Hans Kot: Stawka nie warta biletu do kina
#1
Z każdym kolejnym filmem sygnowanym nazwiskiem Pasikowskiego (tu jako scenarzysta) dochodzę do wniosku, że "Psy" i "Kroll" wyszły mu całkowicie przez przypadek. Z każdym kolejnym polskim filmem utwierdzam się w przekonaniu, że rodzime kino umiera, a raczej zdycha w pełni zasłużonych męczarniach. Nie mogę się doczekać, kiedy już padnie śmierdzącym trupem (którym jest za "życia") i nie powstanie więcej żadna polska produkcja.

Jeśli podsumować "film" Patryka Vegi to tylko słowami:
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jakim cudem, a raczej jawną manifestacją piekielnych mocy, ludzie niemający zielonego pojęcia o filmie jako takim dostają miliony na realizację czegoś, co ostatecznie wygląda jak przedszkolne przedstawienie?! Serio, na planie tego stęchłego ścierwa nikt nie miał pojęcia o podstawowych zasadach budowania fabuły, postaci czy głupiej atmosfery ani też pod groźbą zastrzelenia nie powiedziałby w jakim kierunku chce poprowadzić film. Jak na przygodówkę, McGuffin zerowo motywuje bohaterów do działania, podążania za sobą, nie odciska się na historii w żaden sensowny sposób.

Jak na film wojenny, realizacja jest zbyt biedna (na podstawie wywiadów z twórcami, wtrąciłbym ich wszystkich do szpitala psychiatrycznego, bo ich skrajnie odmienne postrzeganie rzeczywistości skończy się kiedyś dla kogoś tragicznie). Nie pojmuję, jak nie mając jakichkolwiek środków na stworzenie założonych w scenariuszu scen, ta banda kretynów decyduje się je i tak nakręcić. Tutoriale do After Effects mają lepsze efekty cyfrowe, a fajerwerki na Sylwestra bardziej przypominają pirotechnikę z prawdziwego zdarzenia.

Jak na film szpiegowski, brakuje tu dorosłych bohaterów, którzy podejmują racjonalne decyzje, za to biadolą i biadolą. Niestety z racji, że bazują na kawałku papieru toaletowego w stanie silnie wskazującym na post-wycieranie-dupy, sadzą w każdej scenie takie bezsensowne suchary, że mam teraz całą twarz poobijaną od fejspalmów. Pod koniec tłukłem się po głowie, czym było pod ręką bo miałem szczerą nadzieję zabić się przed napisami końcowymi.

Naprawdę to jest szczyt szczytów amatorskiej nieporadności, braku pomysłów, braku rozumienia medium, braku jakichkolwiek szczerych chęci nakręcenia zwykłego, najzwyklejszego filmu rozrywkowego. Gdyby każdą scenę zerżnęli z jakiegoś dobrego obrazu i zerżnęli dobrze - przyklasnąłbym, tak mało wymagam od polskich filmów. Ale nie, to stado przerośniętych jamochłonów nie potrafi nawet tego, a zabierają się za oryginalne pomysły! Nie wierzę, że żywa istota może być nieświadomie tak skrajnie niekompetentna i głupia.

Oni to robią celowo. Testują nas w jakimś chorym eksperymencie Oni są źli i należy ich powstrzymać!

PS. Koszmarne, ale to KOSZMARNE aktorstwo. Nikt tu nie jedzie nawet na autopilocie. Dukają swoje kretyńskie kwestie, aby tylko szybciej skończyć scenę. Tak to wygląda w gotowym filmie i założę się, że tak wyglądało na planie. Nie ma tu ani jednej postaci zagranej "tak o" czy kiepsko. Wszyscy postanowili grać poniżej jakichkolwiek dopuszczalnych norm, a przodują w tym dziadkowie. Na Olbrychskiego szkoda słów, a główna para seniorów jest tak stara, że potrzebuje dublerów do robienia min lub krzyków. Wiecie jaki jest najlepszy aktorski moment? Jak mój kumpel kaskader obrywa z działka w klatę i pada na ziemię. A nawet nie pokazują jego twarzy.

Nie polecam. Nie polecam jak jasna cholera, nawet żeby się pośmiać z upośledzenia naszych twórców. Bo to już przestało być śmieszne dawno temu. Mam ochotę spotkać się z Vegą i Pasikowskim, żeby wyśmiać ich jako filmowców. Żeby wytknąć każdy, nawet najmniejszy babol scenariuszowo-realizacyjny. Żeby powiedzieć im, jak się to robi oraz jakim skończonym GÓWNEM jest ta szmata, którą razem spłodzili!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#2
Cytat:Z każdym kolejnym polskim filmem utwierdzam się w przekonaniu, że rodzime kino umiera, a raczej zdycha w pełni zasłużonych męczarniach.
Nie ma to jak obejrzeć jeden film i pluć na całą kinematografię. Kiedy ta moda na bezzasadne krytykowanie polskiego kina przez pryzmat kilku gównianych produkcji się wreszcie skończy? <pytanie retoryczne>

Odpowiedz
#3
Bezzasadne krytykowanie? BEZZASADNE KRYTYKOWANIE?! Pokaż mi proszę błąd w moim rozumowaniu, kiedy mówię że podstawowa gałąź przemysłu filmowego (który u nas nawet nie jest przemysłem), jakim jest film rozrywkowy - u nas leży, kwiczy i błaga o dobicie. Póki ułomy pokroju Vegi będą robić filmy, ja będę pluć na całą polską kinematografie i jest to zajebiście zasadne.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#4
Przy krytyce należy rozgraniczyć kino rozrywkowe/mejnstrimowe/whatever od reszty, a nie wrzucać wszystko do jednego wora.

To tak, jak ja bym napisał, że kino w Stanach leży i kwiczy, bo pacjenci pokroju Wisemana, Baya i inne W.S Andersony dostają kasiorę (potężną!) na swoje filmy, a w kinach szaleją kolejne gówniane rimejki i sequele, a porządne rozrywkowe filmy powstają raz na bóg wie ile.

Odpowiedz
#5
Cytat:Przy krytyce należy rozgraniczyć kino rozrywkowe/mejnstrimowe/whatever od reszty, a nie wrzucać wszystko do jednego wora.

Bzdura. Chcesz nakręcić i mieć kasę na atrakcyjny (i nie "atrakcyjny" dzięki różnych wizualnym wodotryskom) dramat, a nie taki po którym będziesz miał ochotę się powiesić to najpierw naucz się kręcić filmy, które też będą stanowić finansową bazę do przyszłych projektów. Bay i jemu podobni są cholernie potrzebni, bo dzięki nim potem można ot tak rzucić 30 milionów dolarów Blokampowi na "District 9".
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#6
Ale mówimy o filmie jako przemyśle, czy filmie jako sztuce? Bo coś umknęło, albo mi, albo tobie.

Krótko, żeby się nie rozmyło: mój pierwszy post odniósł się do twojej wypowiedzi, jakoby polskie kino to syf z malarią, chujnia z grzybnią i w ogóle, dno straszne i ostateczne. Ja tylko zwracam uwagę, żeby rozgraniczyć polskie produkcje dla gawiedzi i te bardziej ambitne. Finito.

Odpowiedz
#7
Cytat:To tak, jak ja bym napisał, że kino w Stanach leży i kwiczy, bo pacjenci pokroju Wisemana, Baya i inne W.S Andersony dostają kasiorę (potężną!) na swoje filmy

Tylko wiesz - w Stanach tworzą również pacjenci pokroju Whedona, Jacksona, Nolana, Verbinskiego(żeby nie wymieniać tych od kina autorskiego), w Polsce analogi do nich nie znajdziesz.

Odpowiedz
#8
A Wajda, Hoffman, Bromski?!

A serio - wiadomo, podałem skrajny przykład, ale przecież nie będę w wyszczególniony sposób porównywał obu filmografii. Chodziło mi o to, że jakbym oglądał dwa filmy ze Stanów rocznie i były by to filmy takie jak Battleship, czy czwarte Piraty, to też bym mógł pisać, że tamtejsza kinematografia to dno?

Odpowiedz
#9
(30-08-2012, 16:17)nawrocki napisał(a): Krótko, żeby się nie rozmyło: mój pierwszy post odniósł się do twojej wypowiedzi, jakoby polskie kino to syf z malarią, chujnia z grzybnią i w ogóle, dno straszne i ostateczne. Ja tylko zwracam uwagę, żeby rozgraniczyć polskie produkcje dla gawiedzi i te bardziej ambitne. Finito.

[Obrazek: tumblr_kyprdlUz5g1qz5sxw.gif]

A tak poważniej, kino dla gawiedzi też może być dobrze zrobione, a kino ambitne robione przez Barbarę Białowąs, tak więc twój podział jest bez sensu.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#10
Ouejezuu... Ja nie twierdzę przecież, że kina dla gawiedzi nie da się zrobić dobrze, a kino ambitne nie zawsze bywa dobre.

Może napiszę dużymi literami, żeby w końcu dotarło:

CHODZI MI O NIE WRZUCANIE DO JEDNEGO WORA CAŁEGO POLSKIEGO KINA, PATRZĄC PRZEZ PRYZMAT KILKU GÓWNIANYCH FILMÓW.

Odpowiedz
#11
A mi chodzi, że żeby tu zrobić przemysł filmowy, z którego potem można łożyć na zarówno "gawiedziowe" filmy jak i ambitne, trzeba zacząć od rozrywki na poziomie, która będzie się sprzedawać jak jasna cholera. Ale tak się nie stanie, bo żaden z twórców tu tak nie chce. Więc niech wsadzą sobie w dupy polską kinematografię. "Psy" niech tylko mi zostawią i spadówa :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#12
(30-08-2012, 16:28)nawrocki napisał(a): A Wajda, Hoffman, Bromski?!
Wajda i Hoffman ostatni dobry film nakręcili w poprzednim tysiącleciu, Bromski nigdy. Nie ma chuja - nie znajdziesz obecnie dobrego reżysera w Polsce(oprócz Smarzowskiego, ale to też nie są filmy, które moglibyśmy eksportować), nasza kinematografia jest po prostu mega słaba - za PRLu powstał z tuzin bardzo dobrych filmów, a po transformacji te dobre można policzyć na palcach jednej ręki. Nie żeby mi to robiło jakąś różnicę i się tym specjalnie martwił - Węgierski, Fiński albo Portugalski przemysł filmowy też nie wypuszcza paru wartych uwagi filmów co sezon, więc nie mamy się czego wstydzić, po prostu uczciwie uznajmy, że nam to nie wychodzi i zajmijmy się robieniem wódki :)

Odpowiedz
#13
Bromski nakręcił fajne To ja, złodziej, gwoli ścisłości. No i pewnie załapałeś, że podałem te nazwiska w formie żartu?:)

I daleka droga dzieli filmografię przeciętną/słabą, od gównianej/nie wartej splunięcia.

Odpowiedz
#14
nawrocki kurde ale jakich kilku? Sorry ale jeden, dwa filmy rocznie na powstałych 40-50 to wynik żałosny i nazwanie takiej kinematografii gównianą jest jak najbardziej na miejscu.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#15
Ale to co piszesz, można odnieść do każdego kraju, gdzie jest jakakolwiek kinematografia. I skąd wziąłeś te liczby? Wyjąłeś z dupy, za przeproszeniem? Czy może oglądasz co rok wszystkie polskie filmy?

Ja rozumiem, że ktoś może nie lubić polskiego kina (sam przecież gnoje, kiedy jest za co gnoić), bo nudne/szare/babrzące się w martyrologii/słabe technicznie ale u niektórych to już osiąga poziom nieuleczalnej psychozy.

Odpowiedz
#16
Po takim gnojeniu spodziewałem się, że to naprawdę dramatyczny film. A wyszedł całkiem fajny.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#17
Nie no, nowy Kloss nie jest jakimś mega złym filmem, byłem na nim w kinie(!) i po seansie nie czułem się jakby mi reżyser zapierdzielił pieniądze z portfela, bo oglądało się całkiem całkiem, ale nie zmienia to mojej oceny polskiej kinematografii, w której jeśli pojawi się jakiś film powyżej 6/10 w mojej skali, to jest to wydarzenie sezonu.

Odpowiedz
#18
Co mi w tym filmie nie pasuje:

* głupi scenariusz- intryga itd. (można ją zaakceptować jedynie jeśli film traktuje się jako pastisz/przygodowy)
* nudny i mało klimatyczny... co chwilę się strzelają a film się wlecze.
* dziury w fabule (możliwe, że lepiej będzie to wyglądało w wersji serialowej, skoro odcinków ma być kilka to sporo rzeczy wyleciało)
* głupie sceny (nie wiem czy można to podciągnąć pod konwencję) np. Kloss naparzający do strażników na wieżach a tam chyba każda miała beczke beznyzny tak pięknie wybuchały.

* Żmuda jako 17latka
* Żmuda jako "ukochana"?! WTF? (patrz punkt o serialu)
* Żmuda jako starzec
- to mi przypomniało, że charakteryzacja też jest umowna, jedni się starzeją inni nie...
* Żmuda jako aktorka...
Ja p.......e jak ona przeszła casting do czegokolwiek?!

* EFEKTY CGI zasługują na osobny punkt. Są denne ale nie będę się nad nimi pastwił po tym co zobaczyłem w spilebergowskim, drogim Terra Nova.


Co mi się podobało:

* mimo tego, że głupi to jednak miły sentymentalny powrót do tych bohaterów
* mimo, że głupie i nadmierne strzelanie i wybuchy to jednak chyba w żadnym polskim filmie od nastu, dziesięciu lat (?) nie było tyle akcji
* Brunner Adamczyka
* Anna Szarek (chce wierzyć, że jej głupia rola też jest wynikiem pocięcia)
* kilka fajnych i motywów i 1 dobry żart.
* dosyć dobre, dynamiczne zdjęcia (pomijam kwestię montażu)
* w miarę dobre miejscówki (pomijam, że odnosiłem wrażenie, że czasem grają w ruinach za nie w żyjących miejscach)

Ogólnie wyszedł lekki, głupi, spieprzony film ale wcale nie jakiś tragiczny. Nazwałbym go namiastką kina przygodowego jakiego w Polsce brakuje.

6+/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#19
Cytat:Nie no, nowy Kloss nie jest jakimś mega złym filmem

Cytat:6+/10

Wait... What? Przecież Nowy Kloss jest na polu filmu akcji/przygody/szpiegowskiego ekwiwalentem "Weekendu" Pazury. Ta sama durna maniera kręcenia scen dla scen bez korelacji z historią i efekciarstwo za tłuściutkie (choć dalej w porównaniu z amerykańskimi mikroskopijne) miliony będące bardzo konsekwentną wizualizacją porywania się z motyką na Słońce.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#20
Dla mnie ten film to 5/10, bo poniżej oceniam takie, które nie sprawiają mi przyjemności, od 5 do 1 jest stopniowanie tego jak bardzo źle było. Hans Kloss to jest na pewno poziom wyżej od Weekendu, jednak nie mam szczególnej ochoty go bronić, bo raz, że nie ma czego, dwa, że niedużo pamiętam. No dobra, pamiętam Adamczyka, bo zagrał nadspodziewanie dobrze, to chyba jego życiowa rola(co niestety mówi więcej o samym Adamczyku niż roli jako takiej).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości