Listy do M - seria
#1
[Obrazek: 11824.jpg]

Co prawda nie spodziewałem się, że obejrzę ten film, no ale tak wyszło, że żona chciała zobaczyć i dostała DVD pod choinkę (nie ode mnie) więc nie było wyjścia, szczególnie że świąteczny repertuar też wypadało w końcu trochę odświeżyć.

Pierwsza część próbuje podrabiać chyba wszystkie filmy świąteczne, są motywy jak z Kevina, są pewne podobieństwa do Love Actually, jest zły Mikołaj, a nawet scena wyciągnięta z Lethal Weapon. No ale to wszystko nie klei się tak, jak w tamtych filmach, przeplatane historyjki róznych postaci nie wypadają zbyt satysfakcjonująco, a i zabawnie bywa tylko czasami (w sumie najbardziej z całego filmu rozwalił mnie moment w którym Roma Gąsiorowska-Żurawska mówi Stuhrowi że jej nie pasuje spotkanie w tym dniu - z tym, że zasługa tu wyłącznie aktorki i sposobu w jaki to zagrała). Karolak jest irytujący (nikt nie powiedział scenarzyście, że to jego wrzucane w co drugim zdaniu "psia dupa" nie jest zabawne?), gówniarz który się tam pląta w tym jego wątku wkurza jeszcze bardziej. Niektóre wydarzenia następują bez ładu i składu, albo może zacząłem przysypiać i to i owo mi umknęło - nie wiem np w jaki sposób na koniec wspomniana wcześniej bohaterka trafia tam gdzie trafia i gdzie chciał zabrać rodzinę Adamczyk. Z kolei wątek z Malajkatem i dziewczynką w pewnym momencie robi się jakoś mało przekonujący - niby ma wzruszać, a wywołuje tylko wzruszenie ramionami.

No ale ogólnie nie ma tragedii, da się przeżyć, od czasu do czasu uśmiechnąć, choć to wszystko taka całkowita przeciętność, która nawet nie stała obok filmów z których próbuje to i owo czerpać.

Z kolei część druga przez długi czas strasznie się ślimaczy i przynudza, są wątki które od początku do końca są słabe (ten z Zakościelnym i Lamparską - NIC ciekawego nigdy się tam nie wydarzy) z kolei inne zdają się zmierzać donikąd ale... no właśnie - w finale następuje nagła zwyżka formy i kilka w miarę satysfakcjonujących zwrotów akcji/wyjaśnień, które poprawiają ogólne wrażenie (szczególnie ślamazarny wcześniej wątek Stuhra). Znowu mamy trochę nawiązań w stylu "tania podróbka fajnej sceny", które próbują być zabawne, ale nie wychodzi (scena ze sprzedawcą wazonów).  Ogólnie w sumie podobny poziom jak w przypadku poprzednika (nie użyję tu słowa "oryginału" bo taki z tego oryginał jak...).

Ot takie tam 4/10. W porywach do 5.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#2
Te filmy to rak polskiego kina :D
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#3
Jeśli Listy do M. to rak polskiego kina to nie wiem, jak nazywać produkcje takie jak "Porady na zdrady" czy "Na układy nie ma rady".

Odpowiedz
#4
Dla mnie to jest jedna półka :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#5
Bez przesady. Pierwsza część jest całkiem znośna. Choć oczywiście jedzie na hollywoodzkich kliszach ale da się to oglądać bez zażenowania. Na tle innych polskich komedii dość mocno też wyróżnia się profesjonalnym wykonaniem. To była pierwsza moja polska komedia (z tych nowszych) do której z punktu wykonania technicznego nie mogłam jej nic zarzucić. Ładne zdjęcia, piękna stylistyka i "dezajn" wnętrz. Joanna Kaczyńska (scenografka) wykonała naprawdę świetną pracę. Cały czas piszę tutaj o pierwszej części bo pozostałych jak do tej pory jeszcze nie widziałam.

Odpowiedz
#6
Jedynka nie grzeszy oryginalnością ale nadrabia urokiem. W kinie mi się podobało, powtórka była bardziej bolesna ale mimo wszystko całość się broni. Dwójka to jakaś pomyłka - rak, śmierć, rozwody, utrata praw rodzicielskich - no film świąteczny jak nic - Plac Zbawiciela: Christmas Vacation. Nie rozumiem, czemu ma być smutno, skoro może być wesoło... :|
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#7
No właśnie z dwójki to dość wątpliwa komedia jest. Wszyscy zdołowani, pokłóceni, chorzy, płaczą, rozchodzą się, próbują się zabić...
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#8
Niestety jestem w pomieszczeniu w którym ktoś ogląda pierwszą część.

Wkleiłbym jakiś gif pokazujący puszczanie pawia ale nie chce mi się szukać. Słodko pierdzący irytujący tvnowski koszmarek.

Odpowiedz
#9
@Mierzwiak
Odnośnie Twojej wypowiedzi - szanuje ;)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#10
Ja też szanuje. Ta serio to koszmar jakich mało. W dodatku z aktorami których nienawidzę, nie muszą nawet otwierać swoich mord, sama obecnością na ekranie irytują.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#11
Oj chyba w przypadku żadnego z nich nie skończy się na upomnieniu :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fantastyczna seria Szulkina Bodzio 7 1,514 19-08-2011, 02:37
Ostatni post: zdarteglany



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości