowindzie to było RPG, które po prostu wraz z kolejną częścią zmieniło się w siekankę z jakimiś tam naleciałościami RPG.

Nudzi mnie takie spłycanie - tym, że pokazują mi wskazniczkami, co mam robić. Tym, że nie wymagają ode mnie myślenia w dialogach (ani odpowiedniej budowy postaci do osiągnięcia odpowiednich rzeczy - umiejętności socjalne tutaj właściwie nie istnieją), ani właściwie nigdzie indziej. Tym, ze nie moge zabić kogo chce - choć twórcy dają możliwość zaczęcia walki z każdym, psują natychmiast iluzje wirtualnej rzeczywistości pokazując mi, ze jest tam pelno nieśmiertelnych bytów (więc po co martwić się jakimiś smokami, hmm?). No i boli mnie, że zamiast pójść dalej w stronę dziwnego, ciekawego świata, jaki kreował Morrowind, poszli w jednolite stereotypowe fantasy z rycerzykami i smokami.

Cytat:Płytkość fabularną? Nie powiedziałbym - sama liczba questów w Skyrimie, frakcji, bogactwo świata i jego historii, ilość książek które możesz przeczytać i dialogów które możesz poprowadzić sprawiają, że trudno nazwać świat płytkim. Może i dialogi nie są porywające, ale sam "lore" jest niesamowity, rozbudowany, szczegółowy.
Lore jest niesamowity, ale: 1) to coś budowane już przez x części; 2) mając duży budżet to już nie jest taki problem. Aczkolwiek wciąż: Morrowind chyba rozbudowanym lore imponował bardziej. (Z drugiej strony: Gothic, który nie jest w sumie rasowym eRPeGiem, miał tylko lekko zarysowany świat, ale na tyle fajnie, że tajemnica, jaką był owiany tylko pobudzała wyobraźnie i emocje.)

Cytat:Więc może rozgrywka? Chciałbym zauważyć, że w Falloucie (tzn. tym właściwym - 1 i 2) też nie była szczególnie skomplikowana. Walka turowa była prosta, a poza nią był tradycyjny, i to dość prosty (ale świetny) erpeg, którego siłą był świat i postaci.
Świat, klimat, postaci, dialogi, wymagania, możliwość popełnienia błędu, brak prowadzenia za rączkę... Mnie mega jarało to, że na przykład poprowadziłem na tyle sprytnie dialog, że udalo mi sie kogoś do czegoś zmusisć. Choć nawet bardziej to lubiłem chyba w Arcanum, bo tam było to nawet mniej podkreśłone niż w Falloutach czy Vampire. Lubię kiedy dialog czy zadanie to łamigłówka sama w sobie, a nie tylko punkt B w drodze z punktu A do punktu C (i nie mowie tu o jakichś rebusach-pułapkach ze Skyrima...).

Cytat:W Skyrimie masz masę atrybutów, możliwości rozwoju postaci, masę pobocznych pierdół typu kowalstwo, gotowanie, kupowanie domów, że naprawdę nie rozumiem, jak to można nazywać uproszczoną rozgrywką.
Ale tak jak filmy Nolana nie robią się głębsze i mądrzejsze, bo jest w nich mnóstwo wątków i postaci, tak Skyrim nie robi się głebsze tylko dlatego, bo wciąż ma dużo skilli i questów ("wciąż", bo tak jak mowie - ta seria ciągle deewoluuje). To są wszystko fajne rzeczy i podobają mi się koncepcyjnie, ale moim zdaniem to wszystko jest puste, bo podstawy tej gry nie są dość rozbudowane/rozpisane/nakreślone. Gdybyśmy mieli ciekawe postacie, dialogi (przynajmniej jakoś dobrze napisane), czy chociaż prawdziwie wyjątkową fabułe (a nie: lecą smoki, albo "goł szat de dżoz of obliwion") to te wszystkie bajery jarałyby mnie pewnie ogromnie. Choć questy poboczne z gildii (np. zabójców) zwykle były spoko, pomimo mankamentów, o których juz wspominalem.

Cytat:Zgaduję, że masz po prostu problem z walką w czasie rzeczywistym, i to w FPP, bo przecież prawdziwe erpegi mają perspektywę lotu ptaka.
Wręcz przeciwnie. Jeden z moich ukochany RPG to Vampire the Masquerade: Bloodlines, a sam byłem bardzo za wprowadzeniem świata Fallouta w FPP. Nie jestem fanem izometryki i walk turowych.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#26
Morrowind to w ramach serii wyjątek: chcieli pójść w dziwny świat, który mnie na przykład się nie podobał - te grzyby, jakieś latające jebadła; nie dla mnie, po prostu zbyt obce przy założeniu, że moja postać jest z tą obcością zaznajomiona. Gdyby bohater trafiał do takiej krainy i zbierał swój rozjebany przez nią mózg - ok. Niestety nie kupiłem tej pozornej "normalności", gryzła mi się cały czas grafika z treścią.

Poza tym pamiętaj, że Morrowind był teoretycznie trzeci, choć wcale nie trzeci. Wcześniej była średniowiecznopodobna Arena, taki sam Daggerfall, taki sam Battlespire i karaibski Redguard. Morrowind się wyłamywał, ale nie powinieneś oceniać serii przez jego pryzmat.

Kolejna sprawa. W wywiadach twórcy tej serii zawsze powtarzali, że chcą aby to świat był głównym bohaterem. Fabuła jest dla nich drugorzędna - ich celem jest stworzenie świata, który chce się poznawać; wciągającego i żywego. I to się udało. Jeśli chcesz fabuły, włączasz Fallouta albo Wiedźmina. Chcesz eksploracji? Włączasz Elder Scrolls. Eksploracja była sednem serii już od Areny; nie bez powodu Daggerfall ma największą mapę w historii gier i chyba najbardziej miałką fabułkę ever.

Odpowiedz
#27
Level scalling działa też w drugą stronę (i to częściej właśnie w tą;)) - możesz pakować w postać ile wlezie, a i tak najbliższy szczur/owca/baran/byk/mutant/whatever jest na takim samym poziomie co Ty i robi Ci większe kuku niż wcześniej. Dochodzi często do absurdów, gdzie w tych samych lokacjach wróg odradza się na wyższym levelu. Bo tak ;)

Jest to z założenia głupie, bo dla mnie wzorowy RPG nie powinien skalować umiejętności, twój wybór czy wolisz skupiać się na rozwiązywaniu zadań lokalnie, dla jakiejś gildii, czy wolisz zapuścić się w krainę i zaryzykować starcia z jakimiś bossami. Skyrim, pomimo swojej znakomitości jest w tej kwestii strasznie upierdliwy. Ale wynagradzają to takie motywy jak wspinaczka na Hrothgar:

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#28
(02-08-2013, 20:06)military napisał(a): Poza tym pamiętaj, że Morrowind był teoretycznie trzeci, choć wcale nie trzeci. Wcześniej była średniowiecznopodobna Arena, taki sam Daggerfall, taki sam Battlespire i karaibski Redguard. Morrowind się wyłamywał, ale nie powinieneś oceniać serii przez jego pryzmat.
Masz racje, acz Arena obejmowała chyba całe Tamriel, a Daggerfall dwa regiony (był też znacznie większy niż nawet Morrowind, ale przy tym częściowo losowo generowany). Battlespire i Redguarda to były po prostu spin-offy, wiec przywiazywalbym do nich najmniejszą wagę. Morrowind odświeżył tę serię idąc w dobrą stronę - szkoda, że nie pociąnęli tego dalej. Wystarczyło rozbudowąć system dialogów i ożywić trochę świat NPC, a byłaby to znakomita seria.

Cytat:Fabuła jest dla nich drugorzędna - ich celem jest stworzenie świata, który chce się poznawać; wciągającego i żywego. I to się udało.
Taki żywy świat miałem już ponad dekadę temu w Gothicu. Podróżujący ludzie, walczące ze sobą zwierzęta, polujący ludzie... (nota bene: w pierwszym Gothicu ciągle bardziej podoba mi się kowalstwo, bo wypada bardzo fajnie naturalnie, ale to tak na marginesie.)

Widzisz - właśnie dlatego te gry potrzebują modów, bo mają świat i fajne podwaliny, które są słabo wypełnione przez twórców. No i ciągle jest w nim pełno głupotek (system złodziejstwa w tych grach to niestety ciągle jest żart z koszykiem zasłaniającym ludziom pole widzenia, a pamiętam jak przy Oblivionie chwalili się, że pomagają im jacyś ludzie od Thiefa). Iluzja skrupulatnie kreowanego świata pryska raz-dwa, gdy CAŁA wieś rzuca sie na Ciebie po zabiciu kury. Oni kreują świat czysto graficznie - buduja jakieś góry, stawiają domki, i tyle. Ale zasady nim rządzące są bardzo miałkie.

Sentyment przypomniał mi Gothica: brakuje mi gry z żyjącym otwartym światem, gdzie ludzie reagują na to, że wyciągam broń. To było piękne, gdy wyciągałeś broń, a ludzie reagowali różnie: bijąc cię, bojąc się ciebie, wyśmiewając. W zależności kim byli.

Cytat:Jeśli chcesz fabuły, włączasz Fallouta albo Wiedźmina. Chcesz eksploracji? Włączasz Elder Scrolls. Eksploracja była sednem serii już od Areny; nie bez powodu Daggerfall ma największą mapę w historii gier i chyba najbardziej miałką fabułkę ever.
To prawda, ale w dzisiejszych czasach sama eksploracja to nie jest żadne novum. W czasach Areny przemierzanie całego kontynentu może było wielkim Wow, ale teraz pełno gier z sandboksem. Eksploracja jest ekstra, kiedy wiesz, że jest tam coś ciekawego do znalezienia. Wiedźmin 3 też będzie miał już otwarty świat. Fallout jak najbardziej miał otwarty świat do eksploracji, choc oczywiscie troche inaczej to wygladalo. Daggerfall oprocz eksploracji mial jeszcze duzo kozackich opcji, które też przepadły już w Morrowindzie, a szkoda (nie przytoczę teraz żadnej, wybacz, ale pamietam, ze swego czasu strasznie się jarałem i chciałem w to zagrać).

A podejście Bethesdy i Todda Howarda, który nią steruje od czasu chyba Morrowinda, widać było też przy Falloucie 3. Lubie tę recenzję z NMA punktującą cytaty z prezentacji:

http://www.nma-fallout.com/article.php?id=47347

Cytat:“Dialogue wasn't a battle we wanted to pick. There were other things that were more important for us to spend time and energy on… we just don't have unlimited monkeys and typewriters.”
-- Pete Hines, a spokesperson for the Reading Foundation.

:)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#29
Fallout 3 to ścierwo, którego szczerze nienawidzę, ale tę grę trzeba traktować w zupełnie innych kategoriach. F3 bierze uznaną serię pełną charakterystycznych elementów, opierającą się głównie na fabule i dialogach, i robi z tego... Elder Scrolls. To jest złe, głupie, niedorzeczne. Ale trudno czepiać się tego, że kolejne Elder Scrolls kontynuują to, czym seria jest od początku.

Nawet jeśli masz trochę racji z tymi modami wypełniającym piaskownicę przygotowaną przez Bethesdę, to nadal mam jeden problem: nigdy nie powstanie wersja definitywna, zawierająca wszystko. A ja nie lubię zastanawiać się, w co właściwie gram i czy nie tracę czasu, podczas gdy gdzieś tam jest inna wersja. M.in. dlatego nie lubię grania na PC: zastanawiania się, czy poświęcić cienie, czy jakość tekstur, a może grać z mniejszą liczbą klatek. To tak jakbym dostał film i miał zdecydować, czy oglądam w kolorze, czy z muzyką jednego czy drugiego kompozytora, i z jakim aktorem w roli głównej. Oczekuję gotowego, przemyślanego produktu, a nie klocków z których mogę sobie zbudować własną wersję gry.

Odpowiedz
#30


/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz
#31
To pierwsze, co sprawi, ze pomysle o ponownej instalacji Skyrima:

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#32
BETHESDA LOL :D

http://mmorpg.org.pl/news/zobacz/R-I-P-Elder-Scrolls-Online-Duplicating-bug-w%C5%82a-nie-zniszczy%C5%82-gr%C4%99-i-ekonomi%C4%99-a-gracze-dostaj%C4%85-bany-nawet-za-spadanie
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#33
Z tego co wyczytałem tu i ówdzie, to ten news tak mocno z dupy jest. Problem jest podobno dość niewielki i właściwie nie większy, od cyrków z jakimi zmagały się inne MMO w ostatnich latach. Ludzie piszą w każdym bądź razie, że ekonomia ma się dobrze, i te "tysiące" graczy to lekkie przegięcie;).

Odpowiedz
#34
Jesteś pewien? Bo recenzja AngryJoe jest dość jednoznaczna: nuda, bugi i skok na kasę.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#35
Nie twierdzę, że to nie nuda i skok na kasę ;). TSO wisi mi i powiewa tak po prawdzie. Po prostu z tego co wyczytałem, to grono fanów tej gry rośnie wyjątkowo szybko i wspomniane bugi nie są tak wielkie, jak to sugerują dziennikarze. Inna sprawa, że jakiekolwiek sensowne wnioski będzie można wyciągnąć za kilka miesięcy - wtedy albo gra faktycznie rozkręci się na dobre, albo serwery będą świecić pustkami i Bethesda zrezygnuje z kuriozalnego abonamentu.

Odpowiedz
#36
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
#37
Prawda. Mam podobnie, że czasem chce wrocic do Skyrim i sobie przypominam jakie jest nudne. Zreszta to samo mialem z Falloutem 3, gdzie myslalem, ze po jakims czasie, z modami, fajnie bedzie pograc. A po godzinie grania przypominalem sobie dlaczego olalem te gre.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#38
Nie ma ktoś do sprzedania Obliviona na PS3?

Odpowiedz
#39
Kontakt z tą serią zacząłem i skończyłem na Morrowindzie. NUUUUUDA. Wolę sobie trzeci raz przejść Wiedźmina 3 niż tknąć jeszcze cokolwiek z Elder Scrolls.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#40
Morrowind to moja ulubiona z nudnych gier. Ileż ja godzin spędziłem nudząc się i przemierzając ten smętny świat :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości