Książki
#61
A ja go lubie (a co mi tam) ale nie stawiam na rowni z Kingiem. Czy postawienie ich w jednym zdaniu to zbrodnia? Moge ich rozdzielic jesli Ci to ulzy...

Odpowiedz
#62
Zdecydowanie brak ci poczucia humoru i wyczucia czegoś takiego jak ironia.

Odpowiedz
#63
Te żyły na żyrandolu zabrzmiały nawet nieźle...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#64
A czytaliście taką książkę Mastertona, w której Demon pożerający całe amerykańskie miasta został pokonany pustą butelką po ketchupie? To był przedostatni horror, jaki przeczytałem; po wielu latach spróbowałem jeszcze raz z 'Desperacją' Kinga, o rozterkach pumy i o bożymchłopczyku. Nie mogę się więc zgodzić z Militarym i obu autorów stawiam na jednym miejscu - są siebie warci. Ale fajnie by było z tego zrobić jakąś krzyżówkę: Demon od zjadania miast mógły walczyć z pumą, a bożychłopczyk z butelką po ketchupie. A co.
One day closer to death.

Odpowiedz
#65
Landers, przybij piątkę! (:

Dzieciaczki moje, a co sądzicie o Koontzu? Zdaje się, że to ta sama liga...

Odpowiedz
#66
Landers napisał(a):Nie mogę się więc zgodzić z Militarym i obu autorów stawiam na jednym miejscu - są siebie warci
Landers, porównaj Kinga i Mastertona chociażby pod względem WARSZTATOWYM. A powołując się na "Desperację", pokazujesz, że na temat Stefka nic nie wiesz - bo to, nie tylko w mojej, ale i wielu innych czytelników opinii, jedna z najgorszych książek, jakie wyszły spod ręki Króla. Ale nawet najgorsze jego dzieła (więc głównie lata 90., "Bezsenność", "Desperacja", "Regulatorzy", "Łowca snów"...) są dopracowane przynajmniej ze strony czysto technicznej.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#67
Masterton tworzy typowe czytadła, mniej lub bardziej strawne. Takie lektury na podróż, idealne do pociągu. Miewa dobre pomysły, gorzej z ich realizacją. I zazwyczaj niemiłosiernie chrzani zakończenia, co rujnuje niestety nawet jego literacko lepsze pozycje. Z serii Amber Horror to zdecydowanie bardziej w mój gust trafia F.Paul Wilson:)
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.

Odpowiedz
#68
military napisał(a):Zdecydowanie brak ci poczucia humoru i wyczucia czegoś takiego jak ironia.

i musze z tym zyc 24/7

Odpowiedz
#69
Nie no Masterton nie jest gorszy od Guya N. Smitha :D Nie przepadam za Mastim, ale nikt nie jest od Smitha gorszy. Masterton jest świetnym kolesiem prywatnie co widać po jego wypowiedziach i co potwierdzali wszyscy, którzy mieli z nim styczność.

Co się tyczy Kinga to ja wolę jego późniejsze dokonania. Moje ulubione książki to właśnie te niehorrorowe - Serca Atlantydów, Bezsenność, Czarny Dom, Mroczna Wieża. Choć te bardziej horrorowate – To, Gra Geralda, Worek kości - też lubię. W sumie to ja nie wiem co ja bredzę. Ja wszystko co Kinga lubię :D:D:D Ale np. tych ponoć największych jego dzieł –Podpalaczka, Christine, Lśnienie, itd. – mianowicie książek z początku kariery, to już w zasadzie nie pamiętam. Czytałem raz i dawno.

Co do Tolkiena, to Hobbita, Władcę i Sillmarilion przeczytałem dwa razy w ciągu jednego roku. Bardzo lubię Sillmarilion choć to faktycznie nieco cięższa książka.

EDIT
Jedyne książki, które moim zdaniem dorównują Kingowi (choć to zupełnie inna bajka) to cykl o Harrym Potterze. Mogę czytać codziennie od nowa do konca zycia i się nie nudzic :D

Odpowiedz
#70
Raczej bym Harrego Pottera nie porównywał z Kingiem :wink: I na pewno Rowling nie dorównuje mistrzowi. Z horrorów to jedynie Lovecraft jest lepszy od Kinga.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#71
To, kto jaki jest prywatnie nie ma nic do tego, jak pisze ksiazki. Prywatnie moze byc super, fajny, inteligentny czlowiek a ksiazki miec do kitu.
To porownanie Kinga i Rowling rzeczywiscie jakies dziwne jest. Tak jakby porownywac spaghetti bolognese do lodów czekoladowych...

Odpowiedz
#72
Louve napisał(a):To porownanie Kinga i Rowling rzeczywiscie jakies dziwne jest. Tak jakby porownywac spaghetti bolognese do lodów czekoladowych...

bardzo dobrze to ujełaś. przeczytałem jedną książke kinga "lśnienie" i w sumie tak sobie mi sie podobała. zreszta nie znosze horrorów kryminałów i fantastyki. mają one płytkie przesłania albo w ogole takowego nie mają. książki czytam żeby "zmądrzeć" dlatego wole klasyke.

Odpowiedz
#73
Artemis napisał(a):Landers, porównaj Kinga i Mastertona chociażby pod względem WARSZTATOWYM. A powołując się na "Desperację", pokazujesz, że na temat Stefka nic nie wiesz.
Nigdy nie twierdziłem, że wiem. Ale o co Ci chodzi z tym WARSZTATEM? O styl Kinga, unikającego zdań dłuższych niż pięciowyrazowe czy o identyczny od kilkudziesięciu lat sposób budowania napięcia i podwalin pod przyszłą opowieść, który w nieszczęsnej 'Desperacji' urósł wręcz do rozmiarów karykaturalnych?

D'mooN napisał(a):Dzieciaczki moje, a co sądzicie o Koontzu? Zdaje się, że to ta sama liga...
Ależ nie. Jest jedna taka jego książka, świadcząca o jego wielkości jako pisarza, a której to tytułu nie pamiętam i choć jego znalezienie zajęłoby mi pewnie mniej czasu niż napisanie tych słów, to tego nie zrobię, bo jeszcze ktoś pomyśli, że mi zależy (; W każdym razie, rzecz jest o nuklearnej bestii, która ucieka z tajnych podziemii fabryki coca-coli lub z czegoś w ten deseń i jedynym jej celem staje się zgładzenie super-inteligentnego psa, również wytworu chorych zapędów szalonych naukowców. Powieść jak Cię mogę, spotykało się gorsze za łebka, ale zakończenia nie sposób zapomnieć: [spojlery!] bestia nie okazuje się taka zła, no ale w końcu musi zginąć, a super-inteligenty pies (uwaga uwaga!) żeni się z dość mądrą suką, która oczywiście intelektem mu nie dorównuje, ale jak na swój gatunek też jest dość bystra. Mają kilkoro szczeniąt, obdarzonych na szczęście rozumem po tatusiu, ale kochających swoją matkę, która na ich zachowanie patrzy z pewnym zdziwieniem, ale również z radością i wyrozumiałością. One natomiast szanują jej brak ludzkiej inteligencji, a wszyscy tworzą jedną wielką szczęśliwą psią rodzinę. A najlepsze jest, że Koontz napisał to całkiem serio. Jeśli traficie na wydanie ze śliską okładką, książka może wam wypaść z ręki przy czytaniu ostatnich stronic.

Mando napisał(a):Jedyne książki, które moim zdaniem dorównują Kingowi (choć to zupełnie inna bajka) to cykl o Harrym Potterze.
A z tym to się akurat zgadzam.
One day closer to death.

Odpowiedz
#74
Landers napisał(a):Jest jedna taka jego książka, świadcząca o jego wielkości jako pisarza, a której to tytułu nie pamiętam i choć jego znalezienie zajęłoby mi pewnie mniej czasu niż napisanie tych słów, to tego nie zrobię, bo jeszcze ktoś pomyśli, że mi zależy (;

'Opiekunowie'?
Już wiem dlaczego książkowe horrory zawsze wydawały mi się stratą czasu... ;)

Odpowiedz
#75
z cyklu "barwne narracje Landersa";) Ty sam powinienes pisać, wiesz:)

z horrorem książkowym jest jak i z filmem - z jednej strony fontanny wybuchających flaków, obdzieranie ze skóry i strumienie posoki, z ekstatycznym aktem seksualnym w tle, z drugiej - budowanie klimatu grozy. W tym celowali dawni twórcy, skądinąd już niemodni, jak Robert Bloch, Daphne de Maurier, Wilkie Collins, Nathaniel Hawthorne, Edgar Allan Poe, J.S Le Fanu i tak dalej. Żaden King czy inny Koontz nie jest w stanie im w tym dorównać.
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.

Odpowiedz
#76
Daphne du Maurier to ten klimat grozy budowała (MOIM ZDANIEM) dość nieudolnie (Makabreski - po prostu makabra!), a znana jest głównie z tego, że Hitchcock zekranizował jej Ptaki. Robert Bloch... ehm, podobnie.:) Choć tutaj książka wydała mi się lepsza niż film (mowa o Psychozie oczywiście), bo film wybitnie mnie nie poruszył (może jakby był w nim Bogart...:P ). Poe... Cóż, miał to "coś", ale za dużo ględził, jeśli mogę tak powiedzieć. Kojarzy mi się z płaczliwym typkiem. To już wolę Lovecrafta i jego tajemnicze bóśtwa.:D On - choć naprawdę dobrym pisarzem nigdy nie był - nie patyczkował się, tylko od razu zalewał czytelnika szaleńcami, maniakami, opętanymi, potworami, bóstwami... Klimat to to miało, ale na takiej zasadzie jak Władca Pierścieni - po prostu trzeba mieć nastrój na wkręcenie się w wymyślony świat.

Odpowiedz
#77
tak jak Du Maurier to nie tylko Ptaki (względnie Rebeka, względnie Nie oglądaj się teraz...) tak i Bloch to nie tylko Psychoza. Eleganckie makabreski du Maurier to groza która może się objawić w zwyczajności i ma swoje źródło w zwykłych ludzkich przywarach, na tej samej zasadzie Poe czerpał z ludzkich lęków. Przez niego do tej pory obawiam się pogrzebania żywcem:) Klasyczna literatura grozy udowadnia, że nie trzeba się zagłębiać w drobiazgowy opis wybuchania napęczniałych jelit, by uzyskać efekt niepokoju. Wystarczy człowiek sam w sobie, nie trzeba dodawać niczego.

Moim faworytem pozostaje jednak Hawthorne.
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.

Odpowiedz
#78
Mne najbardziej dreszcze po karku przechodzą nie kiedy czytam jakiegoś Kinga, tylko kiedy przeglądam niektóre... miejskie legendy. Dla przykładu, coby nie rzucać słów na wiatr, fragment z http://www.warphead.com/urbanlegends/lunatics.htm :

A young girl was babysitting some children in a large old house, the children were in bed and she was watching TV when the phone rang. All the voice on the other end did was laugh, she listened for a minute then hung up. A few minutes later it happened again, she was very upset and called the police who told her there was really nothing they could do, but they'd trace the call if it happened again. After she got another call from the laughing voice, she hung up and the police immediately called her and told her to get out of the house immediately, the calls were coming from the upstairs extension, where he'd already murdered the children.

Tu nawet nie chodzi o dokładność opisu, tylko o przedstawioną sytuację...

Odpowiedz
#79
deina napisał(a):z horrorem książkowym jest jak i z filmem - z jednej strony fontanny wybuchających flaków, obdzieranie ze skóry i strumienie posoki, z ekstatycznym aktem seksualnym w tle, z drugiej - budowanie klimatu grozy. W tym celowali dawni twórcy, skądinąd już niemodni, jak Robert Bloch, Daphne de Maurier, Wilkie Collins, Nathaniel Hawthorne, Edgar Allan Poe, J.S Le Fanu i tak dalej. Żaden King czy inny Koontz nie jest w stanie im w tym dorównać.

Święte słowa, pod którymi mogę się podpisać rękami i nogami...

Odpowiedz
#80
maciej napisał(a):przeczytałem jedną książke kinga "lśnienie" i w sumie tak sobie mi sie podobała. zreszta nie znosze horrorów kryminałów i fantastyki. mają one płytkie przesłania albo w ogole takowego nie mają. książki czytam żeby "zmądrzeć" dlatego wole klasyke.
Nie ma to jak myśleć stereotypami.
A powiedz mi, co z takimi pisarzami jka np. LeGuin, Philip K. Dick, Bradbury...? To, że fantastyka uważana jest za podlejszy gatunek, nie znaczy wcale, że tak jest. Np. ostatnimi laty w Polsce prawie wszystkie DOBRE książki należą do tego właśnie gatunku (chociaż, rzecz jasna, na liczbę nominacji do Nike to się nie przekłada).

Landers napisał(a):Nigdy nie twierdziłem, że wiem. Ale o co Ci chodzi z tym WARSZTATEM? O styl Kinga, unikającego zdań dłuższych niż pięciowyrazowe czy o identyczny od kilkudziesięciu lat sposób budowania napięcia i podwalin pod przyszłą opowieść, który w nieszczęsnej 'Desperacji' urósł wręcz do rozmiarów karykaturalnych?
Zaręczam ci, że u Kinga jest mnóstwo zdań znacznie dłuższych niż pięciowyrazowe ;)
"Desperacja" to patologia. A budowanie w podobny sposób kilkunastu powieści to nic złego, o ile robi się to dobrze. Np. małe miasteczka opisywane z zabójczą dbałością o detal (tak to się mądrze nazywa ;)) - proszę bardzo (przeczytaj "Czarny dom" ;).

deina napisał(a):z horrorem książkowym jest jak i z filmem - z jednej strony fontanny wybuchających flaków, obdzieranie ze skóry i strumienie posoki, z ekstatycznym aktem seksualnym w tle, z drugiej - budowanie klimatu grozy. W tym celowali dawni twórcy, skądinąd już niemodni, jak Robert Bloch, Daphne de Maurier, Wilkie Collins, Nathaniel Hawthorne, Edgar Allan Poe, J.S Le Fanu i tak dalej. Żaden King czy inny Koontz nie jest w stanie im w tym dorównać.
Bo przylepianie do Kinga nalepki "HORROR" to wielgachny błąd - już nawet nie dlatego, że facet wchodzi też na teren innych gatunków. Przede wszystkim książki Kinga to 90% historii obyczajowej i 10% horroru. King wsadził grozę w codzienność i zwyczajność, połączył walkę z potwornością z szarym, nudnym żywotem przeciętnego Amerykańca. Nie znam się do tego stopnia, większości wymienionych przez ciebie twórców (jeszcze...? :>) nie znam, ale może pod koniec XX stulecia właśnie takie odświeżenie horrorowi było potrzebne? King pokazał, że diabły, potwory piwne i klowny znakomicie wpisują się w szarą rzeczywistość. To samo robi teraz, tyle, że w Polsce, Łukasz Orbitowski.

Tyle.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Star Wars - książki military 92 8,894 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 1,522 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Szukam książki military 41 6,780 05-07-2016, 00:05
Ostatni post: iselor
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 3,975 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości