Jurassic Park
#1
Jurassic Park


[Obrazek: jurassic1.jpg]

[Obrazek: jurassic-park-1-03.jpg]


Niesamowicie pobudzający wyobraźnię, olśniewający, jedyny w swoim rodzaju pomysł...

Michael Crichton napisał doskonałą, nowatorską książkę, którą Steven Spielberg zdołał przekształcić w znakomity film. Jest to jeden z niewielu przypadków, gdy obejrzany po kilku latach obraz zdołał mnie zachwycić i oczarować tak samo jak za pierwszym razem.

Siłą JP jest dosłownie wszystko - od znakomitych aktorów (Goldblum rządzi! Niesamowicie naturalny - chyba jego najlepsza rola), przez niesamowity scenariusz, zapadającą w pamięci muzykę, piękne widoki, po niewiarygodnie udane komputerowe efekty specjalne. Mimo że w chwili powstawania filmu ta dziedzina raczkowała, to JP ma sfx lepsze niż wiele współczesnych filmów! Choć na wyglądzie modeli i miniatur czas odcisnął swoje piętno, to widok dinozaura ścigającego samochód z bohaterami jest tak samo zachwycający jak trzynaście lat temu.

JP jest jednym z niestarzejących się filmów, które będą się podobać tak samo w momencie premiery, po dekadzie, a nawet za 50 lat. Perfekcyjna reżyseria, dopieszczony każdy szczegół techniczny, niesamowita fabuła (mimo sporych odstępstw od książki) - to wszystko sprawia, że z ekranu emanuje najczystsza magia kina!


The Lost World: Jurassic Park


[Obrazek: Vergessene_Welt_Jurassic_Park_USA_1997_B01_Jagt.jpg]

[Obrazek: lostmovie3.jpg]


Michael Crichton powiedział, że w jedynym sequelu jaki napisał chciał zawrzeć wszystkie typowe zagrania, których zwykle używa się w sequelach. Pisanie TLW było dla niego swego rodzaju zabawą, toteż nic dziwnego że pojawił się i zabity w pierwszej części Ian Malcolm, nagle okazuje się że była druga wyspa, dinozaurów jest więcej... W książce grało to idealnie - Crichton nie stał się nagle złym pisarzem i, tak jak można było przypuszczać, TLW to znakomita powieść, równie dobra jak pierwsza część.

Spielberg wyreżyserował kontynuację filmu, jednak zmiany w fabule są tutaj dużo większe niż w przypadku JP. Scenarzyście Davidowi Koeppowi tym razem nie pomagał Crichton i to widać - mimo, że bohaterów jest cała masa, a każdy z nich ma swoje indywidualne cechy, to jest to raczej zasługa plejady znakomitych aktorów. Tyle tylko, że niektórzy nie mają okazji pobyć na ekranie choć parę minut. Spora w tym wina reżysera, który wyciął masę niepotrzebnych jego zdaniem scen, które doskonale budowały klimat i wyjaśniały nielogiczności.

A propos nielogiczności - też ich w TLW sporo, ale - jak mówiłem - część wyjaśniały usunięte sceny (jak np. to, czemu załoga statku została poszatkowana, mimo że tyranozaur był za duży żeby ich dosięgnąć w ciasnych pomieszczeniach), a cześć... była po prostu głupia. Najbardziej zdenerwowała mnie niezamierzona dwuznaczność bohaterów - z filmu wynikało, że przyczyną wszystkich śmierci był... jeden z głównych bohaterów, kreowany na tego dobrego! Nie takie było chyba zamierzenie twórców.

Mimo kiepskiego scenariusza, chybionej lokalizacji zdjęć (dżunglę imitują tu lasy pełne dębów itp (!)), wpadek (doświadczony łowca gubi się 5 metrów od obozu, nikt nie słyszy jego wołania... drugi doświadczony w deszczu niesie strzelbę lufą do góry...) i kretynizmów (nastolatka załatwiająca raptora kopniakiem), TLW ma całe multum scen, które na długo zapadają w pamięci. Przemarsz stegozaurów, nagonka na dinozaury, atakujące nocą t-rexy, pole pełne raptorów, rex w mieście - ogląda się to wspaniale, można zapomnieć o wszelkich niedoróbkach! Poza tym w filmie Spielberga znajduje się jedna z najbardziej poruszających scen śmierci - jeden z bohaterów oddaje życie za pozostałych. Rzadki przypadek, kiedy wolałbym żeby Steven poszedł widzowi na rękę i oszczędził biedaka.

Lost World nie jest filmem idealnym. Nie dorasta do pięt poprzednikowi. Mimo wszystko nie jest złym sequelem - czuć, że zabrakło ręki Crichtona, ale i tak jest OK.

A, i jeszcze jedno - nie oglądajcie TLW w fullscreenie ani z lektorem! Tak się składa, że dzień po tym jak obejrzałem film na dvd, leciał również w tvnie. Wrażenia nieporównywalnie gorsze - a co najważniejsze, okrojone zdjęcia wydają się po prostu brzydkie, w najlepszym razie przeciętne. To tylko wrażenie - w widescreenie jest o wiele lepiej!


Jurassic Park III


[Obrazek: Jurassic%20Park%20III%2007.jpg]

[Obrazek: jp3_05870ra.jpg]


Cóż za oryginalny tytuł... Cóż za oryginalny film... Pełen logicznych błędów, które tym razem nie mogą być wyjaśnione, źle napisany, z efektami które nie robią najmniejszego wrażenia, z bezsensownymi zmianami w stosunku do pierwowzoru (raptory "wyewoluowały"... w rok...). Nie ma tu ani krzty oryginalności, nie ma ani trochę magii poprzednich części. Ani jednej sceny, która zapada w pamięć. No dobra, jedna jest, ale nie ma w niej dinozaurów.

A propos dinozaurów - aby uatrakcyjnić film, wprowadzono nowego dinusia, potężniejszego nawet od tyranozaura. Tyle tylko, że wygląda jak kaczka skrzyżowana z karpiem. Po prostu żenada... Jak i cała ta chybiona produkcja. Crichton nie napisał trzeciej książki i odmówił współpracy z filmowcami - to widać, słychać i czuć. Niech JP3 gnije w piekle. Niestety, trwają prace nad częścią czwartą, a tam poziom kretynizmów może być jeszcze większy...

Odpowiedz
#2
Cytat:toteż nic dziwnego że pojawił się i zabity w pierwszej części Ian Malcolm
:shock:
Mam rozumieć że w książce zginął?
Mozna wiedzieć jak?

Co do oceny samych filmów to zgadzam się z powyższym tekstem. O ile dwójkę spokojnie można obejrzeć, trójka to dno.

Odpowiedz
#3
!SPOJLERY DOTYCZĄCE KSIĄŻKI!


Malcolm został zraniony w nogę i umarł po jakimś czasie z wykrwawienia. Czy na zakrzep... Nie pamiętam już. Żeby było śmieszniej - Hammond też zginął (zeżarły go compsognaty, które już były w pierwszej części książki, bo tak w ogóle to prolog filmu TLW to prolog książki JP, tak samo jak scena z pterozaurem z III to wariacja na temat podobnej sceny z JP, podobnie jak akcja na łodzi... Bo ogólnie JPIII to przypadkowy zlepek niewykorzystanych scen z 1 i 2 części książki + parę kretynizmów producentów :) ). Poza tym Hammond w książce to wredny, pazerny dziad.

Było jeszcze parę różnic - Gennaro (w książce dość młody i wysportowany) przeżył, Henry Wu zginął, Muldoon zastrzelił parę raptorów i chyba też przeżył, znaleziono szczątki Nedry'ego, Grant od początku lubił dzieci i nie był związany z Ellie, która była zaręczona z kimśtam... Te zmiany w żadnym razie nie wpłynęły niekorzystnie na film - tym bardziej warto go obejrzeć i przeczytać książkę, bo nie ma się wrażenia że wiesz co się zaraz stanie.:) Chyba że przeczytałeś ten post. :P

Odpowiedz
#4
Tak w ogóle to była jeszcze jedna kontynuacja The Lost World. Gra komputerowa Trespasser. Doskonała gra.

Wcielało się w niej w Anne, jedyną ocalałą pasażerkę samolotu, który rozbił się na Isla Sorna. Trzeba było... przeżyć. Gra była z rodzaju FPP, ale dość niekonwencjonalnego FPP, gdyż Anne... była człowiekiem. A to znaczy, że miała ręce (a właściwie jedną rękę - jak gdzieśtam czytałem, drugą zraniła i nie mogła jej używać - tzn. tak tłumaczono możliwość korzystania tylko z prawicy:D ). Żeby coś chwycić, trzeba było wystawić rękę i naprawdę to wziąć. Można było ruszać nadgarstkiem i w wąskim zakresie łokciem. Żeby zobaczyć, ile ma się energii, wystarczyło spojrzeć na... biust Anne. Na piersi miała bowiem tatuaż, który zaczerwieniał się, gdy traciło się "health".:) Poza tym na ekranie nie było innych wskaźników - nawet celownika. Żeby przycelować, należało zgrać muszkę ze szczerbinką. Rewelacyjna sprawa - sterowanie było wygodne i proste. Do tego gra posiadała engine fizyczny, przy którym Half Life 2 jest nędzny. WSZYSTKO dało się chwycić, przesunąć, przewrócić (można było wziąć krzesło, rzucić nim o ścianę, wziąć nogę która się oderwała i młócić nią dinozaury!) - oczywiście jeśli człowiek mógł to zrobić.:) Dinozaur np. mógł przewrócić przyczepę... Świetnie też wszystko zaprojektowano - kiedy natrafiliło się na opuszczoną wioskę Ingenu, level nie był liniowy, z typu "idź prosto i strzelaj", tylko stało się pośrodku miasta i myślało "gdzie by tu pójść". Właściwie cała gra taka była, choć inne poziomy nie dawały aż takiej swobody. Do tego wszystkiego dodajcie znakomitą grafikę, podkładających głosy Richarda Attenborough i Minnie Driver, i macie rewelacyjną grę.:) Taki Operation Flashpoint z dinozaurami.

Było też parę wad - kiedy nauczyło się radzić sobie z raptorami, gra stawała się bardzo prosta. Pierwsze jej ukończenie jest dość trudne i zajmuje trochę czasu, a kiedy spotyka się t-rexa, czasem można narobić w spodnie, ale teraz kończę grę drugi raz i nie mam najmniejszych problemów. Raptory są zbyt wolne, a na otwartych przestrzeniach ustrzelenie grupy złożonej nawet z czterech raptorów to żaden problem. Za to t-rex jest nie do zarąbania, chyba że ma się broń na zatrute strzałki (taką jak w filmie :) ). Nie da się również zmieniać magazynków (co jest logiczne - z jedną ręką złamaną?) i można nosić maksymalnie dwa przedmioty naraz - np. szotgana i rewolwer. Bo tylko jedną rzecz można sobie przytroczyć do pasa. Przez co dochodzi do głupich sytuacji, że znajdujemy jakąś kartę magnetyczną o wielkości pudełka zapałek i musimy wyrzucić jednego guna, żeby ją zabrać. Można oczywiście potem po niego wrócić, ale przestrzenie w grze są oooogroooooomneeee.

W każdym razie, mimo paru wad, Trespasser to dla mnie gra idealna. Realistyczna, z klimatem opuszczenia w wielkiej dżungli, pozwalająca poznać wiele tajemnic Isla Sorna, świetnie wykonana (pod warunkiem upaczowania, inaczej ciężko się gra...). 10\10.

(screeny z wersji nieakcelerowanej)

[Obrazek: Trespasser_cover.jpg]

[Obrazek: trespasser_02.jpg]

[Obrazek: videojuegos.99.IMAGEN8.jpg]

Odpowiedz
#5
:o ciekawe, ciekawe, czytałem tylko TLW, pierwszej ksiązki nie miałem okazji. Na pierwszym filmie byłem w kinie (choć wcześniejw widziałem go na zjechanym pirackim VHSie) i wtedy robiło to duże wrażenie na 12 latku ktorym byłem. Potem jak się zrobił boom na dinozaury przeczytałem TLW. Jakieś dwa lata remu odświerzyłem sobie film i muszę przyznać, że zbytnio się nie postarzał, dalej robi wrażenie. Drugą i trzecią częśc widziałem dopiero jakoś rok czy dwa lata temu jak leciały w TV. No i czwórka się już podobno szykuje...

PS coś ten biust koślawy jakiś :mrgreen:

Odpowiedz
#6
Bo nieakcelorowany :wink: .

Odpowiedz
#7
nom, ale to wszystko jest w zasadzie w tekście na stronie, a więc głównie chodzi mi o to, że 3 to tylko zbiór niewykorzystanych pomysłów z książek i scenariuszy. Mi się ten film podobał jednak - szybki, lekki i nikt nie ukrywa, że chodzi o kasę. No i poza tym śmieszny to film :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#8
Jp to calkiem udane seria splatter dinosaurian movies z dobra rola dinozaurow i tego calego parku. Aktorzy tacy sobie. w ogole nie przejmowalem sie ich losem. Co innego pierhosaurami ktore swietnie wykonal modelarz i animator. ruszaja sie jak prawdziwe....
jednak wieksze wrazenie zrobil na mnie film Carnosaur. Lepszy po prostu. i bardzije gore mondowy
podpisu brak bo sie admin wkur..i

Odpowiedz
#9
Tintorera napisał(a):jednak wieksze wrazenie zrobil na mnie film Carnosaur. Lepszy po prostu. i bardzije gore mondowy
Robisz sobie jaja? Bo nie wiem jak interpretować ten i inne Twoje posty.


Jurassic Park to oczywiście klasyk, który nic a nic się nie zestarzał, nawet jeśli chodzi o efekty! TLW wbrew większości opinii uważam za bardzo dobry film. Świetna rozrywka, trochę kiczowata, ale bardzo przyjemna. Trójka gorsza, ale to wciąż niezłe kino przygodowe. Scena pojedynku T-Rexa ze Spinozaurem kapitalna.

Nie wiem czy pamiętacie albo wiecie, ale po ukazaniu się komiksowej adaptacji pierwszego filmu wyszedł następny komiks (niby kontynuacja), w którym inteligentne Raptory jeździły różnymi pojazdami (sic!).

Odpowiedz
#10
Raptory pojazdami? W wydanych polsce komiksach "Raptor Hijack" nie było czegos takiego. Chyba że masz zagraniczne wydania (proszę o kontakt na priva w takim wypadku;) ).
Jeśli ktoś uważa że Carnosaur jest lepszy od JP to brak mi słów, pare dni temu odświeżyłem sobie jedynkę - to przecież gniot jak sie patrzy. Na początku niby horror klasy C, czyli kiepskie efekty akorstwo itp. ale później to juz istny koszmar (dla widza). Pomysł na to żeby kobiety rodziły dinozaury to jakas abstrakcja. No i jeszcze idiotyczne interwencje rządu, ehhh, brak mi słów. Proszę o uargumentowanie Tintorera'o , w czym to filmidło jest lepsze od dowolnego JP (może w straszeniu, bo JP to jednak przygoda, tyle tylko że w Carnosaurze można sie przestraszyć co najwyżej wszechobecnej tandety).
get ready for suprise...

Odpowiedz
#11
Chodzi o komiks "Jurassic Park: Raptor"

[Obrazek: jpraptorsb2.th.jpg]

Przeglądałem ten komiks i z tego co pamiętam był dziwny, one tam czymś jeździły. Tak pamiętam. Zresztą potwierdzenie masz na drugiej okładce (słuchawki na głowie :wink: )

Odpowiedz
#12
Hmm, mam tylko pierwszą część komiksu "Raptor" (druga w ogóle wyszła? Mnie się zdawało, że było z nią jak z komiksem X-files - wyszło 6 części, przerwali w najciekawszym momencie). Z tego co pamiętam, to ta właśnie część mniej więcej odpowiadała końcówce ksiażki - czyli że jeszcze się pofatygowali zniszczyć siedliska raptorów (z armią). Co było dalej - nie wiem. Jak ktoś ma skany, to z chęcią poczytam.:>

Odpowiedz
#13
Military, ja też teraz pogrywam sobie w Tresspasera i nie odważyłbym się nazwać tej gry "idealną". Do ideału bardzo w tym wypadku daleko. Fizyka - rzeczywiście nowatorska jak na tamte czasy (zresztą nawet obecnie budzi podziw). Ale stwierdzenie, że HL2 jest przy tym nędzny to oczywiste maksymalne niewybaczalne przegięcie. Klimat - jest i to gęsty.

Wady: wad jest sporo. Grafika - straszy pikselozą. Kwestia "ręki", w której bohaterka trzyma broń itepe. Jej "mackowatość" skutecznie utrudnia rozgrywkę. Takich wygibasów, jakie wyprawia bohaterka ze swoją kończyną, nie byłby w stanie powtórzyć nawet sam Eugene Victor Tooms :)

Co do Jurassic Park. Dla mnie istnieje wyłącznie część pierwsza. Jest perfekcyjna. No i przede wszystkim reżyser zadbał o odpowiednio długi, klimatyczny wstęp, a nie zaraz pod byle pretekstem rzucił nas w sam środek akcji. Jurassic Park to idealne kino rozrywkowe. 10/10.

Odpowiedz
#14
Mental napisał(a):Wady: wad jest sporo. Grafika - straszy pikselozą. Kwestia "ręki", w której bohaterka trzyma broń itepe. Jej "mackowatość" skutecznie utrudnia rozgrywkę. Takich wygibasów, jakie wyprawia bohaterka ze swoją kończyną, nie byłby w stanie powtórzyć nawet sam Eugene Victor Tooms :)

1. Grafika - taki pierwszy C&C też dziś straszy, a dla mnie to kolejna idealna gra. Wiadomo, że w dobie HL2 nie zachwyci, ale co z tego? Nie chodzi też o to, co robi ręka - ważne, że to wszystko jest realistyczne, no po prostu w tej grze się żyje! Pokaż mi drugą z tak gęstym klimatem. DLA MNIE Trespasser to ideał i już.:)

Odpowiedz
#15
Gdyby gierka była bardziej dopracowana, gdyby wyeliminowano wiele irytujących bugów (przenikanie przedmiotów przez ściany np., wspomniana mackowata ręka, pikseloza, dość toporne i mało płynne ruchy dinozaurów itepe), wówczas i ja bym się podpisał pod stwierdzeniem, że to ideał. Gra jest bardzo dobra, warta uwagi (i pieniędzy), wszak to prekursor tych wszystkich havoków i innych systemów odpowiedzialnych za fizykę, ale jak sam stwierdziłeś - w dobie HL2 o zachwyt trudno. Żeby było jasne: HL2 uważam za jak dotąd najlepszą strzelankę w historii, pomimo dwóch dyskwalifikujących wad: liniowość i niezbyt wygórowane A.I. ludzkich przeciwników.

A jeśli chcesz drugą grę z tak gęstym klimatem, to odpowiedź może być tylko jedna: Thief i Unreal.

Odpowiedz
#16
W Thief są bardzo kanciaste modele postaci i mają kiepskie tekstury, no i też czasem trup przeniknie przez ścianę, a tego nie mogę zaakceptować. Prawda, ta gra to prekursor różnych Splinter Cellów, ale jak sam stwierdziłeś - w dobie HL2 o zachwyt trudno.

;)

Źle do Trespassera podchodzisz. To gra sprzed bodaj ośmiu lat. W tamtych czasach jej grafika POWALAŁA. Ale nie o grafikę w niej chodzi...

Odpowiedz
#17
Hehe...ocena tej gry na gamespocie - 3.9/10
Trespasser is a frustrating game, filled with boring gameplay and annoying bugs.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#18
Pisałem w pierwszym czy drugim poście - bez patcha lepiej nie grać.;)

Odpowiedz
#19
W polsce wyszły 2 z 4 częsci JP:Raptor. A nastepna seria Raptor Hijack w ogóle nie pojawiła sie w naszym kraju. I niczym nie jeździły - gwarantuje (choć głopot nie brakuje). 8)

Co do tresspassera to niedawno skonczyłem. Frustrujaca ale satysfakcjonująca, chociaż drażni to że jedną z dwóch trzymanych broni czasem bywa karta dostępu i głópio sie wtedy wygląda;) no i szkoda ze detekcja kolizji nie działa na większych dystansach. No i jeszcze szwankuje animacja dinosów ale ogólnie jest fajnie i wymagająco. :twisted:
get ready for suprise...

Odpowiedz
#20
W Thiefie można nawet przeciągnąć ciało ogłuszonego strażnika przez zamknięte drzwi :) Na szczęście jest na to łatka, która eliminuje te i inne kuriozalne usterki. Mnie akurat Thief zachwyca po dziś dzień - grafika idealnie oddaje charakter świata, w którym przyszło nam się poruszać. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie tu gładkich tekstur i zaokrąglonych konturów. Inaczej w wypadku Trespassera, który wrecz potrzebuję dogłebnego liftingu. W oprawie graficznej Far Cry'a - to byłoby dopiero wydarzenie!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości