• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Jean Claude Van Damme
#1
[Obrazek: jeanclaudevandamme8ho.jpg]

Jean Claude Van Damme nazywany również „Muskułami z Brukseli” urodził się 18 października 1960 roku w Sint-Agatha Berchem, Flanders, w Belgii. W dzieciństwie młokos o słabej budowie zaczął uprawiać balet, w kilka lat później rozpoczął treningi karate co mu się opłaciło. Uprawiał również kulturystykę. Jean Claude marzył jednak o karierze filmowej. Wyjechał do Hollywood, gdzie nie było mu łatwo zaczynać, zagrał w kilku małych, epizodycznych rolach, bez większego rozgłosu. W 1988 roku filmem pt. „Krwawy sport” otworzył sobie drzwi do Fabryki Marzeń. Jego następne filmy zyskiwały niesłychaną popularność co w bardzo krótkim czasie zapewniło mu statut gwiazdy filmów akcji. Niestety nic nie trwa wiecznie i podobnie jak era VHS w Polsce tak era Van Damme przeminęła już chyba bezpowrotnie. Można go zobaczyć w kilku nowych filmach jednak są to cały czas te same, stare odgrzewane kotlety. Mimo spadku formy może poszczycić się kilkoma znakomitymi filmami, jak chociażby: Krwawy sport, Kickboxer, Cyborg, Lwie Serce, Wykonać wyrok, Nieuchwytny cel, Uciec ale dokąd, Uniwersalny żołnierz. Z niecierpliwością świat czeka na kolejny film Belga pt. „Kumite”, który ma go przywrócić na piedestał.
The Truth Is Out There

Odpowiedz
#2
Może sie nie znam ale Bloodsport powstał troszke wcześniej.
A Van Damme to piąty Dan Karate Shotokan. Przyjeżdżał czesto do Polski na życzenia fanów i prowadził u nas wiele treningów karate. Kiedys w doskonałej formie - dzisiaj, problemy z narkotykami. Oby Kumite go przywróciło ale na ile 5 lat? Van damme do młokosów nie należy a jego organizm jest nieźle wyniszczony.

Odpowiedz
#3
Blade napisał(a):Może sie nie znam ale Bloodsport powstał troszke wcześniej.
Chyba jednak się nie znacz: http://www.filmweb.pl/Film?id=89044 8)

Odpowiedz
#4
No to mówiłem że chyba sie nie znam ;) no i sie nie znam sądziłem że to dużo starszy film jakiś 82 albo co.

Odpowiedz
#5
Mnie sie podobal Kickboxer z Van damem, szczegolnie ta ostatnia walka w starym stylu w grobowcu z Tong Po.
Gubie wyrazy! sorx.

Odpowiedz
#6
Kumite, czytalem troche o tym filmie i mam wrazenie ze sa w nim watki autobioraficzne jasia van damma. Do tego gwiazdy K-1. Bedzie hit.

Odpowiedz
#7
krążą pogłoski że jeździł po Polsce z treningami, z tego co ja wiem to był w Katowickim Spodku w 1992 (moge sie pomylić o rok lub dwa) na gali karate. Dostał strzały mawashi na jodan (głowa - najwyższa strefa uderzenia) i odpadł w ćwierćrfinale. :D na tym skonczyły sie jego pokazy!

lubie jego stare filmy np. Krwawy sport, Lwie serce, Uniwersalny żołnierz. Trudno wymagać od kina ewidentnie kopanego fabuły rzucającej na kolana ale ja lubie wracać do klasyki tego gatunku.



Odpowiedz
#8
Van Damme był w polsce kilkanaście razy ale nie brał udziału w żadnych turniejach. Prowadził tylko treningi lub dodawał coś od siebie. Bo jednak co jak co ale 5 dan to on ma.

Odpowiedz
#9
bez komentarza :?



Odpowiedz
#10
raul napisał(a):bez komentarza :?
Nie bez komentarza tylko tak, mój klub był kilkanaście razy na delegacji w Warszawie na przyjazd Van Dama. Zdjecia itp są w naszym informatorze, historii klubu itd.

Odpowiedz
#11
Blade a co trenujesz? karate? :)

Odpowiedz
#12
Karate Kyokushinkai Kan ;)

Odpowiedz
#13
Kyoku jeżdzą na pokazy do Shotokan???? :shock:
Rany to już nawet tam poziom spada!
W sumie nie ma co sie dziwić moi kumple z sekcji albo siedzą albo znikneli gdzieś nie wiedomo gdzie.
Kiedyś moja sekcja była podstawą kadry Polski (Zgrzebniak, Mańdok)
to sie porobiło - świat stanął na głowie!



Odpowiedz
#14
Nie pojechali na pokaz Shotokan tylko do Van Dama. Może żeby mu pokazać polski poziom, może sie czegoś nauczyć - nieważne. Potem JCVD prowadził sporo treningów dla Kyokushin itd. Karate w gruncie rzeczy jest tylko jedne. A i u nas na zawodach lub egzaminach pojawi się ktoś z Shotokan na specjalne zaproszenie czy cuś. Sporo można sie nauczyć, raz był jeden Shotokan, ktory dodatkowo swietnie wladal kataną.
No ale nieważne nie pojechali na Shotokan jak mowilem tylko do Van Dama swiatowej slawy karateki. Tyle. Potem on na prosby klubow i fanow przyjezdzal do Polski. Wszystkim sie oplacilo, treningi z karatekami, wywiady z polską TV, spotkania z fanami itd.

Odpowiedz
#15
Karate jest dobre, ale ja wole Kickboxing :wink:

Odpowiedz
#16
Kickboxing to odarta z calej filozoficznej i formalnej czesci sztuka walki. Nędzne połączenie paru ruchów z boksu i kopniec z karate. Ja wole karate gdzie przy układzie Kata-Kihon-Kumite rozwija się coś więcej niż tylko ciało ;)

Odpowiedz
#17
Ja tam wole bardziej agresywne sztuki walki, szybciej sie ich uczysz i przydaja sie na ulicy. Karate jest bardziej dla cierpliwych ludzi. :D

Odpowiedz
#18
KKK to najbrutalniejszy styl karate. Najwiecej walki, łamiących technik itd.

Odpowiedz
#19
A ja wole styl szpadlem-w-ryj. Wracając do głównego tematu Jean Claude Van Damme jest przeciętnym aktorem. Całą swoją kariere zawdzięcza umiejętnościami walki wręcz. Zagrał w wielu filmach. Mi osobiści podobały się dwa Quest i Uniwersalny Zołnierz, reszta jego filmów jest przeciętna albo słaba, a Uliczny Wojownik to było kompletne dno o którym lepiej zapomnieć.

Odpowiedz
#20
(Blade)Kickboxing to odarta z calej filozoficznej i formalnej czesci sztuka walki. Nędzne połączenie paru ruchów z boksu i kopniec z karate. Ja wole karate gdzie przy układzie Kata-Kihon-Kumite rozwija się coś więcej niż tylko ciało

Może trochę offtopic, ale... kickboxing powstał, gdy okazało się, że kung fu w konfrontacji z innymi stylami okazało się bardzo niepraktyczne. Goście od kung fu byli pewni wygranych, a dostawali poważne baty. Bruce Lee klepał hurtowo maski zawodnikom kung fu, karate i innych i wschodnich i zachodnich styli. Jeśli twierdzisz, że takie dyscypliny, jak Kickboxing, to obdzieranie sztuki walki ze sztuki, musisz przyznać, że karate czy kung fu to sztuka, ale nie walki. A co tam kto tam chce, wschodnie sztuki walki powstawały częściowo z myślą o samoobronie. Uderzanie i kopanie w powietrze niszczy stawy na dłuższą metę, formy uczą martwych nawyków, tylko sparring z żywym człowiekiem i ćwiczenia z komendami, albo aktywnym partnerem z tarczami uczą timingu. Tradycyjne sztuki walki są wg. mnie skostniałe i tępe. Wszystko musi się zmieniać z czasem, ale i kung fu i karate i aikido itd. pozostają takie same, dlatego ich popularność z roku na rok maleje i skazane są na zagładę prędzej, czy później, bo już od dawien dawna się nie adaptują do nowych faktów np. naukowych na temat ludzkiego ciała. Jeden z głównych argumentów zwolenników starych sztuk walki to właśnie mówienie o braku filozofii w tym co nowe, modne ostatnio i najbardziej praktyczne. Owszem, w aikido pracujesz z energią chi, w kung fu masz chwilę medytacji pod koniec treningu, w karate nie wiem bo nie chodziłem, ale sam ciężki trening to wg. mnie mocny duchowy rozwój. Dajesz z siebie 110%, umysł przekracza ciało, którego każda komórka rozkazuje paść plackiem i leżeć. Tworzysz silną, mocną i stabilną osobowość, redukujesz strach w życiu codziennym, wykańczając się fizycznie usuwasz napięcie psychiczne z mięśni itd. A duchowość... zen, pod ścianę i starczy, filozofowanie tylko wikła w świecie abstrakcyjnych myśli. Polecam Qigong i jogę, tam dość poważne doświadczenia energetyczne i droga do przejrzystego umysłu - te formy dysponują znacznie większym potencjałem poznawczym, niż karate, kung-fu, aikido i (możesz sobie jeszcze dodać co chcesz) :)
"...and windows are where the doors should be... and doors are where the windows should be!"

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości