Hanna
#61
No tak, tylko, że wg mnie Eric nie tyle szkoli Hannę na perfect-killera, co uczy ją survivalu, po to by mogła przetrwać i wybrnąć z najgorszej opresji. To raz.
Dwa, dalej pomijasz tak ważny wątek poznania przez Hannę świata i prawdy o niej samej, co nijak by się nie udało, gdyby przyjąć najbardziej logiczny ciąg działania, czyli zwykły atak w mieszkaniu.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#62
Nie pomijam. Po prostu ten wątek odkrywania świata przez Hannę był równie płytki jak plan Erika. Ile mieliśmy z tym scen? Oglądanie TV, obserwowanie bawiących się ludzi przy ognisku (scena typowo zapychająca czas by film trwał te półtorej godziny) i pierwszy pocałunek... Odkrywanie prawdy o samej sobie to najmocniejszy element fabuły, ale tak czy siak film miał ogromny potencjał, który w ogóle nawet odrobinę nie został wykorzystany.

Za najlepszy opis całego planu Erika oraz zmarnowanego potencjału na dobry film nie posłużą słowa Siary z Killera "No i cały misterny plan w pizdu..." ;)

Odpowiedz
#63
(25-06-2011, 13:11)Monika napisał(a): Nie pomijam. Po prostu ten wątek odkrywania świata przez Hannę był równie płytki jak plan Erika. Ile mieliśmy z tym scen?

A to ilość scen warunkuje ważność jakiegoś wątku?

Cytat:Oglądanie TV, obserwowanie bawiących się ludzi przy ognisku (scena typowo zapychająca czas by film trwał te półtorej godziny) i pierwszy pocałunek...

Nie, to akurat doznania towarzyszące. Poznawanie świata i sprawdzanie się z nim to... cały film od momentu, w którym Hanna zostaje zabrana z chatki. Pierwszy raz rusza bowiem zad poza, dajmy na to, 10 km od domu. Pierwszy raz jest zdana tylko na siebie i na wyuczone umiejętności.

Cytat:Odkrywanie prawdy o samej sobie to najmocniejszy element fabuły, ale tak czy siak film miał ogromny potencjał, który w ogóle nawet odrobinę nie został wykorzystany.

Jasne, poniekąd nie został. Ale nie wiem jak bardzo uatrakcyjnić by go mogła zemsta w najprostszym wykonaniu, jaki część z Was proponowała wyżej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#64
'Mefisto napisał(a):A to ilość scen warunkuje ważność jakiegoś wątku?

Jeżeli to był film o odkrywaniu świata to należało bardziej to zaakcentować. A jest to takie płytkie i mizerne, że dla mnie nie warto nawet o tym pisać. Te sceny to banał. Mówimy o odkrywaniu świata - czy można odkrywanie świata zawrzeć w 4 prostych scenach? Przynajmniej, żeby było one jakościowo dopracowane z pomysłem... ale nie... idziemy na łatwiznę, ognisko, pocałunek... poza tym, która dziewczyna myślałaby o całowaniu się po wyjściu z dziczy gdzie jedynego mężczyznę jakiego widziała przez całe życie był jej własny ojciec.


Odpowiedz
#65
Eee, akurat ta scena jest bardzo ładnie zrobiona i zaakcentowana - ot, coś nowego, czemu trudno się oprzeć pod wpływem chwili (mówię rzecz jasna o tej drugiej scenie, nie tej z chłopakiem, gdzie zresztą do pocałunku nie doszło). Takich rzeczy, choćby się nie wiem ile lat w lesie mieszkało, nie sposób akurat stłumić.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#66
Nie sposób tego stłumić - zgoda. Ale nie jest to jedna z pierwszych rzeczy o których myślisz. Poznawanie świata na samym wstępie powinno być ukazane odbieraniem go zmysłami, odkrywaniem nowych zapachów, potraw, słodyczy... nie sądzę by Hanna w lesie jadła czekoladę, słodycze, lody, czy przyprawione potrawy. A co mamy w pierwszych scenach filmu gdy Hanna odkrywa świat? Siada z nowo poznaną rodziną do stołu zapewne przy kolacji i nawet nie interesuje się nowymi zapachami, potrawami. Świat odbierasz najpierw zmysłami, potem emocjami. No ale to nie wątek o tym jaki powinien być film, tylko o tym jaki on jest. Kurczę jakby mi dali kasę i postawili za kamerą stworzyłabym z tego pieprzone arcydzieło! ;)

Odpowiedz
#67
(25-06-2011, 13:52)Monika napisał(a): Nie sposób tego stłumić - zgoda. Ale nie jest to jedna z pierwszych rzeczy o których myślisz.

Bo i nie jest - przecież to jakaś połowa filmu już, wcześniej dzieje się mnóstwo innych rzeczy. Poza tym, gdyby Hanna naprawdę o tym myślała, to pocałowałaby tego chłopaka.

Niemniej...

Cytat:Poznawanie świata na samym wstępie powinno być ukazane odbieraniem go zmysłami, odkrywaniem nowych zapachów, potraw, słodyczy...

Tego faktycznie trochę zabrakło. Aczkolwiek nie wiem, czy takie sceny pomogłyby temu, i tak już dziwnemu, filmowi, który w głównej mierze nastawiony jest przecież na akcję. W tym wypadku pocałunek był kluczowy dla relacji między postaciami. Rzucanie się na jakieś nowe żarcie (którego atrakcyjności notabene wcale tak wiele bym się pośrodku Maroka nie spodziewał) to na dłuższą metę zbędny detal. Możemy też przyjąć najprostszą z możliwych prawd: Hanna mogła być dalej otłumaniona z lekka tym wszystkim (patrz scena w pokoju hotelowym) i bała się rzucać na wszystko co nowe z otwartą szczęką ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#68
Ja nie piszę o tym żeby się rzucała jak wygłodzony zwierz. Bo ona nie głodowała przecież. Ale zabrakło dziecięcej ciekawości. Hanna tak naprawę w ogóle nie interesowała się otaczającym ją światem. Jak pokazujesz dziecku coś czego nie widziało nigdy wcześniej jest albo na początku nieufne i się boi, albo pewne siebie i chce nowy przedmiot/zapach poznać jak najszybciej. Hanna wychodzi z lasu i właściwie nie musi odkrywać tego świata. Umie poruszać się po dużym mieście, umie podróżować choć całe życie spędziła w lesie. Umie nawet obsługiwać komputer, choć przecież spędziła całe życie w chacie bez prądu i świat zna tylko z książek. Pamiętam jak ja pojechałam pierwszy raz za granicę z małego miasteczka i zobaczyłam wieżowce sięgające chmur. Byłam w szoku. Nawet zmodyfikowane genetycznie dziecko musi nauczyć się życia wśród innych ludzi - bo zachowań socjalnych nie dla się wszczepić tylko trzeba ich się nauczyć.

Odpowiedz
#69
Zgodzę się, że zabrakło nieco dziecięcej ciekawości, jednak jest scena w pokoju hotelowym, w którym wyraźnie to wszystko na Hannę wpływa, żeby nie powiedzieć przytłacza. Niemniej wpojona jej zasada "adapt or die" mówi o niej wszystko. Szczególnie, że nie było zbyt wiele czasu (poza tą jedną nocą z pocałunkiem), by się tym wszystkim jarać.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#70
Hannę uważam za film dobry, ale nie do końca grający na właściwej nucie. Początek wyśmienity, potem jest nieco słabiej (ucieczka z bazy przypomniała mi kilka odcinków Yattamana), potem jest świetnie i luzacko (Hanna i rodzinka), następnie słabo (Bana przepływający akwen i grupa pościgowa złożona z nordyckich gejów zmierzających na Love Parade), potem lepiej (Bana walący po mordach), następnie nieźle (Hanna i scena z kontenerami) a na końcu i fajnie i źle. Jest sporo wachnięć formy u Wrighta, ale udało mu się skleić kilka konceptów w sensowne dziełko do jednokrotnego obejrzenia. Ronan oczywiście rządzi.

6,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#71
Pomysł ojca na zemste rzeczywiscie jest ARCYdebilny, ale oglada sie w porzadku. Dobre na poczatku, potem gorzej. 6/10.

Odpowiedz
#72
Dla mnie film jest cokolwiek nierówny i nieprzemyslany do końca. Obok scen kapitalnych i niezwykle dynamicznych zawiera też kilka zupelnie zbędnych wypełniaczy.

Przyczepiłbym się też do tego: Hanna naciska guzik, żeby ruszyć w świat(motyw zemsty wydaje mi się nadinterpretacją, ale mniejsza) i zostaje pojmana przez bardzo złą Wiegler, wywieziona tysiące kilometrów do tajnej bazy pośrodku pustyni i jest przesłuchiwana. Po kiego grzyba tak komplikować sprawę?
Albo ta sekwencja ze spotkaniem w domku Grimma. Albo nazi geje tropiący Hannę albo sceny z rodzinką na wczasach. Niepotrzebnie zaimplementowane motywy bajkowe, które burzą całą konstrukcję. W rezultacie otrzymujemy dziwny kogel mogel, misz masz wszystkiego ze wszystkim. Ja wiem, że oryginalność, że postmodernizm, ale nie kosztem logiki i spójności.

Strasznie nierówny film, ciekawy, ale jakby bałaganiarski. Z doskonałą Ronan i średnimi Blanchet i Baną. Z irytującą muzyką, która zawiera jednak kilka świetnych motywów.

6/10

Odpowiedz
#73
Oglądając, miałem wrażenie że patrzę na polski film. Hanna próbuje być thrillerem, filmem akcji, surrealistycznym dramatem w stylu Gilliama, czymś na kształt Tarantino, filmem drogi i filmem o życiu - ale nie ogólnie, tylko zależnie od sceny. Reżyser nie ma najmniejszego, śladowego, mikroskopijnego pojęcia, jak połączyć pomysły inscenizacyjne w sensowną całość. Początek jest dobry, bo jest spójny, ale już kiedy uderza pierwsza scena akcji (tzn. scena pościgu po podziemnym laboratorium), widać, że całość się sypie. Nagle film zmienia się w teledysk - całkiem fajny sam w sobie, ze świetną muzyką - ale do tej pory oglądałem coś zupełnie innego. A potem Hanna spotyka wkurwiającą czternastoletnią lampucerę i film kładzie się i przygotowuje na śmierć.

Są tu chwilowe wzloty, takie jak niezła scena kręcona na jednym ujęciu, w której Bana zauważa, że jest śledzony i załatwia grupkę wrogów, ale ogólnie film już w tym momencie zupełnie się nie klei i mam gdzieś, co będzie dalej. Ludzie zachowują się tu tak nierealistycznie, jak to tylko możliwe. Rodzinka przygarnia podróżującą samotnie po świecie 14-latkę (to chyba miał być motyw a la Tarantino i Kill Bill, w którym Uma wsiadła z mieczem do samolotu, ale między tymi tytułami zieje stylistyczna przepaść). W jednej scenie Hanna nie wie, co to elektryczność, a w drugiej śmiga po necie. Ni z dupy, nie z pietruchy trafiamy do jakiegoś... cyrkowego... gabinetu (?), którego właściciel jest... kim właściwie? Nie wiem. Ale zachowuje się jak wyjęty z jeszcze innego filmu. A na dokładkę jest numer musicalowy. Wywracałem oczami tak daleko, że mogłem zobaczyć własny mózg.

Na koniec zostawiam blond zabójcę o posturze pociesznego grubcia (tego gościa z Piratów), który był bodajże najmniej groźnym, za to budzącym największą litość czarnym charakterem w historii kina. Parodia, panie, parodia.

Hanna to film po prostu zły, poszatkowany, bez konceptu na całość, a tylko na pojedyncze sceny. Punkty za główną aktorkę i muzykę - w tych paru scenach, w których nie odstawała od obrazu tak drastycznie, jak przez większość filmu. Z wielką łaską 3/10.

BTW: też mnie zdziwiła scena, w której następuje strzał, krwi nie widać, a w kolejnej scenie reżyser imputuje, że ofiara dostała headshota.

EDIT:
Jeszcze jedno. Po kiego hooya Bana kazał Hannie nacisnąć guzik namierzania przez wrogów, jeśli zdecydowałaby się iść do cywilizacji? Przecież bez tego NIKT NIGDY, PRZENIGDY nie dowiedziałby się, że zaczęli żyć w mieście. Najdebilniejszy pomysł dekady.

Odpowiedz
#74
(18-04-2012, 21:27)military napisał(a): Po kiego hooya Bana kazał Hannie nacisnąć guzik namierzania przez wrogów, jeśli zdecydowałaby się iść do cywilizacji? Przecież bez tego NIKT NIGDY, PRZENIGDY nie dowiedziałby się, że zaczęli żyć w mieście.

eee? iść do cywilizacji? żyć w mieście?
Chyba jednak nie oglądałeś tego filmu.
Niemniej naciśnięcie guzika miało służyć:
a) przybyciu po Hannę służb specjalnych (czy kim oni tam byli) i ujawnienia się (żyję! tu jestem! pamiętam!)
b) odwróceniu uwagi od Bany, który poszedł "tylnymi drzwiami"
c) szybszemu dotarciu do Marissy
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#75
Wojskowy +5 :)

Odpowiedz
#76
Tylko że docierać do Marissy wcale nie musieli, a przynajmniej nie musiała Hanna, bo powiedziała sama Marissa, Hanna nie jest bezpośrednim zagrożeniem i generalnie można ją olać. W ogóle o Banie nikt już prawie nie pamiętał i wszyscy mieli go gdzieś. Nikt nie chciał na niego polować. Mogli przyjąć nową tożsamość i żyć, nie wychylając się. Dopiero fakt, że sam się ujawnił, sprawił, że niechętnie podjęto pościg za nim.

EDIT:

Ale WALIĆ TO, to jest najmniejszy problem tego filmu.

Odpowiedz
#77
Tylko, że z filmu jasno wynika, że Hanna zostaje niejako wysłana, czy wręcz stworzona do tego, by Marissę zabić (co też w swoim przekonaniu czyni). O Banie nikt nie pamiętał, bo przez tyle lat myśleli, że zginął - ale zobacz choćby wyraz twarzy Marissy, gdy dowiaduje się o nadajniku. Kobita wie od razu co się święci.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#78
No to naprawdę niezły plan - wysłać dziecko, które nie wie, co to elektryczność, do supertajnego podziemnego laboratorium w Maroku, i oczekiwać, że zabije złą bohaterkę, przeżyje, ucieknie, i spotka się z tobą w Berlinie. Choć nie wie, co to jest telewizja, a wiatraki i czajnik na prąd doprowadzają je do histerii.:) Naprawdę super film.

Odpowiedz
#79
Ten suchar akurat ci sie udal military :D 10/10
Logan 7/10
Trainspotting 2  9/10
Dunkirk 9/10
War of the Planet of the Apes 10/10


Moje Blu <<<




Odpowiedz
#80
(19-04-2012, 07:50)military napisał(a): No to naprawdę niezły plan - wysłać dziecko, które nie wie, co to elektryczność, do supertajnego podziemnego laboratorium w Maroku, i oczekiwać, że zabije złą bohaterkę, przeżyje, ucieknie, i spotka się z tobą w Berlinie.

Nie dziecko, a zabójcę o aparycji dziecka, to wielka różnica. To raz. Dwa, nie wiedział, gdzie ją zabiorą konkretnie. Trzy - jak widać plan się udał, bo Hanna zabiła i uciekła. Choć rzecz jasna, nie bez konsekwencji. Teraz czekam aż zaczniesz się czepiać napisów początkowych, bo są zbyt żółte, abstrakcyjne i mało literackie :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości