Mass Effect
(21-03-2017, 15:50)Capt. Nascimento napisał(a): Od kiedy umieszczenie dwóch obiektów w jednym zdaniu czyni je z definicji tym samym?
Nie nazwałem Pewdsa rzetelną profesjonalną recką, nic żeś nie zrozumiał.
Nic żem nie zrozumiał, bo tak żeś to napisał :) W jednym zdaniu skontrastowałeś opinie Pewdie z pismakami, w sposób, który wyglądał jakby jego "niepokorne" jechanie po grze, było oznaką, że część z pozytywnych recek była opłacona. Ale spoko, na tej stronie wątku, wszyscy robimy gafy z komunikacją :)

Cytat:Nie zdzierżyłbym postaci biegających tak, jakby starały się doczołgać do klopa

Ale wiesz, ze to był uchwycony bug. Obejrzyj sobie filmiki z gejmpleju, nikt tam normalnie tak nie biega.

Cytat:Przez to też postacie mi się nie podobają, a npc i relacje z nimi są za fabułą dla mnie najważniejszym elementem crpga.

Ale animacje są tutaj sprawą trzeciorzędną. W erpegach sprzed 2005, które w praktycznie w ogóle nie miały animacji twarzy, oprócz kwadratowych głów kiwających się od góry do dołu i otwierających usta jak ryby, też było to dla Ciebie elementem nie do zdzierżenia? Rozumiem, że dziś fan erpegów nie ma po co wracać do pierwszego Wiedzmina, którego identyczne, kartoflane modele, stały jak kłody w miejscu.

Cytat:Bawi mnie też wmawianie ludziom co może ich zniechęcić a co nie. Takie "oj tam, jak to dla Ciebie przekreśla chęć do grania to jesteś gupi".

Sorry, ale teraz przekręcasz. Nigdzie nie wmawiam ludziom co ma im się podobać czy nie. Ale Ty mi nie wmówisz, że tyle osób, które do tej pory deklarowało się jako fani tej serii i tego uniwersum, jako fani erpegów jako gier fabularnych i zbiorowisk fajnych settingów i postaci, nie ulegają pewnej histerii gdy na podstawie samych niedociągnięć w plaszczyznie pewnych walorów produkcyjnych deklarują, ze erpeg na bank będzie do dupy. Mnie tez te karykaturalne leaki z gejmpleju "zniechęcają", w sensie, że przedstawiaja już na wstępie pewien minus, oraz potencjalnie sugerują jakies większe problemy i niedociągnięcia w produkcji gry, które mogą też przełożyć się na inne elementy, ale na tamtym etapie to nadal było tylko gdybanie. A tak jak animacje i wygląd postaci MA znaczenie (swego czasu sam sporo liter klawiaturą natrzaskałem, dyskutując z ludzmi, według których grafika niby nie liczy się w grach i wielokrotnie pisałem o animacjach jako o narzędziu do immersji), to jednak nie udawajmy teraz, że w erpegach jest to jakiś krytyczny element. Wszystkie uwielbiane na forum erpegi od Obsydiana poszły by się jebać według tej logiki. Fallout New Vegas, będąc na silniku Bethesdy, ma więcej bugów niż wszystkie Wieski razem wzięte, a coś takiego jak animacje i dobre wymodelowanie postaci tam nie istnieją, a mimo tego uważany jest za jednego z lepszych erpegów.

Nie piszę o ludziach, którzy animacje stawiają na tak wysokim szczeblu, że miernota w tym względzie jest w stanie ich kompletnie zniechęcić do gry, jeżeli tacy istnieją, bo jeżeli takie jest ich podejście do gier, to kto im broni? Chodzi mi o tych, którzy do tej pory nigdy nie postrzegali tego jako "make or break" w erpegach, ale tutaj, nie wiedząc nic więcej konkretnego o grze, zaczeli udawać jakby to był deal breaker, bo złapali focha na Bioware.
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
Z tym akurat nie odnosiłem się tylko do Ciebie, widziałem, żeś tam trochę sprostował. Ale w wielu miejscach/komentarzach (nie na tym forum) widziałem taką argumentację.

Co do grafy to mi nie przeszkadza na przykład grafika Fallouta 2. :) Nie chodzi nawet o jakąś super jakość, gigantyczną rozdzielczość czy ultra głębię tekstur, po prostu ta mimika i animacje mnie rozbrajają i nie mogę gry traktować na serio. Na początku pomyślałem, że może po prostu uchwycili tylko parę takich kwiatków, ale potem oglądałem gameplaye i tam też się pojawiały inne dziwne animacje.

Fabularnie też jakoś mnie nie wciągnęły.

Btw taki Francis jedzie nie tylko po animacji:





Btw, tu jeszcze apropo animacji:





A tu apropo flirtu/romansów:





Jeśli dialogi też są złe (a trochę na to wygląda), a romanse przypominają:

[Obrazek: i-dont-like-dzzj49.jpg]

To nie wygląda to to dobrze. Ponoć fabuła też nie urywa.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
To skoro znowu wracacie do fabuły, to ja znowu powtórzę, że nie bronię gry przed jej obecnymi, po-embargowymi zarzutami :)

To, że dialogi dupy nie będą urywać to ja sam mogłem zgadnąć nawet u szczytu mojego hajpu Andromedą, bo Mass Effect nawet jak czarował settingiem i ogólnym zarysem postaci i ich relacji, to jednak dialogi zawsze miał szkolne, mierne i....Bioware'owe właśnie.

Ja w ogóle nie jestem - wbrew temu co natrzaskałem - obroncą samej Andromedy jako tytułu. W sensie kibicowałem jej, bo bardzo lubie to uniwersum i poprzednią trylogię (pomimo jej przywar, nasilających się po jedynce) i chciałem by się udała, ale byłem realistą co do dzisiejszego Bioware'u, które Biowarem dawnym już nie jest i to, że gra zapowiada się w taki a nie inny sposób, jakoś szczególnie mnie nie szokuje. I można argumentowac, ze wiele osób zwiastujących porażkę tak wcześnie, było tak samo ludźmi, którzy po prostu stracili zaufanie do Bioware'u po doświadczeniach z ich ostatnich dużych tytułów (Inquisition i zakończenie ME3). Ale jednak masowa ilość jadu ciskanego w Andromedę od samego początku, lajkowane w setkach komentarze o tym, że erpeg NA BANK jest chujozą, bo animacje sa chujowe, no i oczywiście ciągłe, przeszywające to wszystko pierdolenie o SJW i gejmergejtowe deklaracje o tym, że gra musi zaliczyć porażkę po to żeby progresywni twórcy "dostali nauczkę", sprawiają jednak, że wydaje mi się, że sporo ludzi nie patrzy na tą grę trzezwo, lub przynajmniej tak jak na inne tytuły.
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
Co do grona graczy uskarżających się na propagandę nasilającą się z każdą kolejną częścią Mass Effecta, to też bym zastosował pewnie rozgraniczenie. Są ludzie zwyczajnie zmęczeni tym jednostronnie światopoglądowym dryfem serii i nie rozumiem skąd zdziwienie. Gdyby nagle co trzeci członek załogi statku odczuwał potrzebę komunikowania Ci o swojej relacji z Bogiem i namawiał na przyjęcie Chrystusa, to też byś się zirytował. Z drugiej strony są ludzie, którzy tylko buczą i bezmyślnie plują żółcią. Jednak znów mam wrażenie, że zwrotem "pierdolenie o SJW" wrzucasz wszystkich do jednej moszny. Masz do tego prawo, ale pytanie czy robisz to świadomie :)
ordo ab chao

Odpowiedz
Piszesz, że wrzucam wszystkich do jednego wora, a sam mi teraz tłumaczysz o "progresywizmie" ostatnich scenariuszy Bioware, podczas gdy ja wiecej niż raz w tym wątku pisałem już o tym, że dzisiejsze gry Bioware są topornie politoprawne i wciskające politykę do scenariuszy z gracją słonia, więc to raczej Ty znowu przypisujesz mi poglądy innych. Czy kilka postów w obronie gry pod jednym, bardzo specyficznie okreslonym względem, czyni mnie nagle sympatykiem SJW'watego wykrzywiania sztuki, pomimo tego, że od początku mojej kariery na tym forum, reagowałem publiczną alergia na takie motywy w filmach, grach i powieściach, jeżeli były sztuczne i nachalne? Piszesz, że nie rozumiesz skąd moje zdziwienie. Zdziwienie czym? Zdziwienie, że ludzie sa zmęczeni koślawym, swiatopoglądowym dryfem? A gdzie ja napisałem, ze jestem tym zdziwiony? Przeciez ja jestem jednym z tych ludzi.

Rozumiesz, że można się zgadzać ze wszystkimi zarzutami wobec Bioware i ich obecnej polityki, a jednoczesnie nadal starac się utrzymać pewną perspektywę? Czy ja jestem swiadom ryzyka, ze scenarzyści z mocnym zacięciem politycznym, mogą skrzywić swoje scenariusze w sposób, który sprawi, ze historia i bohaterowie ucierpią? Oczywiście, że przyjmuje taką możliwość i jak coś takiego w grze zobacze to ocenie. Ale też nie będę udawał, że te kilka chwili irytacji na taki czy inny moment/dialog jest od razu oznaką, ze Bioware RUJNUJE swoje erpegi (w grach z taką obsadą, nawet bez wątków swiatopoglądowych, zawsze znajdą się postacie które wkurwiają. Nie wiem dlaczego bohater "nachalnie homoseksualny" miałby mnie iritować bardziej niż np. taki Javik z ME3, który jako postać reprezentował sobą ostre scenopisarskie problemy, a większośc erpegów zazwyczaj ma po kilka takich swoich "Javików"). A przede wszystkim, to przynajmniej poczekam aż te "rujmujące wątki" do cholery zobaczę w grze i czy rzeczywiście beda one aż tak wielkim problemem, a nie z góry deklarował (a wręcz wyczekiwał porażki), bo BW to SJW, którzy musza dostać liniją po łapkach. 

Pisząc o "pierdoleniu SJW" mam na mysli specyficznie ludzi, którzy dostają piany z ust w reakcji na najmniejszy nawet smrodek wątków "wybijających się ze status quo", z góry deklarujących, zę wątki swiatopoglądowe rujnują te gry i że jak Bioware zatrudnia kilku pojebanych SJW, to cała firma i ich produkty na bank muszą być pojebane. Albo, że wręcz powinni dostac nauczke i zasługują na porazkę. A przecież to jest poziom paranoi. I pisze to jako ktoś, kogo takie rzeczy również irytują, ale nie będe udawał, że cała gra jest spierdolona, bo jakiś bohater w kilku momentach oznajmi, że jest "X/Y/Z". 

Mówię - ja też stoję w obozie "polityczne scenopisarstwo Bioware potrafi być subtelne jak pierdolnięcie obuchem w łeb", ale to nie znaczy, że będe z tego powodu popadał w histerię.
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
Proteus napisał(a):Nie piszę o ludziach, którzy animacje stawiają na tak wysokim szczeblu, że miernota w tym względzie jest w stanie ich kompletnie zniechęcić do gry, jeżeli tacy istnieją, bo jeżeli takie jest ich podejście do gier, to kto im broni? Chodzi mi o tych, którzy do tej pory nigdy nie postrzegali tego jako "make or break" w erpegach, ale tutaj, nie wiedząc nic więcej konkretnego o grze, zaczeli udawać jakby to był deal breaker, bo złapali focha na Bioware.

Często pojawia się argument, że "10 lat temu taka animacja wyrwałaby was z butów", albo "grafika nie jest najważniejsza". Tylko, że moim zdaniem problem z Andromedą polega na tym, iż mamy tutaj zderzenie nowoczesnej grafiki otoczenia z koślawą animacją twarzy i to właśnie ten kontrast, oderwanie od całej reszty jest przyczyną dysonansu i po prostu kłuje w oczy. 
ordo ab chao

Odpowiedz
To jest ten problem, który mam ze współczesnymi grami. Dawniej wszystko było umowne i łatwo można było to kupić. Resztę dopisywała wyobraźnia. Teraz to jest uncanny valley - tak blisko realizmu, że odstępstwa jednak bardziej uwierają niż fakt, że w Finalu VII postaci składały się z 20 wielokątów na krzyż.

Tam emocje oddawano tekstem, muzyką i prostymi ruchami, i robiono to świadomie - to było swoiste nieme kino, gdzie brak dźwięku sprawiał, że inne elementy były podkręcone. Tutaj mamy już technologię pozwalającą oddać niuanse i wykorzystywaną w tym celu - ale nieudolnie. Więc mówienie, że mimika nic nie znaczy, bo 20 lat temu w ogóle jej nie było, jest takie, jak twierdzenie, że gra głosem we współczesnych filmach nic nie znaczy, bo w erze Chaplina w ogóle nie mieliśmy dźwięku.

W 1950 produkcje Asylum byłyby mistrzostwem jeśli chodzi o efekty i awangardą kostiumów oraz montażu. Asylum 10/10.

Odpowiedz
Dokładnie! Po pierwsze to co napisał military - stare gry w swojej konwencji mają taką czy inną grafikę, ale już przyzwyczajając się do niej, reszta trzyma równy poziom.

Tutaj mamy nową grafikę, a w tej konwencji (nowoczesne HD 3d) jakieś machanie oczami na lewo i prawo i dziwaczna mimika świadczy o kuriozalnym - albo natłoku bugów (co źle świadczy o Bioware a dokładniej EA, o którym wiadomo, że ponapinali terminy tak bardzo, że połowa ludzi ze stresu im odeszła, a z ludzi typu reżyser/scenarzyści to wszyscy... chrzanić jakość gry, liczy się tylko kasa), albo zatrudnienia ludzi bez odpowiedniego doświadczenia.
Wygląda to fatalnie, wczuć się nie można, jak główne postacie robią takie kwiatki (jeśli dialogi faktycznie będą jak w tych urywkach, napisane na poziomie Dżordża Lukasa, to nie ma opcji, bym w to kiedykolwiek zagrał).

No i to raz. A dwa, jak gra ma budżet 40 milionów dolarów i wielkie grono oddanych fanów, to zrobienie takiego bubla jest niedopuszczalne. To tylko pokazuje w jakim dokładnie miejscu EA ma swoich fanów i zresztą wszystkich odbiorców. Gorszym zjawiskiem jest chyba tylko to, co zrobiono z Star Wars: Battlefront (ale to już rozbój w biały dzień). Kwestia SJW akurat mnie tu najmniej rusza, nawet się nad nią nie zastanawiałem w przypadku Andromedy.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
Technika idzie do przodu więc nic dziwnego że pojawiają się tytuły które wysoko zawieszają poprzeczkę. Oczywiście trudno od długaśnego erpega wymagać takiej samej animacji twarzy co w Uncharted 4 - tam każdą scenę odegrano w mocapie a animatorzy w zasadzie odtworzyli mimikę aktorów, co dało spektakularny efekt. W Mass Effect mamy w większości scenki w których bohaterowie stoją jak kłody (tak jak i we Wiedźminie; tam mimika postaci też jest bardzo słaba, ale aktorstwo, dialogi i cała reszta w pełni to rekompensują) i jeśli dodać do tego ilość dialogów wybrano najłatwiejszą, najmniej czasochłonną a co za tym idzie najtańszą metodę animacji twarzy i ust. Coś jest jednak nie tak gdy w 2017 roku dostajemy coś tak paskudnego.

Odpowiedz
Zgadzam się z większością tego co zostało wyżej napisane. W dyskusji na nieco inny temat, sam mógłbym napisać to samo, bo jestem jednym z tych graczy, który do walorów wizualnych przykłada dużą wagę. Jeszcze raz powtórzę, nie zrozumcie mnie zle, ja tez mam beke z tych animacji, i one też mnie krzywią i nieco wyrywają z immersji jak oglądam sceny dialogowe z tej gry, które najlepiej można opisać tak, że potrafią w najgorszych momentach wyglądać jak jakiś techniczny, zakulisowy blooper reel. Przy czym nadal uważam, że nie jest to żaden ciężki deal breaker w erpegach i niezależnie od tego jak stare i nowe gry różnią się nieco w tworzeniu immersji, to nie jest to jednak jakaś fundamentalna różnica (jak jestem w stanie zdzierżyć dziesiątki godzin w towarzystwie kompletnie kartonowych, wyglądających jak ziemniaki - w duchu Bethesdowego silnika - postaci w New Vegas, to mogę to samo przeżyć w Andromedzie). A ilość przesadnego, swiatopoglądowego jadu wylewanego na BW, połączona z wyraźnie zauważalną radością niektórych zakątków internetu, na to, że "Bioware dało dupy" i przedwczesnym wyrokowaniem o porażce (które napływały jeszcze zanim kompilacje wpadek były az tak powszechne), po prostu ostro zalatuje mi przesadą i takim politycznym, internetowym bandwagonem. Natomiast oczekiwania "roszczeniowe" w sensie, że gra za tyle i tyle milionów, musi wyglądać tak czy srak, moim zdaniem nie powinny miec zadnego wpływu na trzezwą ocenę gry i pokazują, ze człowiek nie ocenia jakości i walorów gotowego produktu jako rozrywki/dzieła kultury, tylko bawi się jakieś statusowanie.

Oczywiście dzisiaj to już wydaje się być moot dyskusja, bo gra po premierze, całościowo wygląda na dość sredniacką.

Tak na marginesie. Te krzyki o "40 millionach!!" są trochę zabawne bo dzisiejszy koszt produkcji open worldowych gier AAA, jest zazwyczaj zdecydowanie większy i to jest jak na dzisiejsze standardy wlasnie mala kwota. A żeby było jeszcze śmieszniej, Andromeda mogła w rzeczywistości kosztować dużo wiecej, ale Pewdiepie wyciągnął to info o 40 milionów z tyłka. Bo jak się przyjrzycie dokładnie artykułowi, który Pewdie czyta w swoim filmiku, to jest artykuł z 2014, który za 40 milionów podaje szacowany budzet ME3 sprzed pięciu lat, a o Andromedzie pisze jedynie ze "pewnie bedzie kosztowac więcej". Czyli nawet jak ludzie mają racje w kontekscie "na co poszła ta kasa?" to mają rację troche bezmyslnie i z przypadku. Gdyby ci ludzie wiedzieli o czym mówią, to zamiast pytać "40 milionów na gre AAA! Na co to poszło?", mówiliby "40 milionów na gre AAA? To tłumaczy dlaczego wyglada tak chujowo".

Btw. Ktoś na forum już gra? Olewacie kompletnie czy czekacie az stanieje i spaczują?
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
(22-03-2017, 04:25)Proteus napisał(a): Tak na marginesie. Te krzyki o "40 millionach!!" są trochę zabawne bo dzisiejszy koszt produkcji open worldowych gier AAA, jest zazwyczaj zdecydowanie większy i to jest jak na dzisiejsze standardy wlasnie mala kwota. A żeby było jeszcze śmieszniej, Andromeda mogła w rzeczywistości kosztować dużo wiecej, ale Pewdiepie wyciągnął to info o 40 milionów z tyłka. Bo jak się przyjrzycie dokładnie artykułowi, który Pewdie czyta w swoim filmiku, to jest artykuł z 2014, który za 40 milionów podaje szacowany budzet ME3 sprzed pięciu lat, a o Andromedzie pisze jedynie ze "pewnie bedzie kosztowac więcej". Czyli nawet jak ludzie mają racje w kontekscie "na co poszła ta kasa?" to mają rację troche bezmyslnie i z przypadku. Gdyby ci ludzie wiedzieli o czym mówią, to zamiast pytać "40 milionów na gre AAA! Na co to poszło?", mówiliby "40 milionów na gre AAA? To tłumaczy dlaczego wyglada tak chujowo".

Btw. Ktoś na forum już gra? Olewacie kompletnie czy czekacie az stanieje i spaczują?

No mi się też od razu rzuciło w oczy, że ta kwota, którą podał piu-piu jest podejrzanie niska i mogła by właśnie służyć za wytłumaczenie, czemu np. animacje są tak budżetowe. To co, wielki zachód robi super-duper grę AAA za 160 baniek, a bolaki zza Łaby wydali 306 mln na Wiedźmina? Podejrzewam, że taki CP 2077 może kosztować nawet pół dużej bańki, biorąc pod uwagę większy rozmach i zwiększenie ilości pracowników. 

Ja czekam aż gra stanieje, bo w obecnej sytuacji nie mam zupełnie parcia na tytuł. Gdyby to wyszło zaraz po ME1 to by była inna rozmowa...
ordo ab chao

Odpowiedz
Mnie się gra podoba. Za wcześnie, żeby wypowiadać się o fabule i bohaterach, ale muszę napisać o animacjach i niedoróbkach technicznych. Te wszystkie gify wytworzyły dookoła gry atmosferę totalnego babola i chyba trochę zakłamały rzeczywistość. W czasie ruchu ani razu nie trafiłem na jakieś bugi, a animacja biegu jest w porządku. Może to nie mistrzostwo świata, ale na pewno nie jest to irytująca, psująca immersję kwestia. Gorzej jest z mimiką podczas dialogów, ale i tak nie uświadczyłem akcji z filmików krążących po necie, więc nie ma tragedii.

Kiedy grałem w Mafię 3, co rusz wpadałem na coś, co wzbudzało uśmiech politowania i myśl "matko, gry sprzed 10 lat robiły to lepiej". Tutaj tego nie doświadczam :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości