Klasyczne efekty analogowe kontra CGI
#61
Tak się przyglądam tej dyskusji i zastanawiam się co Solo powiedziałby na produkcje z lat 40. itd. Takie walące po gałach efekty przed "Odyseją kosmiczną" były w zasadzie normą. Dla mnie zwracanie uwagi na tak trzeciorzędną rzecz jak efekty specjalne to jest jakaś dziecinada. Oglądam nieraz film, zwracam uwagę, że dany efekt jest niedopracowany, ale cóż z tego? Przecież to film, a nie rzeczywistość i nie musi w nim wszystko wyglądać jak w realu. Zapewne z dzisiejszej perspektywy zabawną tylną projekcję u Hitchcocka też trzeba by było wypoprawiać dla zwiększeniu efektu realności? ;)
A tak bardziej w temacie to "Coś" powtórzyłem sobie niedawno i szczerze mówiąc to ja tam niczego do poprawiania nie widzę (zęby, lol?) i zupełnie mi te (tak na marginesie znakomite w swej kategorii) efekty nie wadzą.
Przecież wiadomo, że efekty się starzeją - te z T2 też z dzisiejszego punktu widzenia trącą myszką, ale nie wyobrażam sobie ponownej ingerencji grafików, po prostu widziałbym, że to do tego filmu nie pasuje. Dla mnie takie zabiegi są bez sensu - dotychczas wszystkie takie próby poprawiania były nieudane, jedynie "E.T." w tej kwestii mi się podobał, ale odnowioną wersję oglądałem parę lat temu, dziś nie wiem jakbym do tego podszedł.

Odpowiedz
#62
Negrin napisał(a):Komputer może zrobić absolutnie wszystko. Jeśli jeszcze to nie zostało osiągnięte, to nie wada metody, a jedynie dotychczasowych mocy przerobowych, budżetów oraz wrażliwości i umiejętności ludzkich. Tyle w tej kwestii.

jeśli jakiś efekt komputerowy dorówna kiedykolwiek animatronice z the thing pod względem namacalności, jeśli jakikolwiek render spowoduje, że "poczuje" zapach krwi, jej ciepło, to będziesz pierwszą osobą, której to zakomunikuje. bo jak dotychczas żaden efekt w 100% komputerowy nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak efekty w the thing. i nostalgia - w odróżnieniu od epy - nie ma tu nic do rzeczy:)

a niedoskonałość czy "prowizorka" animatroniki to dla mnie zaleta tej techniki, nie wada.

Odpowiedz
#63
Albertino napisał(a):Przecież wiadomo, że efekty się starzeją - te z T2 też z dzisiejszego punktu widzenia trącą myszką
W którym momencie? : ) Scena w której T1000 wlewa się przez szybę do helikoptera to tak dowalone do pieca mistrzostwo, że nie potrafię wskazać drugiego tak kopiącego dupę użycia CGI, ze współczesnym kinem włącznie, w którym efekty są tak perfekcyjne, że robi mi się od nich niedobrze (patrz: TF2).

Odpowiedz
#64
Albertino napisał(a):Dla mnie zwracanie uwagi na tak trzeciorzędną rzecz jak efekty specjalne to jest jakaś dziecinada.

Czasami zastanawiam się, czy na tym forum jest choćby garsteńka ludzi, nie popadających notorycznie w przesadyzm.

Jakbym miał się czepić, to raptem jedna scena z Cosia od zawsze trąciła myszką i było to poruszanie się głowy w płomieniach niestety ruch tylu nóg w takim ujęciu był ponad siły animatorów (a może nie tyle ponad ich siły, co ponad czas i budżet).

Mierzwiak napisał(a):
Albertino napisał(a):Przecież wiadomo, że efekty się starzeją - te z T2 też z dzisiejszego punktu widzenia trącą myszką
W którym momencie?

Jak terminator wychodzi z pożaru ciężarówki. Jedyne ujęcie z T2, które nie jest doskonałe.

Odpowiedz
#65
eee, dalekie od doskonałości t moze, ale T2 praktycznie sie nei zestarzał, przeciwieństwie do jedynki. w której pojawia się sztuczna głowa Arniego, ale guma z niej wyglada paskudnie.

CGI na pewno stwarza duzo wieksze mżiwości, ale 1) trzeba miec na to pomysł, 2) potrzeba dużo czasu na pełne przygotowanie wiarygodnego modelu (vide Guzik).
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#66
Craven napisał(a):Jak terminator wychodzi z pożaru ciężarówki. Jedyne ujęcie z T2, które nie jest doskonałe.
Nie trudno się domyślić, że to przez ogień. To było jednak jeszcze za wcześnie na coś takiego, ale poza tym reszta znakomicie wytrzymała próbę czasu.

[ Dodano: Pon Lip 13, 2009 22:43 ]
wujo444 napisał(a):przeciwieństwie do jedynki. w której pojawia się sztuczna głowa Arniego, ale guma z niej wyglada paskudnie
Temu akurat nikt nie zaprzeczy, chociaż podczas ostatniego seansu T1 zastanawiałem się po co tak naprawdę ten paskudny model głowy Arniego, skoro w późniejszej części filmu pokazali dokładnie to samo ale już za pomocą charakteryzacji.

Natomiast animowany poklatkowo model Terminatora w finale filmu, nawet jeśli nieco pokraczny i animowany niezbyt płynnie, wypada kapitalnie i CGI model z Salvation może mu co najwyżej wypolerować piszczele. Niedoskonały technicznie, tak, ale jednocześnie sto razy bardziej wiarygodny i realistyczny niż ten komputerowy.

Odpowiedz
#67
Mental napisał(a):jeśli jakiś efekt komputerowy dorówna kiedykolwiek animatronice z the thing pod względem namacalności, jeśli jakikolwiek render spowoduje, że "poczuje" zapach krwi, jej ciepło,

Jeszcze nigdy żaden efekt komputerowy nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak pajęcze nogi wysuwające się z chrzęstem z leżącej na podłodze głowy. Chropowatość i brzydota efektów z The Thing to nieodłączny element tego filmu, równie dobrze można by odpicowywać cyfrowo dźwięk pierwszego Ojca Chrzestnego, likwidując chrypkę Brando.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#68
animatronika nadaje filmowi, bo ja wiem - swoistej niszowości, powagi wynikającej z faktu, że to wszystko jest takie niechlujne, brudne, odstręczające, "nieładne", że tuaj trzeba przymknąć oko na obiektywne niedoróbki i zwrócić uwagę w innym kierunku. animatronika nie jest oczojebna, nie zagarnia dla siebie po chamsku całego filmu. dla mnie już po grób efekty ery analogowej będą synonimem ciężkości, brutalności i dojrzałości kina rozrywkowego.

inna rzecz: dawniej efekty polegały na tym, że umieszczało się sztuczny obiekt w prawdziwym świecie. szpece od trików musieli się zdrowo napocić, żeby jakoś to wkomponować w naturalne tło. dzisiaj natomiast renderuje się już dosłownie wszystko jak leci. ohyda. wystazrczy spojrzeć na trailer the road - komputerowe kadry walą z kilometra sztucznością, a jak tylko pojawiają się "prawdziwe" zniszczenia, momentalnie czuć grozę krajobrazu.

Odpowiedz
#69
Mierzwiak napisał(a):Nie trudno się domyślić, że to przez ogień.
IMO nie. To przez nienaturalny ruch. Zwróć uwagę, że po zamrożeniu, jak T1000 składa się w fabryce dookoła lecą iskry i cały ten szajs i wygląda to idealnie. Zakładam, że to jedyna scena, gdzie komputerowego T1000 dodali i samodzielnie animowali. Bo np. jak z windy wybiega, to pewnie na początku Patricka pomalowali na "metalowo" na nagraniu.

Odpowiedz
#70
Craven napisał(a):Zakładam, że to jedyna scena, gdzie komputerowego T1000 dodali i samodzielnie animowali.
Przez ogień właśnie, czyż nie? : )

Odpowiedz
#71
A w tym sensie.. no to tak :-) przez ogień.

Odpowiedz
#72
Mental napisał(a):animatronika nadaje filmowi, bo ja wiem - swoistej niszowości, powagi wynikającej z faktu, że to wszystko jest takie niechlujne, brudne, odstręczające, "nieładne", że tuaj trzeba przymknąć oko na obiektywne niedoróbki i zwrócić uwagę w innym kierunku. animatronika nie jest oczojebna, nie zagarnia dla siebie po chamsku całego filmu. dla mnie już po grób efekty ery analogowej będą synonimem ciężkości, brutalności i dojrzałości kina rozrywkowego.
Pamiętasz, jak x razy zarzucałeś mi "dorabianie teorii" do czegoś tam? Right back at ya.

Wierzę, że w to wierzysz, ale najpierw nieźle się nad tym musiałeś nakombinować :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#73
nieźle nakombinować? przecież ja to powtarzam od lat i obudzony w środku nocy powiem to samo. zresztą... reakcja solo na efekty w the thing niezbicie dowodzi, że wiem, co mówię i mówię, co wiem:)

Odpowiedz
#74
Mental napisał(a):przecież ja to powtarzam od lat
Nie mówię przecież, że kombinowałeś wczoraj ;) Nie chcę się bawić w psychologa za czypińdziesiąt, ale mnie to wygląda własnie na racjonalizowanie nostalgii. I to całkiem skuteczne -- gdybym był Tobą, też bym się dał przekonać ;) Ale zakończmy ten wątek, na tematy religijne staram się nie dyskutować ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#75
Negrin napisał(a):ale mnie to wygląda własnie na racjonalizowanie nostalgii.

Oczywiście. Mentalowe wypowiedzi o starych efektach brzmią mniej więcej tak, że są lepsze bo są gorsze ;-)

Ale spokojna głowa - zobaczy CGI pancerz obcych z District 9, jego rdzawość, dyndające kable, posłucha jak skrzypi i będzie zadowolony ;)

Odpowiedz
#76
Efekty z T2 po dziś dzień robią niesamowite wrażenie. Nie ma bata na to co wykonało ILM do spółki z Cameronem. To przykład idealnego zgrania CGI z fabułą. Sekwencję w szpitalu i przejście T-1000 przez kraty oglądam z wytrzeszczonymi gałami do dnia dzisiejszego.

Tak swoją drogą zastanawiam się ile potraciłaby na odbiorze taka "Mucha" Cronenberga, gdyby ostateczną transformację Brundle'a zrobiono w komputerze.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#77
No cóż, jak dla mnie od strony technicznej T2 to jedno wielkie tech demo. "Patrzcie, co potrafimy zrobić!". Był początek lat 90. i możliwości CGI należało pokazać światu z wielkim hukiem. Oglądając przed miesiącem T2, nie mogłem się wyzbyć wrażenia, że postać T1000 (zresztą przecież niedorzeczna i nijak niepasująca do pozornie realistycznego świata przyszłości wykreowanego w pierwszej części) od początku do końca powstała "dla efektów", a nie odwrotnie. Więc nie, wybrałeś kiepski przykład, Snappiku, bo "Terminator 2" to pierwszy blockbuster napędzany efektami komputerowymi. Zresztą w przypadku Camerona to nic dziwnego -- "Avatar" szykuje się na powtórkę tej samej filozofii.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#78
Negrin, na pewno w tym co piszesz jest trochę prawdy, w sumie to ogólnie jest prawda, ale zauważ że to "tech demo" jest przy okazji dowalonym do pieca filmem (chyba że tak nie uważasz). Teraz porównaj sobie tech dema Camerona i Baya : )

Odpowiedz
#79
Negrin napisał(a):zresztą przecież niedorzeczna i nijak niepasująca do pozornie realistycznego świata przyszłości wykreowanego w pierwszej części
Jaka szkoda, ze mial juz byc w pierwszej czesci, ale Cameron byl za biedny wtedy, tak jak i wlasnie technologia efektow specjalnych, zeby to pokazac.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#80
Mierzwiak napisał(a):ale zauważ że to "tech demo" jest przy okazji dowalonym do pieca filmem (chyba że tak nie uważasz).
Uważam, uważam (choć może ja powstrzymałbym się z tym piecem ;) ). Zwróciło moją uwagę tylko to rzekome "idealne zgranie CGI z fabułą" -- to kolejny przejaw nostalgii :)

[ Dodano: Wto Lip 14, 2009 10:31 ]
Hitch napisał(a):ale Cameron byl za biedny wtedy, tak jak i wlasnie technologia efektow specjalnych.
No widzisz, czyżby jednak Mental nieświadomie trafił z tym "lepsze bo gorsze"? ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Najlepsze komputerowe efekty specjalne military 171 24,439 18-01-2014, 23:20
Ostatni post: Danus
  Ciekawe efekty. Anonymous 49 11,468 12-05-2013, 19:32
Ostatni post: Mierzwiak
  Ciekawe efekty w teledyskach Mierzwiak 26 7,596 28-11-2009, 01:15
Ostatni post: Phlogiston2
  Efekty specjalne a film military 109 14,299 17-11-2007, 15:13
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości