"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
#1
Brakuje mi czegoś takiego, jak "Krótka piłka" odnośnie seriali. W końcu są programy, po które sięgamy, żeby sprawdzić, bo gra tam ktoś, kogo lubimy, albo robi to ktoś, kogo lubimy, a potem nic z tego nie wychodzi. Nie o każdym serialu warto zakładać osobny wątek, toteż myślę, że tutaj może byc dobre miejsce dla tych, których widzieliśmy ledwie pilot czy pierwsze pare odcinków, a nikt inny nie podjął dyskusji na jego temat.

Zobaczyłem własnie pilotażowy odcinek serialu Elementary, czyli amerykańskiego serialu o Sherlocku Holmesie w Nowym Jorku, w czasach współczesnych. Co cieszy na początku? To nie jest żadna chamska zrzynka z tej wersji BBC. Ot, sam fakt, że mamy doczynienia z Holmesem współcześnie to chyba największe podobieństwo, jakie tutaj znajdziemy.

Sherlock nie jest tak zimny i opanowany, jak ten Cumberbatcha. Sick Boy zdecydowanie częściej pokrzykuje, podnosi głos i ogólnie jeżeli już kogoś przypomina to bardziej wersję downeyowską (choć bez charakterystycznej maniery Iron Mana). Mniej czuć w nim socjopatę, a bardziej szaleńca, zwłaszcza, że relacje Joan Watson i detektywa opierają się na jego uzależenieniach od używek. Jego partnerka jest również zatrudnioną przez jego ojca sponsorką odwykową. Aczkolwiek samego uzależnienia w serialu nie widać. Oprócz tego to po prostu kolejny procedural z dziwnym-genialnym śledczym, nic poza tym. Gość mógłby się nazywać Brelock Hallms i nic by się nie zmieniło. Na plus fakt, że to autentyczny pilot, jeszcze nie emitowany w TV, więc w ścieżce dźwiękowej znajdują się kawałki Reznora i Rossa z "Girl with a Dragon Tattoo".
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#2
Dlaczego "epizod butelkowy"?

Odpowiedz
#3
Bo ograniczone [do kilku tytułów]: In episodic television, the term bottle episode refers to an episode produced inexpensively and restricted in scope to use as few non-regular cast members, effects, and sets as possible.

http://en.wikipedia.org/wiki/Bottle_episode

Nie chciałem dawać kolejnej 'krotkiej piłki' czy czegos takiego, a przetłumaczenie tego na "epizod butelkowy" brzmi tak pokracznie, ze pasowało mi do tematu. :)

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#4
No spoko, ale mnie dalej zastanawia czemu Bottle episodes są Bottle?

Odpowiedz
#5
Bo są zamknięte w butelce.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#6
Pewnie wiąże się to z butelka, która można łatwo zamknąć. :) Ot, odcinek dosłownie "wsadzony w butelke".
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#7
Jim Henson's Storyteller - o tym może i mozna by pisać coś więcej, ale dla mnie to bardziej ciekawostka. Czarujący, krótki serial studia Hensona z typowymi dla nich efektami specjalnymi - kukły i animatornika jako podstawa fantazyjnych bohaterów opowieści. W roli siedzącego przy kominku Opowiadacza John Hurt, któremu towarzystwo uprzyjemnia gadający pies. Historie zaczerpniete z europejskiego folkloru - głównie mniej znane, choć znalazło się miejsce m.in. dla Kopciuszka. Mnie interesowało przede wszystkim ze wzgledu na efekty specjalne, bo uwielbiam te od Hensona, i najbardziej podobało mi się wykonanie gryfa. W przypadku prezentacji historii trudno nie mówic o teatralności. Wyraźnie czuć chęć zachowania atmosfery opowieści bajarza przy kominku, przez co forma bardzo często jest mocno umowna. To pasuje i trafnie buduje klimat, ale nie ma mowy o tym, by jakoś szczególnie angażować się w serial. Interesujące i warte sprawdzenia, jeżeli kogoś ciągnie do fantazyjnych bajkowych historyjek. W epizodach pojawiają się też całkiem znani aktorzy (m.in. Sean Bean, Jonathan Pryce). Do tego powstała jeszcze jedna seria o mitach greckich, jednak jej jeszcze nie sprawdziłem.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#8
Person of Interests - procedural od J.J. Abramsa. Mamy geniusza-milionera, który konstruuję maszynę szpiegującą wszystkich i wszystko, ale przed przekazaniem jej władzy, zostawia sobie furtkę - gdy maszyna przewidzi jakieś morderstwo, które nie zainteresuje władz (jako niezwiązane z terroryzmem), wysyła mu numer ubezpieczenia osoby zaangażowanej - czasem świadka, czasem ofiary, czasem mordercy. Do pomocy bierze byłego, oficjalnie nieżyjącego agenta CIA. I byłby to przeciętny serialik, gdyby nie Caviezel o badassowym spojrzeniu i metaplot, który jak to u Abramsa bazując na twistach wciąga całkiem nieźle. Na tyle, że pierwotne założenie "skończę po 10 odcinku" przeszło "dobra, zobaczę cały sezon" a skończyło "k***a, trzeba będzie obejrzeć 2".

PS: Umówmy się tak - temat sobie wisi, ale po 5 postach dot. jednego serialu wydzielam odrębny.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#9
(07-09-2012, 20:38)wujo444 napisał(a): PS: Umówmy się tak - temat sobie wisi, ale po 5 postach dot. jednego serialu wydzielam odrębny.
That's the plan. Tylko może niech to będą konkret posty, a nie coś w stylu: "[opis serialu]", "To co, nie warto ogladac?", "No, nie warto", "Ok, dzięki", "Spoko, lepiej zobacz THE SHIELD". I TEMAT WYDZIELONY. ;)

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#10
Wujo, jak będziesz wydzielał, to ok. Ja nie będę się bawił w szukanie wątku w dyskusji, ocenianie jego merytorycznego poziomu i wydzielanie postów tylko dlatego, że Crov postanowił stworzyć kolejną krótką piłkę. :p Temat, którego sensowności zresztą póki co nie widzę - imho wszystkie zamieszczone w nim do tej pory posty mogłyby spokojnie otwierać nowe tematy.

Odpowiedz
#11
(08-09-2012, 08:57)Jakuzzi napisał(a): Temat, którego sensowności zresztą póki co nie widzę - imho wszystkie zamieszczone w nim do tej pory posty mogłyby spokojnie otwierać nowe tematy.
A czy ja niewyraźnie napisałem? Otwierający post śliczny zawsze można napisać. Chodzi o to, żeby nie stało pierdyliard pustych tematów, w których nikt się nie wypowiada.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#12
666 Park Avenue, czyli próba podpięcia się pod sukces American Horror Story przez ABC. Młoda para wprowadza się do starego wieżowca, który, podobnie jak jego właściciel, skrywa mhroczne tajemnice. Tylko że to ABC, więc jest wybitnie ocenzurowana, napięcie pojawia się okresowo, a fabule brakuje świeżości i klimatu. Aktorsko też bez szału, O'Quinn się diabolicznie uśmiecha, a reszta na autopilocie. Po dwóch odcinkach i biorąc pod uwagę kiepską oglądalność, będzie miał szczęście jak dotrwa do lata.

EDIT: nie dotrwał. Cancel po 13 odcinkach, z czego ostatnie 3 zostaną wyemitowane prawdopodobnie dopiero latem.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#13
Kurcze zapomniałem, że miałem tu napisać o nowym serialu BBC Hunted z Melissą George. Teraz już po ptokach, bo oglądałem ze dwa tygodnie temu i już prawie nie pamiętam pierwszego odcinka. Coś tam o jakiejś agentce, wystawionej przez kogoś z pracy do wiatru :) Spokojnie można sobie odpuścić - nic ciekawego. Choć oczywiście technicznie jest to lata świetlne przed polskim kinem, że o telewizji nawet nie wspomnę.

Z innych seriali BBC zainteresował mnie Parade's End. W obsadzie m.in. Benedict Cumberbatch, Rebecca Hall, Miranda Richardson, Janet McTeer, Rufus Sewell itd. oglądał już ktoś?

Odpowiedz
#14
Arrow

Trafiłem zupełnie przypadkiem. W ogólnym rozrachunku taki tam mariaż "Lostów" z TDK - ale dużo mniej fajny niż ten pierwszy oraz trochę bardziej strawny niż ten drugi. Drewniane aktorstwo, strasznie debilny kostium (koleś maluje sobie maskę na twarzy za każdym razem!), a także dziwaczny anarchokomunistyczny wydźwięk całości jakoś nie przekonują mnie do dalszego oglądania.

Po pilocie - 3/10; spodoba się tylko Giefergowi i Philowi; Crov będzie namawiał wszystkich do przeczytania 84 oryginalnych numerów komiksów, żeby zrozumieć naturę postaci :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#15
Ten serial jest zły. Rzeczywiscie lepiej sięgnąć po komiksy :)

Inna sprawa, że postać łucznika to ogolnie głupi pomysł. Nawet w Avengers to było ciężkie do przełknięcia. Lubie głównego aktora (drewno totalne, ale ma u mnie sympatię po roli w "Hung"). No i podoba mi się, że główny bohater zabija, bo zabijanie jest fajne.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#16
Obejrzałem 4 odcinki i niby miałem ciągnąć do 6, ale nie mam siły. Arrow jest fatalnie zagrany, absurdalny, a komiksowi przeciwnicy umierają niemal tak szybko, jak się pojawiają, więc to żadna zabawa. No i wszystko pachnie tanim serialem dla nastolatków.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#17
The Lost Room (2006)
Miniserial sci-fi (3x 1,5h): detektyw Joe Miller przypadkiem wchodzi w posiadanie motelowego klucza - otwarte nim drzwi prowadzą do tytułowego zagubionego pokoju (a w drugą stronę - do każdych innych drzwi). Okazuje się, że na skutek tajemniczego zdarzenia w 1961 pokój ten, jak i wszelkie dowody jego istnienia zniknęły z historii i pamięci ludzi, zaś obiekty w nim znajdujące się nabrały niezwykłych właściwości - np. stuknięcie ołówkiem powoduje pojawienie się 25-centówki, okulary zakłócają zapłon, a po dotknięciu biletu wylądujecie w Gallup, NM. Przez 40 lat wytwarza się grupy ludzi - pojedynczych użytkowników, zbieraczy, a także cały Zakon wierzący, że w 1961 w pokoju umarł Bóg, i obiekty są jego fragmentami, więc chcą je zjednoczyć i zająć jego miejsce. Z drugiej strony jest Legion ukrywający niebezpieczne obiekty, twierdzący że w pokoju doszło do rozerwania rzeczywistości i jakiś innych bzdur. W każdym razie, każde zamknięcie pokoju z zewnątrz powoduje "reset" - pozostają w nim tylko obiekty. Przypadkiem zresetowana zostaje córka Joe, który przez resztę serii będzie walczył o przywrócenie jej do żywych.

Podobała mi się cała ta historia - jest nietuzinkowa, nieco mistyczna, ale nie patetyczna. Zaskoczyła mnie obsada - Peter Krause (SFU), Chris Bauer (The Wire), Julianna Margulies (ER, The Good Wife), Peter Jacobson (Monk) i gro drugoplanowców z niezłymi CV. Fajnie się to ogląda, ma dobre tempo, efekty i zdjęcia raczej typowe dla serialu z 2006, co nie przeszkadza, bo nie na tym się koncentruje. Zakończenie nie jest może przesadnie satysfakcjonujące, ale przynajmniej nikt nie sypie gówno prosto w oczy. Warto się zapoznać.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#18
O, przypomniałeś mi o tym mini-serialu i stwierdzam, że koniecznie muszę go sobie przypomnieć. Przejrzałem moje posty z innego forum z roku 2007 i za cholerę nie wiem, o czym pisałem, więc chyba czas najwyższy na kolejny seans. The Lost Room to jeden z trzech, moim zdaniem, bardzo niedocenionych i niewspółmiernie do owego niedocenienia bardzo wartych uwagi, "zakręconych" w pozytywny sposób mini-seriali z elementami science-fiction, które w tamtym okresie obejrzałem.

Dwa pozostałe to 5ive Days To Midnight i Day Break. Pierwszy uważam za bardzo dobry thiriller z nutką elementu nadprzyrodzonego i rewelacyjnym klimatem, drugi natomiast wykorzystuje w jeden z najbardziej pomysłowych sposób motyw pętli czasowej. Oba to perełki, podobnie, jak The Lost Room, również z tego powodu, że w jednym (pierwszy krótkim, drugi nieco dłużyszym) sezonie opowiadają historię zgrabnie zamkniętą w jedną całość (chociaż, o ile mnie pamięć nie zawodzi drugi pozostawia kilka niedomówień).

Tak więc wujo444, jeśli podobał Ci się The Lost Room a ww. jeszcze nie widziałeś, to mniemam, że powinny się one spodobać. I paru innym osobom z tego forum, oczywiście :)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#19
A Young Doctor's Notebook

Na razie obejrzałem tylko pierwszy odcinek, który jest bardzo sympatyczny. Serial powstał na podstawie opowiadania Michaiła Bułhakowa i opowiada o rosyjskim lekarzu (Jon Hamm), który podpadł jakiemuś NKWD i podczas przeszukania gabinetu przez stalinowskie służby przypomina sobie swoje początki w medycznym fachu w szpitalu na totalnym zapiździowiu. Nie jest to prosty flashback, tylko jakaś fantasmagoria, bo Hamm spotyka się w niej ze swoim młodszym Ja (Daniel Radcliffe) i krytykuje go albo pomaga. O dziwo, gra Pottera wygląda nawet nieźle. Gra tu zagubionego w nowej pracy studencika i naprawdę pasuje do tej roli. Komediowa konwencja pozwala mu też na więcej luzu i to daje fajne efekty.

Jest śmiesznie (mimo tego pojmania Hamma), klimat jest fajny, więc polecam. Trwa to tylko 20 minut, więc można się zapoznać:)

Odpowiedz
#20
Cytat:Komediowa konwencja
To Bułhakow wpadł na genialny pomysł, żeby losy młodego lekarza na zadupiu stalinowskiej Rosji opowiedzieć w komediowym tonie, czy producenci serialu? Bo przyznam, że to zdanie mnie zniechęciło do oglądania.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Better Call Saul (czyli spin off Breaking Bad) Pelivaron 179 33,320 04-07-2017, 22:06
Ostatni post: Salto
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 2,487 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
mat, 1 gości