• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Louis de Funes
#1
[Obrazek: 180px-Louis_de_funes_gendarme_01.jpg]

Gdybym miał wskazac kraj oprócz USA który produkuje regularnie dobre (albo raczej fajne ;))filmy, wskazałbym francję. Teraz kinematografia francuska kojarzy się głównie z Luciem Besson, Jeanem Reno czy z filmem Taxi.

Wcześniej natomiast wizytówką Francji były komedie z bohaterem tego topicu Louisem de Funes.

Louis de Funes to aktor nieprzeciętny. Bardzo charakterystyczny i nawet jeśli film nie jest najlepszy to jego postac i tak do niego przyciągnie. Grał bardzo ekspresyjnie, często jego postacie to byli cholerycy i furiaci, ale dobrzy w głębi serca,

Najbardziej chyba znany jest z serii filmów o Żandarmie. Popisowa komedia pomyłek ze świetną rolą de Funesa. Co prawda nie każda częśc była udana wg. mnie, Żandarm i kosmici to ewidentny przykład kontynuacji hitu na siłę i brak lepszych pomysłów, ale do dzisiaj oglądam te filmy z przyjemnością.

Najlepszy film z de Funesem jak dla mnie była "Mania Wielkości" w której wcielił się w postac chciwego poborcy podatków (czy może byc ktoś bardziej nie lubiany od poborcy? ;))

Innym ciekawym filmem była "Wielka Ucieczka" w której komik uciekał przed nazistami ;)

Jakie jest wasze zdanie o tym niebanalnym komiku.
Who's shooting in Cherno?

Odpowiedz
#2
niezapomniany jako żandarm, czy inspektor stale z niepowodzeniem tropiący fantomasa , ciekawy był tez film w którym grał rabina ale i tak nic nie przebije kapusniaczka glou glou glou glou glou glouglou glou glouglou glou glouglou glou glouglou glou glouglou glou glouglou glou glouglou glou glou
A single pussy hair can pull a battleship through the desert

Odpowiedz
#3
Ogladalem jego filmy jak bylem maly i teraz tez ogladam , nic sie one nie postarzaly , nadal trzymaja klase i rozsmieszaja do bolu :D:D

Odpowiedz
#4
Louis De Funes to postac legendarna. Jego komedie smiesza mnie niezmiennie do dzis. Pomimo, ze znam te flimy na pamiec....Najbardziej lubie 'Kapusniaczek'.
Louis to jeden z najcudowniejszych nerwusow kina:D

Odpowiedz
#5
Louise de Funes - mógłbym rzec aktor mojego dzieciństwa. Mimo, że w tym samym czasie we francuskim kinie występowały takie gwiazdy jak Bourvil, Fernandel, Jean-Paul Belmondo, Yves Montand, Jean Marais, Jean Gabin, Philippe Noiret (z większości z nich Louise de Funes spotkał sie na planie) , polskim widzom zapadł w pamięci najbardziej.
Polacy znają oczywiście najsłynniejsze i najbardziej kasowe filmy z udziałem genialnego komika.
Louise de Funes zachwycał niebywałym kunsztem aktorskim, charakterystyczną mimiką, gestami. Robił to tak genialny, że widz nie znający francuskiego i oglądający film w oryginale, patrząc na aktora śmiał się (jest taka scena w filmie "Powrót Fantomasa" gdzie aresztowany przez włoską policję komisarz Juve, stara sie wytłumaczyć swoje zachowanie i przebranie funkcjonariuszom, ujęciom tym towarzyszy tylko muzyka - majstersztyk). Na ekranie wydawał się być wiecznym nerwusem, czasami nieudacznikiem z niespożytą wręcz energią. Niestety ciężka praca rozśmieszającego miliony kosztowała go utratę zdrowia i trzy zawały.
Najlepszy film, a właściwie filmy. Chyba jednak dwukrotny duet z Bourvilem w "Gamoniu" i "Wielkiej włóczędze" (najbardziej kasowy francuski film - ponad 17 milionów widzów) oraz trylogia "Fantomasa", gdzie Louise de Funes jako nieustraszony komisarz Juve partnerował Jeanowi Maraisowi. Ciepło wspominam też film "Mały pływak", na którym niejednokrotnie zalewałem się łzami. Jakoś seria o żandarmie z Saint-Tropez nie jest moim faworytem.
Na uwagę zasługują jeszcze filmy "Przygody Rabina Jakuba" (cała sekwencja w fabryce gumy balonowej i scena gdy Louis objaśniał przez telefon znaczenie nazwiska Dzięcioł - oklaski) oraz "Mania Wielkości" z Yves Montandem (gdzie aktor zagrał hiszpańskiego granda i poborce podatkowego - de Funes pochodził z arystokratycznej hiszpańskiej rodziny).

P.S. Francuzi mają szczęście do charakterystycznych aktorów komediowych. Obecnie na uwagę zasługuje Christian Clavier, który wystąpił w niesamowitych filmach tj. "Anioł Stróż", "Goście, goście", "Goście, goście 2".
I have a plan. Heh.
Mein Fuhrer, I can walk!!!

Odpowiedz
#6
Zdecydowanie mój faworyt jeżeli chodzi o komików - pomimo, że jego film pamiętam nieomal na pamięć, zawsze z chęcią oglądam je po raz kolejny... Ta ekspresja, mimika, ruchy, dźwięki... ;) Naprawde, warto zapoznać się z jego dokonaniami, chociażby po to, by przekonac się o kunszcie komika "z krwii i kości" :)
Taka dygresja: Louise zawsze przypominał mi Kaczora Donalda... Oczywiście nie z wyglądu ale z charakteru postaci, które zazwyczaj grał ;D
Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it.

Odpowiedz
#7
Ostatnio obejrzałem na Kuchnia TV (swoją drogą zajebisty kanał :P) "Szkrzydełko czy nóżka" i przypomniałem sobie o tym świetnym aktorze.

Kocham jego ekspresję i mimikę, chodzący wulkan energii i człowiek, który z byle czego potrafi sprawić, że mam w oczach łzy ze smiechu.

Jeżeli chodzi o mój Top Louis de Funes to:
1. Wielka Włóczęga,
2. Kapuśniaczek,
3. Zawieszeni na drzewie,
4. Przygody Rabina Jakuba.

Mistrz komedii :)

Aha - jeszcze Wielkie Wakacje ;)
Odgrzebałem temat, który ma 5 lat ... nuda w pracy zabija :P
Han shot first!

Odpowiedz
#8
Jak byłem dzieckiem to był mój ulubiony aktor. W sumie ciągle jest jednym z kilku.

"4. Przygody Rabina Jakuba."

Na VHSie było- Przygody Rabiego Jakuba.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#9
Nie wiedziałem, że już od 2006 roku taki temat istnieje na tym forum. Dziwne, że na niego nie trafiłem wcześniej. Lubię de Funesa, to genialny komik, dzięki któremu nawet słabsze filmy zawierają mistrzowskie momenty. Ja najbardziej lubię trzy jego komedie, do których zawsze wracam, kiedy lecą w telewizji: "Wielka włóczęga", "Mania wielkości" oraz przede wszystkim "Zwariowany weekend" (znany także pod tytułem "Mały pływak"). Ten ostatni zaczyna się niezbyt obiecująco, by z czasem zaskoczyć genialnymi, czasem absurdalnymi, pomysłami (np. „nurkowanie” w ... kałuży). A najbardziej w pamięć zapada chyba scena w kościele, która po prostu bawi do łez:


Odpowiedz
#10
Moim ulubionym filmem De Funesa jest ten, który widziałam jako pierwszy czyli "Oskar". Cała akcja filmu toczy się w jednym miejscu, jakim jest dom Louisa, ale zauważyłam to dopiero wtedy, gdy w końcówce wszyscy wybiegają na zewnątrz. De Funes potrafił tak zaabsorbować swoją grą, że detale (tu otoczenie) nie miały większego znaczenia.
Calcat iacentem vulgus

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości