Friends [NBC] (1994-2004)
#61
Ostatnio zdobylem wszystkie 10 sezonow i wciagnelo mnie jak cholera. Jestem w polowie czwartego seoznu i nie moge sie od tego oderwac :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#62
obejrzeć 10 sezonów za 1 razem..
ale masz fajnie :)

Odpowiedz
#63
Ja tak niedawno zrobiłem, ale lepiej bo w wersji uncut. :) I jak się okazało w niektórych odcinkach jest nawet 3-4 minuty więcej materiału. :) Tee-hee-hee. :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#64
"Przyjaciół" po prostu kocham, i znam prawie na pamięć wszystkie odcinki:P Nie wiem czy to powód do dumy ale ja tam się z tego cieszę, co do plotek na temat filmu to ja z kolei słyszałam, że mieli nakręcić po prostu jeden odcinek, taki już po wyprowadzce Monici i Chandlera, ale później nic dalej nie było mi wiadome.. :/ A co do "Joye'ya" to wydaje mi się, że próba powtórki sukcesu "Przyjaciół" z góry była skazana na porażkę.. Z tym, że nawet widziałam pierwszą serię cicho licząc na to że pojawi się ktoś ze "starej paczki" ale poza wymieniem kilku imion nic się takiego nie trafiło.. :cry:

Odpowiedz
#65
Joey byłby dobry, gdyby za pisanie tego serialu wzięli się ludzie na poziomie scenarzystów Przyjaciół. Niestety Joey jak dla mnie w ogóle nie był zabawny.

Ja z kolei cieszę się że plotki o ewentualnym filmie zostały zdementowane; wyjątkowo durny pomysł, jestem przeciwnikiem czegoś takiego. O ile w formie filmu można kontynuować tradycyjne seriale, tak sitcomy? Serio, czy jest głupszy pomysł?

Odpowiedz
#66
Mierzwiak wszystko zależy od sposobu realizacji. Alf też jest sitcomem, a jakoś nie przeszkadzało to w zrobieniu filmu pełnometrażowego ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#67
Mierzwiak napisał(a):Joey byłby dobry, gdyby za pisanie tego serialu wzięli się ludzie na poziomie scenarzystów Przyjaciół. Niestety Joey jak dla mnie w ogóle nie był zabawny.
Kiedy właśnie cały numer w tym, że takowi się wzięli. Za reżyserię i scenariusz odpowiadały osoby tworzące "Przyjaciół". To pokazuje jak ważny jest trafny casting. "Friends” to wspólny sukces grupy ludzi wzajemnie się inspirujących do dalszej owocnej pracy i gdy kilkoro z nich zabrakło, całość się posypała niczym domek z kart. Gdy się zastanowić, to właściwie poziom „That 70s show” również poleciał na pysk z chwilą odejścia części obsady aktorskiej, więc najwyraźniej coś w tej wzajemnej alchemii potrzebnej dla budowania klimatu serialu musi być.

Odpowiedz
#68
O tym nie wiedziałem, nie chciało mi się zajrzeć na IMDb :P Skoro tak to faktycznie coś w tym musi być.

Druga sprawa, że poza Joeyem który w oderwaniu od reszty Friendsów już tak fajny nie jest, w tym serialu nie stwierdziłem obecności ani jednej sympatycznej postaci. Zero.

Odpowiedz
#69
No jasne, wszakże szóstka "Przyjaciół" składała się z równoważących się odmiennych osobowości, a w "Joey" praktycznie każdy był głupkiem. Co prawda sąsiadka i siostrzeniec mieli spełniać rolę tych sprytniejszych w ekipie, ale raczej średnio im się to udawało. Zabrakło prawdziwej różnorodności charakterów, no i sensownych pomysłów na poszczególne odcinki... :)

Odpowiedz
#70
Przede wszystkim Joey w Friends jest najgłupszy z całej ferajny, a Joey w "Joey" jest najnormalniejszy z rodziny.

No i kto mógł przebić osobowością i luzem Chandlera? Nikt.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#71
Snappik: Chandlera nikt nie przebije, z tym się całkowicie zgadzam:)

Przed obejrzeniem Joey'a zastanawiałam się czy scenarzyści będą chcieli na nowych bohaterów "przerzucić" cechy charakteru i zachowania znane widzom właśnie z Przyjaciół, chociaż nie wiem czy to by nie była już przesada..

Odpowiedz
#72
Joey nie był najgłupszy (za to Phoebs czasem i owszem) - on po prostu wolniej "łapał" i miał odmienne życiowe potrzeby niż reszta :) Nie mówiąc juz o tym, że czasem to on potrafił najlepiej wybrnąć z danej sytuacji lub ją spuentować :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#73
A zresztą mi się nawet coś kojarzy, że Joey na samym początku właśnie był całkiem ogarnięty, dopiero w pewnym momencie zaczął "wolniej łapać", albo to tylko moje wrażenie..

Odpowiedz
#74
Ostatnio oglądam "The Best of Friends", czyli najlepsze odcinki z każdego sezonu i powiem Wam ... ten serial to, że się tak wyrażę rozpierdalator ;)
Kocham tych bohaterów (Joey rządzi !), te absurdalne akcje i teksty :D
Kawał porządnej rozrywki :D

Tak czarodziejka Joey dopiero od 5-6 sezonu zaczął głupieć ... ale i tak go uwielbiam :D

Lista gościnnych występów imponująca :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Przyjaciele
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#75
Podchodziłem do serialu już od dłuższego czasu. Przed pierwszym odcinkiem byłem dość sceptycznie nastawiony, bo jeszcze żaden sitcom mi się nie nigdy nie spodobał, a widziałem już parenaście takich produkcji (zazwyczaj przerywałem po 3-4 odc). :roll:
No i... jestem w szoku. Serial jest tak niesamowicie zakręcony i pozytywny, że głowa mała. Już na sam widok czołówki mam uśmiech na twarzy. Świetne postacie (Chandler rządzi u mnie - za swój sarkazm), genialne dialogi (ich rozmowy o seksie mnie dosłownie rozpieprzają za KAŻDYM razem). Po połowie 1szego sezonu jestem absolutnie zakochany. Jak na razie najlepszy komediowy serial jaki widziałem. Mam zamiar jeszcze podejść do podobnych klimatycznie Seinfelda i Arrested Development, Cheers bo słyszałem że tez są niezłe. Na chwilę obecną oceniłbym serial na mocne 7/10 <ok>
Clear Eyes, Full Hearts, Can't Lose!

Odpowiedz
#76
Ha - zgadzam się. Ja zaczynam 5 sezon i jestem sam zaskoczony ile Friends dostarczają mi radości. Jeden odcinek i uśmiech na pół godziny. Nie ma co dodawać, wiele tutaj opisano, ja tylko dopisuję się do grona fanów.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#77
Seinfield to fantastyczny serial o niczym, nie wiem co ma wspólnego z Przyjaciółmi :)
Arrested Development też jest świetny, ale to nie sitcom.
Polecam It's always sunny in Philadelphia - błagam, niech ktoś to wreszcie obejrzy :)

A Cheers jest w porządku, ale bez rewelacji. Co do Przyjaciół to.. ech, stare czasy. Uwielbiałem niegdyś ten serial, ba, nadal jest w porządku, ale jednak kiedyś wydawał mi się lepszy. Niemniej ma parę złotych momentów.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#78
Nie rozumiem fenomenu tego serialu. Stolcowy humor, do tego jeszcze sitcom. Naprawdę nie rozumiem, próbowałem wiele razy, bo serial ten często gościł w naszej TV, i za każdym razem dochodziłem do tych samych wniosków - mnie to ani trochę nie bawi.

Odpowiedz
#79
Friends i "stolcowy" humor? Mowimy o tym samym serialu?
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#80
Kaman. Albertino oglądał w naszej TV. W naszej TV, gdzie lektor dodawal żarty o Kaczyńskim czy Czterech Pancernych. Równie dobrze mógł dodać żart o stolcu.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Oficer (TVP, 2004-2008) Hitch 11 1,347 16-12-2015, 22:10
Ostatni post: Hitch
Wideo Coupling (Każdy z każdym) (2000-2004) anormalnychiromanta 1 993 05-03-2012, 11:14
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości