List od M.
#41
Artemis - tamten Kakapo to Maciej Karpacki... tak wynika z podpisu.

Beo: zapytałem już, w jakich kontekstach uchodzi odzieranie postaci z jakiejkolwiek głębi a montażu z jakiegokolwiek sensu? I nazywanie potworka który wówczas wychodzi "adaptacją" zupełnie innej książki? Lśnienie to tylko kiepski horror, który ludzie lubią przerażająco nadintepretować, a równie dobrze można by pisać eseje o tym, jak to zamaskowany Jason symbolizuje strach przed nieznanym, przed tą gorszą stroną ludzkiej natury, której brak zahamowań; jak Freddie Kruger jest symbolem piekła (poparzenia), które ujawnia się w człowieku, a nie jest jakimś fantastycznym miejscem; jak śmierć ukochanej Johna Rambo głeboko pokazuje koszmary wojny, które są koszmarami jednostki. Każdą pierdołę można nadintepretować. A jeśli jeszcze jej autorem będzie uznany reżyser, to wręcz trzeba.

Odpowiedz
#42
military napisał(a):Artemis - tamten Kakapo to Maciej Karpacki... tak wynika z podpisu.
fakt, przepraszam. nie znam faceta. kim on w ogole jest??
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#43
military napisał(a):a równie dobrze można by pisać eseje o tym, jak to zamaskowany Jason symbolizuje strach przed nieznanym, przed tą gorszą stroną ludzkiej natury, której brak zahamowań; jak Freddie Kruger jest symbolem piekła (poparzenia), które ujawnia się w człowieku, a nie jest jakimś fantastycznym miejscem; jak śmierć ukochanej Johna Rambo głeboko pokazuje koszmary wojny, które są koszmarami jednostki.

skoro można, to czemu nikt nie pisze? a jeśli piszą, to czemu wyłącznie celem wyśmiania? jak mowilem wcześniej: tekst miałby swoją wartość, gdyby autor skupił sie na 'Lśnieniu' i wytykał jego braki w zestawieniu z książką. mógłby to być nawet fajny przyczynek do dyskusji nad adaptacjami w ogóle. a tak pipa:) co sie zaś tyczy jechania po 'Ojcu chrzestnym' to w moich oczach jest to totalne nieporozumienie, które nawet z największego przeciwnika filmu zrobi jego zagorzałego zwolennika.

Odpowiedz
#44
Jatka napisał(a):Źle się wyraziłam, chodziło mi oczywiście o to, że jesteś przeciwnikiem jego poglądów w poruszonej kwestii.

Nie tyle w poruszonej kwestii, bowiem uważam "Lśnienie" za film dobry, miejscami bardzo dobry, ale nie arcydzieło, ile w kwestii podejścia do oceny oraz użytych argumentów.

Jatka napisał(a):Po prostu zapytalam sie, jakie konteksty, powinnam poznac wedlug ciebie.

W tym miejscu wypada napisać, że trochę za bardzo wyszedłem poza początkowy temat, czyli słabą jakość (wg. mnie) artykułu Military'ego. Bo ja teraz pisałem ogólnie o ocenianiu klasyki, niekoniecznie tego nieszczęsnego "Lśnienia". Użyłem również małego skrótu myślowego, ponieważ chodziło mi również o to, że jego krytyka została opublikowana, tym samym w teorii stanowiąc zaczątek do szerszej dyskusji czy nawet większego dyskursu. Military w swoim tekście krytykuje, ale tak naprawdę mało w nim argumentów, które można w jakiś sposób 'zmierzyć'. Po prostu wypowiada w nim swoją maksymalnie subiektywną, nie popartą żadnymi dowodami opinię - a ja uważam, że "Lśnienie", będąc klasykiem kina - nikt temu zaprzeczyć nie może - zasługuje na więcej, na argumentację nie opierającą się o włosy na pośladkach. Nie lubisz filmu, ok, ja też nie lubię wielu klasyków. Ale w tekście, który przeczyta co najmniej parę setek ludzi, należy się trochę bardziej postarać.

Jatka napisał(a):nie widze potrzeby w tym konkretnym przypadku, do zapoznawania sie z jakimikolwiek kontekstami, by moc wydac opinie o tym konkretnym filmie

A skąd wiesz, że po zapoznaniu się z innymi 'kontekstami' nie zmienisz zdania co do filmu? Klasyka jednak rządzi się innymi prawami.

Jatka napisał(a):Przewrotnie napisze, ze przeciez dzielo ma sie bronic samo.

W porównaniu z książką - tak, zgadzam się. Ale film, który był nakręcony w zupełnie innych czasach, powinien być jednak oceniany pod innym kątem, bo wiele elementów rzeczywistości, którą przedstawia i w której był kręcony, zniknęło albo odeszło w zapomnienie. I tego zdania nie zmienię. Żeby nie wywoływać zamieszania - piszę ogólnie. Przykład - spróbuj ocenić sobie filmy Chaplina poprzez dzisiejszą mentalność. Za stare? Spróbuj zrobić to samo z "Easy Riderem". Przykłady mogę mnożyć.

Jatka napisał(a):Nie mowie, ze "Lsnienie" nie ma w sobie nic dobrego. Moge wymienic pare scen, czy innych elementow filmu, ktore mi sie podobaja , bo przeciez nawet w slabym filmie, moze sie znalezc bardzo dobra scena, czy kreacja aktorska. Jako calosc jednak, moim zdaniem , "Lsnienie" okazalo sie nieudanym eksperymentem.

I ok, Twoje prawo, ale widzisz różnicę pomiędzy Twoim przykładem, a Military'ego, który nie dość, że pisze swój tekst w zgrabnym, acz słabym stylu (ponownie zaznaczam, że to moja opinia - do czego to doszło, żebym musiał co chwilę to zaznaczać ;) ), to jeszcze całość upublicznia?

Jatka napisał(a):Poza tym, czemu to, ze duzo tworcow czerpalo z tego filmu, ma mnie przekonac o jego wielkosci? Z tych samych sklandnikow mozna zrobic niestrawna breje, jak i wykwintne danie - zalezy od umiejetnosci i talentu kucharza.

Nie ma wielu filmów, z których czerpano tyle, co z "Lśnienia". Według mnie to o czymś świadczy.


Military napisał(a):Beo: zapytałem już, w jakich kontekstach uchodzi odzieranie postaci z jakiejkolwiek głębi a montażu z jakiegokolwiek sensu?

Skoro miliony ludzi widzą tę głębię, to coś w tym musi być. Tak, jakaś część tej grupy powtarza za opiniami innych, ale "Lśnienie" ma wielu zagorzałych fanów, którzy potrafią Ci wyjaśnić, dlaczego uważają ten film za geniusz. Choćby w KMFie - Adi, Deina i Artemis.
A i jeszcze do tej głębi, nie chcę się wypowiadać względem Kinga, ani rozpętywać nowego odłamu tej dyskusji, ale ciągle mam w pamięci Twoje argumenty względem postaci McMurphy'ego z "Lotu nad Kukułczym Gniazdem", którą to uważasz również za skopaną. Może po prostu powinieneś postawić większą granicę pomiędzy oddziaływującą na wyobraźnię literaturą, a w pewnym sensie odtwóczym filmem, który jest autorską wizją reżysera?

Military napisał(a):a równie dobrze można by pisać eseje o tym, jak to zamaskowany Jason symbolizuje strach przed nieznanym, przed tą gorszą stroną ludzkiej natury, której brak zahamowań

I piszą. Takie teksty powstają, ale może nie są aż tak bardzo popularne. Widziałem takie coś w pewnym wydawnictwie filmoznawczym na UŚ, widziałem również coś na tę modłę publikowanego na FilmWebie.


Military napisał(a):Każdą pierdołę można nadintepretować. A jeśli jeszcze jej autorem będzie uznany reżyser, to wręcz trzeba.

Nadinterpretację łatwo pomylić z interpretacją znajdującą się w ramach filmu i tego, co ukazuje. Nie piszę w tym momencie o Lśnieniu, którego za dobrze nie uargumentowałeś, ale akurat jestem zdania, że to właśnie Ty popadłeś kilkukrotnie (choćby na łamach KMFu) w nadinterpretacje. Takie moje zdanie, może się mylę.

Mental napisał(a):tekst miałby swoją wartość, gdyby autor skupił sie na 'Lśnieniu' i wytykał jego braki w zestawieniu z książką. mógłby to być nawet fajny przyczynek do dyskusji nad adaptacjami w ogóle.

Tak. Wtedy by określił dokładnie intencje autorskie, czyli porównanie książki i filmu, wtedy żadne konteksty (zaczynam uwielbiać to słowo) nie byłyby mu potrzebne, chyba że literackie. Ale w formie, w jakiej swój wywód przedstawił, nie ma z tego nic, stąd poirytowałem się o brak poszanowania dla klasyki.
KMF - Follow your dream to fly
-----------------------------
Ostatnio widziane:
Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10

Odpowiedz
#45
Beo, dobra, dokladniej przygotuje sie do nastepnego tekstu - o innym filmie, Lsnienia nie uwazam za warte zbytniego rozpisywania sie, zreszta mialo juz swoja szanse. Tylko ze jedna sprawa: my mamy oceniac film w kontekstach, ale jak mieli oceniac go ludzie w momencie premiery? Bo z ich perspektywy patrzac, film dostal zlota mailne (co rozumiem i popieram, choc wiem ze to nie sa miarodajne nagrody). Czy w takim razie nie powinnismy oceniac wspolczesnych produkcji, tylko czekac te kilkanascie lat i zobaczyc, jak sie "ustoja"? Alez ja patrze na ten film odpowiednio do czasu powstania - przeciez nie krytykuje kostiumow czy efektow specjalnych. Wiem tez, ze mozesz powedziec, ze film wyprzedzil swoja epoke - ale w takim razie kontekst epoki nie jest potrzebny. Uwierz mi, potrafie ogladac filmy z uznaniem chwili w ktorej powstaly. Casablanke na przyklad bardzo lubie, choc bezkrwawa kulka w plecy Ugarte wyglada, jak na dzisiejsze standardy, raczej zenujaco. Lsnienia w moich oczach nic nie ratuje i juz. I na tym zakonczmy o tym filmie dyskusje.

Odpowiedz
#46
Cytat:za pamiec kakapo dziekuje. jezu, ja mialam wtedy 14 lat!:)

:) I pewnie jeszcze wtedy nie podejrzewałaś, że "masz mózg Hanekego :) /jak mawia Mental/ " - cytat:)

Artemis - nie masz litości nad ludźmi. Nie kręć już z tym Maciejem Karpackim vel kakapo. Nie kołuj i tak już skołowanych umysłów. :)
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#47
military napisał(a):Beo, dobra, dokladniej przygotuje sie do nastepnego tekstu - o innym filmie, Lsnienia nie uwazam za warte zbytniego rozpisywania sie, zreszta mialo juz swoja szanse.

Super :) .

military napisał(a):Tylko ze jedna sprawa: my mamy oceniac film w kontekstach, ale jak mieli oceniac go ludzie w momencie premiery?

Tak, jak Ty oceniasz w tej chwili np. "There will be blood", które za n-lat może być oceniane zupełnie inaczej.

military napisał(a):Czy w takim razie nie powinnismy oceniac wspolczesnych produkcji, tylko czekac te kilkanascie lat i zobaczyc, jak sie "ustoja"?

Można to robić i teraz, i będzie się to robiło później, w przypadkach tych filmów, które przetrwają próbę czasu, z takich czy innych powodów. "Lśnienie" przetrwało jako klasyk (Godfather też), to masz prawo go teraz ocenić wedle własnego gustu. Ja walczę jedynie o to, żebyś to zrobił trochę inaczej od tego, jak zrobiłeś, bowiem fakt, że "Lśnienie" tę próbę czasu przetrwało, coś oznacza. Może rzeczywiście powinieneć zrobić porównanie książki z filmem (choćby Godfathera), gdyż argumentację masz, chociaż się z nią nie zgadzam - przy odpowiednim poprowadzeniu tekstu, mógłby wyjść całkiem ciekawy artykuł. Imho.


military napisał(a):Uwierz mi, potrafie ogladac filmy z uznaniem chwili w ktorej powstaly. Casablanke na przyklad bardzo lubie, choc bezkrwawa kulka w plecy Ugarte wyglada, jak na dzisiejsze standardy, raczej zenujaco. Lsnienia w moich oczach nic nie ratuje i juz.

Wierzę. I uważam również, że masz na tyle lekkie pióro, że jesteś o wiele ponad to, co zaprezentowałeś w tym tekście. A poza tym, tak jak napisałem w odpowiedzi do Jatki - nie tyle broniłem samego filmu, co sposobu jego przedstawienia, załączonej argumentacji oraz podejścia do klasyki, którą krytykować należy z głową.


military napisał(a):I na tym zakonczmy o tym filmie dyskusje.

Jestem za. Uff... co za niedziela :D .
KMF - Follow your dream to fly
-----------------------------
Ostatnio widziane:
Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10

Odpowiedz
#48
military napisał(a):Tylko ze jedna sprawa: my mamy oceniac film w kontekstach, ale jak mieli oceniac go ludzie w momencie premiery?

to nie chodzi tylko o historie for krajsk sejk.
Przeczytałeś książkę-ok, widziałeś film-ok. Ale po prostu nie zadałeś sobie trudu posłuchania Kubricka, zrozumienia jego intencji i pomysłu, wysłuchania interpretacji kingowskiej historii. Przy ocenianiu filmów polegasz wyłącznie na swoich subiektywnych odczuciach i masz za nic życzliwe podpowiedzi tych, którzy mieli ochotę na "pogadanie" z twórcą. Jesteś autorytetem sam dla siebie - czy to dobrze?
Tym bardziej, że w liście od M. nie polemizujesz z Coppolą i Kubrickiem. Nie tworzysz przestrzeni do dyskusji. Szydzisz, ironizujesz, olewasz opinie inne niż swoje. To takie trochę gówniarskie podejście.

Odpowiedz
#49
Beowulf napisał(a):Skoro miliony ludzi widzą tę głębię, to coś w tym musi być.

error! error! error! Miliony ludzi kiedyś wierzyły, że Ziemia jest płaska. Miliard ludzi znajduje się obecnie w Chinach, pod rządami jednego debila - i jest im dobrze (naczy tak myślą). A w kwestii filmowej, to miliony ludzi nie lubią naprawdę fajnych filmów, a cenią shity (wybacz, że nie podam przykładów, bo zaraz odezwie się jeden czy inny profesorek i będzie ;) ) Naprawdę iść za tłumem nie wypada, Beo.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#50
Tyle, że ja nie kazałem iść za nimi i się dostosowywać, tylko zauważyć to, że skoro ileś tam osób film wychwala i uwielbia, w tym wielu krytyków i ludzi zajmujących się kinem profesjonalnie, to nie wypada go oceniać tak, jak się ocenia filmy np. premierowe. Przyjrzeć się zjawisku, popatrzeć, poczytać - i wtedy ewentualnie skrytykować, umiejętnie i z głową.
KMF - Follow your dream to fly
-----------------------------
Ostatnio widziane:
Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10

Odpowiedz
#51
desjudi napisał(a):Przeczytałeś książkę-ok, widziałeś film-ok. Ale po prostu nie zadałeś sobie trudu posłuchania Kubricka, zrozumienia jego intencji i pomysłu, wysłuchania interpretacji kingowskiej historii.
Pobawię się trochę w adwokata diabła, bo w dyskusji nie zajmuję ani stanowiska military'ego, ani przeciwnego.

Co prawda wiem, co masz na myśli, ale z drugiej strony... czy odbiorca ma obowiązek słuchać, co twórca mówi poza filmem? Owszem, military popełnia jeden, zasadniczy (choć w sumie poniekąd uznasadniony) błąd: kurczowo trzyma się książki. Ale ja swoje pytanie zadaję w szerszym kontekscie: czy naprawdę jako odbiorcy (a nawet czynni komentatorzy) mamy obowiązek akceptowania, że twórca istnieje poza swoim dziełem? Przyznaję szczerze, że sam nie potrafię jednoznacznie odpowiedizeć na to pytanie, ale nie jestem przekonany.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#52
chyba desjudiemu nie chodzilo o takie "wysluchanie" (wszak sam kubrick wywiadow nie lubil) - tylko o uwazniejsze przyjrzenie sie dzielu.

doniu, mysle, ze kakapo uznalby hanekego za pretensjonalnego malkontenta i lewaka:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#53
Negrin, nie, odbiorca nie ma obowiązku słuchania twórcy. Osobiste spojrzenie jest jak najbardziej ok. Ale jeśli decydujesz się na polemikę z klasyką - dopuść ją do głosu, "zapytaj" autora co miał na myśli. Podyskutuj z innymi odbiorcami, z ich opiniami.
Chodzi o pewną rzetelność, kulturę dyskusji. Nie "na baczność" przed klasyką, ale z szacunkiem dla niej. Bo ona coś znaczy- jeśli nie dla ciebie, to na pewno dla innych. I dlatego warto o niej pogadać - ale nie szydzić z niej dla samego szydzenia.

Odpowiedz
#54
W temacie "Lsnienia":

Cytat:A skąd wiesz, że po zapoznaniu się z innymi 'kontekstami' nie zmienisz zdania co do filmu? Klasyka jednak rządzi się innymi prawami.

Hmm, moze docenie jakis szczegol realizatorski, moze pokiwam glowa: "kurcze, ten Kubrick naprawde sie staral, skoro krecil jedno ujecie milion razy", moze zwroce uwage na jakies ciekawe ujecie, docenie to jak pieknie ta krew sie wylewa z tej windy, ale nie sadze, zeby to zmienilo moje emocje i odczucia co do tego filmu. Musze powiedziec, ze bardzo latwo mnie przestraszyc i nawet na nedznych horrorach potrafie podskoczyc, a potem bac sie zasnac w nocy, hehe.. "Lsnienie" jest jedynym horrorem, ktory nie zrobil na mnie wrazenia, po prostu sie nie balam. Ktos moze powiedziec, ze to nie jest klasyczny horror (mimo ze jest klasyka, tak? ;)) i ze w tym przypadku chodzi o klimat, niestety ja tego klimatu nie czuje. Irytuje mnie dziwna muzyka, ktora nie pasuje, do tego co dzieje sie na ekranie, irytuje mnie infantylnosc glownej bohaterki, brak (moim zdaniem) ciaglosci przycznowo-skutkowej i pare innych rzeczy. No i niestety, ale nie potrafie pzebolec odejscia rezysera od pierwowzoru Kinga. I chocby sam Kubrick sie objawil przede mna i zaczal mi tlumaczyc, czemu zrobil tak a nie inaczej, pewnie by nic nie dalo. :) Mysle, ze MOZE kolejny seans moglby zmienic moj punkt widzenia, bo prawda jest taka, ze filmu nie lubi sie caly czas tak samo, no sa oczywiscie wyjatki, ale tak jak my sie zmieniamy, tak zmienia sie nasze postrzeganie... wszystkiego w zasadzie :). W tym filmow.

A teraz o tekscie Military'ego:

Cytat:Po prostu wypowiada w nim swoją maksymalnie subiektywną, nie popartą żadnymi dowodami opinię - a ja uważam, że "Lśnienie", będąc klasykiem kina - nikt temu zaprzeczyć nie może - zasługuje na więcej, na argumentację nie opierającą się o włosy na pośladkach

Przeciez podal argumenty. Moze nie dowody, bo dowod musi byc jednoznaczny, a tutaj poruszamy sie bardziej w sferze odczuc, ale wymienil te elementy, ktore mu sie nie podobaja.

Cytat:widzisz różnicę pomiędzy Twoim przykładem, a Military'ego, który nie dość, że pisze swój tekst w zgrabnym, acz słabym stylu (ponownie zaznaczam, że to moja opinia - do czego to doszło, żebym musiał co chwilę to zaznaczać Wink ), to jeszcze całość upublicznia?

Po prostu Military jest bardziej radykalny w swoich pogladach. Moim zdaniem ten akurat tekst nie jest najlepszy i chodzi mi tu przede wszystkim o forme. Jednak musicie pamietac, ze Military napisal felieton, a ten gatunek rzadzi sie swoimi prawami. Ma wzbudzac emocje i byc "ostry", prowokujacy, i to udalo sie osiagnac Wojskowemu.
I like these calm little moments before the storm.

Odpowiedz
#55
kiedy czytałem "list od m." przypomniała mi się scena z "Family guy", w której Peter Griffin przyznaje się, ze nigdy nie podobał mu się "Ojciec Chrzestny". "to [film -dop. mój] nalegało na siebie". - mówi. Griffinowie są oburzeni, wreszcie obrażają się i przestają z Peterem gadać.

Pomijając słuszność sekowania "Ojca chrzestnego" i "Lśnienia", można przyznać trochę racji ludziom, nie trawiącym niektórych arcydzieł. Ja np. mam wrażenie, że filmy Antonioniego na siebie "nalegają". A nawet nie tyle filmy, co istniejąca wokół nich otoczka "arcydzielności" wspierana przez pokolenia krytyków i autorytetów. I choć teraz wiem, że Antonioni świadomie i z rozmysłem kontestował reguły "normalnego" robienia filmów, to dla mnie nie stały się jego dzieła w jakiś sposób lepsze. rozumiem już, dlaczego tak, ale na pozytywny odbiór się to nie przekłada, nie wiem, dlaczego, można pod to podciągnąć hasło "inna wrażliwość". Warto chyba się zastanowić, na czym właściwie to polega, bo chyba nie chodzi wyłącznie o gusta i guściki.

W pewnym sensie będę zatem tego artykułu bronił, co jest dość paradoksalne (o tym za chwilę). nie ma obowiązku zachwycania się klasyką, tylko dlatego, że ktoś powiedział, że jest dobra. Military odebrał te filmy tak a nie inaczej, wnerwiała go otoczka "arcydzielności", jemu przy oglądaniu każdorazowo coś nie pasowało. Zdał z tego raport.

Paradoksalność mojego stanowiska polega na tym, ze ja "Ojca chrzestnego" bardzo lubię, (książki nie czytałem), "Lśnienie" takoż (powieść mnie porządnie znudziła, nie doczytałem). Argumenty zawarte w artykule kompletnie mnie nie przekonują. porównanie "Ojca chrzestnego" do "Katynia" (nie doobejrzany, nuda) wywołały skok ciśnienia i szczękościsk. Popieram odruch walenia w "święte krowy," nie mogę jednak poprzeć sposobu, w jaki Military to zrobił, a już kurczowe trzymanie się literackich pierwowzorów to błąd, ale właściwie bardzo częsty. Np. mój odbiór "Wanted" był zakłócony komiksem (znakomitym!). film przy nim faktycznie wydaje się nędzną popłuczyną. Ale ktoś może mieć inne zdanie, bo komiksu nie zna.

Military przynajmniej uczciwie wymienił, co mu przeszkadza w filmach (sugerowana głębia i eksperymenty). Odnosząc się do mojego oglądania "Lśnienia" - oczekiwałem czegoś innego, niż inne horrory i dostałem. eksperymenty - nie pamiętam, może są. mnie ten film kupił od sceny rzeki krwi wlewającej sie do holu. Potem przestałem zwracać uwagę na jakiekolwiek realistyczne umocowania akcji, skupiłem się na wizji, a w tym Kubrick zawsze był dobry. doceniłem też jego igranie z oczekiwaniami widowni. Więcej nie pamiętam, było to dobre kilka lat temu. Jestem pewien, ze oglądane ponownie "Lśnienie" znów mnie wciągnie.

A odnoście "wrażliwości" - jej przemiany zdarzają się dosyć często. miałem tak z kilkoma książkami, najpierw strasznie mnie nudziły, po kilku latach niemal dosłownie je pożerałem. może z filmami Antonioniego tez u mnie tak będzie?
Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...

Odpowiedz
#56
Beowulf napisał(a):Tyle, że ja nie kazałem iść za nimi i się dostosowywać, tylko zauważyć to, że skoro ileś tam osób film wychwala i uwielbia, w tym wielu krytyków i ludzi zajmujących się kinem profesjonalnie, to nie wypada go oceniać tak, jak się ocenia filmy np. premierowe. Przyjrzeć się zjawisku, popatrzeć, poczytać - i wtedy ewentualnie skrytykować, umiejętnie i z głową.

niemniej poszedłeś w ilość ;) a krytykami bym się nie przejmował za bardzo - Karol po Cannes powinien to potwierdzić ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#57
Karaluch napisał(a):"Lśnienie" takoż (powieść mnie porządnie znudziła, nie doczytałem

mnie również. czytając książkowe Lśnienie, zastanawiałem się, co by tu z niego wywalić. potem obejrzałem film i okazało się, że całą robotę wykonał za mnie Kubrick:)

Cytat:Ja np. mam wrażenie, że filmy Antonioniego na siebie "nalegają".

ja podobnie. dlatego wypociłem poniższy topic i mam już na ukończeniu większy tekst, który wkrótce powinien wylądować na stronie.

http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=2630

Odpowiedz
#58
Karaluch napisał(a):Np. mój odbiór "Wanted" był zakłócony komiksem (znakomitym!). film przy nim faktycznie wydaje się nędzną popłuczyną.

Sory za oftopa, ale i bez znajomości komiksu Wanted jest mega rzygiem. ;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#59
desjudi napisał(a):Negrin, nie, odbiorca nie ma obowiązku słuchania twórcy. Osobiste spojrzenie jest jak najbardziej ok. Ale jeśli decydujesz się na polemikę z klasyką - dopuść ją do głosu, "zapytaj" autora co miał na myśli. Podyskutuj z innymi odbiorcami, z ich opiniami.
Chodzi o pewną rzetelność, kulturę dyskusji. Nie "na baczność" przed klasyką, ale z szacunkiem dla niej. Bo ona coś znaczy- jeśli nie dla ciebie, to na pewno dla innych. I dlatego warto o niej pogadać - ale nie szydzić z niej dla samego szydzenia.

Ot co, najlepsze podsumowanie całej dyskusji.

Jatka napisał(a):Mysle, ze MOZE kolejny seans moglby zmienic moj punkt widzenia, bo prawda jest taka, ze filmu nie lubi sie caly czas tak samo, no sa oczywiscie wyjatki, ale tak jak my sie zmieniamy, tak zmienia sie nasze postrzeganie... wszystkiego w zasadzie . W tym filmow.

No i o to chodzi, bez tego byłoby nudno :).

Jatka napisał(a):Przeciez podal argumenty. Moze nie dowody, bo dowod musi byc jednoznaczny, a tutaj poruszamy sie bardziej w sferze odczuc, ale wymienil te elementy, ktore mu sie nie podobaja.

W tekście, który jest publikowany na stronie, z zasady nie uznaję argumentów typu 'nie podoba mi się, bo mi się nie podoba', a tych jest większość w tekście Military'ego, niestety.

Jatka napisał(a):Jednak musicie pamietac, ze Military napisal felieton, a ten gatunek rzadzi sie swoimi prawami. Ma wzbudzac emocje i byc "ostry", prowokujacy, i to udalo sie osiagnac Wojskowemu.

Felieton, artykuł czy analiza - każdy szerszy tekst, szczególnie polemiczny, powinien opierać się na jakichś podstawowych zasadach, tym bardziej jeśli opisuje coś, co jest powszechnie uznane za wyjątkowe. Poglądy radykalne też należy umiejętnie zaprezentować, stwierdziłbym nawet, że o wiele trudniej je pokazać niż te 'mniej radykalne'. W innym wypadku autor skazuje się na śmieszność i płytką kontrowersję, o której zapomina się na następny dzień.

Karaluch napisał(a):Pomijając słuszność sekowania "Ojca chrzestnego" i "Lśnienia", można przyznać trochę racji ludziom, nie trawiącym niektórych arcydzieł. Ja np. mam wrażenie, że filmy Antonioniego na siebie "nalegają".

Powiedz to studentom filmoznastwa :D.
(ciekawe czy mi się dostanie za to 8) )


Karaluch napisał(a):W pewnym sensie będę zatem tego artykułu bronił, co jest dość paradoksalne (o tym za chwilę). nie ma obowiązku zachwycania się klasyką, tylko dlatego, że ktoś powiedział, że jest dobra.

Tylko, że cała dyskusja jakby nie o tym...

Mefisto napisał(a):niemniej poszedłeś w ilość a krytykami bym się nie przejmował za bardzo - Karol po Cannes powinien to potwierdzić

Oj, już się nie czepiaj pojedynczych słowek ;).

Glut napisał(a):Sory za oftopa, ale i bez znajomości komiksu Wanted jest mega rzygiem. ;)

Mnie tam się podobał :).
KMF - Follow your dream to fly
-----------------------------
Ostatnio widziane:
Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10

Odpowiedz
#60
"Jeśli oglądasz klasykę, zapytaj autora co miał na myśli"? Sorry, Des, ale to jedno z najgłupszych zdań jakie kiedykolwiek dane mi bylo przeczytac. Jesli autor mial na mysli cos innego niz pokazuje w filmie, to chyba nie za bardzo potrafil te mysl przekazac, prawda? Ogladajac Lsnienie widze, ze mial na mysli pusty straszak, ktory wlasnie przez ta pustke daje ogromne mozliwosci nadintepretacji, potegowane nazwiskiem rezysera. Jesli mam czytac wywiady, zeby dowiedziec sie, co tak naprawde ogladalem, to pieknie dziekuje takiemu rezyserowi - widac bardziej jest zaintereosowany nie wlasnym dzielem, ale soba. "Rozgryz mnie, rozgryziesz moj film", mowi. Oj nie, panie Kubrick, pan mnie nie interesujesz. Interesuje mnie to, co zrobiles, a zrobiles slaby film, ktorego odbior stal sie jakims groteskowym wyznacznikiem inteligencji dla fanow. Uwielbiasz Kubricka - zajeboza, jakis ty madry, widzisz co mial na mysli. Nie lubisz - znaczy nie masz mozgu. Poczytaj odpowiednie rzeczy to moze docenisz Wielka Sztuke (bo sama w sobie, widac, tak wielka nie jest zeby sie obronila bez poparcia z zewnatrz). A jak wciaz nie bedziesz lubil - sorry, jestes prostak.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości