Indie, czyli gry niezależne
#41
No niestety Vigilante 8 nie jest takie kapitalne - przy rimejkowaniu popełniono parę błędów. Głównie jeśli chodzi o bronie. Karabin maszynowy jest bezużyteczny, a przeciwnicy mają tendencję do spamowania naprowadzanymi moździerzami, co sprawia, że kiedy się do nich dorwą, ledwo można się ruszać. Ogólnie bronie nie mają kopa i klimatu. Za to są fajne, duże mapy i dobra muzyka. Najlepiej grać z żywymi ludźmi.

Odpowiedz
#42
[Obrazek: beathazard.jpg]

Jak melodeklamował kiedyś Kazik, "dobre pomysły są najbardziej banalne..." i tak jest w przypadku Beat Hazard. Gra, jakich wiele od "praszczura" Asteroids powstało i pewnie jakich wiele jeszcze powstanie. Co jednak wyróżnia BH na tle innych tego typu gier to, to że tym razem zmagać się możemy z hordami obcych statków i balansować między kosmicznymi skałami na poziomach bazujących na... muzyce.

Gra generuje levele w oparciu o utwory z naszej biblioteki, lub radia internetowego. Każdy kawałek staje się natenczas kolejnym poziomem, którego stopień trudności (ale też siła naszej broni) zależy od szybkości rytmu, czy tempa utworu, oraz jego długości. Tak więc, kawałki wolniejsze i krótsze są z reguły łatwiejsze, natomiast utworu o czasie 5+ minut z szybkim beatem przejść zdecydowanie trudniej. Do tego twórcy dodali możliwość wyboru spośród kilku poziomów trudności, których nazwy hardcore, insane, suicidal mówią same za siebie.

Oprócz zwykłych poziomów-piosenek, możemy spróbować trybu survival, czyli gramy do straty ostatniego życia, utwór po utworze z playlisty. Powiem krótko, przed zagraniem w to nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak długie może się wydawać zwykłe pięć minut... ;-)

Poza intensywnym nawalaniem wroga, zbieramy różne power-upy, które dodatkowo wzmacniają naszą siłę ognia, czy "pieniądze", za które odblokowujemy kolejne perki (których, notabene, mogłoby być trochę więcej). Czynnikiem bardzo motywującym jest system levelowania i masa wbudowanych, łatwiejszych, bądź trudniejszych do zdobycia osiągnięć.

Graficznie gra wymiata - wszystko na ekranie błyska, miga, łupie w rytm muzyki i co bardziej wrażliwi mogą być narażeni na silne bóle głowy a ludzie ze skłonnościami epileptycznymi powinni omijać Beat Hazard szerokim łukiem...

Mnie gra wciągnęła na długie godziny, mimo swej prostoty. Ba, mam już przed sobą kilka wyzwań, których jakoś nie mogę osiągnąć, jak na przykład przejście "Heaven & Hell" Black Sabbath na poziomie hardcore. No, nie da się, no po prostu nie mogę!... :-)

P.S. Dostępna również na X360. :)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=ob8b3hSswu4[/youtube]
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#43
wujo444 napisał(a):Takim flagowym Indie jest z pewnością Machinarium - gra przygodowa czeskich developerów. Amanita Design stworzyli grę niesamowitą, o unikatowym designie, fantastycznej grafice, prostej, ale fajnej fabule i z dużą ilością ciekawych zagadek. Warto sprawdzić demko online (całość gry wykonana jest we flashu): http://machinarium.net/demo/

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=6_0s65bYZmM[/youtube]

Kolejny pakiet z serii Humble Indie Bundle (bodajże najlepszego, bo - o ile się nie mylę pionierskiego, swego czasu, "cyklu"), zatytułowany The Humble Biotanicula Debut przynosi nie lada gratkę wszystkim miłośnikom Machinarium - czyli, nową grę jego twórców - Biotanicula.

Przyznam, że długo oczekiwałem na jakąś promocję na Machinarium, żeby się wreszcie z tą grą zapoznać, a tu taka niespodzianka, bowiem Biotanicula też wygląda niezwykle apetycznie. Do tego, wcześniejsze przygodówki studia + film animowany również od tych samych twórców.

Łączna wartość gier, jeśli kupować je osobno to ok. 53$ - za paczkę możemy zapłacić od 1$, powyżej 5$ jeśli chcemy klucze pod Steam, oraz powyżej średniej, jeśli interesuje nas bonusowa gra od tegoż studia i wspomniany film.

Myślę, że to niezła okazja, z której sam skrzętnie skorzystałem :-)

Więcej szczegółów: https://www.humblebundle.com/
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#44
Bym się wkurzył, bo już kupiłem Botaniculę na Gogu, ale przecież mam i Machinarium i Samorosta, więc whatever. Pograłem chwilę w najnowszą produkcję Czechów - jakbym był z prokuratury, to żądałbym nakazów przeszukania autorów, takie rzeczy bez wspomagaczy? Ostre schizy ktoś miał.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#45
A widziałeś zwiastun tego ich filmu animowanego? Pełna zgoda - oni chyba naprawdę chyba żyją w sporym przesunięciu na przestrzeni fazowej względem naszej rzeczywistości :-)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#46
[Obrazek: jollyrover.jpg]

Jak napomknąłem we wpisie otwierającym ten wątek, nurt indie cechuje nie tylko prostota pomysłów i inwencja, ale również moda na wszelkiego rodzaju retro. Jednym z takich gatunków, który żyje i ma się dobrze są tradycyjne, nieco tylko uwspółcześnione gry przygodowe oparte na klasycznym systemie point'n'click.

Jolly Rover jest całkiem udanym reprezentantem gier z tej kategorii. Pod względem wizualnym i fabularnym skierowany raczej do młodszego odbiorcy (chociaż kilka żarcików z nieco bardziej rubasznym podtekstem zostało w grze przez twórców przemycone), bowiem gra jest, po pierwsze dobranockowo-kreskówkowa, a pod drugie wszystkimi jej bohaterami są chodzące na dwóch nogach psy. Ogólnie przypomina to - nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta - seriale animowane ze zwierzątkami w roli głównej, takie jak D'Artagnan i trzej muszkieterowie, czy W 80 dni dookoła świata, tyle ze w przypadku Jolly Rover mamy do czynienia z opowieścią o piratach.

Fabuła, szczerze mówiąc jest tu dość sztampowa - główny bohater to młody i naiwny do granic głupoty kapitan statku, który po nieprzyjemnej przygodzie z piratami i wskutek niesprawiedliwego wyroku gubernatora zostaje bez grosza przy duszy a nawet z długiem, którego spłaty domaga się ów gubernator celem rekompensaty utraconego ładunku. Juliusz Gajusz Rover, bo tak brzmi pełne miano naszego szczeniaka, nie ma innego sposobu na zdobycie takiej fortuny, więc postanawia przejść na ciemną stronę mocy i zostać piratem. W drodze do celu przyjdzie mu między innymi, parać się magią voodoo, wylądować na bezludnej wyspie, zakochać się w córce sławnego pirata, szukać skarbu tegoż sławnego pirata i ostatecznie zmierzyć się z podłym gubernatorem. Cóż, nic nowego pod słońcem :-)

Odnośnie humoru, to jest on tutaj dość lekki, ale nieszczególnie wyrafinowany. Jakkolwiek, jako że trafiać ma głównie do młodszych, to jego poziom bardzo dobrze komponuje się z całością, więc zasadniczo czepiać się nie ma czego.

Co do rozgrywki - nie ma tu bolączki, na którą cierpi większość przygodówek, gdzie zagadki są tak absurdalne, że częstokroć granie sprowadza się do klikania "wszystkim-na-wszystkim" w celu uzyskania efektów. Zagadki nie są ani za proste, ani za trudne, za to wszystkie bardzo sensowne i logiczne. Czasem trzeba pokombinować, bowiem podpowiedzi bywają ukryte w rzuconym mimochodem słowie w dialogu, choć w sumie większość rozwiązań przychodzi bardzo łatwo i niemal nasuwa się automatycznie - za co twórcom należy się pochwała. Oprócz klasycznego point'n'click mamy tutaj również swego rodzaju puzzle, kiedy postać używa magii voodoo musi wykonać określoną do danego zaklęcia sekwencję ruchu, czasem przyjdzie szukać nam wyjścia labiryntu jaskiń kierując się... głosem ducha, albo drogi do skarbu, używając specjalnych kompasów. Zdarzają się też zagadki nieco bardziej pomysłowe, jak np. ta, jak za pomocą dwóch miarek o różnej pojemności uzyskać określoną objętość wody potrzebną do uruchomienia mechanizmu. Bywa również, że mamy kilka dróg do rozwiązania niektórych problemów, jak choćby w przypadku strażnika więzienia - możemy zapłacić łapówkę (rozwiązanie łatwe), albo doprowadzić do jego nokautu (trudne) i ukraść klucze.

Gdyby zdarzyło się, że utniemy gdzieś na dobre, pomocą służy papuga, która oczywiście nie pracuje za darmo - przede wszystkim musimy ją żywić znajdowanymi w trakcie gry krakersami (których liczba nie jest nieskończona), oraz korzystanie z hintów ma swoje odbicie w końcowym wyniku gry. Ogólnie jednak, w trakcie całej, siedmiogodzinnej rozgrywki zdarzyło mi się zapytać ją o poradę tylko jeden raz i to prawie pod sam koniec gry...

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=sekWWH8f4zE[/youtube]

Podsumowując, gierka bardzo przyjemna, z lekkim, nienachalnym, ale też żadnych wysokich lotów, humorem, bardzo ładna pod względem graficznym i świetna, jeśli idzie o poziom dostarczonej rozrywki i satysfakcji z tego, jacy to sprytni jesteśmy. ;-)

P.S. Ponadto tak mnie jakoś nakręciła, że kupiłem dwie pierwsze części The Secret of Monkey Island w edycji specjalnej i choćby za to twórcom Jolly Rover należą się duże podziękowania.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#47
Z takim podejściem, to właściwie wszystkie gry przygodowe (może poza studiem Pendulo oraz Gray Matter) wydane po 2005 można uznać za indie. To chyba nie jest do końca ta sama nisza, bo przygodówki radziły i radzą sobie całkiem nieźle, ale nie korzystają bardzo z mody na indie w ostatnich 3-4 latach.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#48
Trials HD - chciałem kupić Crysisa na X360 - specjalnie dla niego kupiłem punkty - ale okazuje się, że mimo iż jest dostępny tylko online, można za niego zapłacić tylko PayPalem. WTF? Dlaczego? Przecież to też XBL. Mogę kupić pełne wersje indie (i nie tylko, bo CoD Classics jest za punkty), mogę kupić dodatki do dużych gier, ale już jednej, jedynej dużej gry, której nie ma na płytce, nie mogę kupić? Po co tak komplikować ludziom życie? Jedno wielkie FUCK YOU do MS.

Skoro nie ma Crysisa, kupiłem Trials HD, bo z okazji premiery sequela cena spadła o połowę.

Fajna platformówka, kojarząca mi się z LocoRoco. Początkowe etapy tak łatwe, że bałem się, że skończę całość w godzinę, ale potem robi się masakrycznie trudno. Do tego dużo wciągających mini-gierek. Za te 600 MS Points warto - zwłaszcza jeśli lubicie wyzwania. 8/10

Odpowiedz
#49
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=4dSGp7AJdnY[/youtube]

Zachęcony tytułem, który w jakiś nostalgiczny sposób odwoływał się w mojej pamięci do legendarnego, znanego z ośmiu bitów, Rick Dangerous (który, nawiasem mówiąc, zremake'owano w wersji flash), zachęcony zwiastunem - który możecie "podziwiać" powyżej - i kilkoma dobrymi opiniami, zainwestowałem siedemdziesiąt centów w Diamond Dana (...and Towers of Treasure).

I cóż, po odpaleniu, po prostu ciężko mi się było oderwać, bo jest to jedna z tych gierek, w których występuje złośliwy bakcyl "jeszcze TYLKO jednego poziomu". O czym to jest - doskonale widać na zwiastunie, więc powiem tylko, że podoba mi się przede wszystkim to, że za każdym niemalże odpaleniem danego poziomu ("świątyni") droga do jego przejścia wygląda kompletnie inaczej. Czyli, nie da się po prostu na pamięć iść wcześniej obraną ścieżką - wszelkiej maści pułapki (spadający na łeb gruz, kolce wysuwające się ze ścian, itd.) i kamienne bloki przesuwają się z sobie tylko znanymi regułami, tak więc można, co prawda, czasem wyczuć, w którą stronę ruszy ściana, ale zazwyczaj w skacząc na nią i "uruchamiając" idziemy w najzwyklejszy hazard. Dlatego reagować trzeba często szybko i intuicyjnie - a "nadepnięcie" na wybrany element skrzętnie przemyśleć.

Do wyboru mamy dwie postaci, Dana i Ann - gra każdą z nich różni się nieco, albowiem w arsenale dziewuchy znajduje się kilof, którym można niszczyć oporne ściany, kiedy Dan może jedynie popchnąć blok o jedno pole. Większych różnić pomiędzy tymi płciami w grze nie zgłębiłem jeszcze, jakkolwiek wydaje mi się, że chłop potrafi wyżej skakać...

Poziom trudności wzrasta dość drastycznie, już po 2 - 3 poziomach. Powiem krótko, przejście piątej, czy szóstej świątyni zajęło mi bite pół godziny, przy czym zaczynałem od nowa, chyba z dziesięć razy).

Gierka naprawdę miodna, zarąbiście wciągająca i przemyślana - podejrzewam, że wciągnie mnie na długie godziny.

Diamond Dana możecie kupić w promocji w nowym pakiecie indie od Groupees - solo (za $1), lub z kilkoma innymi grami, które możecie dowolnie "poskładać" do bundle'a.

Przy okazji, chciałbym nadmienić, że masa uznawanych już za kultowe "indyków" jest obecnie do kupienia w akcji Because We May - warto przejrzeć ofertę, bo jest naprawdę kilka perełek.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#50
Najnowszy Humble Indie Bundle jest prawdopodobnie najlepszy w historii. Genialne Psychonauts, przerażająca Amnesia, ciekawe Limbo, do tego mniej znane Superbrothers i Bastion (ten po opłaceniu średniej). Już za jednego dolara dostajemy kody do Steama. Na PC, Mac, Linux. I Soundtracki. Co tu dużo pisać - kupować. Schodzi jak świeże bułeczki.

http://www.humblebundle.com/
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#51
Popieram w stu procentach! Humble zostawiło w tyle wszystkie, mocno ostatnimi czasy, średnie "bundlowe klony". Co prawda, z gier z zestawu grałem tylko w Limbo, ale wszystkie pozostałe uznawane są za - jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi - indie z górnej półki. Jeśli ktoś porusza tematykę gier niezależnych, chce ją przybliżyć, opisać i wskazać najznamienitsze nurtu przedstawicielki, to wielce prawdopodobnym jest, że padną właśnie te tytuły: Limbo, Bastion, Amnesia, Psychonauts. Sword & Sworcery natomiast jest w tym zestawie klasyków pewną nowością, która zbiera masę pozytywnych opinii, więc mniemać należy, że w żadnym stopniu im pola nie ustępuje, tudzież od "wielkiej czwórki" nie odstaje.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=t1vexQzA9Vk[/youtube]

Kilka słów o Limbo. Kupiłem grę nieledwie dwa, trzy dni temu - też w promocji (żałuję, że klucza dostarczonego od HIB nie można użyć, jako "prezentu"). Gra jest cudowna, po prostu. Znakomicie oddano w niej klimat ciężkiego, ponurego koszmaru (jakby były inne?). Nie wiem, jak oni tego dokonali, ale z postacią chłopca, którego dane nam jest prowadzić przez złowrogą, oniryczną krainę bardzo szybko się gracz zżywa - po prostu mi osobiście bardzo, ale to bardzo zależało, żeby nic złego mu się nie stało. A dzieje się tu wiele, naprawdę złych rzeczy - dzieciak może zostać pożarty żywcem, pocięty na kawałki, zmiażdżony, może stracić głowę, zostać nabitym na kolce, zabić się spadając z wysokości, utopić, zostać zmielonym w trybach maszyn... Wszystko to przedstawiono cholernie sugestywnie, co w połączeniu z empatią, jaką nawiązuje się z tą postacią wywołuje na graczu diabelnie przygnębiający efekt. Jak już pisałem, tak i powtórzę: chce się zrobić wszystko, byle by chłopczyk nie zginął...

Rozgrywka opiera się w mniejszym stopniu na elemencie zręcznościowym, co na rozwiązywaniu kolejnych łamigłówek, które pojawiają się na naszej drodze. Nie wiem, na jakim konkretnie etapie gry jestem (po ok. 2 godzinach), ale nie są to zagadki w jakiś szczególny sposób trudne. Ich rozwiązania są logiczne - w większości przypadków zachodzi tu konieczność kombinowania z prawami fizyki, które notabene zostały bardzo dobrze odwzorowane. Rozgrywka jest jednakowoż pomyślana w tak perfidny sposób, że potrafi łatwo zmylić. Zapamiętać należy, przeto, że w tej grze "nie ma wejścia dwa razy do tej samej rzeki", czyli coś, co z pozoru wygląda na powtórkę pewnego rozwiązania z wcześniejszej zagadki, może się okazać boleśnie nieprawdziwe.

Mimo, że grafika bazuje na odcieniach szarości, to jest w ten swój koszmarny sposób urzekająca. Czuć tu klimat złego snu, jak w żadnej innej z gier, w które dane mi było zagrać. Klimat złego snu, który zdaje się nie mieć końca - i co najważniejsze (co gorsza?) nie chce się, żeby ten sen się skończył...

Jeśli mogę coś ze 100% pewnością powiedzieć o tej paczce, bazując na tym w co już grałem, to powiem krótko: dla samego Limbo - warto! [zwłaszcza, że jak ktoś sknerzy, to wystarczy dać cenciaka].
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#52
I ja się pod tym podpisuję, prawdopodobnie najlepsze indie bundle, jakie widział świat. Warto dla samego Bastionu/Limbo/Psychonauts (co do Amnesii jeszcze pewien nie jestem, ale być może też :P). Nie dość, że możemy dostać wszystko, to dodają także niezłą piątą grę, o której wcześniej chyba nie słyszałem, a tylko oczekiwać bonusu, coś czuję, że będzie grubo.

Odpowiedz
#53
Właśnie Limbo skończyłem, fajne ale trochę się zawiodłem. Nie podobała mi się ostatnia część gry z trybikami,piłami i karabinami maszynowi a'la Portal, wskania klimatometru spadły mocno w porównaniu do pierwszej części (pająk, inne dzieci - szkoda, że nie poszli dalej w te strony, potencjał na udaną schizę był dużo większy). No i koniec gry w zupełnie przypadkowym momencie, szkoda... Choć zagrać na pewno warto.
6+/10

Odpowiedz
#54
Grywałem też nieco w Limbo. Rzeczywiście pierwszy kontakt z grą potrafi wciągnąć. Na klimat składa się pomysł i czarno biały efekt co wpływa też na odbiór obrazu zupełnie jak przy dobrych czarno białych fotografiach. Ale niestety, im dalej w las (a raczej poza niego) tym klimat słabnie. Natomiast rozwiązywanie zagadek, jako największy minus prezentowany przez media komputerowe, ograniczało się jedynie do przekonania "na własnej skórze" co nam grozi a potem za drugim podejściem ominięciu pułapki. Innymi słowy, gra polega na takim schemacie:
Idziesz do przodu -> checkpoint -> idziesz dalej -> bum (śmierć)
powrót do checkpoint -> idziesz dalej -> ominięcie pułapki -> checkpoint
idziesz dalej -> bum (śmierć)
powrót do checkpoint -> idziesz dalej -> ominięcie pułapki -> checkpoint
i tak całą grę.

Odpowiedz
#55
Jak juz sie pozachwycaliscie Limbo (co mija jednak dosc szybko), to czas w koncu na zachwyty Psychonautami... a te juz nie skoncza sie nigdy ;). Have fun!


Odpowiedz
#56
Gdyby ktoś się jeszcze wahał, to do epickiej paczki Humble Indie Bundle dorzucili właśnie:

Lone Survivor


oraz



jak również



W żadną nie grałem, ale ponoć indie hity, jak skurczysyn! :-)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#57
Jeśli Meat Boy nie doprowadzi cię do białej gorączki, nie spowoduje że będziesz gryzł ściany i rzucał padem, to znaczy że prawdopodobnie nie żyjesz.:)

Odpowiedz
#58
Na razie raz odpaliłem tego Meat boya i mi cały system zamuliło - podziękuję ja za takie gry :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#59
Było mnie posłuchać i włączyć "Psychonauts" ;).

Odpowiedz
#60
Psychonauts waży tyle, że jeszcze nie ściągnąłem :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wierzę w ciebie, Uwe! czyli Postal military 34 6,343 29-08-2013, 20:52
Ostatni post: MOLQ
  pobożne życzenia, czyli jaki film przenieść na monitory Never Fuck With Me 42 6,067 25-03-2013, 14:01
Ostatni post: zombie_sidekick
  pobożne życzenia, czyli jaką grę przenieść na kinowy ekran Phil 52 6,729 20-02-2013, 19:12
Ostatni post: Sephiroth



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości