Krótko o polskich filmach
#61
Dziewczyny do wzięcia - Film z lat 70., który pokazuje, że nastolatki w każdej epoce to tępe dziewuchy, które oczekują nie wiadomo czego (a najlepiej, żeby przyjechał do nich królewicz na białym koniu albo jeszcze lepiej, na wielbłądzie) :). Fabuła to w sumie takie nic - ot, dziewczyny z prowincji jadą do miasta i wyrywają jakichś podstarzałych studentów. Warto to traktować jako ciekawostkę i jakiś zapis tamtych czasów. Przy okazji, Zbigniew Buczkowski i Ewa Szykulska byli za młodu strasznymi brzydalami :).

Wielki Szu - To jeden z tych filmów, gdzie oglądałem nie znając fabuły. Spodziewałem jakiegoś przebrzmiałego dramatu dziejącego w epoce, a dostałem z tego niezły film z nutką sensacji w współczesnych (tamtych) czasach. Wygląd, klimat, PRL-owskie eighties, zaskakujący Strasburger w roli badassa. Świetne kreacje obsady, nawet epizody zapadają w pamięć. Jedynie problem mam z postsynchronami, bo to brzmi jak dubbing do filmu animowanego. A tak, to naprawdę dobry film, któy zasłużył na swoją reputację.

Odpowiedz
#62
(28-07-2017, 20:29)OGPUEE napisał(a): niezły film z nutką sensacji w współczesnych (tamtych) czasach.
Jeśli mówisz o dzisiejszych czasach, to są one współczesne, jeśli chcesz powiedzieć o jakichś innych, konkretnych, minionych czasach (jak w tym wypadku) to one są ówczesne.

Odpowiedz
#63
Cytat:Przy okazji, Zbigniew Buczkowski i Ewa Szykulska byli za młodu strasznymi brzydalami :).
Wai…..whaaat?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#64
Chyba mi nikt nie powie, że z wiekiem Buczkowski wyładniał?

Odpowiedz
#65
(29-07-2017, 10:08)Corn napisał(a):
Cytat:Przy okazji, Zbigniew Buczkowski i Ewa Szykulska byli za młodu strasznymi brzydalami :).
Wai…..whaaat?

Puste zapadnięte oczy, twarz faceta i zęby jak u 60-letniej baby - kanon piękna to to nie był nawet w tamtych czasach :).

Odpowiedz
#66
Volta

Machulski w formie. Lekkie, łatwe i przyjemne kino, a to chyba kategoria w której wciąż u nas najtrudniej o udane filmy.

Fajna obsada (Zieliński i Braciak kradną film) i zmyślna intryga żonglująca retrospekcjami, chociaż przyczepiłbym się do tego jak rozegrano twist - kluczowa kwestia, będąca przyczyną wszystkiego, zostaje widzowi ujawniona w dwóch zdaniach i nie jest to tak czytelne, jak być powinno.

Solidna siódemeczka. Fajniuchne.

Odpowiedz
#67
Królewicz Olch

No i widziałem...

Dwa słowa: o kurva :) Nie daję najniższej oceny, bo zdjęcia były dobre, pierwszą połowę oglądałem nawet zaintrygowany a łyżworolki w zamrażarce mnie rozbawiły. 2/10

PS. Włącznie z nami cztery osoby na sali :)

Odpowiedz
#68
Poprzedni film tego gostka PODOBNO jest o wiele lepszy, ale te fragmenty, które widziałem jakoś słabo o tym świadczą.

Odpowiedz
#69
[Obrazek: %5B2014%5D%2BFacet%2B(nie)potrzebny%2Bod....26%5D.jpg]
W trakcie oglądania filmu "Facet (nie)potrzebny od zaraz" wyglądałem mniej więcej jak Paweł Małaszyński na powyższym zdjęciu. Nawet nie chodzi o to, że ten film jest jakiś zły, bo widać, że pani reżyser miała jakiś pomysł, i artystycznie jest tu nawet spoko. Historia jednak jest tak nudna, postacie tak nieciekawe i całościowo wychodzi na to, że fabuła jest o niczym. Pani Maciąg nie wiem czy taka była rola, czy nie, ale chodzenie przez cały film z tą samą nijaką miną jej nie pomogło. Reszty obsady nie ma co oceniać, bo nikt nie miał tu nawet co grać. Z filmu jest taka komedia jak z "Wołynia" musical, humoru praktycznie zero, atmosfera jak na pogrzebie. Zdjęcia razem z tymi ilustracjami w tle nawet spoko, ale soundtrack taki jakby na siłę. Jedynie dwa utwory The Dumplings były tam spoko, ale nie wiem czy to oryginały, czy jakieś inne aranżacje. Na końcówce zasnąłem, więc nie wiem co to był tam za ślub na końcu, i nie obchodzi mnie to jakoś w sumie. Tak jak pisałem wcześniej, film może i zły nie jest, ale wynudziłem się totalnie i żałowałem tego seansu. Jeśli komuś się spodoba to spoko, hipsterom może się spodobać.

2/10.

Odpowiedz
#70
Zgadzam się z powyższym. Polacy ogólnie jakoś nie mają drygu i wyczucia do kręcenia lekkich, ale niegłupich filmów. Czasem myślę, że cierpienie jest efektowne, a sztuką jest właśnie dać ludziom jakiś powód do uśmiechu (nie rechotu...).

Odpowiedz
#71
(17-10-2017, 13:43)Andromeda90 napisał(a): Zgadzam się z powyższym. Polacy ogólnie jakoś nie mają drygu i wyczucia do kręcenia lekkich, ale niegłupich filmów. Czasem myślę, że cierpienie jest efektowne, a sztuką jest właśnie dać ludziom jakiś powód do uśmiechu (nie rechotu...).

Może być to spowodowane tym, że częścią najbardziej dochodową jest sama produkcja filmu. Z takiego punktu wyjścia nieważne co się kręci...
Przyjrzałbym sie też metodom przyznawania dotacji przez PISF. Kręcenie kiepskich filmów pod dotacje? Niemożliwe? Kto pamięta komunę to wie,
że nie ma rzeczy niemożliwych. A kino istnieje dzięki państwowym dotacjom.
Ja bym większość chłamu odsiał już na etapie scenariusza. I byłby porządek.
W każdym razie kręcenie fimów to zwykły interes i to się raczej nie zmieni.

Lekkie, inteligentne, niegłupie, z wyczuciem dwa filmy Krzysztofa Langa
"Śniadanie do łózka"
"Miłość na wybiegu"
Nie lubię snobów, hipsterów i internetowych cwaniaków

Odpowiedz
#72
Krótko o polskich filmach? Co na planie robią dźwiękowcy i czy w ogóle są tam są, czy dźwięk może nagrywa się majkiem z allegro za 10 zł i obrabia się go jakimś online converterem w wersji free?

Odpowiedz
#73
Ach śpij kochanie - nie kojarzę drugiego tak nieciekawego, nudnego filmowego śledztwa. Może dlatego że w zasadzie trudno tu mówić o śledztwie? Jakakolwiek tajemnica czy napięcie nie mają miejsca, bo śledczy już w pierwszych minutach filmu wpadają na trop zabójcy, który stosunkowo szybko trafia do aresztu. I tyle. Wszystko stoi w miejscu i w zasadzie trudno znaleźć powód dla którego film wciąż trwa, chyba tylko po to by z gracją naćpanego Di Caprio w Wilku z Wall Street doczołgać się do żenująco rozpisanego i wyreżyserowanego twistu, który zaskoczeniem jest dokładnie żadnym.

Dawno też nie widziałem filmu w który tak zły sposób pokazywałby, wróć, który nie pokazywałby w ogóle upływu czasu. Wydaje się że między zabójstwem sąsiadek a kolejnymi scenami upłynął dzień, może kilka, tymczasem nagle dostajemy dialog że Chyra sam "zgłosił ich zaginięcie i aktywnie uczestniczył w poszukiwaniach." ŻE JAK?

Dobra Katarzyna Warnke, w Botoksie też była najlepsza.

3/10

Odpowiedz
#74
Nie widziałem jeszcze tego cuda, ale nie zgodzę z Twoim ostatnim zdaniem. W "Botoksie" uważam, że najlepsza była Żukowska i to zdecydowanie. Warnke faktycznie też ok. To jedyne postacie, które były właśnie postaciami, a nie zblazowanymi popisującymi się aktorkami. Dygant w tej materii to klasa sama dla siebie, ale w żenadzie bardzo godnie towarzyszyła jej Szapołowska. Jednak Żukowska dla mnie to definitywny plus "Botoksu". Argument za oceną 2/10 :)
.

Odpowiedz
#75
Heh, zapomniałem o niej. W takim razie Warnke i Żukowska były najlepsze :)

Odpowiedz
#76
[Obrazek: z21794839IH,Karolina-Szymczak-i-Sebastia...ilmie-.jpg]
"Gwiazdy" - Sam film i historia mogłyby być o wiele lepiej przedstawione, bo potencjał tu był. Plusy (w zasadzie dwa) zostawię na koniec, teraz minusy:
- "aktorzy" odgrywający młodsze postacie, tragedia i kij w dupsku.
- Karolina Szymczak absolutnie nie miała co tu grać, bo jej postać to zwykła pinda i szmaciura, a poza tym zero jakichkolwiek cech charakteru.
- Kościukiewicz w większości gra po prost słabo. Tekst z Wikipedii czyta jak dla dzieci w przedszkolu, wyglądem nie prezentuje się jakoś źle, ale w jego głosie często da się usłyszeć tę niepewność i sztuczność.
- Jan Banaś w tym filmie to kutas i psychol.
- Dobieraj się do koleżanki twojej wymarzonej laski (i to jeszcze przy niej), a potem się dziw, że w akcie zemsty ta idzie pieprzyć się z Ginterem, który też miał na nią ochotę.
- Niezręczne i debilne sceny jak: wkładanie ręki pod spódnice mężatki na oczach jej ojca, męża, wszystkich, lub trzymanie się za ręce na pogrzebie.
- Mecz w slow-mo, tragedia
- Koleś właśnie sprzedał kosę człowiekowi, ale co tam, niech opowiada swoją historyjkę Woronowiczowi.
Teraz tylko dwa plusy: pomimo licznych głupot nie nudziłem się, a drugi to Ginter, czyli jedyna postać warta sympatii. Sebastian Fabijański odegrał tu chyba swoją najlepszą rolę. Gość, który nie musi mówić, żeby przekazać emocje.

Suma summarum 5.5/10. Słabizna, ale Fabijański jeszcze jakoś trzyma to wszystko na barkach.

Odpowiedz
#77
Twój Vincent - spodziewałem się kolejnej typowej biografii, więc zaskoczyli mnie pierwszym zdaniem, że wydarzenia dzieją się rok po śmierci Van Gogha. A fabuła w formie takiego śledztwa jest dość angażująca i ciekawa. I jak ktoś nie zna twórczości o Van Goghu, to nie będzie specjalnego problemu.

Ale co tam fabuła. Technika jaką to zrobiono - o matko. Propsy za te malowane klatki (ciekawe, czy malowali olejnymi farbam, które lubią długo schnąć czy jakimiś akrylami?) oraz to, że animacja jest płynna i spójna (choć pomocny był tu rotoscoping). Fajniej było patrzeć jak podczas przejść klatkowej zmienia faktura farby i widać czasami ślad po zamalowanym poprzedniku. Wow, dla samej techniki warto obejrzeć ten film.

I polski dubbing jest naprawdę świetny. Aktorzy nie brzmiący jak z kreskówki, bez szarżowania, jakby grali na planie filmuj fabularnego. Widzicie dubbingowcy? To jest DOBRY dubbing, a nie te rzygi w 90% filmach komiksowych, którym dajecie niezasłużone 10/10 (tym bardziej, że przed filmem puszczali zwiastun JL z polskim dubbingiem - o mateczko...).

Jak dla mnie nominacja do Oscara za najlepszy film animowany powinna być (bo i tak wygra jakaś animacja Disneya/Pixara).

Odpowiedz
#78
Różnica w dubbingu do Polskiej produkcji jest taka, że aktorzy grają przed filmem lub do kompletnego filmu, zaś przy dubbingach do takiego disneya w studiu aktorzy widzą jedynie zamazany kształt filmu (czasem po prostu dwie wielkie kropki). Dużo trudniej jest wtedy trafić idealnie ze wszystkim
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#79
Niby tak, ale jak oglądam polskie animacje to również jest wrażenie - tak, to dubbing.

Z kolei jak oglądam filmy Disneya ze starym polskim dubbingiem, "Winnetou" czy "Ja, Klaudiusz" to tego wrażenia nie ma (a technologia była w gorszym stanie) i jest sytuacja z "Twój Vincent". Może to kwestia tego, że wtedy inaczej się nagrywało (o czym wspominał Andrzej Arciszewski w "Widzę Głosy").

Odpowiedz
#80
Fanatyk czyli krótkometrażowa ekranizacja znanej pasty
wyszło całkiem nieźle, choć rola narratora jest kiepsko napisana i obsadzona. Cyrwus za to - jako postać tytułowa - w punkt: karykaturalny, ale nie przeszarżowany IMHO.
sam finał niestety z - przepraszam bardzo - dupy. bez podbudowy, nie klejący się z resztą fabuły.

nie wiem czy to była potrzebna ekranizacja, ale nie żałuję że poświęciłem czas na jej obejrzenie. bawiłem się dużo lepiej niż choćby na "volcie" którą też zaliczyłem w święta
tak że o.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dystrybucja polskich filmów na świecie Pai-Chi-Wo 8 303 15-08-2018, 00:04
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Efekty dźwiękowe w polskich filmach... pawian 25 4,489 08-08-2007, 08:31
Ostatni post: Massimo



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości