Kung Fury
#41
Ale my nie mówimy o byciu parodią, a o byciu HOŁDEM. Że nagle zmieniłeś narrację, to nie znaczy że ja zmienię temat.:) Ale nawet jeśli parodiujesz, to przecież naśladujesz styl oryginału, wyśmiewasz się z jego wad, pokazujesz sceny w krzywym zwierciadle, a nie zmieniasz wszystko. Naga broń fabularnie to powolny film kryminalny skupiony wokół jednej intrygi, a nie zlepek pierdyliarda filmów sensacyjnych mieszający milion wątków. Gagi NAWIĄZUJĄ do innych filmów, ale wciąż jest to film SPÓJNY WEWNĘTRZNIE w formie, oddający styl parodiowanego gatunku! Nie było takiego gatunku, takich filmów jak Kung Fury.

Kayowi i Peelowi udało się w PIĘCIU minutach uchwycić tempo, wygląd, feel tamtych filmów (mimo że też korzystali z innych metod produkcji niż era VHS!). Gościom od KF nie udało się to w 30 minutach, a ty twierdzisz, że mieli za mało czasu.

Odpowiedz
#42
(29-05-2015, 12:58)military napisał(a): Ale my nie mówimy o byciu parodią, a o byciu HOŁDEM. Że nagle zmieniłeś narrację, to nie znaczy że ja zmienię temat.:)
Nie zmieniłem narracji, po prostu cięzko mi powiedziec czy film jest hołdem/parodią/pastiszem, bo ja nie widze duzej roznicy w tych okresleniach. Aż wyguglałem i wydaje sie, ze King Fury jest parodią, bo na pewno nie jest robiąny z czcią dla tego typu kina, tylko jako wyśmianie go.

Cytat:Ale nawet jeśli parodiujesz, to przecież naśladujesz styl oryginału, wyśmiewasz się z jego wad, pokazujesz sceny w krzywym zwierciadle, a nie zmieniasz wszystko. Naga broń fabularnie to powolny film kryminalny skupiony wokół jednej intrygi, a nie zlepek pierdyliarda filmów sensacyjnych mieszający milion wątków. Gagi NAWIĄZUJĄ do innych filmów, ale wciąż jest to film SPÓJNY WEWNĘTRZNIE w formie, oddający styl parodiowanego gatunku! Nie było takiego gatunku, takich filmów jak Kung Fury.
No tak, ale ten film nie parodiuje po prostu gatunku. Myśląc o tym filmie w toku tej dyskusji, więcej niż chciałem o nim myślec, dochodzę do wniosku, że film jest parodią nie filmów z lat 80ych, tylko całych lat 80ych. Popkultury lat 80ych.

Inna sprawa zupelnie, ze ty chyba jako pierwszy tutaj napisales o VHS - postawiłeś teze, którą sam skrytykowałeś. :) Nie wiem czy twórcy gdziekolwiek o tym pisali czy mowili, ale IMO bez znaczenia z wzgledow o ktorych pisalem wczesniej.

Cytat:Kayowi i Peelowi udało się w PIĘCIU minutach uchwycić tempo, wygląd, feel tamtych filmów. Gościom od KF nie udało się to w 30 minutach, a ty twierdzisz, że mieli za mało czasu.
Gdzie twierdze, ze mieli za malo czasu? Twierdze, ze chcieli zrobic skondensowana absurdalna komedie przygodową osadzoną w klimacie popkultury lat 80-ych. Twierdze też, że im nie wyszło. Bo ja nie spieram sie z Toba o jakość filmu tylko dyskutujemy o Twojej krytyce podejścia do tego. Ja uwazam, ze mozna cos parodiowac czy żartować z czegoś bez potrzeby odwzorowywania wszystkiego, a jedynie biorąc elementy i obsmiewając.

nota bene

Mierzwiak napisał(a):Ale to bez sensu :) Gdybym robiąc plakat chciał oddać hołd/odnosić się do prac Drew Struzana, to nie wstawiłbym w fotoszopie dwóch wielkich łbów i gościa z giwerą w otoczeniu iskier.
Gdyby Mierzwiak chcial hołdowac Struzanowi - spoko, racja. Mój błąd z zaplątaniem w semantyke. :) Ale jeżeli Mierzwiak odnosiłby się/żartowałby ze Struzana to juz taki zabieg byłby na miejscu.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#43
Ale KF nie ma nic wspólnego z popkulturą lat 80! Oprócz rzeczonego filtra VHS, którego się czepiłem bo to jedyna rzecz, która wiąże ten film z 80s.

To komedia z gagami typowymi dla nowoczesnego kina, utrzymana w stylistyce tanich greenscreenowych filmów i seriali 2000s, z fabułą zapożyczoną ze stosunkowo nowych memów, w tempie nowych produkcji i ze zdjęciami je przypominającymi. To, że ktoś założy sobie opaskę na czoło i wrzuci elektroniczną muzykę, nie znaczy że zacznie wyglądać jak bohater 80s. Motywy tego filmu nie mają nic wspólnego z motywami z filmów z 80s.

Wspomniałeś, że twórcy zapożyczają z kreskówek - i fakt, tematycznie i stylistycznie najbliżej im do pewnego specyficznego rodzaju kreskówek typu G.I. Goe, TF czy Centurions. Więc niby jak mamy mieć do czynienia z jakimkolwiek nawiązaniem do całej epoki, skoro film przypomina jej drobny wycinek?

Skoro to ma być parodia kreskówek, to OK, w takim wydaniu mogę KF zaakceptować jako produkcję, która ma związek z 80s. Ale wciąż jest chujowy.:)

Odpowiedz
#44
(29-05-2015, 13:19)military napisał(a): Ale KF nie ma nic wspólnego z popkulturą lat 80! Oprócz rzeczonego filtra VHS, którego się czepiłem bo to jedyna rzecz, która wiąże ten film z 80s.

(...)

Wspomniałeś, że twórcy zapożyczają z kreskówek - i fakt, tematycznie i stylistycznie najbliżej im do pewnego specyficznego rodzaju kreskówek typu G.I. Goe, TF czy Centurions. Więc niby jak mamy mieć do czynienia z jakimkolwiek nawiązaniem do całej epoki, skoro film przypomina jej drobny wycinek?
No to ma czy nie ma? ;) Ja widze duzo podobieńśtw do teledysków, filmów, czy nawet komiksów z tego okresu. A jezeli ty nie widzisz no to trudno, może chociaż ładnie grasz na pianinie. :)

Cytat:Skoro to ma być parodia kreskówek, to OK, w takim wydaniu mogę KF zaakceptować jako produkcję, która ma związek z 80s. Ale wciąż jest chujowy.:)
Znaczy, mnie to wali, jak zaklasyfikujesz sobie ten film. :) Chodzi mi tylko o to, ze nie wiem po co w ogole jakos specjalnie klasyfikowac. Absurdalna komedia - czerpie z ejtis, czy czerpie z najtis, czerpie z kompa, gier wideo. Czerpie z czerpania. Łotewa z czego czerpie :D
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#45
No właśnie nie czerpie z ejtis, bo to, że trochę przypomina niektóre kreskówki, nic nie znaczy. Jak zrobię coś wyglądającego bardzo podobnie, ale z muzyką Lany Del Rey, a bohater będzie jeszcze nosił kapelusz, to nie znaczy że nawiązuję do lat 40. (bo wtedy w komiskach akurat była MASA opowieści o zabijaniu Hitlera, przenoszeniu się w czasie itp.).

Odpowiedz
#46
Ten szort duetu K&P jest cudowny. Fryzura głównego bohatera i muza w tle. 10/10

Odpowiedz
#47
Zgadzam się z padającymi zarzutami, za dużo tutaj przesady i CGI dla satysfakcjonującej parodii lat 80-tych. Zresztą od pewnego momentu film jakby porzuca ten zamysł, kierując się w stronę totalnej klasy C, ostatecznego wygłupu na You Tubie, a w swojej biegunce pomysłów przypomina może jedynie "Dziewczynę z komputera" Hughesa. Bohater będący połączeniem Michaela Pare'a z "Ulic w ogniu", Rambo i Coreya Feldmana ze "Straconych chłopców" to trochę zbyt mało aby poprzez klamrę lat 80-tych ogarnąć Hitlera, dinozaury, Thora, roboty i jeszcze pozostać przy pierwotnym zamyśle. Ogólnie teledysk Hasselhoffa lepszy niż film, może służy temu wszystkiemu maksymalnie skondensowana forma.

Niech ma 6-/10, może z piwem i towarzystwem oglądałoby się lepiej.

 

Odpowiedz
#48
Ja bym Kung Fury nie traktował jako takie typowego filmu. Jest to bardziej internetowy, 30 minutowy mem. Pokręcony, abstrakcyjny, z niezłymi tekstsami, które w internecie będą krążyć jeszcze przez lata (tank you). Ale brakuje tutaj fabuły, bohaterów. Sama realizacja też pozostawia wiele do życzeniam, no może poza muzyką. Można obejrzeć przy piwku ze znajomymi, ale generalnie nic specjalnego.      

Odpowiedz
#49
A mi się podobało. :D Przyjemnie zleciało te 30 minut, fajna muzyka, udawany klimat 80s, sporo one-linerów i zabawnych odniesień do kina, telewizji i gier z tamtych lat. Bardzo zabawny twór, którego mimo przesytu CGI (aczkolwiek dobrego jak na taką produkcję) chciałbym zobaczyć w pełnym metrażu. Spokojnie 7/10 i polecam zapoznać się w wolnej chwili, bo jest z czego się pośmiać.

 

Odpowiedz
#50
W internecie wybuchł już ogólny szał na tę krótkometrażówkę, ma ona ponad 8 mln wyświetleń na YT, teledysk Hoffa ma 12 mln. A ja zastanawiam się czy pod całą mylącą otoczką i powtarzanym jak mantrą hołdem dla lat 80-tych nie kryje się czasem... hołd dla lat 90-tych. Po prostu jest tam zbyt wiele elementów które nie potrafią mi się skojarzyć inaczej:
- dinozaury- szał na prehistoryczne zwierzęta to przecież 1993 rok i Park jurajski, tuż po nim zawładnęły one telewizją, rynkiem zabawek i masową wyobraźnią. Powstało kilka ekranizacji Zaginionego świata, nawet serialowy M.A.N.T.I.S. musiał walczyć z dinozaurem, a policjantaka Whoopi Goldberg zaledwie 5 lat po Oscarze miała za partnera dziennikarza-dinozaura w zesłanym prosto na video Theodore Rex z 1995 roku. Od razu przypomniałem sobie o tym filmie widząc Triceracopa. Nie kojarzę dinozaurów w popkulturze lat 80-tych
-zabawa mitologią Europy- luźne podejście do mitologii zaprezentowane w Kung Fury jak nic kojarzy się z Herkulesem i Xeną które zawładnęły telewizją w drugiej połowie lat 90-tych. Po klęsce pierwszego Starcia tytanów ten motyw nie był zbyt popularny i kojarzony z popkulturą lat 80-tych
-mit hakera- oczywiście można przywołać Gry wojenne z Broderickiem czy Dziewczynę z komputera z Hallem, ale to lata 90-te awansowały hakera czy ogólnie programistę na bohatera popkultury, zarówno w Matrixie, Systemie, jak i w wątkach wygodnych dla superprodukcji, np w Dniu Niepodległości
-zachłyśnięcie się CGI, tutaj chyba nie muszę tłumaczyć, w latach 80-tych sprawa dopiero raczkowała, w latach 90-tych ilość ujęć z CGI była powodem do dumy dla producentów i zachwytu w artykułach w Cinemie
-no i ten Hasselhoff, który jak dla mnie stoi gdzieś w rozkroku pomiędzy latami 80-tymi i 90-tymi i nie kojarzy się z jedną epoką tak jak choćby wspomniany Anthony Michael Hall czy Molly Ringwald.  Jego największe sukcesy muzyczne obejmują rynki Niemiec i Szwajcarii na przełomie lat 80-tych i 90-tych, zwłaszcza z wydanym w 1989 roku albumem Looking for Freedom. Jeśli chodzi o świat telewizji mamy oczywiście Nieustraszonego z lat 80-tych, ale chyba jeszcze mocniejszy wizerunkowo Słoneczny patrol z lat 90-tych (powstały jeszcze w 1989 roku, ale wtedy cieszący się małym powodzeniem i skasowany po pierwszym sezonie. Jego popularność przyszła po szybkiej reaktywacji w latach 90-tych). Także nie potrafię jednoznacznie przypisac Hasselhoffa do konkretnej epoki.

Najbardziej z latami 80-tymi kojarzą mi się zawarte w Kung Fury podróże w czasie, motyw niedobranych partnerów czy bijatyki z pozostałościami po niemieckich nazistach, ale powyższe motywy wybrzmiewają dla mnie mocniej.
 

 

Odpowiedz
#51
Fajnie to rozpisałeś. Mi też Kung Fury bardziej kojarzyło się z hołdem 90s ale nie wspomniałem o tym, bo myślałem że to dlatego, że do Polski lata 80te dotarły z kilkuletnim opóźnieniem. ;)

Odpowiedz
#52
Być może na początku miał to być po prostu hołd dla epoki VHS która łączy lata 80-te i 90-te, ale gdzieś pod koniec zdecydowano się na lata 80-te. Wiele robi teraz medialna otoczka która bez zastanowienia postawiła stempel z różowym napisem "80s".

Odpowiedz
#53
(31-05-2015, 17:44)Szaman napisał(a): Wiele robi teraz medialna otoczka która bez zastanowienia postawiła stempel z różowym napisem "80s".
Odnoszę wrażenie że teraz wszystko dostaje stempel "80s" i ludzie robią to bez żadnego zastanowienia. Taka moda.

Filmik próbowałem obejrzeć w całości, ale nie dałem rady, więc nie będę specjalnie po nim jechać.

Odpowiedz
#54
(31-05-2015, 17:44)'Szaman' napisał(a): Być może na początku miał to być po prostu hołd dla epoki VHS która łączy lata 80-te i 90-te, ale gdzieś pod koniec zdecydowano się na lata 80-te. Wiele robi teraz medialna otoczka która bez zastanowienia postawiła stempel z różowym napisem "80s".


 

No wlasnie tez mi sie wydaje, ze to ludzie sobie przylepili do filmów "ejtis" i VHS. Na Kickstarterze twórcy napisali jasno "Kung Fury is a visually spectacular action comedy that has its foundation in 80s cop movies. ", a ludzie odlecieli. ZAMIAST ZARZUCAC TO, ZE JEST PO PROSTU SLABY. ;) Inna rzecz, ze dzis wystarczy dac soundtrack z syntezatorami i krytycy juz beda sie madrzyc, ze to hołd dla ejtis.
 

 
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#55
Fajne, nawet bardzo, zwłaszcza przy takim metrażu. 30 min dla takiego filmu to chyba optymalny czas, gdyby było dłużej to bym nie wytrzymał. Ten film sprawił, że co chwilę zastanawiałem się co oglądam :) Triceratoglina, 60 letni napakowany Thor, Laseroraptory (WTZF!!??), ale było przyjemnie.
"Renton - "Choose life, choose Facebook, Twitter, Instagram and hope that someone, somewhere cares."


Odpowiedz
#56
o co chodzi military'emu i crovowi to nie jestem w stanie pojąć, rozumiem za to szamana...

... przy czym wymienił on akurat rzeczy, które być może łatwiej przypisać do lat 90 tych, co nie znaczy, że nie było ich w 80tych...

ale też kilka pominął ;)

Nie zapominajmy np. że motywem przewodnim kung fury jest kung fu i tu chyba nie ma żadnych wątpliwości kiedy oglądało się takie rzeczy na kasetach.

Kung Fury jest przegięte do granic możliwości i drugiego takiego filmu się w latach 80tych nie znajdzie, ale nie wiem jak można nie rozumieć, że tu celem nie było nakręcenie dokładnie takiego filmu jakie powstawały wtedy, tylko wrzucenie maksymalnej ilości motywów do jednego totalnie przegiętego worka. Kung Fury przede wszystkim nie jest parodią filmów z tamtego okresu, ale całej popkultury, gier, komiksów, teledysków itd. Testowałem kung fury na ludziach którzy w latach 80tych mieli po 15 lat i potrafili bezbłędnie powiedzieć jakim okresem jest inspirowane.
Trochę dziwnie szczerze mówiąc to wygląda jak jakieś gimby teraz nie widzą podobieństwa bo obejrzały dwa filmy o gliniarzach i w nich nie było thora ani barbarzyńców ;)

A samo kung fury jest zabawnym półgodzinnym krótkim metrażem, ciągle dość oryginalnym mimo gdzieś tam narastającej mody na new retro. Nie wszystko się udało i pewnie parę rzeczy można by poprawić, ale moje oczekiwania spełnili.

Swoją drogą polecam w nawiązaniu do kung fury obejrzeć jak ktoś jeszcze nie widział space stallions albo clip kill the noise - kill the noise pt. I

Tak przy okazji, to jak się teraz wstawia linki, obrazki itp. bo ja nie widzę u siebie w ogóle paska narzędzi z tymi funkcjami...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#57
(31-05-2015, 17:44)Szaman napisał(a): Być może na początku miał to być po prostu hołd dla epoki VHS która łączy lata 80-te i 90-te, ale gdzieś pod koniec zdecydowano się na lata 80-te. Wiele robi teraz medialna otoczka która bez zastanowienia postawiła stempel z różowym napisem "80s".

Jak dla mnie, to to jest hołd dla lat 80 i wczesnych 90tych, ale z tego nie da się zrobić chwytliwego hasła. Natomiast można zachować sens zostawiając samych 80's, bo jednak większość lat 90 tych to już jest inny styl i inaczej się te lata kojarzy.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#58
Nie wiem na ile jestem znawcą klasy B i C, może i widzę w Twoim avatarze bardziej Olivera Grunera niż Ninję, ale to jeszcze nie uprawnia mnie do miana eksperta :) Wiem za to, że gdy oglądam filmy Stuarta Gordona, Briana Yuzny, wczesnego Raimiego czy Jacksona to nagle nie pojawiają się w nich dinozaur i Thor ku uciesze publiki. Mało mam doświadczeń z Tromą czy Blue Moon, ale wydaje mi się, że nawet filmy tych campowych wytwórnii bardziej trzymają w ryzach swoje fabuły, nie tyle z powodu budżetu (bo kartonowego dinozaura zawsze można wstawić), ale ze świadomością możliwego zniechęcenia widza. Co innego kompletne zgrywy w rodzaju "Gabinetu figur woskowych 2" Hickoxa który również budzi skojarzenia z "Kung Fury", ale tam jednak żonglowanie konwencjami odbywa się z większą gracją, choćby w kwestii wizualiów. "Kung Fury" jest dla mnie dość toporne w swojej zabawie i bardzo kojarzy mi się z w moich oczach nieudanym "Iron Sky".

Odpowiedz
#59
(01-06-2015, 18:22)Szaman napisał(a): nagle nie pojawiają się w nich dinozaur i Thor ku uciesze publiki.

Kung fury robił szwed, jego lata 80 mogą być trochę inne niż nasze i może być w nich więcej wikingów niż u nas? :)

W każdym razie ja pamiętam tylko eric the wiking ;)

(01-06-2015, 18:22)Szaman napisał(a): Co innego kompletne zgrywy w rodzaju "Gabinetu figur woskowych 2" Hickoxa który również budzi skojarzenia z "Kung Fury", ale tam jednak żonglowanie konwencjami odbywa się z większą gracją, choćby w kwestii wizualiów.

No ale przecież w kung fury nie chodzi o to, żeby był spójny czy sensowny czy wyważony, tylko o to, żeby zmieścić jak najwięcej hardfcorowych rzeczy w 30 minutach. Jeśli np. w turtlesach 3 żółwie mogą się przenosić do starożytnych chin (albo w army of darknss ash do pseudo średniowiecza), to nie trzeba tego motywu odtwarzać dosłownie, tylko można przenieść bohatera do nordyckiej kredy. Dla mnie to logiczne.

(01-06-2015, 18:22)Szaman napisał(a): "Kung Fury" jest dla mnie dość toporne w swojej zabawie i bardzo kojarzy mi się z w moich oczach nieudanym "Iron Sky".

Dzięki bogu kung fury zamknęło się w tych 30 minutach dzięki czemu jest sporo bardziej udany od iron sky.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#60
Cytat:kung fury jest zabawnym półgodzinnym krótkim metrażem, ciągle dość oryginalnym mimo gdzieś tam narastającej mody na new retro
Ja bym powiedział, że Kung Fury to męcząca półgodzinna krótkometrażówka, nie mająca za grosz oryginalności (serio - gdzie tam cokolwiek świeżego? I nie, świeżością nie jest upakowanie w większy niż zazwyczaj stężeniu nostalgicznych motywów), jadąca na, mam nadzieje dobiegającej końca, modzie na 80s.
Cytat:No ale przecież w kung fury nie chodzi o to, żeby był spójny czy sensowny czy wyważony, tylko o to, żeby zmieścić jak najwięcej hardfcorowych rzeczy w 30 minutach.
W moim świecie filmy, które nie mają zamiaru byś sensownymi, a stawiają sobie za cel upakowanie jak najwięcej rzeczy na ekranie są po prostu złe.
Cytat:Dzięki bogu kung fury zamknęło się w tych 30 minutach dzięki czemu jest sporo bardziej udany od iron sky.
Nie żebym jakoś szczególnie bronił Iron Sky, ale tam najpierw był spoko pomysł na fabułę, a potem, przy okazji jakieś tam nawiązania, smaczki i mrugnięcia okiem do widza, natomiast Kung Fury to jedno wielkie mrugnięcie okiem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fury (2014, reż. David Ayer) Kaczor 148 26,072 08-10-2016, 20:11
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości