Manhunt: Unabomber (2017)
#1


Jakiś czas temu miał swoją premierę na Netflixie serial od Finchera, który pewnie większość z was widziała - ogólnie "Mindhunter" to kawał naprawdę dobrego telewizyjnego thrillera psychologicznego opartego na faktach, jednak w mojej opinii czegoś tam zabrakło bym mógł go określić mianem świetnego. Nie wiem, może za dużo obyczajowych blubrów i zapychaczy, może dlatego, że to tak po prawdzie tylko wstęp do czegoś konkretniejszego w kolejnym sezonie - w każdym razie, choć "Mindhunter" jest spoko, to trochę się na nim zawiodłem.

No i tutaj pojawia się serialik od Discovery, który właśnie parę dni temu wbił na Netflix - dużo mniej rozreklamowany, w sumie dowiedziałem się o nim przez przypadek. Odpaliłem sobie na próbę jeden odcinek, wkurwiłem się, że nie ma polskich napisów, ale obejrzałem z rosnącym zainteresowaniem i wsiąkłem. "Manhunt: Unabomber" to 8 odcinkowa produkcja, która choć bardzo zbliżona do wspomnianego "Mindhuntera", jest na moje od niego zwyczajnie lepsza.

Całość skupia się na jednym śledztwie, które FBI prowadziło by złapać Unabombera, typa, który za pomocą poczty rozsyłał ludziom bomby. Koleś oczywiście pozostawał nieuchwytny i gdyby nie przełomowe metody śledcze zastosowane podczas dochodzenia, pewnie do dziś mieszkałby sobie w chatce pośrodku niczego i kontynuował swoją "działalność". 

Serial to zamknięta całość i to jest pierwszy plus. Dzięki temu omija różne niepotrzebne wątki i skupia się na samym "mięchu" - tj. śledztwie i konfrontacji dwóch charakterów. Dostajemy dodatkowo naprawdę szczegółową próbę "wgryzienia się" w umysł seryjniaka, czyli coś co było siłą napędową i najciekawszym elementem "Mindhuntera". Tutaj praktycznie cały serial skupia się tylko na tym, co według mnie sprawdziło się naprawdę znakomicie.

Dodatkowo historia jest naprawdę wciągająca, a całość, choć bardzo mocno trzyma się faktów, trzyma w nieustającym napięciu. Kapitalne jest też aktorstwo - Paul Bettany przechodzi tutaj samego siebie i kreuje na ekranie jedną z najbardziej złożonych postaci "złego", jaką widziałem w życiu a Sam Worthington udowadnia, że goła dupa pokazana w "Rogue" nie była szczytem jego aktorskich możliwości;)

Możliwe, że "Mindhunter" wygląda lepiej, ma bardziej dopieszczone kadry i inne, ale "Manhunt: Unabomber" wizualnie też potrafi zachwycić, a w innych aspektach serialowego rzemiosła jest równie dobry, jeśli nie lepszy, m.in. właśnie przez skupienie się na jednym konkretnym śledztwie i okrojeniu całego tego obyczajowego pierdololo. W każdym razie, jeśli komuś podobał się serial od Finchera, koniecznie powinien obejrzeć też ten od Discovery, bo jeden i drugi bardzo fajnie się uzupełniają. Aha, nie zrażajcie się tylko dlatego, że jednym z producentów był Kevin Spacey;)

Dla mnie osobiście serial roku, bardzo mocno polecam. Dziękuję, dobranoc:)

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz
#2
Czy ten serial stanowi zamkniętą całość czy to początek serii?
"You said it yourself, bitch! We're the Guardians of the Galaxy!"

IMDB rating

Odpowiedz
#3
To jest pierwszy sezon antologii.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#4
5 odcinek - ciary na plecach! :)

Dobry serial :) Sam Worthington rola życia.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#5
Slepy poprzednio jako serial roku wskazywał Godless, więc do jego nowej rekomendacji podchodziłem z niejakim sceptycyzmem. Muszę oddać sprawiedliwość: Manhunt jest rewelacyjny i zjada podobnego tytułem i tematyką Mindhuntera na śniadanie. To najlepszy serial jaki widziałem od czasu Quarry. Zresztą obie produkcje wyreżyserował Greg Yaitanes - niedoceniany heros amerykańskiej telewizji.
Właściwie wszystko jest tu doskonałe: tempo, dialogi, równowaga między historią a fikcją (serial jednak z pewną swobodą podchodzi do wydarzeń), wreszcie aktorstwo dwóch centralnych przeciwników. Co jednak najważniejsze, twórcy serialu umiejętnie zacierają granicę między dobrem i złem - od pewnego momentu, tak samo jak grany przez Worthingtona Fitz, zacząłem w pewnym stopniu sympatyzować z Tedem i jego rozpaczliwym, skazanym na porażkę buntem przeciwko choremu systemowi. Ta moralna niejednoznaczność to jeden z głównych elementów stawiających Manhunt ponad lajtowym, bezpiecznym Mindhunterem. Inne to: brak Debbie; równy, cholernie wysoki poziom wszystkich odcinków; brak Debbie; lepsze aktorstwo; brak Debbie.
Jak widać, sporo tego.
Dodam tylko, że ostatnia scena jest kapitalna i stanowi idealną puentę całej historii.
Przytakuję więc: serial roku i prawdopodobnie najlepsza opowieść o polowaniu na seryjnego mordercę od czasu... cóż, Siedem.
Patrz się Fincher, tak kiedyś umiałeś.
11/10

Odpowiedz
#6
Zdecydowanie gorsze od serialu Finchera. Wszystko jest tu doskonałe? Ja bym powiedział, że wszystko jest tu typowe i bezpieczne, od linijki. Dlatego trudno się do czegoś przyczepić. W "Mindhunterze" był błysk szaleństwa, chęć zrobienia czegoś niestandardowego, co skutkowało lekko chaotyczną konstrukcją - ale myślę, że był to chaos kontrolowany. Ludzie narzekali na Holdena, że trudno go polubić, ja nie mogłem przekonać się do irytującego i zbyt mdłego Fitza. Klasyczny przykład gościa wpadającego w obsesję i olewającego życie prywatne. Twórcy chcieli pogłębić jego postać i to jest największy problem serialu, bo zabieg się nie udał i wprowadził fałsz do tej historii. Pierwsze odcinki są dobre, bo oglądamy żmudne śledztwo. Niewiele się dzieje, ale jest to fajne wrażenie autentyzmu znane z "Zodiaka". Im dalej w las, coś zaczyna się psuć. Scenarzyści zarysowują paralelę między naszym śledczym a Kaczyńskim, chcą pokazać ich podobieństwo i oprzeć fabułę na osobistym konflikcie tych dwóch postaci. Ich rozmowa w pudle jest niezła, ale gdzieś w tym momencie pomyślałem sobie "to jest na faktach czy zaczynają zmyślać?" To nie była pozytywna myśl. Najgorszy jest finał: chaos i nieudana próba wpasowania prawdziwej historii w sztuczne ramy hollywoodzkiego konfliktu. Ted zachowuje się jak debil, a Fitz nie wygląda na gościa, który doszedł do takiego etapu, żeby porzucić wszystko i zamieszkać w lesie z początku serialu - dość żenujący sposób na zarysowanie analogii między agentem a unabomberem. Skoro są tacy podobni czemu Jim pracuje w FBI, czemu jest częścią zbiurokratyzowanego systemu? Czemu tego nie neguje?Czemu nie widać po nim żadnych wewnętrznych bitew i dylematów? Gapienie się w lampę i zamyślony wzrok w samochodzie na światłach mnie nie przekonują. W ogóle twórcy serialu lubią operować takimi łopatologicznymi, topornie ciosanymi motywami konstruując sylwetki bohaterów - mam na myśli odcinek o wczesnych latach Teda. To pójście na łatwiznę - geneza zbyt prosta i dosłowna.

W "Mindhunterze" mieliśmy to wszystko, ale w wydaniu o klasę wyższym. Holden fascynował się psychopatami i sam zaczynał zachowywać się niepokojąco, ale nie było to takie stereotypowe. Kiedy wracał do domu i łóżkowe zabawy z dziewczyną traciły niewinność, bo zaczęły budzić skojarzenia ze skłonnościami dewiantów, to byłem w stanie to zrozumieć. Widziałem to w bohaterze. I wydaje mi się to ciekawsze niż Fitz, który tak się wkręcił w śledztwo, że olał rodzinę. A rozmowy z mordercami? Bardziej fascynujące. Dostawałem pogawędkę, mały urywek z czyjegoś życia i nie miałem wrażenia, że ktoś próbuje przyciąć sylwetkę osadzonego, żeby wpasować ją w ładną ramkę, kliszę. A kiedy oglądałem odcinek o młodym Tedzie, tak właśnie czułem, jakby to miało być wyczerpujące i ostateczne w kwestii genezy zdegenerowanego charakteru. Zabrakło subtelności.

7/10

Odpowiedz
#7
Nie zaprzeczam, że Manhunt stosuje sporo dość ogranych, typowo filmowych chwytów, ale moim zdaniem stosuje je wyjątkowo skutecznie. Ja tam polubiłem Jima znacznie bardziej niż Holdena, do którego zresztą też nic nie miałem. Holden to przez większość czasu komiczny geek, a cała sugestia obecnych w nim pokładów mroku jest dość sztucznie i na odwal wrzucona do ostatnich paru odcinków. Co do Fitza, fascynacja i imitowanie Teda (zresztą trafnie przez niego wyśmiane) wpisują się w fascynację całego serialu niepokojąco sensownymi ideami serwowanymi nam przez szaleńca. Fitz nie stanowi odbicia Teda - chciałby nim być, ale właśnie za bardzo uwikłany jest w system, zaprogramowany już do posłuszeństwa. To żenujące twoim zdaniem mieszkanie w lesie miało moim zdaniem zarysować nie analogię, a różnicę między tymi dwoma.
Brak autentyzmu akurat nie bardzo mnie rusza. To serial bardziej zainteresowany ideologią niż faktami.
Błysk szaleństwa w Mindhunterze? Dla mnie to co najwyżej niechlujność. Mindhunter poza tym cały czas uspokajająco trzyma widza za rękę, przypominając, że źli są źli, a dobrzy są dobrzy. Gdy dwaj agenci za bardzo zbliżą się do Kempera, zaraz dostajemy dialog o tym jak to Tench brzydzi się w rzeczywistości Edem. Jak robi się zbyt ponuro, zaraz dostajemy śmieszne przekomarzanie się na rozluźnienie. Sprawcy to dzikie zwierzęta w zoo, których oglądamy zza grubej szybki. W Manhunt jedyny humor wynika z absurdów maszynerii FBI, a sprawca jest bardziej ludzki niż ścigający go.
EDIT: Jeszcze co do tej sceny ze światłami. Dla mnie nie sprowadza się ona do łopatologicznego symbolu. Oczywiście nawiązuje do wcześniejszej opowieści Fitza, ale znaczące jest moim zdaniem, że posłuszną owcą jest tu Natalie, która w tym samym odcinku serwowała głodne kawałki na temat potęgi miłości i empatii. Co z kolei przypomina o dialogu między Tedem i Murray'em o tym, że subiektywna moralność nie wystarczy.
Na koniec fragment mojego ulubionego dialogu, również z Natalie:
- And nobody does anything about it, nobody even tries, except for Ted.
- Yeah, but Fitz, he's the Unabomber. He's evil.

Odpowiedz
#8
Dla mnie niejednoznaczny był np. Kemper, który sam wiedział, że jest zwyrolem i miał świadomość tego, że lepiej (dla społczeństwa) gdyby skazano go na karę śmierci. A Ted jest bardziej imitacją ciekawego bohatera, niż faktycznie taki jest. W teorii brzmi to fajnie - zabija ludzi, ale ma sporo racji w swych poglądach filozoficznych i nie jest krwiożerczą, karykaturalna bestią. To wygładzenie jego postaci, próba wyrównania szali u wagi skutkują, moim zdaniem, tym że Kaczyński jest trochę zbyt nudny. To dążenie do równowagi i pozornej obiektywności pozbawia historię (i samego unabombera) pazura. W kontekście psychiki Kaczyńskiego, serial bardziej skupia się na jego manifeście niż na morderczej działalności. I fajnie ogląda się tę walkę o uznanie, ale czegoś właśnie brakuje. Czemu akurat taką formę "przekazu" wybrał? Czemu uznał, że walcząc o lepszy świat, może niszczyć światy poszczególnych osób? Czy chodziło tylko o Sprawę, a może wysyłanie bomb sprawiało mu przyjemność? Zmysłową, seksualną?

Ted ma być tak niejednoznaczny, że twórcy chyba boją się zaryzykować i przechylić szalę w którąś stronę. I przez to zbyt często poprzestają na bezpiecznych banałach. 

Odpowiedz
#9
Kemper jest mniej więcej tak niejednoznaczny jak Frank w Godless, znaczy wcale. Jest zły do szpiku kości, a że zdaje sobie z tego sprawę? Samoświadomość nie ma wpływu na to, że w serialu do końca pozostaje dla widza obcym, aberracją.
W przypadku Teda nie ma mowy o wyrównywaniu szali, szale wyraźnie przechylają się na jego korzyść. Przeciwnicy są w stanie przeciwstawić mu argumenty tylko takie jak ten zacytowany powyżej. He's evil.
Dla mnie właśnie odświeżające jest to, że seryjny morderca jest pokazany jako nie zły, a robiący złe rzeczy.

Odpowiedz
#10
Problem w tym, że on nie jest nawet pokazany jako robiący złe rzeczy. Widzimy aspołecznego gościa, który napisał manifest o tym, że współczesność jest zła i wykończy nas postęp technologiczny. Widzimy gościa, który żyje w drewnianej chatce. Widzimy gościa, który pragnie uznania, który woli iść siedzieć niż dostać lżejszy wyrok, jeżeli zapłatą miałaby być wiarygodność jego przekazu. Ale nie widzimy gościa, który wysadza innych ludzi w powietrze, który ma przemyślenia na ten temat, który ma z wybuchami i z ofiarami jakiś stosunek emocjonalny. I który wybrał paczki z bombami zamiast roznoszenia ulotek.

Naprawdę nie potrzebuję papierowego, przejaskrawionego antagonisty, który po prostu jest zły. Nie o to mi chodzi. Ale ludzie robią złe rzeczy i są źli - nie w taki sposób, w jaki jest się wysokim albo blondynem, ale są źli. Ze względu na czyny. Wydaje mi się, że wyjściem i ucieczką od stereotypu nie jest równoważenie (albo przeważanie) grzechów dobrymi cechami, usprawiedliwianie, itd. Tylko wyjaśnienie mechanizmów zachowania (jak w "Mindhunter"). Ted mimo wszystko jest przecież aberracją i obcym, a serial o tym zapomniał. Do tego stopnia, że dostaliśmy żenujące wizje Teda, wyobrażającego sobie normalne, konwencjonalne życie z żoną i dzieckiem. Tak jakby to była kwestia prostego wyboru - Kaczyński miał słuszne poglądy, kiedyś zbłądził, ale równie dobrze mógł wybrać inaczej i wieść zwyczajne życie. No nie wydaje mi się. Fajnie, że jest niejednoznaczny, ale facet przez 20 lat wysyłał ludziom bomby i nie robił tego tylko dlatego, że społeczeństwo przemysłowe ma wiele problemów.

I rękę dałbym sobie uciąć, że Frank w "Godless" bardziej podpada pod kategorię "robiący coś złego" niż "zły do szpiku kości" :)

Odpowiedz
#11
A dla mnie to z dzieckiem to właśnie taka pusta fantazja nie mająca przełożenia na rzeczywistość - Ted nie jest w stanie być ojcem rodziny tak jak ojciec rodziny Fitz nie jest w stanie być Tedem, obaj mogą sobie co najwyżej pomarzyć o byciu kimś innym.
I nadal uważam, że ważniejsze w Manhunt jest nie "co jest nie tak z Kaczynskim" ale "co istnienie Kaczynskiego mówi nam o tym co jest nie tak z całą resztą". I cieszę się, że serial nie stanowi studium umysłowego wypaczenia jednostki. Dla mnie to właśnie zmiękczyłoby przekaz, bo wyjaśnienie perwersji utwierdza ogół w poczuciu własnej normalności i słuszności. Był sobie Ted Kaczyński i coś tam głosił, ale że był popierdolony także spoko - zamknęliśmy go i możemy spać spokojnie.
Dodam, że po serialu przeczytałem Industrial Society and Its Future. Chyba sięgnę też któregoś dnia po jego książkę, Anti-Tech Revolution.
#TeamTed
A Frank wyżynał całe miasteczka bo miał trudne dzieciństwo. Także tego.

Odpowiedz
#12
Nie czytałeś wcześniej manifestu najlepszego z Kaczyńskich? Dziwne, byłem pewien, że gdzieś o tym wspominałeś
Everything is so dense, every single image has so many things going on...

Odpowiedz
#13
Nie mam pojęcia w jakich okolicznościach mogłem o tym wspominać. A co do manifestu, zetknąłem się wcześniej z fragmentami, ale nigdy wcześniej nie przeczytałem tego kultowego dzieła od deski do deski.

Odpowiedz
#14
Ja się trochę pogubiłem. Piszesz o jakiejś czarno-białej opozycji nienormalny Kaczyński/Kaczyński, który słusznie krytykuje społeczeństwo i że niby fajnie, bo serial przechyla się ku tej drugiej opcji. A przecież ta historia pokazuje go jako gościa z problemami psychicznymi. Cały odcinek o młodym Tedzie to nie geneza poglądów zawartych w manifeście, tylko skupienie się na psychicznych odchyłach. Ja mam problem z tym, że twórcy są niekonsekwentni, bo w pewnym momencie poprzestają po prostu na aspołeczności (która zdaje się wręcz w granicach normy - np. wtedy gdy zaczyna sobie wyobrażać alternatywne życie) Teda oraz jego poglądach i nie idą dalej. Jest mnóstwo aspołecznych osób i ludzi krytykujących społeczeństwo, którzy nie wysyłają bomb w paczkach i nie zamierzają mordować innych. Brakuje mi głębszego spojrzenia na ten wyjątkowy aspekt jego działalności. To zemsta? Odegranie się? Czy traktuje to pragmatycznie - bomby jako narzędzie i drogę do celu. Jak widzi ofiary? Współczuje im, uważa, że to było konieczne mniejsze zło czy może sądzi, że im się należało? Jak widać, zostałem z mnóstwem pytań, ale może zadaję niewłaściwe pytania albo nieuważnie oglądałem serial.

Cytat:"co istnienie Kaczynskiego mówi nam o tym co jest nie tak z całą resztą"
I co ten serial mówi ciekawego w kontekście treści manifestu? Dostajemy kilka cytatów i scenę ze staniem na światłach. Cała fabuła jest pod tym względem przezroczysta, tzn. że wyrywki z manifestu i teksty Teda mają deklaratywnie nam pokazać, że ze światem jest coś nie tak, ale tego "coś nie tak" nie widzę w samym świecie przedstawionym. Nie ma sekwencji ukazujących zniewolenie od technologii, bezsensowność takich instytucji jak małżeństwo, itd. Serial pokazuje, że z resztą jest ok, to Kaczyński ma problemy. Nie świat. Ale co innego miałby pokazać mainstremowy, nakręcony za wiele milionów produkt współczesnego społeczeństwa przemysłowego? :D To system łapie i łamie unabombera, ale nie dlatego, że system jest zły i opresyjny, tylko dlatego, że Ted wysyła paczki z bombami.

Odpowiedz
#15
Jak dla mnie serial pokazuje spierdolenie systemu całkiem wyraźnie. Po pierwsze sponsorowane przez rząd uczelniane badania Murraya, które są chyba najbardziej oczywistą patologią i okrutnym niszczeniem zdolnej jednostki. Poza tym wymagająca ślepego posłuszeństwa, bezmyślna machina FBI. Podkreślają to bezpośrednie odwołania do dwóch powiązanych incydentów - Ruby Ridge i Waco. W tym drugim zginęło więcej osób niż Ted byłby w stanie wysadzić przez resztę życia. Nie mówiąc już o tym, że konsekwencją obydwu akcji był zamach w Oklahoma City - gigantyczna jatka, której nie byłoby bez ślepych działań federalnych. Wreszcie na deser mamy system prawny pozbawiający oskarżonego podstawowych wolności jeszcze zanim proces na dobre się zaczął.

Odpowiedz
#16
Cytat:Wreszcie na deser mamy system prawny pozbawiający oskarżonego podstawowych wolności jeszcze zanim proces na dobre się zaczął.

Ja tu nie widzę nic złego. Fitz chyba też nie widział, skoro wykorzystał wszystkie możliwości, żeby dobrać się do Teda. Gdyby nie system to Kaczyński zostałby ukamieniowany albo zawisnąłby na gałęzi. Serial raczej nie pokazuje, że mamy do czynienia z czymś nagannym, tylko że sprawiedliwości stało się zadość. W sensie, w kontekście swoich poglądów możesz uznać, że to opresja systemu, ale czy twórcy sugerują taką optykę?

A co do reszty? Jak dla mnie, to FBI zostało sportretowane pozytywnie. Przecież dorwali unabombera, chociaż wykiwali przy tym Fitza. Ruby Ridge, Waco i MKUltra? Mam z tym problem. Ja nie czytałem manifestu, więc mam w głowie pewną wizję krytyki społeczeństwa Kaczyńskiego, pewnie niezbyt zgodną z rzeczywistością. Mogę dostrzegać, że windows ma wady, bo jest sporo wirusów, błędów, itd., ale dalej korzystać z komputera i uważać, że to świetna rzecz, która bardzo ułatwia życie. Ale mogę uznać, że komputer w ogóle (i internet) to zło, które zniewala człowieka. I analogicznie wydaje mi się, że Ruby Ridge i Waco to takie błędy systemu, które są dostrzeżone przez sam system i powszechnie uznane za patologię. A wyobrażałem sobie, że Krytyka Teda jest dużo bardziej fundamentalna i subtelna - że system jest zły sam w sobie (role społeczne, instytucje jak małżeństwo, to że wszyscy jesteśmy identyczni i pragniemy identycznych rzeczy), a nie dlatego, że od czasu do czasu wytwarza patologie. Takiej radykalnej krytyki w serialu nie dostrzegam. Dla mnie to dość suche odtworzenie śledztwa bez żadnych ambicji, żeby zagłębić się w światopogląd Teda i wziąć w nawias społeczeństwo. Wzbudzić w widzu jakieś myśli, wątpliwości.

Dalej wydaje mi się, że serial pokazuje, że to z Tedem jest coś nie tak, a nie ze społeczeństwem. Ale nie będę się upierał, bo o manifeście nic nie wiem i nie mam w sumie pojęcia jak jego treść rezonuje z historią na ekranie :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The End of the F***ing World (Channel 4/Netflix, 2017) Pelivaron 8 901 16-01-2018, 03:11
Ostatni post: picek
  The Handmaid's Tale (2017, Hulu) wojtky 35 2,812 15-01-2018, 17:34
Ostatni post: Mefisto
  Godless (2017) slepy51 25 2,647 11-12-2017, 21:10
Ostatni post: Quay
  The Deuce, "Kroniki Times Square" (David Simon, 2017, HBO) Arahan 20 2,272 05-11-2017, 12:24
Ostatni post: hanys
  The Sinner (USA Network, 2017) Pelivaron 11 1,109 02-09-2017, 14:17
Ostatni post: Snuffer
  Patriot [Amazon, 2017] Snuffer 1 369 19-08-2017, 23:32
Ostatni post: Snuffer
  Opowieści z Krypty (1986-1996, 2017 - ) Arahan 2 1,425 22-02-2017, 14:32
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości