Jak oceniacie?
#41
Poza tym, co jest kryterium np. jeżeli chodzi o ocenianie aktorstwa w filmie? Bo trudno mi znaleźć takie, które nie miałoby nic wspólnego ze zwyczajnym "o, podoba mi się". A jak ocenić scenariusz? Można na sucho, bez żadnej emocji? Może obliczyć matematycznie proporcje poszczególnych składowych? Możesz uznać, że film jest lepszy ponad frajdę, którą ci sprawił, ale to nie ma nic wspólnego z obiektywizmem, bo nadal podstawą są twoje odczucia.

Odpowiedz
#42
piczympoom napisał(a):oceniam obiektywnie

Yeah, right :)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#43
Oceniam subiektywnie. 7/10 daję filmowi, który spełnił moje oczekiwania, ale ich nie przekroczył. 5-6 to filmy, które mnie zawiodły, ale nie uważam ich za szczególnie złe. 1-4 to gnioty zależnie od posiadanych redeeming features, a 8-10 przyznaję filmom odpowiednio wybitnym. Na ogół nie oglądam filmów, po których nic dobrego się nie spodziewam, chociaż czasem ziomki albo kobieta wyciągną mnie do kina na jakiegoś gniota. Kiedyś bawiłem się w ocenianie na Filmwebie, więc zrobię taki poglądowy wyciąg z moich ocen:

1/10 X-Men Geneza: Wolverine (2009)
2/10 Zmierzch (2008)
3/10 Lotna (1959)
4/10 Ostatnie tango w Paryżu (1972) (3 punkty za Brando)
5/10 W pogoni za Amy (1997)
6/10 Bandyta (1997)
7/10 Mortal Kombat (1995)
8/10 Kierowca dla Wiery (2004)
9/10 Zaklęte rewiry (1975)
10/10 Żywot Briana (1979)
HillbillyBoy, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since May 2014.

Odpowiedz
#44
(09-09-2014, 23:29)patyczak napisał(a): Poza tym, co jest kryterium np. jeżeli chodzi o ocenianie aktorstwa w filmie? Bo trudno mi znaleźć takie, które nie miałoby nic wspólnego ze zwyczajnym "o, podoba mi się". A jak ocenić scenariusz? Można na sucho, bez żadnej emocji? Może obliczyć matematycznie proporcje poszczególnych składowych? Możesz uznać, że film jest lepszy ponad frajdę, którą ci sprawił, ale to nie ma nic wspólnego z obiektywizmem, bo nadal podstawą są twoje odczucia.

Staram się znaleźc w fabule coś nowego, przełamanie schematów wobec wcześniej oglądanych filmów, dialogi. Co do aktorstwa to porównuję role danych odtwórców z ich wcześniejszymi, czy przypadkiem nie jadą na jednej minie przez kilka filmów.
Co do Avatara oceniłem na 8, bo zdaję sobie sprawę z jego wad fabularnych, natomiast nikt nie odmówi mu rozmachu i jakości wykonania. Poza tym mnie nie nudził.

Odpowiedz
#45
(10-09-2014, 07:16)piczympoom napisał(a): Co do aktorstwa to porównuję role danych odtwórców z ich wcześniejszymi
Masz do tego jakiś instrument, przyrząd do pomiarów? Jeśli nie, to zapomnij o mówieniu, że oceniasz aktorstwo obiektywnie.

Odpowiedz
#46
(09-09-2014, 23:16)piczympoom napisał(a): Teraz spróbuję wyjaśnic Ci jak przedszkolakowi.

(...)więc oceniam bardziej obiektywnie.

Nic mi nie tłumacz, bo to tobie coś trzeba wytłumaczyć. Nie istnieje coś takiego jak ocenianie obiektywne!



Dopóki tego nie zrozumiesz, nie powinieneś oceniać filmów, chyba że w dwustopniowej skali - "podobał mi się" i "nie podobał mi się".


Też mogę ocenić film patrząc na to jak go zrealizowano technicznie, jak został zagrany, napisany, itp. Ale jeśli mi się nie podobał, to te czynniki mają jedynie wpływ na to jak wysoko od 1/10 odbije się moja ocena.

Przykład - 2001: Odyseja kosmiczna Kubricka. Podchodziłem do tego filmu trzy razy aż w końcu udało mi się obejrzeć całość, nie podobał mi się, jest to jeden z najnudniejszych i najbardziej przecenianych filmów ever. Ale dostrzegam w nim trochę dobrego (muzyka, wciąż dobrze trzymające się efekty specjalne, brak dźwięku w kosmosie) i oglądalny był dla mnie wątek z HALem, więc za dostrzeżone "plusy" ma u mnie 4/10 a nie 1/10.

Wystawianie filmowi, który nas nie porwał i nigdy do niego nie wrócimy 7/10, bo był dobre zagrany to debilizm!

Odpowiedz
#47
Cytat:Staram się znaleźc w fabule coś nowego, przełamanie schematów wobec wcześniej oglądanych filmów, dialogi. Co do aktorstwa to porównuję role danych odtwórców z ich wcześniejszymi, czy przypadkiem nie jadą na jednej minie przez kilka filmów.

A skąd wiesz, że pewne przełamanie schematu jest dobre, a inne nie? Można uciąć film w połowie i to też byłoby nieschematyczne, ale takie coś pewnie by ci się NIE SPODOBAŁO. A jak kijowy aktor w każdym kolejnym filmie ma inną drętwą minę i gra w trochę inny drewniany sposób? W jednym jest jak sosna, a w drugim jak modrzew? I z tej sytuacji umiesz wydestylować ocenę bez odwoływania się do odczucia? Porównasz sobie sosnę do tego drugiego i wyjdzie Ci, że gość zagrał wybitnie, bo ma inne miny?

Odpowiedz
#48
Ja to nazywam modyfikatorem za obiektywność i również zdarza mi się stosować :)
(chodź zapewne jednak w innej formie niż piczympoom'owi)

Np. istnieją pewne gatunki filmowe które wchodzą mi gorzej. Najlepszy nawet (np.) horror świata nie będzie mi się podobał tak, jak przecięty film sci-fi. Skutkiem czego żaden horror w dziejach kina mógłby ode mnie nie dostać więcej niż 7. Poza tym nawet najlepsze mają dla mnie niskie replay value a to jest dla mnie jedno z ważniejszych kryteriów jeśli film ma uzyskać ocenę 8 i w górę. Załóżmy, że oglądam jakiś dramat i widzę, że to jest pierwszoklasowa w tym gatunku robota, ale ja po prostu nigdy nie będę miał z tego tyle radości co z ledwie dobrego filmu akcji. Np. taki sierpień w hrabstwie osage, nigdy nie chciałbym go musieć oglądać znowu, ale uważam, że to jeden z najciekawszych dramatów od nie pamiętam kiedy - normalnie wystawiłbym mu góra 7 ale to zupełnie nie oddaje jego jakości.
Albo np. Maleficient, teraz to dla mnie przeciętnizna, ale przecież nie jestem targetem tego filmu i gdybym był 15 lat młodszy to zapewne podobałby mi się dużo bardziej. Można czasem dodać ten jeden punkt czyniąc ocenę bardziej (pseudo) obiektywną.
Idąc tym tropem niektórych filmów też zdarza mi się nie oceniać w ogóle bo nie mam pojęcia co zrobić. Np. na blade runnerze (sorry everyone) zasnąłem 3 razy i film udało mi się obejrzeć w całości gdzieś za 4tym podejściem. I co ja miałbym z nim niby zrobić?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#49
Dobra, koniec tematu.

Odpowiedz
#50
Kopiuję tutaj, bo idealnie pasuje do tematu:

Jeśli film mi się naprawdę dobrze oglądało, miał inteligentny scenariusz, był dobrze zagrany i nie mam się kompletnie do czego przyczepić... A jednocześnie urzekł mnie w jakiś sposób ale nie porwał - to daję 8/10.
Na taki film chętnie pójdę do kina, nawet jeśli nie ma żadnych efektów, pościgów, strzelanin czy wybuchów.

6 to już film - zapychacz, hollywoodzka średniawka o której pewnie po tygodniu zapomnę.

7 to nic szczególnego - jeśli iść do kina to właśnie do kina, a nie na film - niemniej kasy trochę szkoda. Na kompie za to chętnie obejrzę.

9 to już naprawdę fenomenalny film, musi mieć w sobie kilka rewelacyjnych elementów - nie wykluczone że poszedłbym na niego dwa razy do kina.

10 to film który jest rewelacyjny a jednocześnie zrobił na mnie bardzo duże wrażenie - głęboko poruszył, naprawdę pobudził do myślenia, albo po prostu arcydzieło gatunku - nawet jeśli bez większej treści.

Przyjmuję jeszcze plusy i minusy, przy czym filmy z 10+ policzyłbym na palcach jednej, ewentualnie obu dłoni.

A poniżej połowy to już różne odcienie cienizny - w końcu jest różnica między Maleficent, Prometeuszem, Dniem Oczyszczenia, a Kac Wawą, Star Wars Holiday Special czy Yrrreeeek Kosmiczna Nominacja.

Poza tym przyjmuję dwie skale 0-10+... jedna dla filmów rozrywkowych, a druga dla ambitnych filmów. Trudno byłoby mi zaniżać ocenę Szklanej Pułapki tylko dlatego, że nie niesie takiego przesłania jak Popiół i Diament, Dwunastu Gniewnych Ludzi albo Harakiri.

Przykłady:

ja pie***** / 10 - Star Wars Holiday Special
0/10 - Amazing Spider-Man 2
1/10 - Transformers 4
2/10 - Gwiezdne Wojny: Mroczne Widmo
3/10 - Prometeusz
4/10 - Maleficent
5/10 - Thor 2: Mroczny Świat
6/10 - The Purge 2
7/10 - Batman: Dark Knight Rises
8/10 - Edge of Tomorrow
9/10 - Prisoners
10/10 - Za Wszelką Cenę
10+/10 - Popiół i Diament
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#51
Skoro i tak oceniasz w 13 stopniowej skali to czemu nie oznaczysz tego bardziej czytelnie i zamiast 1/10 nie dasz 3/13? No bo ta jedynka raczej sugeruje że film który oceniłeś na tę ocenę, jest jednym z najgorszych syfów z jakimi miałeś do czynienia. A tu się okazuje że masz jeszcze dwie, niższe oceny.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#52
Moja średnia ocen też oscyluje w okolicy 6-7/10 i nie wydaje mi się, żeby prawdą miało być, że średnia powinna wynosić 5. Po pierwsze filmy do obejrzenia jakoś się wybiera i filtruje, starając się wybierać jednak te lepsze.
Czasem zdarzy się jednak obejrzeć jakieś masakryczne gówno, ale zwykle są to filmy kręcone po pijaku, butem i za 10 dolców przez studenta ASP z parkinsonem, albo filmy polskie. Wtedy nawet jakieś totalne szmiry typu Twilight trudno ocenić na 1/10. Ja z czasem dla szmir też staję się łagodniejszy - wydaje mi się, że mam większą świadomość ile trzeba się narobić i ile trzeba mieć umiejętności, żeby nawet zwykłą szmirę wyprodukować. Tak więc jeśli z natury gówna z najniższej półki się nie ogląda, bo w zasadzie i tak mało kto to dystrybuuje albo puszczają to w telewizji, którą ogląda 100 osób - to ciężko, żeby rozkład średniej ocen pokrywał się z krzywą Gaussa.

Osobiście mam też wrażenie, że niektórzy mają trochę rozkalibrowaną skalę, bo za średni poziom uznają średniego blockbustera - a to daje zakrzywiony obraz. Nawet taki "gówniany" amazing spiderman 2 jest lepszy od 90% wyprodukowanych w tym momencie filmów i nic dziwnego, że wtedy w dziesięciostopniowej skali nagle muszą się pojawiać ujemne wartości, no bo skoro spiderman 1/10, to gulczas -5/10. W takiej sytuacji nie ma potrzeby rozciągania skali, lecz przydałoby się ją lekko skalibrować...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#53
1 - dno dna
2 - dno
3 - męczące, ale momentami da się oglądać bez bólu
4 - ujdzie, momentami męczące
5 - ok
6 - dobre
7 - więcej niż dobre
8 - bardzo dobre, momentami rewelacyjne
9 - rewelacyjne, mistrzowskie, etc.
10 - arcydzieło

Tyle ;)

Odpowiedz
#54
Grievous napisał(a):Skoro i tak oceniasz w 13 stopniowej skali to czemu nie oznaczysz tego bardziej czytelnie i zamiast 1/10 nie dasz 3/13? No bo ta jedynka raczej sugeruje że film który oceniłeś na tę ocenę, jest jednym z najgorszych syfów z jakimi miałeś do czynienia. A tu się okazuje że masz jeszcze dwie, niższe oceny.

Wtedy ta lista dalej by się rozkalibrowała...

Conajmniej parę filmów rocznie zasługuje moim zdaniem na maksymalną notę, a ten plusik przy dziesiątce to żeby wyróżnić np top5 najlepszych filmów jakie w życiu oglądałem.

6/10 to brzmi dla mnie jak średniak którego średnio mi się chce nawet ściągać z torrenta. Dlatego dobre oceny zaczynają się od siódemki.

Natomiast co do złych filmów... są gnioty tak złe, że zakrzywiają czasoprzestrzeń i mój system oceniania... po prostu wcześniej nie wyobrażałem sobie że film może być tak zły i muszę go w jakiś sposób wyróżnić. A ocena 1/10 wydaje się zdecydowanie zbyt łagodna.
A ja p*****/10 (czy coś innego - naprawdę negatywnego - /10... ten akurat przykład jest z Urwanego Filmu i oceny Szklanej Pułapki 5 :P )
to dla filmów które są tak złe że nawet filozofom się nie śniło...

Jednak 1/10 było by zbyt pochlebne dla Gulczasa czy Kac Wawy, a przy tym nie da się ukryć, że w porównaniu do Star Wars Holiday Special albo Garbage Pail Kids wcale nie wyglądają tak źle...

A tak w sumie to można sobie filozofować, a po prostu lubię mieć możliwość walnięcia oceny poza skalą, jak mnie jakiś film rozłoży na łopatki i wskoczy do podium najlepszych filmów wszechczasów, albo jak oceniając film będę chciał go zrównać z ziemią. Jeden na dziesięć to nie daje tej satysfakcji. :D
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#55
(10-09-2014, 13:31)Negatywny napisał(a): Idąc tym tropem niektórych filmów też zdarza mi się nie oceniać w ogóle bo nie mam pojęcia co zrobić. Np. na blade runnerze (sorry everyone) zasnąłem 3 razy i film udało mi się obejrzeć w całości gdzieś za 4tym podejściem. I co ja miałbym z nim niby zrobić?

Ocenić nisko skoro ci się nie podobał i był dla ciebie aż tak nudny? Nie oceniasz filmu kiedy ci się nie podobał bo jest "kultowym arcydziełem"?

Ja tam za filmy, które mnie nie interesują się nie biorę a jeśli się biorę (np. za fantasy) to nie dostają ode mnie fory, tylko przeważnie oceniam nisko.

(10-09-2014, 13:47)piczympoom napisał(a): Dobra, koniec tematu.

Chyba do chłopaka zaczęło docierać, skoro nie chce tego ciągnąć.

Odpowiedz
#56
@Capt. Nascimento

Innymi słowy dalej używasz trzynastostopniowej skali...

Serio, wystarczy zarezerwować maksymalną notę dla swoich najukochańszych filmów, a najniższą dla tych rakotwórczych. Nie kapuję tego rozdrabniania.

Cytat:Conajmniej parę filmów rocznie zasługuje moim zdaniem na maksymalną notę

Skoro nie wchodzą do grona najlepszych filmów jakie w życiu widziałeś (czyli te twoje 10+), to widocznie nie zasługują, gdyż u ciebie 10 nie jest maksymalną notą.

Znaczy się, mi to zwisa jak ty sobie tam prywatnie oceniasz, ale kiedy wypowiadasz się o jakimś filmie w temacie i na koniec ciskasz 1/10, to jest to dla mnie równoznaczne że to dla ciebie jest wręcz nieoglądalny chłam i ogólnie czołówkę tego typu produkcji. Analogicznie ma się sprawa z 10, kiedy widzę taką ocenę oznacza to dla mnie nic innego jak jeden z najlepszych filmów z jakimi miałeś do czynienia w życiu, co widocznie nie jest prawdą, bo takowe są przez ciebie oceniana na 10+, czego ze skali dziesięciostopniowej przecież nie da się wywnioskować.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#57
(10-09-2014, 18:33)Juby napisał(a): Ocenić nisko skoro ci się nie podobał i był dla ciebie aż tak nudny? Nie oceniasz filmu kiedy ci się nie podobał bo jest "kultowym arcydziełem"?

Oczywiście, że nie dlatego, że jest kultowym arcydziełem, bo mimo, że miałem 3 nieudane podejścia, a w końcu jak obejrzałem to mi dupy nie urwało, to jednak jest tam mnóstwo elementów które zasługują na docenienie i jestem w stanie zrozumieć dlaczego ten film jest dla niektórych wybitny.

(10-09-2014, 18:33)Juby napisał(a): Ja tam za filmy, które mnie nie interesują się nie biorę a jeśli się biorę (np. za fantasy) to nie dostają ode mnie fory, tylko przeważnie oceniam nisko.

No właśnie ja czegoś takiego nie rozumiem, a znam ludzi, którzy np. w ogóle nie tolerują sci-fi/fantasy i dla niech władca pierścieni 1/10 bo to zmyślone gówno - elfy nie istnieją przecież :)

Nie rozumiem i nie popieram czegoś takiego - właśnie w takich sytuacjach albo nie oceniam bo nie jestem targetem, albo stosuje dodatni modyfikator dla nielubianych gatunków.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#58
Cytat:Conajmniej parę filmów rocznie zasługuje moim zdaniem na maksymalną notę

Serio? Ja myślałem, że to zależy od filmów. Jednego roku może wystawię 5 dziesiątek, innego nie wystawie żadnej dziesiątki ani nawet dziesiątki. Takie zakładanie (podobnie jak i rozdrabnianie skali do 13) jest IDIOTYCZNE.

Cytat:Oczywiście, że nie dlatego, że jest kultowym arcydziełem, bo mimo, że miałem 3 nieudane podejścia, a w końcu jak obejrzałem to mi dupy nie urwało, to jednak jest tam mnóstwo elementów które zasługują na docenienie i jestem w stanie zrozumieć dlaczego ten film jest dla niektórych wybitny.

Dla takich filmów mam 4/10, czyli najwyższą negatywną ocenę (czyt. film mi się nie podobał ale doceniam i dostrzegam sporo plusów).


Fajny ten temat. Sam kiedyś "nie umiałem oceniać filmów" (byłem podatny na sugestie reputacji, rankingów i recenzji, nie potrafiłem się przestawić ze skali 1-6 na 1-10) ale teraz dostrzegam jak moje ocenianie jest spoko przy niektórych freakach (to nie o tobie Negatywny). ;)

Odpowiedz
#59
(10-09-2014, 19:01)Juby napisał(a): Dla takich filmów mam 4/10, czyli najwyższą negatywną ocenę (czyt. film mi się nie podobał ale doceniam i dostrzegam sporo plusów).

No i mówisz komuś Władca pierścieni - meeeh - 4/10. Ten ktoś rozumie, że to film poniżej średniej, może nawet gorszy niż ksiażę persji albo któryś z tych filmów o których nikt już nie pamięta. A ty mu wtedy mówisz, że to najlepszy film fantasy ever made. Mindfuck.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#60
(10-09-2014, 17:42)Negatywny napisał(a): Po pierwsze filmy do obejrzenia jakoś się wybiera i filtruje, starając się wybierać jednak te lepsze.
I w konsekwencji można przyjąć Twoją postawę, ale ja nie widzę powodu, dla którego miałbym pozbawiać się połowy skali tylko dlatego, że co roku powstaje dużo naprawdę gównianych filmów w stylu Kac Wawy, których na 90% nie obejrzę. A jeśli nawet przez przypadek zdarzy mi się coś takiego obejrzeć, daje 1/10 lub nawet 0/10. Przy czym mam świadomość, że wyprodukowano tysiące filmów jeszcze gorszych, więc można by tak w nieskończoność.

Po prostu staram się przeznaczyć całą skalę na oceny filmów, które świadomie wybrałem, mam wobec nich jakieś oczekiwania. Oceny wystawiam przecież głównie na własny użytek. A rezerwowanie niemal połowy skali dla filmów bardzo słabych zaciera różnicę w ocenach dobrych filmów. A ja patrząc na listę ocenionych filmów wolę wiedzieć, że dajmy na to Grand Budapest Hotel podobał mi się nieznacznie bardziej niż Moonrise Kingdom (chociaż mam wrażenie, że przy postawie prezentowanej przez większość osób tutaj, oba filmy powinny dostać taką samą ocenę) niż odnotowywać, że Kac Wawa to trochę mniejsze gówno niż coś tam innego.

Cytat:Czasem zdarzy się jednak obejrzeć jakieś masakryczne gówno, ale zwykle są to filmy kręcone po pijaku, butem i za 10 dolców przez studenta ASP z parkinsonem, albo filmy polskie. Wtedy nawet jakieś totalne szmiry typu Twilight trudno ocenić na 1/10. Ja z czasem dla szmir też staję się łagodniejszy - wydaje mi się, że mam większą świadomość ile trzeba się narobić i ile trzeba mieć umiejętności, żeby nawet zwykłą szmirę wyprodukować. Tak więc jeśli z natury gówna z najniższej półki się nie ogląda, bo w zasadzie i tak mało kto to dystrybuuje albo puszczają to w telewizji, którą ogląda 100 osób - to ciężko, żeby rozkład średniej ocen pokrywał się z krzywą Gaussa.
No i właśnie dlatego na te wyjątkowe gówna nie warto marnować skali.
Poza tym, co oceniasz - końcowy efekt czy wysiłek ekipy. Jasne, że blockbuster z wielomilionowym budżetem będzie wyglądał lepiej niż półamatroski short, wymaga więcej pracy, lepszego (droższego) sprzętu i lepszych umiejętności, przynajmniej technicznych. Ale mnie interesuje tylko to, w jaki sposób te oczywiste przy odpowiednim budżecie zasoby zostaną wykorzystane. Bo jeśli dobrze rozumiem, jesteś skłonny podbić ocenę tego Spidermana, głównie dlatego, że wygląda, brzmi, jest zmontowany i zagrany nieporównywanie lepiej niż studencki short. Tylko, jaką informacje niesie za sobą wystawienie powiedzmy 5-6 takiemu filmowi? Wiesz, że gniot, ale wymagał dużych nakładów pracy i widać to na ekranie, czego można być w 90% pewnym przed seansem.

Dla mnie na przykład Clerks to nieporównywanie lepszy film niż Prometeusz i nie podbijam oceny tego drugiego, bo przecież wygląda 100x lepiej.

Cytat:Conajmniej parę filmów rocznie zasługuje moim zdaniem na maksymalną notę, a ten plusik przy dziesiątce to żeby wyróżnić np top5 najlepszych filmów jakie w życiu oglądałem.
I znowu, nie moja sprawa, ale naprawdę uważasz, że filmy roku z ostatnich kilku lat dzieli od najlepszych filmów ever tylko ten plusik?
Ja wiem, że nawet stosowanie skali liczbowej nie wymusza matematycznej precyzji przy subiektywnej ocenie filmów, ale bez przesady. No chyba, że jest to przejaw nadzwyczaj entuzjastycznej oceny współczesnego kina. Bo ja na przykład nie dałem premierze 10/10 od 2012 a wcześniej to nie pamiętam kiedy. 9/10 a nawet 8/10 to bankowo top danego roku.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości