Inglourious Basterds (2009)
oh, boy - do samego gatunku jakim jest kino wojenne, a szczególnie do The Inglorious Bastards z 1978 r. który był główną inspiracją (nawet tytuł miał być taki sam, ale QT jebnął literówkę i zostało). Są też nawiązania do kina niemieckiego (ba, wszak mamy całe monologi o nim) oraz włoskiego (Enzo Gorlomi i Dominic DeCoco nie wzięli się z powietrza). Tradycyjnie są też westernowe naleciałości.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(05-03-2013, 19:08)Mefisto napisał(a): ... a szczególnie do The Inglorious Bastards z 1978 r.

No popatrz. Nie domyśliłbym się Oczko
Chodziło mi o konkretne sceny (jak ta z "The Crow")

A "tylko dla Orłów" to gdzie tam, co tam? Nie zauważyłem.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Coś ostatnio próbuję oglądać jakieś filmy, których jeszcze nie widziałem, ale marnie to wychodzi. Po 20-30 minutach tracę zainteresowanie i kończy się po prostu na kolejnym seansie tego co już widziałem wiele razy.
No i ostatnio padło na "Bękarty".

To jeden z tych filmów, które przynajmniej raz do roku muszę obejrzeć. Jeden z tych filmów gdzie nie znajduję żadnych wad.
Choćbym nie wiem jak starał się znaleźć jakieś minusy to po prostu nie mogę. Historia, aktorstwo czy ilość niesamowitych dialogów w tym filmie jest po prostu niesamowita.
Nawet taka pierdoła jak gigantyczna fajka wyciągnięta przez Hansa jest mistrzostwem Uśmiech
Nie ma sensu przywoływać tych wszystkich argumentów za które tu padły.
Scena w piwnicy to film w filmie na poziomie tak absurdalnie wysokim, że samą tę sekwencję widziałem nie wiem ile razy.

- Ten medal to za zabijanie Żydów?
- Za odwagę.

- Z tej odległości, jestem jak prawdziwy Fryderyk Zoeller.

- Jesteś czyimś synem?
- Większość niemieckich żołnierzy to czyiś synowie.

- Nie musisz być Stonewallem Jacksonem, żeby wiedzieć, że nie chcesz walczyć w piwnicy.

I tak w koło Macieju przez cały film Duży uśmiech

Kiedyś nie chciałem przyznać, że to najlepszy film Quentina, ale to jest najlepszy film Quentina.
Zdecydowane i bezapelacyjne 10/10.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
@Dr Strangelove
Z ciekawości - jak w skali 1 do 10 oceniasz Kill Billa (jako całość, nie widzę sensu rozbijać na Vol. 1 i 2, bo to tak jakby dawać różne oceny poszczególnym aktom Bastardów)?

Przy czym interesuje mnie Twoja ocena tylko przy założeniu, że również Kill Billa powtarzałeś co najmniej ze 3 razy.



Odpowiedz
Wiem, że mnie nie pytasz ale myślę, że sprawiedliwa ocena dla Kill Billa jako całości to 8/10. Film bardzo dobry, ale nie rewelacyjny jak Bękarty własnie, Pieski, Django czy Pulp Fiction.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
Do Kill Billa wracam równie często co do PF czy psów, a Bękarty obejrzałem raz i nigdy nie miałem ochoty na powtórkę.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
Są gusta i guściki Uśmiech
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
U mnie z kolei najwyżej stoją Psy i Bękarty, odrobinę niżej PF, długo nic i dopiero potem drugi KB. Django i Ósemka to rozczarowania, a KB1 to nie moja stylistyka. Z dwoma pierwszymi mam tak jak Dr Strangelove z Bękartami - to perfekcja w każdym calu, w dodatku w Bękartach powalające są zdjęcia, uwielbiam styl Richardsona od czasów JFK. A prolog ma w sobie więcej westernu niż całe Django i Ósemka razem wzięte.

Odpowiedz
(02-11-2016, 02:37)und3r napisał(a): Z ciekawości - jak w skali 1 do 10 oceniasz Kill Billa (jako całość, nie widzę sensu rozbijać na Vol. 1 i 2, bo to tak jakby dawać różne oceny poszczególnym aktom Bastardów)?

Co za bzdura! Pierwszy i drugi vol. Kill Billa to tak różne filmy, oddające hołd innemu kinu, że nie wyobrażam sobie oceniać ich inaczej niż oddzielnie (no chyba, że obu wystawiałbym taką samą ocenę).

KB > PF > reszta filmów Tarantino

Odpowiedz
(02-11-2016, 02:37)und3r napisał(a): @Dr Strangelove
Z ciekawości - jak w skali 1 do 10 oceniasz Kill Billa (jako całość, nie widzę sensu rozbijać na Vol. 1 i 2, bo to tak jakby dawać różne oceny poszczególnym aktom Bastardów)?

Dla mnie Kill Bill (razem, osobno, bez znaczenia) to bezapelacyjna dyszka. Zawsze i wszędzie.
Od momentu seansu w kinie pokochałem ten film nie zważając na żadne potencjalne słabostki.
Najbardziej rozwalająca w całym filmie jest dla motywacja Billa. Widz czeka na jakieś super skomplikowane psychologiczne wyjaśnienie, a ten po prostu mówi, że go poniosło Duży uśmiech
Jeden z tych filmów, które mogę oglądać w zasadzie na okrągło.

A cały Quentin wygląda tak:
- Bękarty - 10
- Pulp Fiction - 10
- Wściekłe Psy - 10
- Kill Bill - 10
- Jackie Brown - 8 (choć bliżej 7 niż 9). Ale musiałbym powtórzyć, bo po seansie kinowym jakoś nie widziałem tego więcej.
- Django - 7 (nawet lekko naciągane w sumie). Powtórkę kiedyś obejrzałem nawet ze dwa razy w telewizorze i weszło całkiem przyjemnie, ale do pierwszej czwórki nie ma nawet startu, a Oskar dla Waltza to jakaś kosmiczna pomyłka.
- Death Proof - nie dałem rady zmęczyć i nie zamierzam próbować kolejny raz.
- Nienawistna ósemka - zaczynałem 2 razy i jakoś do tej pory nie dałem rady, więc nie wróży to najlepiej. Ale tutaj, w przeciwieństwie do tego Death Prufa, w końcu obejrzę.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
To ja też wstawię listę, najlepszych moim zdaniem, filmów Quentina, a co Oczko

1. Pulp Fiction (Jeden z moich ulubionych filmów i zdecydowanie najlepszy Tarantino) - 10/10.
2. Kill Bill: Vol. 1 (Niewiele gorszy od Pulp, ale jednak gorszy) - 10/10.
3. Reservoir Dogs (Równie dobry co pierwszy Kill Bill) - 10/10.
4. Kill Bill: Vol. 2 (Gorszy od jedynki, ale wciąż bardzo dobry) - 9/10.
5. Django Unchained (Też super film) - 9/10.
6. Inglourious Basterds (Nie zgadzam się, że jest to jakieś arcydzieło, jest dobry, ale bez przesady) - 8/10.
7. Jackie Brown (Fajny film) - 8/10.
8. The Hateful Eight (Sądziłem, że będzie lepszy) - 7/10.
9. Death Proof (fajnie nagrany, ale najsłabszy film Quentina) - 6/10.

Wyreżyserował jeszcze jeden z epizodów w Four Rooms (najlepszy epizod) - 7/10.

Tak w ogóle, to Tarantino jest jednym z moich ulubionych reżyserów, drugim albo trzecim.
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!" - Kyle Reese

Baretto - Filmweb

Odpowiedz
http://forum.film.org.pl/Thread-Quentin-Tarantino--473

Odpowiedz
@Dr Strangelove
Thx. Moje podchody dążyły do poznania odpowiedzi, czy istnieje ktokolwiek poza mną, kto uważa KB za film lepszy od PF:P

Bo jakkolwiek PF było w momencie premiery dziełem bardziej "awangardowym" i oryginalnym, to KB stanowi dla mnie pewnego rodzaju ukoronowanie talentu Quentina i jakby "PF bardziej i lepiej". Wydaje mi się np., ze sam Tarantino przyznałby, że Kill Bill to był jego szczyt formy - w przeciwieństwie do PF (które też zasługuje na 10/10, mimo kilku drobnych niedociągnięć i obiektywnie rzecz biorąc kiepskiego aktu z występem Quentina, który zwyczajnie zaniżył poziom paru scen), czuć tam artyzm i wielki kunszt reżyserski prawie non-stop. Z kolei Bastardów w BARDZO dużej mierze ciągnie casting (nie tylko Landa, chociaż to oczywiście najbardziej wyróżniająca się postać) i choć, rzecz jasna, ciężko z tego robić "zarzut", to KB "broni dychy" na większej ilości frontów/płaszczyzn i jest w mojej opinii największym osiągnięciem Tarantino oraz hołdem dla kina jako takiego.

Odpowiedz
(03-11-2016, 05:08)und3r napisał(a): @Dr Strangelove
Thx. Moje podchody dążyły do poznania odpowiedzi, czy istnieje ktokolwiek poza mną, kto uważa KB za film lepszy od PFJęzyk

No to nie wiem czy nie musisz szukać dalej Uśmiech
I "Pulp" i "Kill" mają u mnie zasłużoną dychę, ale nie wiem czy postawiłbym jeden wyżej od drugiego.
Może tak. "Pulp fiction" cenię ciut wyżej, ale "Kill Billa" przyjemniej mi się ogląda w powtórkach, więc w sumie chyba remis.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
PF można oczywiście cenić wyżej, bo był pierwszy i przez to bardziej przełomowy. KB jest pod tym względem wtórny. Ale też bardziej dopracowany. Wyobraź sobie, że wtedy jak PF wchodziło do kin, wszedłby Kill Bill - w tamtych czasach zrobiłby jeszcze większe wrażenie.

Odpowiedz
Czemu nie przeniesiecie dyskusji do wątku podrzuconego przez nawrockiego, gdzie chętnie sam napiszę, że wolę Kill Billa od Pulp Fiction?

Wysłane z mojego HTC One M9_Prime Camera Edition przy użyciu Tapatalka

Odpowiedz
Niech moderator przeniesie jak uzna za stosowne. Przy czym nie chodzi raczej o to, aby sztucznie odkopywać jakiś "wątek zbiorczy" (chociaż nie mam nic przeciwko - mod decyduje), ani też w wątku o filmie X nie musi każdy jeden post dotyczyć tegoż. Zwłaszcza, że wyżej porównujemy, w kontekście Bastardów również. Równie dobrze możemy pogadać czy IB jest lepsze od PF:P

Odpowiedz
(03-11-2016, 23:09)PropJoe napisał(a): Czemu nie przeniesiecie dyskusji do wątku podrzuconego przez nawrockiego, gdzie chętnie sam napiszę, że wolę Kill Billa od Pulp Fiction?

No tak jakoś wyszło.

Najlepiej jakby moderator powycinał to i wywalił do ogólnego wątku o Kłentinie Uśmiech
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
Za dużo wymagacie od tutejszych moderatorów Język
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
Jak robiłem porządnie tę pracę, to był problem. Dzisiaj mi się nie chce.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości