Honor Harrington Davida Webera
#1
Moim zdaniem jeden z najlepszych cykli s-f jaki od lat powstaje. Pierwsza powieść to typowa space-opera. Obecnie to szeroko rozbudowana s-f, z masa bohaterów, intryg i bitew. Fabuła obecnie toczy się na trzech równolegle rozwijajacych się osiach.

Wszystko oparte i wzorowane wstępnie na serii o Horatio Hornblowerze Forestera. Szczególnie w pierwszych tomach widac odniesienia do Forestera w ksiązkach Webera.

A od zeszłego roku wiadomo, że trwają prace nad filmem na podstawie pierwszego tomu "Placówka Basilisk". Czekam nieciepliwie czy coś z tego wyniknie. Bo seria ma potencjał swietnego materiału na filmy.
"Nadchodzi era ciemności... i to my zgasimy światło"

Odpowiedz
#2
Zawsze byłem pełen podziwu dla Webera. Facet ma wybitny talent do maskowania tego, jak debilne są jego książki. W ten sposób dociągnąłem aż do "Krótkiej, zwycięskiej wojenki" (tom 3) włącznie, za każdym razem obiecując sobie, że więcej ścierwa nie tknę. No cóż, natura obdarzyła autora dwojaką lekkością: pióra i mózgownicy.
Największa głupota: wojna w kosmosie oparta na zasadach XVIII-wiecznej wojny na morzu. Oczywiście wymagało to spłaszczenia pola bitwy, co w naciągany sposób udało się Weberowi osiągnąć (napęd statków tworzy "ekrany" nie do przebicia z wierzchu i spodu). Ale najbardziej dobijają detale. Pamiętacie chłopaczków-kadetów z Pana i Władcy? No to wyobraźcie sobie, że tacy smarkacze na statkach Harrington odpowiadają np. za obsługę systemów obronnych, a tym samym za życia setek członków załogi.
Poza tym, bohaterowie. Sama Honor to admirał Thrawn skrzyżowany z Jetem Li i Jezusem. Jej główny rywal dla kontrastu jest tchórzliwy, niekompetentny i zdegenerowany. Subtelnie.
Weber zajmuje przy tym niekorzystną pozycję faceta opisującego wymyślone triumfy geniusza taktycznego, samemu takowym oczywiście nie będąc. Stąd częste wrażenie, że za panią kapitan bitwy wygrywa przewaga techniczna jej strony (Manticore ma lepsze radary, lepsze rakiety i tajne superbronie). My hero, nie ma co.
Uczcie się na moich błędach. Trzymajcie się z dala od tego dziadostwa.

Odpowiedz
#3
A któryż to pisarz s-f jest geniuszem taktycznym?
Kadeci z Pana i Władcy trudni są do porównania z kadetami z książek Webera. W książce mamy coś takiego jak prolong, czyliż sztuczne wydłużenie długosci życia. Więc 30-40 letnia osoba wygląda jak nastolatek, ale doświadczenie ma zdecydowanie większe niż nastoletni kadet na okręcie XIX wieku.
Jakoś nie zauważyłem tej dwuwymiarowości wojny w kosmosie (ekrany są jak najbardziej przebijalne, jakby nie były nikt by nie ginął :) A trup się ściele gęsto. Także wśród bohaterów). Przewaga techniczna RMN pojawia się dużo później, w pierwszych trzech tomach aż taka wielka nie jest.
Co do wrogów, no cóż to też sie zmienia. Nie jest tak jednobarwnie, jak sugeruje przedmówca.
Ale o gustach się nie dyskutuje. Nie chcesz nie czytaj i nie oglądaj jeśli film powstanie.
"Nadchodzi era ciemności... i to my zgasimy światło"

Odpowiedz
#4
A tak bardziej szczegółowo to o co w tym chodzi?
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#5
Cytat:Ale o gustach się nie dyskutuje. Nie chcesz nie czytaj i nie oglądaj jeśli film powstanie.

To co robisz na tym forum?:D

Odpowiedz
#6
Cytat:Ale o gustach się nie dyskutuje

Motto tych, którzy nie mają nic do powiedzenia. Za użycie powinien być ban z miejsca :) Na chwilę obecną Paszczak - Veers 1:0 i nie czuję się specjalnie zachęcony do lektury.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#7
Dyskutuję o filmach, ale na siłę czyjś gustów zmieniać nie bedę.

Co do Serii Honor Harrington o co w niej chodzi. No to jest temat na długi wykład. Seria w pierwszych tomach to militarne s-f. Potem gdy świat się rozrasta, bitew jakby mniej, za to knucia i intryg zdecydowanie więcej. Punkt wyjścia to nasilający sie konflikt po między Gwiezdnym Królestwem Manticore a Ludową Republiką Haven. Manticore posiada system z terminalem pozwalającym skracać czas podróży, co wiąże się ze sporymi profitami finansowymi. Na które ma ochotę Haven. Główna bohaterka dostaje swoje pierwsze dowództwo i jej okręt dostaje przydział do systemu z terminalem. Flotyllą systemową dowodzi oficer, który próbował w Akademi zgwałcić główną bohaterkę, ale dostał od niej wciry. Więc robi wszystko by utrudnić jej życie (a także robi to jego wysoce usytuowana rodzinka). To tak gwoli wstępu.

Akurat wątek z niedoszłym gwałcicielem choć ważny nie stanowi głównego wątku, choć przewija się przez fabułę pierwszych tomów. Najważniejsze są knowania Haven. Późniejsza wojna. Wszechświat z tomu na tom się rozszerzą, dochodzą nowe strony, jak Liga Solarna, Imperium Adermańskie, niewolnicy genetyczni czy Mesa. Zmieniają się sojusze, sytuacja polityczna w poszczególnych państwach, przewaga technologiczna przechodzi z rąk do rąk, a także to kto tak naprawdę jest czyim wrogiem. Nie wszyscy po tej tzw. złej stronie kofliktu są źli, głupi i niekompetentni. A ci po dobrej to wzory cnót.
Aktualnie cykl toczy się w trzech równoległych liniach fabularnych: pierwsza dotyczy samej Honor Harrington, druga opowiada o tym co się dzieje w Gromadzie Talbott (wiodąca postać do admirał Henke) i trzecia to działania dwóch agentów wywiadu Zylwickiego i Cachata (pierwszy jest z Manticore, drugi z Haven i są serdecznymi kumplami).

Cykl został zainspirowany jak pisałem serią o Horatio Hornblowerze. Więc można znaleźć analogie do historii XVIII i XIX wieku. Manticore to odpowiednik Anglii, Haven to Francja z rewolucją, Andermańczycy to Prusy, Związek Silesiański to księstwa niemieckie. Liga Solarna nie ma swego odpowiednika. Mamy tez postacie nawiązujące grą słów do historii, jak Rob S. Pierre.
"Nadchodzi era ciemności... i to my zgasimy światło"

Odpowiedz
#8
Ominąłbym ten temat, no może poza podziękowaniami dla Paszczaka, bo widząc ogólny fapping rozważałem podejście do cyklu, więc dzięki za szybkie i konkretne podsumowanie.

Ale po prostu padłem widząc post Veersa, po tym co napisał w temacie o Starship Troopers, krytykując aspekty taktyczne filmu który ewidentnie nie udawał tego, co najwyraźniej udaje Honor Harrington. Na korzyść filmu a niekorzyść książki działa to, że w książkach jest miejsce na research autora i wgłębianie się w detale. A nie wymyślanie doskonałych ekranów które spłaszczają pole bitwy (WTF?!).

Odpowiedz
#9
Cytat:Jakoś nie zauważyłem tej dwuwymiarowości wojny w kosmosie (ekrany są jak najbardziej przebijalne, jakby nie były nikt by nie ginął :)
Za Honorverse Wikipedią, żebyście nie musieli mi wierzyć na słowo:
Due to the immense twisting and warping of space that occurred in the band, no known weapons could penetrate an impeller wedge in either direction. The dorsal and ventral aspects were invulnerable to attack as long as the wedge was up. The flanks, forward, and aft aspects of the vessel were exposed.
Więc oczywiście, że można zniszczyć statek, pod warunkiem, że uderzy się będąc w tej samej płaszczyźnie. Żeby było śmieszniej, wyżej opisana technologia w uniwersum Webera została "ulepszona" przez tak zwany "Warshawski sail", pozwalający okiełznać fale grawitacji w hiperprzestrzeni. Dobrze widzicie, Weber wymyślił ŻAGLOWCE W KOSMOSIE.
Cytat:Przewaga techniczna RMN pojawia się dużo później, w pierwszych trzech tomach aż taka wielka nie jest.
No to zmienia się ze znaczącej na ogromną. Znów cytat, tom trzeci, gada wierchuszka Haven:
On the basis of what happened to Saladin and reports of survivors from the earlier actions, we're estimating that, ton-for-ton, their technical superiority probably gives their units a twenty to thirty percent edge over our own."
"Surely not that much," Jessup objected, and Parnell shrugged.
"My personal gut feeling is that that's conservative, Mr. Secretary.

Chciałem też podkreślić, że nie chodzi mi o wykłócanie się co do gustów, a o przedstawienie stanu faktycznego. A że stan faktyczny jest taki, że Honor Harrington to chu..wacizna, cóż...

Odpowiedz
#10
Że tak powiem żagiel warszawskiej z żaglem na żaglowcu ma tyle ze soba wspólnego zamek do drzwi z zamkiem budowlą obronną. Czy mam rozumieć, że jakby nazwą technologii było "pole grawitacyjne warszawskiej" to nagle byłyby to statki kosmiczne?

Oczywiście najlepiej było trafić przeciwnika od dziobu lub rufy. Ale pola siłowe burt były jak najbardziej przebijalne. Pola siłowe to chyba standard w s-f?

A mnie sie zdaje, że w pierwszych starciach decydowało wyszkolenie załóg i oficerów. Haven miało na początku konfliktu ponad 300 okrętów więcej w tym ponad dwa razy więcej superdreadnautów. Tyle, że wyszkolenie było dużo gorsze. I delikatnie mówiąc dowództwo Haven nie było mentalnie przygotowane na walkę z równym sobie przeciwnikiem. To takie a nie inne skutki były.
Apropo cytatu, który podajesz. To oceny były raczej subiektywne i mocno dupochronne. Wszak jakoś trzeba było uzasadnić wtopy floty, która miała mieć "krótką zwycieską wojenkę".

Mamy dwie przeciwstawne oceny tej serii. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem, a Ty jesteś na nie. Jak to się mówi, znaczy książka musi byc interesująca. ;)


"Nadchodzi era ciemności... i to my zgasimy światło"

Odpowiedz
#11
Cytat:Że tak powiem żagiel warszawskiej z żaglem na żaglowcu ma tyle ze soba wspólnego zamek do drzwi z zamkiem budowlą obronną.
Bynajmniej. Zarówno pozycja żagla, jak i jego funkcja (dryfowanie wśród prądów hiperprzestzrennych, pozwalające ograniczyć zużycie paliwa) odpowiadają roli zwykłego żagla na zwykłym okręcie.
Cytat:Oczywiście najlepiej było trafić przeciwnika od dziobu lub rufy. Ale pola siłowe burt były jak najbardziej przebijalne. Pola siłowe to chyba standard w s-f?
Czyli twoim zdaniem burty statek ma od góry i dołu? A może okręt ma tylko dziób, rufę i burty? No, to wiele wyjaśnia. Bo ja cały czas mam na myśli te właśnie strony statku - grzbiet i spód. To właśnie sprowadza walkę do jednej płaszczyzny. W żeglowiec morski też przecież można było walnąć od strony burty.
Cytat:A mnie sie zdaje, że w pierwszych starciach decydowało wyszkolenie załóg i oficerów.
Faktycznie, zdaje ci się. Różnicę w wyszkoleniu równoważyło większe doświadczenie załóg Haven. Nawet to pierwsze starcie w Basilisk wygywa tak naprawdę technologia - lanca grawitacyjna (wbrew opinii Harrington więcej konwencjonalnego uzbrojenia gówno by dało, a jej ciskanie się w finale jest typowym dla niej przejawem ociężałości umysłowej).
Dla mnie seria jest co najwyżej "interesująco ch...wa", bo to faktycznie fascynujące, czemu to coś ma tylu fanów. Radzę dla porównania przeczytać "Upadek Imperium Strachu" Williamsa, po to tylko by zobaczyć batalistykę kosmiczną nie opisywaną przez kretyna pokroju Webera czy Zahna. Poza tym to dobra literatura, dla odmiany.

Odpowiedz
#12
Cytat:Dobrze widzicie, Weber wymyślił ŻAGLOWCE W KOSMOSIE.

Ej, ale wiesz, że:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBagiel_s%C5%82oneczny

???

Odpowiedz
#13
Słuszna uwaga. Uważam jednak, że napęd wykorzystujący fotony jest jednak względnie (ha!) odległy od XVIII-wiecznego żaglowca. Choćby dlatego, że o ile mi wiadomo opiera się na powolnym, stałym przyspieszeniu. U Webera mamy kosmiczne okręty żeglujące po prądach hiperprzestrzeni jak po oceanach, ahoj szczury lądowe, etc. Ustalmy więc, że nie krytykuję samego konceptu żagla kosmicznego, a kretyńskie wykorzystanie go żeby tylko móc jak najbardziej zbliżyć się do powieści przygodowo-historycznych, z których się zżyna.

Odpowiedz
#14
Ja tam czekam niecierpliwie na ten film. W sumie kawał militarnego SF w deseń XVIII wieku w kosmosie z bardzo jak to nazywam "serialowymi" bohaterami - płaskimi i takimi, że nie da się ich nie lubić. Świat intryg politycznych i epickie batalie w dalszych częściach na prawdę mnie wciągnęły a same żagle w ostatniej jak dotąd części tracą na znaczeniu.
Nie odradzam bo mnie zachęciły do poznania innych autorów military SF.
abin, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Sep 2014.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości