"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
#21
Pojęcia nie mam, ale ten komediowy ton nie jest chyba większy niż np. w Mistrzu i Małgorzacie. I ten lekki komizm nie wydaje się być czymś dodanym na siłę, więc możliwe, że to sprawka Bułhakowa.

Odpowiedz
#22
Obejrzałem kolejne dwa odcinki A Young Doctor's Notebook i jest bardzo dziwnie. Nawet nie wiem czy serial mi się podoba. Jeżeli chodzi o klimat, to jest tutaj totalny chaos i miszmasz. Potencjalnie poważne sceny są tu tak wyśmiane, że robi się lekko niesmacznie i slapstickowo.
W dodatku pojawiają się momenty, które spokojnie można określić słowem "gore". Krwi jest pełno, a operacje są sfilmowane chyba bardziej dosadnie jak to miało miejsce w tej części "Piły", w której było rozcinanie czaszki:D

Odpowiedz
#23
A Young Doctor's Notebook
W sumie podpisuję się pod postami patyczaka. Nie czułem jednak tego zgrzytu. Gore było groteskowe i wynika z wyolbrzymienia wypadków w pamięci. Piękne było, gdy wyrywał zęba :D Radcliffe daje radę, humor mocno specyficzny, fajny surrealistyczny klimacik. Miałbym ochotę na kontynuacje, bo finał lekko urwany, a 4x25 min to niewiele nawet jak na UK.

Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#24
Parks and Recreation

Dałem drugą szansę i podobało mi się znacznie bardziej niż za pierwszym razem. Mimo wszystko jednak wciąż temu serialowi daleko do genialnego w sezonach 1-7 "The Office". Głównym problemem jest nuda, którą wieje z większości odcinków. Nie wiem, czy to wina zamordystów i legalistów składających się na pierwszy plan, czy raczej cienkich scenariuszy. Pierwszoplanowe postacie strasznie ssą. Leslie pominę milczeniem, a Ann bardzo nierealistycznie i nieprawdopodobnie nie może znaleźć faceta, a dużo odcinków skupia się wokół tego zagadnienia, co jest najzwyklejszą katorgą podczas oglądania, bo widz sra na to! Za to drugi plan rządzi niepodzielnie - Ron Swanson oraz jego totalne przeciwieństwo, Chris Traeger kradną każdą scenę i epizod, w którym się pojawiają. Mistrzostwo komediowego scenopisarstwa oraz aktorstwa. Oprócz nich ujdą też pojedyncze gagi czy tam inne postacie epizodyczne, no ale jako całość wymaga jeszcze wielu szlifów, których już raczej na tym etapie (piąty sezon) nie otrzyma. Ogólnie można pooglądać wolną chwilą, choć odradzam spodziewania się cudów na kiju.

6-7/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#25
Veep - Polityka, tym razem na wesoło od twórców In the Loop i Four Lions. Chyba najlepszy serial komediowy od HBO od lat. Warto zobaczyć choćby dla samej Julii Louis-Dreyfus, która wymiata w roli wiceprezydenta USA. Czwórka jej współpracowników też daje radę, choć trochę nie pasił mi Tony Hale, który praktycznie powtarza swoją rolę z Arrested Development. Pierwszy sezon ma tylko osiem odcinków i mimo, że na razie nie zanosi się na to, że miałby zapisać się jakość szczególnie na kartach historii, to jest na tyle śmiechogenny, że warto dać mu szansę. Polecam i czekam na drugą serię.

7+/10




Odpowiedz
#26
Obejrzałem Banshee - fragment jeno. I zastanawiam się, co o nim myśleć. Bojka w barze. Brutalność sztuczna, bo to CGI raczej, bo to Starz, o ile się nie mylę. Meh, chyba. Przez chwile zastanawialem sie czy to akcja AD 1980 czy AD 2012-Straight-to-DVD. Może coś pomiędzy i 1990-Straight-to-VHS. Może obejrze całość odcinka.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#27
Banchee na Cinemaxie leci ;)
Całkowicie nie zgadzam się co do Parks and Recreation, Hitch. Poehler jako Leslie to strzał w dziesiątkę. Kobieta ma tak świetną prezencję, radość i pozytywizm się z niej wylewa hektolitrami. Nie sposób myślę nie kochać. Ron Swanson to klasa sama w sobie oczywiście. Przez pierwsze 1.5 sezonu jest dość średniawo. Gdzieś w 2giej serii PR wchodzą na doobry poziom, za to sezon 3ci już zrzucił moje papcie i spowodował nieznikający z buzi banan. Nie leżałem na podłodze ze śmiechu, tylko mój hormon szczęścia wręcz szalał podczas seansu. Najlepsza komedia od czasu Arrested Development (Louie nie liczę teraz).

PS
W Jułesej krytyka się strasznie jara Parkami i Poehler. Obejrzałem kiedyś 1. sezon i średnio czaiłem te wszystkie zachwyty. Później już załapałem :)
Clear Eyes, Full Hearts, Can't Lose!

Odpowiedz
#28
Pierwszy sezon akurat miał mocno przeciętne recenzje. Na szczęście twórcy poczynili kilka zmian (przede wszystkim Leslie nie jest debilką, jak w pierwszej serii) i serial wyszedł na prostą. Tak po za tym to zgadzam się w całej rozciągłości z wojtky.

Odpowiedz
#29
A widział kto już The Following z Baconem i Purefoyem? Co prawda to Fox, więc dużych nadziei sobie nie robię, ale ta obsada plus tematyka ciekawią.

Odpowiedz
#30
The Following ma premierę w USA chyba 21 stycznia. Żadnych preairów nie widziałem, więc trzeba czekać cierpliwie. Sam bardzo czekam na ten serial, bo tematyka naprawdę ciekawa. Pierwszy odcinek pokazywali chyba na comic conie i dziennikarze byli nim zachwyceni.


Pierwsze recki zza oceanu się pojawiły i są bardzo rozbieżne.
http://www.metacritic.com/tv/the-following/critic-reviews


Odpowiedz
#31
Lois & Clark: The New Adventures of Superman

Ależ bekowy serial! Nic tu nie jest na poważnie, twórcy mają pełną świadomość upośledzenia materiału wyjściowego i po prostu idą z jego rytmem. Dean Cain bawi się imidżem Supermana, czyniąc go jednocześnie rewelacyjną parodią jak i ciekawą postacią. Nie sądziłem, że ten Z-klasowy aktorzyna jest w stanie wykrzesać z siebie charyzmę czy też autentyczny humor.

Terri Hatcher to przepiękna kobieta! Już wiem dlaczego za gówniarza widziałem każdy odcinek - instant crush mode po prostu.

Najbardziej rozwala fabuła i poszczególne intrygi. Czego tu nie ma! Bokserzy z cybernetycznymi implantami? Check! Dzieci ze sztucznie podniesionym IQ terroryzujące miasto? Check! Niewidzialny złodziej (grany przez samego Ellswortha z "Deadwood"!)? Check!

Do tego badziewiaste efekty specjalne nawet jak na czasy, w których powstały, totalny przesadyzm w podawaniu w sumie wszystkiego (sceny "melodramatyczne" wymiatają po całości! :)) i gwarantowany masaż przepony przy każdym odcinku. Polecam!


Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#32
Niecały rok temu powtórzyłem sobie dwa pierwsze sezony. Moje ulubione odcinki to zdecydowanie te w których bohaterowie spotykają H.G. Wellsa i cofają się w czasie. Coś pięknego :). Plus oczywiście odcinek świąteczny (ten ze szczurami), który nie wiedzieć czemu tak bardzo zapadł mi w pamięć.

Twórcom należy się szacunek za jedno - Lois Lane w wykonaniu Teri Hatcher jest idealna. Żadna z pań wcześniej, czy później wcielająca się w tę rolę nie ma do niej nawet startu. I nie sądzę, żeby zbliżająca się wersja Snydera miała to zmienić.

No i ta czołówka z genialnym tematem :)





Obok Renegata mój ulubiony serial z dzieciństwa.

Odpowiedz
#33
Co z Vegas? Warto oglądać? Ile w tym serialu procedurala?
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#34
Jedna z najdziwniejszych rzeczy jakie ostatnio widziałem. Czekam na odcinek nr. 2 :)

http://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_863536&feature=iv&src_vid=myVrlZ65N7w&v=hf9Zaurmbzg
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#35
ok, wyjdę z szafy i przyznam się - uwielbiam Modern Family! Walentynkowy epizod wymiótł po całości.

Kto nie słyszał - rodzina Pritchettów to miniatura nowoczesnej amerykańskiej rodziny. Nestor rodziny Jay rozwiódł się po 35 latach małżeństwa i wkrótce poznał kolumbijską piękność i swoją obecną żonę Glorię. Wraz z nimi mieszka też jej syn z pierwszego małżeństwa - bardzo dojrzały i poważny Manny. Syn Jaya, Mitchell, jest gejem i wraz ze swoim partnerem Cameronem właśnie adoptował niemowlę z Wietnamu. Najnormalniej wygląda rodzina córki Jay'a, Claire, która z mężem Philem wychowuje trójkę nastolatków - Haley, Alex i Luke'a. Dużo postaci i brzmi jak z jakiejś telenoweli? Każda jest na szczęście na tyle charakterystyczna, że łapie się wszystko w mig. Humor opiera się głównie na dowcipach słownych i zderzeniach charakterów. Świetnie są pokazane relacje w rodzinie. Na koniec dnia wszyscy się kochają, ale w międzyczasie dogryzaniom, podszczypywaniom, i wrabianiu innych nie ma końca. Króluje w tym zwłaszcza rodzinka Dunphych, ale innym też się zdarza. Nie wiem czemu przyjęło się myśleć o MF jako "ugrzecznionym" - nie ma wielkich tyrad o wyższości białej rasy, tym niemniej, częstotliwość dowcipów z podtekstem seksualnym, obrażającym homoseksualistów czy różne inne grupy jest naprawdę spora. No i co ważne - ten serial mnie po prostu rozbraja kapitalnymi dowcipami w co drugiej linijce, często w trakcie bardzo szybkich dialogów. Uwielbiam też formę - bardzo dobrze sprawdza się stylizacja na dokument. Narracja w dużym stopniu opiera się na komentarzach nagrywanych bezpośrednio do kamery już po wydarzeniach odcinka. Scenki te potrafią zniszczyć system, np. gdy Phil obmawia swoją żonę, a odjazd kamery pokazuje ją siedzącą tuż obok z wyrazem mordu w oczach :) Zresztą świetne aktorstwo to też olbrzymia zaleta serii - od Jaya granego przez Eda O'Neila, przez jego żonę Glorię, Cama, Claire, wreszcie dzieciaki - Manny'ego, Alex i Luke'a - wszyscy perfekcyjnie wcielają się w swoje postacie i wraz z formą dokumentu nadają niesamowicie naturalnego wrażenia. Serial ma zupełnie inny nastrój od sztucznych mikroświatów sitcomów.

Ogólnie polecam, i mam nadzieję, że znajdą się inni odważni przyznania się do niepopularnej na tym forum opinii, że Modern Family jest super :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#36
Również bardzo cenię sobie ten serial, choć na razie jestem dopiero na drugim sezonie. Długo szukałem jakiejś fajnej, naprawdę śmiesznej komedii w formacie około 20 minut i "Modern Family" w tym względzie spełnia się perfekcyjnie. Humor najwyższych lotów - wyważony, w granicach dobrego smaku, a nie prostacki. Dowód na to, że można napisać naprawdę śmieszny scenariusz bez żartów o sraniu lub rzyganiu oraz bez durnego śmiechu z puszki. Paleta barw głównych bohaterów jest wyważona idealnie, choć bohaterowie oczywiście są nieco przerysowani. Prym wiodą oczywiście Jay i Phil - rewelacyjne postaci. Pewien życiowy sceptycyzm i cynizm pierwszego, zmieszany z dziecięcą fantazją, może nawet infantylizmem tego drugiego to naprawdę genialna mieszkanka. Zresztą Manny ze swoją przedwczesną dojrzałością też miecie.

Z kolei jeśli chodzi o doznania wzrokowe, zawsze można liczyć w tej kwestii na Glorię:
[Obrazek: SofiaVergara.jpg]

"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#37
A ja nie przetrwałem próby 5 epizodów. Nudy jak flaki z olejem, a podstarzały Al Bundy nie wymiata nawet w 1/7 tak jak kiedyś.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#38
(22-02-2013, 01:44)Persona non grata napisał(a): Prym wiodą oczywiście Jay i Phil - rewelacyjne postaci. Pewien życiowy sceptycyzm i cynizm pierwszego, zmieszany z dziecięcą fantazją, może nawet infantylizmem tego drugiego to naprawdę genialna mieszkanka.
I ta miłość Jaya do zięcia... chociaż fanem Phila nigdy nie byłem, bo obok Cama jest najbardziej przerysowany i czasem się robi zbyt żenujący. O tym zderzeniu jest zresztą cały odcinek w trzeciej serii, "Punkin Chunkin".

Cytat:Z kolei jeśli chodzi o doznania wzrokowe, zawsze można liczyć w tej kwestii na Glorię:
Uwielbiam Glorię i jej kolumbijskie zwyczaje, oraz opowieści o starych czasach. Jakby tak jechali po Polsce jak po Kolumbii w MF, byłby niezły skandal.

(22-02-2013, 01:49)Hitch napisał(a): A ja nie przetrwałem próby 5 epizodów. Nudy jak flaki z olejem, a podstarzały Al Bundy nie wymiata nawet w 1/7 tak jak kiedyś.
Jay nie jest tak ważną postacią, w ogóle nie ma takiego głównego bohatera jak Al w Świecie..., raczej każda rodzina dostaje mniej lub więcej czasu w zależności od odcinka. A tak to ma sporo świetnych motywów, bo to ten stary typ, który nie do końca rozumie syna-geja, zdziecinniałego zięcia, a i żona z innego świata potrafi mu wejść na głowę (że o starej nie mówiąc). Za bardzo byś chyba chciała Ala narzekającego na głupotę ludzi i grube baby, gdy tymczasem Jay to raczej postać szukająca sposobu na radzenie sobie w zmieniającej rzeczywistości, zupełnie kto inny.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#39
Bates Motel - pierwszy odcinek za mną. Ogląda się dobrze, Freddie jest idealny do roli młodego Batesa, ale... nie podoba mi się przeniesienie akcji w XXI wiek i wszystko dzieje się za szybko (pierwszy odcinek - pierwszy trup), ale końcówka jest na tyle intrygująca, że na pewno sięgnę po drugi odcinek. 6/10

Odpowiedz
#40
W sumie mogę się pod powyższym podpisać. Aktorsko jest dobrze (Farmiga jest świetna, ale to było do przewidzenia), fabularnie na razie całkiem ok. Nie liczyłem na nic wielkiego, sądziłem wręcz, że oleję ten serial po pierwszym epie, ale, co dla mnie zaskakujące, z chęcią zobaczę kolejny. Jak kolejne odcinki będą nieco bardziej doszlifowane w niektórych elementach, może się okazać, że całkiem niezły serial z tego wyszedł.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Better Call Saul (czyli spin off Breaking Bad) Pelivaron 179 33,350 04-07-2017, 22:06
Ostatni post: Salto
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 2,489 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości