Ankieta: Jak oceniasz "Hacksaw Ridge"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Hacksaw Ridge (2016) reż. Mel Gibson
Jest już może w sklepiku?
Przed galą muszę nadrobić La La Land, Moonlight i właśnie Przełęcz

Odpowiedz
Tak, jest. Nawet jakość całkiem dobra ;)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Ta wersja, którą widziałem koło dobrej jakości nawet nie stała. Zwłaszcza bolesne jest oglądanie czegoś takiego, przy jednak wizualnie spektakularnym filmie
.

Odpowiedz
Lepiej poczekać, pewnie w przeciągu kolejnego tygodnia, może niecałych dwóch pojawi się cos w naprawdę dobrej jakości :)

21 lutego premiera BD, więc na pewno będą wcześniej jakies wersje web-dl.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
Dzięki :)

Odpowiedz
15 marca premiera na DvD. Ciekawe czy będzie making off (najlepiej w polskiej wersji), cholernie lubie dodatki przy tego typu produkcjach.

Odpowiedz
Niestety polskim wydawcą będzie Monolith, więc na dodatki z napisami nie ma żadnych szans. Muszę sprowadzać wydanie zagraniczne w tym wypadku
.

Odpowiedz
Aha i będzie Edycja Specjalna z filmem dokumentalnym, 10 zł więcej :D

Odpowiedz
W USA na BD jest podobno bardzo dobry, ponad godzinny making of.

Odpowiedz
Mel Gibson potrafi doskonale odnaleźć się w takich klimatach. Przede wszystkim trzeba podkreślić, że historia jest niesamowita (aż trudno uwierzyć, że to wydarzyło się na prawdę). Film jest idealnie wyważony, a ewidentny podział na trzy epizody wyszedł naturalnie i przede wszystkim każdy z etapów stoi na wysokim poziomie. Co prawda Mel opowiada historię Dossa w prosty i czytelny sposób, ale stopniuje napięcie w taki sposób, że te niecałe 140 minut ani przez chwilę nie nużą. Garfield jest rewelacyjny, na uwagę zasługuje też Hugo Weaving, chociaż w jego przypadku miałem wrażenie, że momentami aż przerysowuje postać ojca, który nie może uporać się z demonami poprzedniej wojny. Sceny batalistyczne dopracowane w najdrobniejszym szczególe robią wrażenie, dodatkowy plus za umiarkowaną dawkę patosu i brak notorycznie powiewającej amerykańskiej flagi. Warto!

Odpowiedz
Zarwałem przez niego noc i w sumie nieszczególnie jestem z tego faktu zadowolony. Mogłem spać.

Film zlatuje szybko i nie nudzi, co jest jego ogromną zaletą, ale scenariusz ma tragiczny - zwłaszcza pod względem dialogów. Po każdych "przenosinach w czasie" pierwsze, co słyszymy, to imię głównego bohatera, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to on. W scenie z koszarach oczywiście przedstawiamy wszystkich żołnierzy w megaekspozycji, w której pojawiają się ich wszystkie cechy, w której każdy przedstawia się ksywką... Nie no, slabe to było - takie podręcznikowe, sztuczne, wysilone. Obowiązkowa pogadanka w okopie z ujawnieniem motywacji, obowiązkowe wykorzystanie zapowiedzianego wcześniej patentu z liną... Wszystko prosto z podręcznika "Screenwriting 101". Scenariusz wręcz studencki, i to w naprawdę wyraźny, walący po oczach sposób. Historia jednak się broni, bo sama w sobie jest ciekawa, a bohater sympatyczny.

Reżysera - tu bywa różnie. Sceny takie jak koszarowa mnie raczej nie kupiły. Czasem z ekranu bije taniochą - w paru momentach kamera bardzo nie chciała pokazywać nic poniżej pasa bohaterów, więc np. scena, w której Desmond ze swoją dziewczyną wspinają się na szczyt wzgórza wypadła kiczowato. Jakby bardzo starali się ukryć fakt, że nie zrobili żadnej scenografii. Podczas bitwy jest parę świetnych UJĘĆ (np. kamera cofająca się i pokazująca kolejnych żołnierzy w zwarciu), ale nie ma świetnych SCEN. Do tego mocno WTF-owe motywy, jak rozpoczęcie strzelaniny od kiczowatego jump-scare'a, czy koleś używający rozczłonkowanego żołnierz jak tarczy. Kopara mi przy tym opadła - może i była taka sytuacja na polu bitwy, ale pokazano ją tak, ze nie wiedziałem, czy film nie przerodzi się w jakąś groteskę.

Cóż mogę dodać... Fajnie się to oglądało, ale nie stoi to nawet obok najlepszych filmów wojennych. Nierówna rzecz, jakby Gibson trochę zapomniał, jak się reżyseruje, albo chciał poeksperymentować, albo nie ogarnął nowych technik (zwłaszcza CGI używanego często po prostu źle). Idealne 7/10.

P.S.
Muzyka jak ze stocków. Duży minus za nią.

P.S.2
Dodam, że po początkowej scenie z przebitą tętnicą myslałem, że Gibson zaserwuje świetne, wyraziste, chirurgiczne wręcz sceny pokazujące pracę medyka (bo gore jest akurat ciekawe i pożądane w takim kontekście), a tu dupa. Jakieś tam chwilowe mignięcia na poszarpane spodnie.

Odpowiedz
Dobrze się zaczynało - interesującym wprowadzeniem, niestety dalej okazało się, że to "nic się nie dzieje" trwa połowę filmu. Kiedy przychodzi do jakiejkolwiek akcji to są właściwie 2 duże i sprawne. I byłoby OK gdyby nie idiotyzmy w postaci finałowej "siatkówko-piłki nożnej" albo "czekamy aż ziom się pomodli". Szczególnie ta religijność,w połączeniu z memłowatym Garfieldem działała na nerwy.

Ocena max 6/10. Nie zamierzam do tego wracać.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Całkiem nieźle, choć wykonanie od strony technicznej miejscami nieco kuleje, część bitewna ma momenty chyba niezamierzenie komiczne i kilka niezłych WTFów. Przejście od pierwszej do drugiej częsci filmu mogłoby też być nieco płynniejsze, ale to już mniej istotny problem. Ogląda się to dobrze, bez znudzenia, jest przynajmniej kilku bohaterów, których losem można się przejąć i czuć, że wojna, to wojna. Krótko mówiąc - Mel wdeptuje Nolana w glebę, nawet mimo szeregu problemów.

7/10
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
Bardzo dobry Mel. Nic dodać, nic ująć. Początek może rzeczywiście zbyt cukierkowy, ale świetnie kontrastuje z brutalną i ociekającą flakami oraz krwią wojną, przedstawioną w drugiej części filmu - przypomniały mi się najlepsze sceny z We Were Soldiers, ale tutaj podkręcono je jeszcze bardziej. Realizacyjnie, mimo skromnego budżetu, jest w pytkę. Chyba tylko jedno ujęcie mocno śmierdziało greenscreenem na kilometr (zwożenie rannego Dossa w dół). Dossowi kibicowałem ze względu na stanowczość i przywiązanie do swoich zasad. Choć nie jest to mój typ bohatera to Garfield wypadł w tej roli całkiem nieźle, ale lepsi od niego i tak byli Weaving, Worthington i Vaughn. Seans zleciał szybko i konkretnie. Fajnie, że ktoś dał Melowi jeszcze szansę, bardzo mi go brakuje na dużym ekranie.

8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
W weekend obejrzałem z mamą i tym bardziej doceniłem ten przesłodzony początek. Zupełnie nie spodziewała się tego co nastąpi później i kompletnie ją to wbiło w fotel. Fantastyczny zabieg w kontekście całości.

Odpowiedz
Jestem zachwycony tym filmem! No, prawie - jest tu trochę powiewania chorągiewką i ckliwy patos w kilku miejscach (zbędny) ale nic z tych rzeczy nie wpłynęły negatywnie na odbiór. Mel dobrze wszedł w obraz pokazując dzieciństwo i otoczenie Dessa i już pierwsza scena (bójka) wywarła na mnie niemałe wrażenie. Garfield był w swojej roli rewelacyjny - odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu - pasował jak ulał i zagrał na najwyższych obrotach. Grająca obiektjego westchnień Teresa Palmer sprawiła u mnie dziwne emocje - jest zjawiskowa w tym filmie (przejrzałem jej filmografię i efekt WOW nieco opadł, ale tutaj wyglądała fenomenalnie!). Weaving zagrał świetnie i ta krótka rola nieźle dodała głębi całej historii - aczkolwiek scena w sądzie była po prostu słaba.

Drugi akt, w którym szarżuje Vince Vaughn to kolejne zaskoczenie - bo wypad równie rewelacyjnie i dźwiga wszystko na wyższy poziom. Zresztą, kompletnie nie spodziewałem się jego w tym filmie, a już na pewno nie takiego występu. Jest tutaj tona klisz, ale wszystko w granicach rozsądku. Trzeci akt ma dwa słabe momenty - przesłodzona moment "Kto ich znosi?" oraz pogadanka w okopie, ale też oba momenty nie wpłynęły na odbiór Hacksaw Ridge, ponieważ wojna jest tam pokazana dosłownie i efektownie, choć brak tu szarż w ujęciach (budżet?) i szerokiego planu. Mimo drobnych niedogodności wymienionych powyżej czułem wielką satysfakcję po seansie i jestem pod wrażeniem. Na tę chwilę 9/10 i jestem ciekawy, jak wypadnie drugie podejście. Mel zrobił kawał dobrego kina, o!
loading podpis...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Passengers (2016) (Reż. Morten Tyldum) (J-Law i Chris Pratt in Space) Lawrence 130 13,428 3 godzin(y) temu
Ostatni post: zdzichon
  Sully (2016), reż. Clint Eastwood Juby 40 6,590 26-05-2018, 15:14
Ostatni post: Mierzwiak
  Brimstone (2016) (Reż. Martin Koolhoven) Lawrence 13 1,656 21-04-2018, 15:11
Ostatni post: Predator895
  Risen (2016) reż. Kevin Reynolds Snappik 23 2,119 31-03-2018, 23:01
Ostatni post: shamar
  Triple 9 (2016) reż. John Hillcoat Mental 79 12,297 04-03-2018, 01:03
Ostatni post: Mierzwiak
  Nocturnal Animals (2016) - reż. Tom Ford Dr Strangelove 35 6,106 06-02-2018, 08:14
Ostatni post: Arahan
  Captain Fantastic (2016) reż. Matt Ross Lawrence 16 3,399 14-01-2018, 03:35
Ostatni post: Gieferg
  Niewidzialny gość (2016) Capt. Nascimento 0 932 21-10-2017, 00:11
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Silence (2016) reż. Martin Scorsese Kuba 82 9,498 14-10-2017, 22:26
Ostatni post: shamar
  The Zookeeper's Wife (2016) (Reż. Niki Caro) Lawrence 14 3,731 22-09-2017, 19:16
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości