Inglourious Basterds (2009)
#61
Dokładnie - ja nie nudziłam się ani przez chwilę. W przeciwieństwie do Death Proof...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#62
Ja się nudziłem trochę, zwłaszcza w scenach z Szoszaną (chociaż finał jej wątku bardzo fajny, przypomniał mi o skeczu SNL Dear Sister ;)). Ogółem film bardzo spoko, Pitt mówiący po włosku super - w ogóle Pitt super. I Waltz super, chociaż momentami za bardzo pajacował (tj. właściwie chodzi o scenę z bingo). No i za mało Basterdsów w Basterdsach - fałszywy marketing zbiłby mnie z tropu, gdybym nie dowiedział się z recenzji, że Bękarty to drugoplanowe postaci. Zdecydowanie in plus w stosunku do Death Proof i Kill Billa, ale Pulp Fiction i Reservoir Dogs ciągle lepsze - po prostu okazało się, że w PF powinny być role dla Brada Pitta i Christophera Waltza. ;)

Tylko Lande jakoś dziwnie całował w dłoń te kobiety, tak nie podżentelmeńsku!
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#63
Znów mamy jazdę bez trzymanki zaserwowaną przez Tarantino. Może to niepopularny pogląd, ale uwielbiam Death Proof (a z drugiej strony nie cierpię Kill Billa, a Pulp Fiction średnio do mnie trafia), a Bękarty Wojny są niewiele gorsze. Czemu gorsze? Ponieważ znalazło się kilka dłużyzn. Do sceny w piwnicy włącznie bawiłem się świetnie (SPOILER szkoda, że tak szybko Hugo Stiglitz pożegnał się z widownią KONIEC SPOILERA), później zaś tempo jakoś siadło, by znów wystartować od momentu pojmania Piita.
Ogólnie jest świetnie, bo:
- zabawnie (czarny humor w wydaniu Quentina jest miodzio)
- krwawo
- postacie są dobrze napisane (oczywiście w ramach konwencji)
- przez wiekszość seansu nie dopada nas nuda
- końcowa scena iście Tarantinowska
Ogólnie thumbs up.

Odpowiedz
#64
No proszę, nie spodziewałem się, że to będzie najlepszy film Tarantino, a jednak taki jest. Najlepszy, co nie znaczy że jakiś nadzwyczajny. Ale bawiłem się przednio.
Może dlatego, że wreszcie jest tu jakaś konkretna historia i intryga, a raczej kilka historii i intryg. Połączone to zgrabnie i skropione sporą ilością czerwonej krwi. To jest dobre.

W ogóle sceny przemocy są soczyście i smakowicie brutalne. O skalpowaniu pokazanym z detalami nie wspomnę, ale nie mogę nie napisać o pięknej scenie strzelaniny w knajpie (każdy wali do każdego z czego tylko może), czy kapitalnej jatki w finale w kinie (swoją droga jedno ujęcie zerżnięte żywcem z "Dirty Dozen", ale to dobrze). Tarantino nie odwraca oczu od takich scen co się chwali w dobie współczesnego kina dla niejadków.

To co przykre w tym filmie to fakt, że wychodzi się z niego ze świadomością, że Tarantino z wiekiem traci umiejętność pisania dobrych dialogów. Owszem, one są na równym, niezłym poziomie, ale to po prostu gadanina: poprawna, elokwentna, fajnie artykułowana, ale wciąż prawie o niczym. Gadanie dla samego gadania, przez co film trwa długo. Dla jego dobra można spokojnie było wyciąć z pół godziny tej czczej gadaniny. Ja bym się nie skarżył. Choć oczywiście jest kilka dialogów-perełek, jak choćby ostatnia scena z wycinaniem swastyki i arcydziełem które wyszło bohaterowi.

Film dodatkowo jest zabawny, choć humor i co mocniejsze i celniejsze teksty rozkręcają się w pod koniec, ale i tak IB nie nudzą, co jak na moje obcowanie z Tarantino to spore osiągnięcie. Nigdy nie ukrywałem że twórczość tego człowieka była dla mnie obojętna, tak mniej więcej od "Reservoir Dogs" (bo to dobry film), potem w zasadzie było już z górki. A tu proszę - kawał fajnego, wojennego, rubasznego i krwistego kina w pastiszowym sosie. Fajne.

6/10

Odpowiedz
#65
Solo napisał(a):Może dlatego, że wreszcie jest tu jakaś konkretna historia i intryga, a raczej kilka historii i intryg.
Dokładnie tak jak w poprzednich filmach QT.

Odpowiedz
#66
Chyba najlepszy tekst w tym filmie:

Lt. Aldo Raine: Well I speak the most Italian, so I'll be your escort. Donowitz speaks the second most so he'll be your Italian cameraman. Omar speaks third most, so he'll be Donny's assistant.
Pfc. Omar Ulmer: But I don't speak Italian.
Lt. Aldo Raine: Like I said, third best. Just keep your fuckin' mouth shut. In fact why don't you start practising, right now

Odpowiedz
#67
Tak na sucho to średniawy ten tekst, może w filmie lepiej zabrzmi. Fajnie, że tyle pochlebnych opinii, jest po co jechać do kina.

Odpowiedz
#68
Najlepszy tekst filmu to oczywiście I'm gonna give you little something you can't take off.. : ]
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#69
Bo to taki komediowy, typowo komediowy tekst. Pitt przekonuje w tej scenie pewną panią, że może on, wraz z dwoma kolegami (o nich w dialogu jest mowa) wejść na pokaz filmu z hitlerowskimi notablami, udając Włochów (bo żaden nie mówi po niemiecku), choć - jak wynika z dialogu - raczej nie mówią też i po włosku. Scena czysto komediowa, nawet wręcz nietarantinowska, ale prześmieszna. Klasycznie śmieszna.

Odpowiedz
#70
ja czekam na opinie Michała Jakubowskiego aka Jakuzzi:) Tarantino to jego ulubiony reżyser:) jak będzie pochlebna, to obejrze. może jeszcze w kinie:)

Odpowiedz
#71
Doceń moją ocenę - 6/10 dla Tarantino to jest ho-ho-ho!
Prawie jak nominacja do MTV Movie Awards.

Odpowiedz
#72
Solo napisał(a):To co przykre w tym filmie to fakt, że wychodzi się z niego ze świadomością, że Tarantino z wiekiem traci umiejętność pisania dobrych dialogów.
Nie powiedziałabym - są o klasę lepsze niż gadka w Death proof! I nie dość, że lepiej napisane, to jeszcze lepiej zagrane.

simek napisał(a):Tak na sucho to średniawy ten tekst, może w filmie lepiej zabrzmi. Fajnie, że tyle pochlebnych opinii, jest po co jechać do kina.
Wiesz, Pitt mówi to z miną jakby siedział na tronie, cytat nie jest w stanie oddać tej magii:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#73
Artemis napisał(a):Nie powiedziałabym - są o klasę lepsze niż gadka w Death proof!

Nie, zdecydowanie to ten sam poziom. Kiedyś, u "starego" Tarantino dialogi były o tyle smaczniejsze (choć wtedy tego nie doceniałem, przyznaję), bo scenarzysta potrafił w nich ukzać zwykłe, banalne rzeczy, truizmy wręcz czasem w sposób nowy, nadawal im świeże znaczenie, blask, patrzył na nie pod innym kątem.
Teraz to jest po prostu paplanina, tyle że starannie "wyprodukowana", świetnie wyartykułowana, wypowiedziana z polotem. Tu się znowu gada głównie żeby gadać, ale z tego gadania wiele nie wynika. "Talking heads" - kiedyś u Tarantino to było coś fajnego, teraz staje się po prostu nużące.

Odpowiedz
#74
Ej no, chyba nie uznajesz Death proof za film starego Tarantino?Uśmiech
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#75
Wprost przeciwnie. Napisałem przecież, że to ten sam poziom - a więc poziom niezbyt dobry, choć w zasadzie masz rację, w "Death Proof" to było jeszcze bardziej jałowe gadanie, poza sceną przy barze i pina coladzie bez prądu.

Odpowiedz
#76
Ja sceny przy barze prawie nie pamiętam - byłam zajęta ziewaniemOczko
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#77
Kiedyś Tarantino miał lepsze dialogi, bo miał Avary'ego, który najwyraźniej jakoś go ograniczał. Odkąd postanowił go wydymać to filmy Quentina zaczęły się robić słabsze. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#78
Mental napisał(a):ja czekam na opinie Michała Jakubowskiego aka JakuzziUśmiech Tarantino to jego ulubiony reżyserUśmiech

To sie nie doczekasz, bo do kina sie nie wybieram. I nie wprowadzaj ludzi w blad. Oczko

Odpowiedz
#79
Właśnie, Mental, ironia nie jest dobrze widziana
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#80
MEGAFILM!!! 10/10

Przede wszystkim: dialogi! Tak jak w każdym poprzednim filmie QT mam takie momenty, których zwyczajnie nie lubię, bo - powiedzmy sobie szczerze - bohaterowie pieprzą takie niepotrzebne durnoty, że głowa boli, a film się tylko rozciąga przez to. Bękarty trwają 2,5 godziny niemal, są zbudowane w 90% z dialogów, w dodatku cholernie długaśnych, a nie nudziłem się ani chwilę.

Poza tym: aktorzy - każdy w tym filmie zagrał mega, włączając w to Rotha, który przecież aktorem jest żadnym (notabene to co pieprzy poza ekranem to jakaś pomyłka). Głęboki pokłon przede wszystkim przed Mélanie Laurent i Christopherem Waltz, którzy są absolutnie fenomenalni.

Cholernie podobały mi się też rozdziały - niby wszystko jest spójną całością, ale i poszczególne sceny (bo właściwie w każdym rozdziale QT umiejscawia swoich bohaterów w jednym, góra dwóch pomieszczeniach - scen chodzonych i w plenerze jest naprawdę mało) da się bez problemu oglądać odrębnie, bo też i stanowią odrębną historię. Bardzo mi się to podobało.

Reszta, jak na QT, to standard, ale bardzo mocny - miałbym jedynie małe zastrzeżenie względem muzyki, co niestety wiąże się z wcześniejszymi newsami, że Morricone miał napisać doń świeżą ścieżkę. Szkoda. Co prawda, "ścinki" użyte przez Quentina sprawdzają się znakomicie (Cat People!!!), ale...no szkoda po prostu. Z podobnych, malutkich minusów - kilka razy wchodzący narrator, co kłóciło się z resztą filmu i nie do końca mnie przekonało; czy też niektóre ujęcia, które nie do końca mi przypasowały (np zupełnie bezsensownie pokazywana od góry Shosanna, która wychodzi do swoich kinowych gości na wielkiej premierze). Ale to naprawdę niewielkie, minimalne ryski.

Całość cholernie mi się podobała - właściwie jestem gotów powiedzieć, że to najbardziej wkręcający film Tarantino. Pieski są super, ale nieco mi się oklepały (a i były niemal dosłowną kopią kina azjatyckiego), Pulpa jest ok, ale nigdy nie czciłem tego filmu kultem. Jackie Brown jest wyborna, ale jednak troszkę nudnawa i trzeba mieć nastrój nań. Kill Bill jest spoko, choć - co niedawno zdaje się Mental zauważył - chwilami zbytnio przejaskrawiony, za dużo formy, za mało treści; podobnież i Grindhouse, który również dostarczył mi sporo nudy i nie był niczym innym, jak tylko hołdem dla kina, które przeminęło (albo raczej lata świetności ma za sobą). Co prawda kolejne seanse Bękartów mogą tą opinię zmienić, ale jak na razie IB jest dla mnie najbardziej dopracowanym i po prostu najlepszym QT. Tyle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości