Gry dalekie od ideału, ale fajne; niedoceniane itp.
#21
007 Blood Stone - jak dla mnie: ideał tak koncepcyjny, jak techniczny. Gra nie ma najlepszej grafiki na świecie, ale śmiga niesamowicie, a mechanika jest idealna. Prolog to jedne z najlepszych momentów w grach wideo: zaczyna się od skradanki, przechodzi w szalony pościg motorówkami, potem jest ostra strzelanka, a za chwilę zrywający włosy z pośladów pościg samochodowy, po którym wchodzi Bondowa czołówka. Orgazm. Ogólnie gra jest świetnie wyważona, ma niesamowite tempo i jest mega-bondowa. Najlepszy Bond z Craigiem - tyle w temacie.:)

Przy okazji jest to chyba pierwsza gra, którą przeszedłem na mega-hardkorowym poziomie trudności. Nie dość, że mi się chciało (bo zwykle to dla mnie strata czasu), to grało mi się jeszcze lepiej, bo poziom trudności 007 zmienia mechanikę. Jeden-dwa strzały i po tobie - nie można już przeć przed siebie na chama, gra jest trudna, wręcz taktyczna, a podchodzenie do kolesi i zdejmowanie ich po cichu jest chwilami jedynym słusznym sposobem grania. Momentami jest BARDZO trudno, ale cierpliwość jest nagradzana, a na dodatek można stosować w prawie każdej sytuacji różne podejścia. Coś pięknego.

Polecam tak bardzo, że ja jebię.:) 11/10.

[Obrazek: James_Bond_007_Blood_Stone_03.jpg]

Fuck yeah!


Odpowiedz
#22
(12-02-2013, 18:18)Don Diego napisał(a): Duke Nukem Forever

Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ta gra została tak negatywnie przyjęta na świecie - ja dostałem wszystko to czego oczekiwałem, nigdy nie byłem wielkim fanem Duke'a, a mimo to podobało mi się. Recenzenci* narzekali na jakieś kretynizmy (elementy platformowe? dla mnie bardzo sympatyczne, niedługie i nie męczące), które w popularnych seriach przyjmowali bez mrugnięcia okiem. Oczywiście wszystko dobili domorośli internetowi "recenzenci", którzy (jak mi się wydaję) w grę nie grali, ale zjechać musieli - 'bo źle się o tym mówi". Jak dla mnie produkcja idealnie nadająca się do tego tematu - gra daleka od ideału, ale fajna. Przyjemna strzelanka na niedzielne, nudne popołudnie.

Gra była zwyczajnie słaba i nic do tego mają recenzję. Grałem przez około 5 godzin i naprawdę z trudem się zmuszałem, a na końcu sprzedałem za 20 zł. Nawet nie będę pisał o wadach bo było to tak słabe, że nie pamiętam już co mi się nie podobało. Chyba wszystko.

"Renton - "Choose life, choose Facebook, Twitter, Instagram and hope that someone, somewhere cares."


Odpowiedz
#23
Ja Duke'a Forever miałem darmowo bo dołączone do Xboxa ale gdybym dał za to np. stówę nie żałowałbym ani trochę. :P

Dołączam się też do pochwał względem Blood Stone.

A co do jakiejś fajnej gry ocenianej jak średniak? Niedawno FEAR 3.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#24
Military - czy Blood Stone jest na PCty?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#25
Owszem. Uprzedzam: jeśli grasz, to od razu na hardzie, a potem jeszcze raz na odblokowanym w ten sposób ultra-hardzie.:) Normal jest zbyt łatwy.

Odpowiedz
#26
A jak jest z fabułą w Blood Stone? Chodzi mi o jej umiejscowienie w stosunku do CR i QoS.

Powinieneś sprzedawać gry, bo mnie zachęciłeś do spróbowania tego Bonda ;)

Odpowiedz
#27
Fabuła nie ma nic wspólnego z filmami. No, poza podstawowymi postaciami i designem systemu operacyjnego MI6.

Aż jej chyba dam drugą szansę, bo jedyne co pamiętam po Blood Stone to zapach budżetowości, średnią mechanikę strzelania, bardzo złą optymalizację i ogólne wrażenie, że jest to Splinter Cell V dla ubogich. Ale ze świetnymi sekwencjami pościgowymi, trzeba przyznać.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford
#NotMyLuke

Odpowiedz
#28
Fabuła jest według EON w kanonie - toczy się parę lat po QoS. Z filmów wracają M i Tanner, no i oczywiście Bond. Wydaje się też, sądząc z końcówki, że gra ciągnie wątek organizacji Quantum, choć nigdy ta nazwa nie pada (jest tylko mowa o potężnej organizacji, która jest wszędzie).

Zła optymalizacja nie istnieje na konsolach, a mechanika strzelania jest fenomenalna.:) Na myszce może być inaczej - i pewnie jest, ale na padzie jest to wyważone doskonale. Średnią mechanikę to ma growa wersja QoS.

Odpowiedz
#29
W Blood Stone na kompie nie było u mnie żadnych problemów ze sterowaniem i z działaniem, śmiga jak należy. Przyczepił bym się w grze tylko do fizyki jeżdżenia. Uproszczony na maks model zręcznościowy.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#30
I to jest w nim zajebiste.:) Jest nawet osiągnięcie za nieużywanie hamulców i niezdejmowanie palca z gazu przez cały level.:) Jeśli wyścigi, to tylko takie.

Odpowiedz
#31
Gram sobie w Quantum of Solace i przepaść między tym a Blood Stone jest gigantyczna. BTW: BS ma genialną animację, a wykończenia to najlepiej zanimowane starcia w historii gier - ciosy autentycznie czuć, mają power, są realistyczne i "wchodzą". Zero fałszu. W QoS jest niby ten sam mechanizm, ale mimo że to gra i mogli ją animować jak chcieli, to ciosy są delikatne i nie dotykają - tak jakbym oglądał markujących je kaskaderów. Motion capture bez żadnych szlifów.

Odpowiedz
#32
Z trochę już dziś zapomnianych a dość ciekawych, godnych wymienienia strzelanek ( z czego sam zagrałem w dwie :P ):

Chrome

[Obrazek: 1384.2.jpg]

Chyba najfajniejszy polski FPS z pierwszej połowy ubiegłego dziesięciolecia. Grafa mogła się wtedy podobać i z tego co zaobserwowałem oferowała sporą swobodę w łażeniu po planszy na rok przed premierą Far Cry. Wolałbym w nią pograć niż Painkillera.

Red Faction

[Obrazek: 10154.2.jpg]

Klasyk, który mnie ominął i teraz gdybym miał ochotę na coś starszego brałbym pod uwagę. Akcja umieszczona na Marsie plus smaczek w postaci ciekawego modelu zniszczeń.

Prey

[Obrazek: 992636046.jpg]

A to zaliczyłem. Jak pewnie większość tutaj. Nie powiem - oryginalna. :P

Kingpin - Life of Crime

[Obrazek: 250px-Kingpin_-_Box_Front.jpg]

Znany z tego, że świat w nim ukazany ocieka brudnym językiem, brutalnością i całą tą zgnilizną wokół. Taki ówczesny Manhunt. :P Wtedy jedynie Soldier of Fortune mógł iść z nim w parze z ukazywaną na ekranie przemocą.

Sin Episodes - Emergence

[Obrazek: 250px-SiN_Episodes_-_Emergence_-_Box_Front.jpg]

Sina już sam tu wspomniałem. Cóż, chciałbym reaktywacji tej marki bo zwyczajnie jest fajna. Emergence wygląda raczej jak mod do Half-Life 2. Zapożyczanie od Valve przez Ritual jest widoczne przy postaciach. Widoczna na okładce ruda laska zwana Jessicą towarzysząca Blade'owi to Sinowa wersja Alyx Vance. Ale cóż mi z tego kopiowania skoro gra się po prostu przyjemnie i łażenie po świecie Freeport City daje mi radochę.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#33
Call of Juarez: The Cartel - początek tej gry jest FATALNY. Zaczyna się od beznadziejnych, wykonanych chyba w 5 minut menusów, potem jest filmik który najważniejsze wydarzenia opisuje zamiast pokazywać, i w dodatku w jego trakcie jest spieprzony głos (jakby w kiblu nagrywali). Wreszcie zaczyna się pierwszy poziom - naprawdę zły graficznie i koncepcyjnie. Przeciwnicy wtapiają się w tło, widoczność jest ograniczona niby mgłą, która wygląda gorzej niż w pierwszym Silent Hill. Kupa pustych przestrzeni do przejścia, nuda, słaba grafika. Gdybym dał za wygraną w tym miejscu, dałbym 1/10.

Ale potem... jest coraz lepiej. Drugi level - strzelanina w slumsach Los Angeles - jest naprawdę dobry. Fabuła zaczyna nabierać tempa, postaci stają się coraz bardziej wyraziste, strzelanie zaczyna być przyjemne. I choć czasami zdarzają się poziomy-niewypały, takie jak szukanie prostytutki w burdelu (nawet jak wiesz, gdzie jest, to i tak musisz przepytać wszystkich wskazanych ludzi, bo nie otworzą się drzwi - świetny level design, guys!), a grafika momentami NAPRAWDĘ wygląda jak z czasów PS2 (zero ściemy - FEAR 1 wyglądał lepiej), to poziom podnosi się, aż w końcu wciągnąłem się tak, że spędziłem przy grze 4 godziny bez przerwy, co ostatnio rzadko mi się zdarza.

Tematyka niby banalna - wcielamy się w gliniarzy walczących z meksykańskim kartelem - tylko ile w ostatnich latach było gier, w których grało się po prostu gliniarzami - zwykłymi ludźmi wykonującymi swoją robotę? Przypominam sobie dokładnie ZERO. Już za to gra ma plus, bo ma klimat. Strzela się przyjemnie (ale co się dziwić - CoJ2 był genialny pod tym względem; tu jest troszkę gorzej), a levele nie-strzelankowe, choć tragiczne, występują dość rzadko.

No i przyznam, że wciągnąłem się w historię, bo ma sporo maderfakerskich momentów. Bohaterowie zmuszają informatora do spotkania się z kartelem - obiecują, że jak coś pójdzie źle, ma powiedzieć "słowo bezpieczeństwa", a wejdą do akcji i uratują gościa. Oczywiście wszystko idzie źle, ale... główny bohater nie reaguje. Fakt, informator dostanie kulkę, ale przynajmniej będzie można śledzić przestępców do ich kryjówki. DOBRE!

Teraz wady:
- gra ewidentnie jest niedokończona. Niektóre fragmenty, jak wspomniałem, to era PS2, niektóre animacje są beznadziejne (to, co się wyprawia podczas malowania sprayem po murach, to komedia albo horror), widać że nie starczyło czasu albo pieniędzy;
- z tego samego powodu zapewne wykorzystano część dźwięków i muzyki z poprzedniej części CoJ. Gdybym w nią nie grał, nie zauważyłbym tego, ale zauważam - i mnie wkurza;
- zbyt częste używanie tych samych tekstur i obiektów, tak jakby zapomniano podmienić placeholdery na właściwe modele.

Ale cóż, gra wciąga i jest zwyczajnie fajna, a do tego dość długa. Ma klimat staroszkolnego filmu sensacyjnego klasy B - bez wielkiej skali, za to z osobistymi motywacjami i zagrywkami rodem z Cobry czy innego Out for Justice. Brakuje mi takich gier - a ta dostarcza, co obiecuje.

No i w pewnym momencie akcja przenosi się do opuszczonego miasteczka na dzikim zachodzie, wchodzi motyw inspirowany muzyką Morricone... grafika osiąga szczyt, pokazując co potrafi nowy engine Techlandu, czuć klimat CoJów (a drugiego uważam za jedną z najlepszych gier generacji), jest po prostu fajnie jak cholera. Gdybym oceniał gry, biorąc pod uwagę coś innego niż fun, pewnie dałbym góra 6/10, a tak... no cóż, 8/10 się należy.

[Obrazek: Call-of-Juarez-The-Cartel-screenshots.jpg]
[Obrazek: tnt24.info_Call_of_Juarez_Cartel_CRACK_-...63559.jpeg]


Odpowiedz
#34
Bez wahania wrzuciłbym tu Medal of Honor 2010 i Medal of Honor Warfighter. Psioczy się na te gierki a są zupełnie w porządku. Bardzo filmowe, z dobrym tematem, nieźle zrealizowanym. Medal 2010 mnie trochę zirytował krótkością - 10 niedługich misji gdzie historia jest po prostu ucięta. Przy Warfighter już tego nie odczułem, fabuła jest kompletna. Czy coś jeszcze mi nie zagrało? Patos to coś co się niezbyt lubi ale ta seria już tak ma. Od Allied Assault począwszy składa się hołd poległym żołnierzom, nie może być inaczej i tu. Może nie są to zbyt oryginalne gry ( poza etapami w których się prowadzi samochód w Warfighter ), nie przeszkadza mi to. Niby ubożsi kuzyni COD-ów i Battlefielda wcale nie są tacy ubodzy.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#35
Jeśli ideał jest punktem na okręgu, to Spider-Man 2 na PC jest tak daleko od ideału, że aż blisko :). Żeby przejść grę wystarczy jeden i to niedługi wieczór. Nie ma tu praktycznie fabuły, gra jest brzydka, ma słabą mechanikę, ale... Wczoraj spędziłem przy niej wieczór i bawiłem się jak dziecko. Huśtanie się między budynkami jest super (nigdy nie rozumiałem zarzutu do potrzeby celowania w "pajęczynki"), jest dużo angażującej zręcznościówki, a wszystko ma fajnie infantylny klimat. Jeśli macie zabijać nudę przy jakiś fleszowych grach, lepiej sięgnijcie po SM2 :).

Odpowiedz
#36
Spider-Man 2 na PC to ścisła czołówka najgorszych gier jakie kiedykolwiek widziałem/grałem/przeszedłem. Syf pasujący do tego tematu jak Kim Kardashian do tematu o najładniejszych aktorkach.

Odpowiedz
#37
[Obrazek: Incoming_Arcade.jpg]
Incoming - zapomniany shooter (który swego czasu zasłynął ciekawymi efektami graficznymi, notabene, była to jedna z pierwszych produkcji wymagających karty z akceleracją 3D) z 1998 roku wyprodukowany przez nieistniejąca już firmę Rage Software. Gra co prawda nie posiada dobrej fabuły (kosmici atakują Ziemię, prawda, że oryginalne? ;)), ale za to ma szybki i wciągający gameplay, w którym to siadamy za sterami różnych maszyn (myśliwce, czołgi, śmigłowce, pojazdy kosmiczne, a także działka przeciwlotnicze)) i strzelamy bez chwili wytchnienia do pojazdów obcych. Co ciekawe, Incoming oferował oprócz singla i multi także tryb split screan dla dwóch graczy. IMHO warto się zapoznać.
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
#38
Pamiętam drugą część - była fajna tylko z tego powodu, że zamiast kontynuować wątek obrony przed kosmitami, tym razem wcielaliśmy się w kosmitów broniących się przed ludźmi. Świetny pomysł.:) Szkoda, że gra ssała.

Odpowiedz
#39
Nie wiem czy to nie jest zbyt zramolały tytuł, ale...The Clue

[Obrazek: TheClue-Planning.png]

Protoplasta GTA, ale bez jazdy po mieście. Wcielamy się w rolę przestępcy, który wraca po jakiejś życiowej eskapadzie do Londynu. Jest rok 1953, nie mamy kasy, ale mamy wiele miejscówek do obrabowania. Gierka jest mixem turówki z RPG i symulatora życia. Kapitalnie rozwiązano motyw planowania rabunku. Musimy dbać o każdy detal akcji tj. wejście, skradanie, otwieranie sejfu, patrole strażników itp. Mamy konkretne ramy czasowe w których musimy się zmieścić (przez wgląd na policyjne radiowozy kręcące się po okolicy). Po rabunku spieprzamy wynajętym (lub zakupionym, jeśli mamy sporo kasy na zbyciu) wehikułem i inwestujemy w narzędzia, partnerów i...życie prywatne ;)

Gra była magiczna, chciałbym zobaczyć jej remake dzisiaj, ale taki z Kickstartera. The Clue miało od groma wad - wieszało się, późniejsze etapy były już słabo zbalansowane (powodzenie rabunku zależało często od jednej sekundy, czy podążymy trasą zaplanowaną przez twórców), wiele motywów powtarzało się, paserzy tylko wkurzali gdy oferowali mocno zaniżone ceny za zdobyczne fanty...ale i tak było ekstra.

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#40
(08-02-2013, 20:53)military napisał(a): Homefront

którego właśnie skończyłem po raz drugi, na hardzie. LUBIĘ GO, choć nie przepadam za tego typu shooterami opartymi na skryptach. Tego jednak traktuję niemal jak celowniczek typu House of the Dead - zabawa to taka przejażdżka po parku atrakcji połączona ze strzelaniem do Azjatów.:) Graficznie średni, momentami brzydki, ale klimatycznie to po prostu gigant; CoD może mu pozazdrościć atmosfery. Mnóstwo tu zapadających w pamięć scen, i fragmentów które są po prostu ekscytujące. Mój ulubiony: ucieczka z płonącego supermarketu.

Ciekawa jest historia tej gry, która wyjaśnia jej ostateczny kształt. Kampania jest krótka - bo początkowo miała skakać między paroma bohaterami; wydaje się, że ostatecznie został tylko jeden z kilku planowanych wątków. Nie starczyło czasu, pieniędzy i talentu, bo zespół to niegdysiejsi moderzy wykupieni przez duże studio i trzymani pod batem - nie potrafili pracować w takiej atmosferze i to widać. Zmarnowali kupę czasu, ucząc się robienia gier: na silniku Homefronta dla wprawy budowali całe levele z CoD, żeby zobaczyć, jak się to robi. Ogólnie inspiracją dla gry był CoD:MW: kiedy wyszedł, powiedzieli "zrobimy coś takiego" - ale dla mnie to nie wada. Jak kopiować, to coś dobrego.

Początkowo przeciwnikami mieli być Chińczycy, ale producent przestraszył się, że gra w Chinach się nie sprzeda i kazał zmienić na Koreę. Uważam, że scenarzysta świetnie wybrnął z zadania i upadek USA jest pokazany bardzo realistycznie. Developerom jednak zrzedła mina, bo nie przekonywał ich taki scenariusz, i wtedy atmosfera w pracy totalnie siadła, zaczęły się 90-godzinne tygodnie pracy i niezadowalające jej efekty. Swoją drogą, nie wiem, jak ktoś może poświęcać się tak dla gry - ale najwyraźniej gościom zależało na projekcie, co się chwali.

No i tę troskę widać, bo czuć, że to gra z duszą. Dlatego jeszcze pewnie do niej będę wracał: jest szybka, intensywna i nie nadużywa cierpliwości.

Jak dla mnie: przyjemność z rozgrywki to 10/10, choć projekty poziomów czy grafika to góra 5-6.

BTW: John Millius nie napisał ani słowa scenariusza, tylko rzucił parę luźnych pomysłów - THQ nieźle rozdmuchało jego rolę, przypisując mu praktycznie każdy tekst pojawiający się w grze.:)

[Obrazek: homefront-rock-map-screen.jpg]

Ograłem Homefront, to dobra gra, też mi dała niezłą frajdę, jedynym mankamentem jest długość jak zwykle ostatnio przy tych szoterach tego typu. Kończy się gdy na dobrą sprawę się zaczyna. A zyskała by gdyby nie dzielili historii na planowane Homefront 2, 3, 4 i tak dalej. W ogóle nie czepiam się wyglądu, jest ok, moje oczy cieszy. Autorzy gadali, że oddadzą brutalizm wojny szkoda więc, że brakło fruwających kończyn i korpusów. ;) Wystarczyłoby żeby zrobili ten element tak jak jest to w Black Ops. Tymczasem po rzucie granatem gość lata w powietrzu bez specjalnych uszkodzeń ciała. Szkoda. Naturalnie klimat jest. W sumie faktycznie kolejna gra przesadnie krytykowana.

Dwójka powstaje u Cryteka, jest wyciek z wczesnej fazy na którym jest obecnie.



Zainteresuje się jak wyjdzie sequel bo Homefront jest jak najbardziej spoko gierką.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości