Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(18-01-2018, 01:59)Mental napisał(a): Ja tylko chciałbym podkreślić, że "Miss Sloane" to jest gówniany film, a jego najsłabszym elementem jest debilny/naiwny/propagandowy scenariusz. Żeby to wiedzieć, trzeba jednak trochę interesować się tematem poruszonym przez twórców. Film był współfinansowany i silnie promowany przez lobby antybroniowe w USA - ostatecznie okazał się klapą finansową i nawet w takich dziennikach jak WaPo nie zostawili na nim suchej nitki.

A mi się bardzo podobał i mało mnie interesuje kto go finansował i promował.

Odpowiedz
Free Fire - takie 5/10. Pomysł niby fajny ale film trwa 3 godziny... To znaczy trwa 1,5 godziny ale ciągnie się jakby miał ze dwa razy więcej. Jest świetnie zagrany ale po ciekawym wprowadzeniu samo strzelanie z każdym kolejnym pociskiem coraz bardziej nudzi... Mam w dupie bohaterów o których wiem tak niewiele, historia tak na prawdę prosta jak drut, fajne zaskoczenie. Może przy większej ilości % byłoby lepiej ale na trzeźwo się wynudziłem.

Odpowiedz
Logan Lucky - ależ się wynudziłem, ależ to średnie było. Silące się na bycie cool (zwłaszcza Craig) + obyczajowe pierdy (wątek z córeczką) to chyba najgorsza kombinacja jaką można mnie, jako widza potraktować. W dosyć podobne klimaty celował w zeszłym roku Hell or High Water, ale z dużo lepszym skutkiem.
Dużo lepiej by było jakby Sodebergh został na tej kinowej emeryturze, a Craig dalej był zmęczony po Bondach, nie mam zielonego pojęcia czemu po przerwie wziął sobie akurat taką, beznadziejnie napisaną postać (jeśli w pierwszej scenie słyszymy głos z offu tłumaczący jaka to zajebista i legendarna postać, to ja już wiem, że scenariusz do najlepszych nie należy). 5/10

Odpowiedz
Suburbicon - totalne ścierwo. Jedyne dobre 2 sceny to te w których był cudowny Oscar Isaac

Odpowiedz
World Trade Center (Stone, 2006)

Drugi seans mniej bolesny. I tyle. Nadal uważam, że to słaby film pod wieloma względami. Poza sceną drugiego zawału, gdzie ginie partner uwięzionych ludzi, nie ma tu nic chwytającego za serce. Jest za to cała masa klisz, w których aktorzy (i to doborowa obsada) próbują z całych sił odegrać ciężkie emocje. Wychodzi to tylko Maggie - jest świetna i w pełni wiarygodna. Najsłabiej wyszły te przebitki z Jezusem (!wtf) i rozmowy z Donną w trakcie uwalniania... Tak sobie wyobraziłem, że zrobiłby to Berg i cały film bym spędził na krawędzi fotela (patrz: Patriots Day), no ale Stone wykonał kontrakt i już.

4/10 - może kiedyś obejrzę to trzeci raz.
loading podpis...

Odpowiedz
Teraz porównaj sobie WTC Stone'a (który jest chyba najgorszym, najbardziej odtwórczym i banalnym filmem w jego karierze) z takim JFK. Nie jest możliwe, aby jedna i ta sama osoba nakręciła oba filmy.

Odpowiedz
nie ma co porównywać - to jakiś przekręt.

Gniew Oceanu (Petersen, 2000) - w tym filmie wszystko świetnie się spina - historia, oprócz tego że zahacza o fakty, to stoi mocnymi bohaterami zobrazowanymi przez mega charyzmatyczną ekipę. Pierwszy plan to zbiór świetnych nazwisk i aktorów najwyższej rangi, ale i drugi plan, gdzie jest Lane i Ironside rewelacyjnie się sprawdza. W sumie powinienem napisać, że pierwsze skrzypce gra tytułowa burza (u nas ocean) - efekty i praca wykonana przy montażu na planie to coś rewelacyjnego. Czuć czasami te CGI, ale mimo wszystko przy nawale ilości kadrów z oceanem to po latach wciąż to wszystko robi wrażenie. Na prawdę darzę ten film pewnym uwielbieniem, i choć nie zajmuje top10, jest bodajże 4-5 najczęściej oglądanym przeze mnie filmem.

8/10
loading podpis...

Odpowiedz
Only the Brave (2017) - Rewelacyjny film. Nie spodziewałem się takiego czegoś od kogoś innego niż Peter Berg. A tu proszę, Joseph Kosinski - gość od Tron: Legacy czy Oblivion - spłodził świetny obraz o strażakach. Film oparty na faktach, świetnie zagrany, mimo ponad 2 godzin nie znudził mnie nawet na chwilkę. Polecam bo film na prawdę warty obejrzenia. Chyba, że ktoś ma alergię na twardych mężczyzn, patos i konie :) Mocne 9/10.

Odpowiedz
War On Everyone z 2016.

Zgniłe jabłko w koszyczku starszego z braci McDonagh. Wymuszony humor, nieudana żonglerka gatunkowa i dłużyzny pomimo relatywnie krótkiego metrażu. Sytuację troszkę ratuje główny duet, ale to wyłącznie zasługa świetnych aktorów, a nie scenariusza.

War On Everyone jest dla Johna tym, czym dla Martina było Siedmiu Psychopatów - wpadką.

Odpowiedz
Mogę się tylko podpisać. Minął rok z okładem, a nadal nie znalazłem w sobie siły, żeby dokończyć ten filmik - utknąłem gdzieś w momencie, w którym pojechali na Islandię. Strasznie czerstwe.

Odpowiedz
I ja. Jedyne co ten film w sumie zrobił dobrego, to chyba trochę wylansował Caleba Landriego Jonesa, ja go tam w każdym razie pierwszy raz widziałem. Słabe i pretensjonalne (te rozmowy o filozofach), choć główny duet faktycznie ratuje sytuację.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
Pff. Nie znacie się. Ode mnie 9/10 :P
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
"The last of England" (1988) - wspaniałe kino artystyczne o niepospolitych środkach wyrazu i dającym do myślenia przesłaniu, osiągniętych zarówno dzięki apokaliptycznym cytatom A. Ginsberga i T.S. Eliota, jak i niezwykłej kolorystyce, rozedrganej pracy kamery i niekonwencjonalnemu montażowi. Skończone arcydzieło.
A przynajmniej na takie opinie można się natknąć w sieci, bo ja nie będę tu udawać, że cokolwiek z tego zrozumiałam. Nawet nie dałam rady obejrzeć do końca, od połowy już przewijałam, bo zwyczajnie straciłam cierpliwość i szlag mnie trafił. Są fragmenty wierszy ilustrowane scenkami z życia młodzieńca, który chuligani, narkotyzuje się i próbuje przelecieć obraz z aniołem. Kamera skacze w górę i w dół, nie wiadomo, co się dzieje, obraz jest ziarnisty - wkurwia to niesamowicie. Chodzi chyba o to, że za czasów Margaret Thatcher upadły wszelkie wartości i angielska młodzież się degraduje albo nie wiem. Przy czym nie twierdzę, że film jest słaby czy zły - jest po prostu kompletnie nie dla mnie. Nawet trochę mi smutno, że taki ponoć wybitny obraz zupełnie do mnie nie trafił, no ale mówi się trudno.

Na szczęście są na świecie także komedie gore.

"Cooties" (2014) - czyli coś na moim poziomie. Bardzo fajny pomysł wyjściowy, z żartami bywa pół na pół - część prezentuje dobry czarny humor, część jest mocno głupawa i średnio pasuje do sytuacji. (W sumie to chyba najśmieszniejsza była aluzja do "Władcy pierścieni" :). No ale jest rozwalanie wrednych bachorów, które stały się zombi, a rozwalanie wrednych bachorów zawsze jest fajne. W sam raz na odmóżdzenie.
"Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota, to maleńki łyczek benzyny". 

Odpowiedz
W końcu udało mi się obejrzeć długo oczekiwany film Ildikó Enyedi "Dusza i Ciało" czyli węgierskiego pretendenta do zdobycia w tym roku Oscara dla najlepszej produkcji nieanglojęzycznej (Pewnie ostatecznie skończy się tylko na nominacji, ale ja będę mocno trzymać kciuki za tym, by to właśnie Węgrzy cieszyli się ze statuetki podczas marcowej ceremonii)  I muszę powiedzieć, że jestem oczarowany!
Ta nietuzinkowa, przepiękna, znakomicie zagrana i niezwykle subtelnie opowiedziana  opowieść o kiełkowaniu uczuć między dwójką ludzi nie do końca odnajdujących się w otaczającej ich rzeczywistości absolutnie skradła moje serce swym onirycznym nastrojem przywołującym na myśl dokonania przedstawicieli południowo-amerykańskiego realizmu magicznego. Całkowicie zanurzyłem się w świecie wykreowanym przez panią Enyedi i absolutnie nie chciałem go opuszczać.
Dlatego też ośmielę się stwierdzić, że "Dusza i Ciało" to, przynajmniej na ten moment, najlepsza kinowa premiera tego roku zatem jeżeli jeszcze macie możliwość ją zobaczyć to gorąco polecam nie zmarnować okazji. Nie będziecie tego żałować. A na zachętę wspaniała piosenka z tego filmu. 



Moi ulubieni rezyserzy
Top 3 2017
Blade Runner 2049
A Ghost Story
Dunkierka

Odpowiedz
Happy death day" - bardzo fajny. Tym razem nie teen slasher, bo bohaterką jest studenciara - więc chyba young adult shasher (?). Tree w kółko przeżywa ten sam dzień (swoich urodzin), pod którego koniec zostaje mordowana przez typa w masce wielkiego bobasa, co jest i bardzo straszne, i bardzo męczące.

(No żesz qrva, znowu.)

[Obrazek: happy-death-day-trailer-0.gif]  


Aby przerwać cykl, musi rozkminić, kim typ jest i stawić mu czoło. Jak na slasher stosunkowo mało tu rozbryzgującej się juchy, najważniejsze jest rozwikłanie zagadki i kibicowanie Tree, która z mocno średnio sympatycznej laski po każdej swojej kolejnej śmierci przekonuje się, że nie warto być dla ludzi wredną suką i staje się lepszą osobą (tak, może i banalne, ale co z tego - miło na to patrzeć). Końcówka też fajna, potrafi zaskoczyć. Ostatnio tak dobrze bawiłam się na "The babysitter" :)
"Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota, to maleńki łyczek benzyny". 

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 620 84,282 21-12-2017, 17:12
Ostatni post: SonnyCrockett
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 79 14,367 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 2,559 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 26 4,066 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 45 9,191 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,551 375,602 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  I'll be back, czyli powrtót po latach Phil 74 9,883 27-07-2008, 20:42
Ostatni post: Oconnel
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 12,429 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
5 gości