• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Max Landis, scenarzysta
#21
To po co pytasz o Hanksa?

Odpowiedz
#22
To pytanie retoryczne, które uzupełnia to, co napisałem przed nim.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#23
Crov, jeśli szukasz ludzi, którzy najwyraźniej dostają pracę w branży "po znajomości", to:

- Emma Roberts, co do której od dawna krążą ploty, że dostaje role tylko dzięki ciotce Julii
- Max Landis, który ze swoimi najwyżej przeciętnymi tekstami zaszedłby może do SyFy, gdyby nie ojciec
- JAYDEN fucking SMITH
- Christian Slater, któremu matka (bodajże od kostiumów) załatwiała wczesne role
- Sofia Coppola, anyone?

Odpowiedz
#24
(22-09-2015, 11:38)military napisał(a): Crov, jeśli szukasz ludzi
Nie szukam. Nie czytales uważnie postów, twoja lista jest bzdurna w kontekście rozmowy i do tego trolujesz. Nie ładnie :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#25
(22-09-2015, 11:38)military napisał(a): - Emma Roberts, co do której od dawna krążą ploty, że dostaje role tylko dzięki ciotce Julii

Ej, Emma jest bardzo fajna - był czas, że miałem na jej punkcie niesamowitego bzika. Oglądałem z nią wszystko jak leci, a wieczorami koczowałem pod jej domem. Później mi przeszło.

Z początku to może i ciotka jej pomogła, ale teraz jej pozycja wydaje się byc w miarę ugruntowana, pomimo tego żei nie gra w jakichś nie wiadomo jakich hitach. Wiadomo, że nazwisko i pochodzenie pomaga, ale nie przesadzałbym. CHOCIAŻ z drugiej strony kiedyś, gdzieś czytałem, że niezła z niej suka i ciężko z nią wytrzymać bo gwiazdorzy i nawet snicersy nie pomagają.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#26
Tyle, że właśnie oto chodzi. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, czyli zaistnienie w branży. Kiedy się już w nią wejdzie, to potem już łatwiej (nie mówię, że super łatwo). Jak się potem to potoczy to już inna kwestia, ale start takie osoby mają zdecydowanie łatwiejszy od jakiś noname'ów.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz
#27
(22-09-2015, 15:03)Pelivaron napisał(a):
(22-09-2015, 11:38)military napisał(a): - Emma Roberts, co do której od dawna krążą ploty, że dostaje role tylko dzięki ciotce Julii

Ej, Emma jest bardzo fajna - był czas, że miałem na jej punkcie niesamowitego bzika. Oglądałem z nią wszystko jak leci, a wieczorami koczowałem pod jej domem. Później mi przeszło.

Z początku to może i ciotka jej pomogła, ale teraz jej pozycja wydaje się byc w miarę ugruntowana, pomimo tego żei nie gra w jakichś nie wiadomo jakich hitach. Wiadomo, że nazwisko i pochodzenie pomaga, ale nie przesadzałbym. CHOCIAŻ z drugiej strony kiedyś, gdzieś czytałem, że niezła z niej suka i ciężko z nią wytrzymać bo gwiazdorzy i nawet snicersy nie pomagają.
Bo aktorom mogą pomóc znane nazwiska czy znani znajomi, bo latwiej wcisnac do filmu (na drugi czy trzeci plan) slabego aktora niż slabego scenarzyste. Na slabym aktorze nie opiera sie caly film - nawet Emma (choc nie uwazam, ze jest jakas slaba) nie zaczela dzieki ciotce od pierwszoplanowych ról, tylko musiała się sprawdzić. Lista military'ego jest bzdurna, ponieważ wymienił albo aktorów (czyli patrz wyżej), albo ludzi, którzy debiutami osiągnęli sukces (Max Landis, Sophia Coppola). Zwlaszcza, ze nawet aktorzy, których wymienił to ludzie, którzy jeżeli zagrali wazną rolę to zebrali dobre oceny i/albo ich filmy zarobiły (vide Jaden Smith).

(22-09-2015, 16:16)Lawrence napisał(a): Tyle, że właśnie oto chodzi. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, czyli zaistnienie w branży. Kiedy się już w nią wejdzie, to potem już łatwiej (nie mówię, że super łatwo). Jak się potem to potoczy to już inna kwestia, ale start takie osoby mają zdecydowanie łatwiejszy od jakiś noname'ów.
Takie dyrdymały możesz sadzić dzieciom. A potem zajrzyj sobie np. do tematu "One-Time Directors" z tego forum albo zobacz ile osob po zaistnieniu przepadło. ;) Mysle, ze znacznie latwiej jest zrobić porażający debiut, a potem zniknąć (w jakiejkolwiek dziedzinie) niż zrobić dobry debiut, a potem utrzymać tendencje zwyżkową albo nawet sie utrzymac. Druga rzeczy jest taka, że możliwość spotkania z kimś tam i pokazanie swojego scenariusza to nie jest zaistnienie w branży. Scenariusz zaistnieje jeżeli będzie dobry i ludzie beda chcieli go kupić. Rezyser zaistnieje jezeli zrobi pomysłowe wideo, które się rozejdzie - viral na przykład. Albo dobry film. A nie tak, ze sie z kims spotka, i tyle. Niewatpliwie spotkanie z kimś to duży plus, bo jak masz dobry pomysl to mozesz go komuś sprzedac, ale jak pokazuje filmik Landisa z poprzedniej strony, niektórzy po prostu poszli na odpowiednią impreze albo byli czyimś asystentem (nie pamietam jak sie nazywa, ale jest reżyser, który zaczął jako asystent Owena Wilsona, którego poznał pracując w wypożyczalni wideo).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#28
Ale to co kto zrobi ze swoją karierą to już jest zupełnie inna rzecz i nie część naszej dyskusji. I wiadomo trafiają się raz na jakiś czas przypadki a la Diablo Cody, ale nie powiesz mi, że nazwisko nie gra żadnej roli? To jestem ciekaw na jaki scenariusz zwrócono by prędzej uwagę: taki podpisany Janek Steifer, czy Janek Fassbender.
Plus już samo nazwisko i znajomości sprawia, że się można pojawić na przyjęciach, gdzie można dalsze znajomości poznać itd.
I oczywiście to zbieg okoliczności, że Max Landis ze swoim scenariuszem zadebiutował w serii "Mistrzowie horroru", gdzie dwa odcinki wyreżyserował niejaki John Landis?
/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz
#29
(23-09-2015, 00:42)Lawrence napisał(a): Plus już samo nazwisko i znajomości sprawia, że się można pojawić na przyjęciach, gdzie można dalsze znajomości poznać itd.
I oczywiście to zbieg okoliczności, że Max Landis ze swoim scenariuszem zadebiutował w serii "Mistrzowie horroru", gdzie dwa odcinki wyreżyserował niejaki John Landis?
Ale widze, ze ty ciagle czytasz moje posty nosem, albo zwyczajnie trollujesz. Nie wiem co próbujesz mi udowodnić, skoro ja na początku napisałem, ze nazwisko - tak jak znajomości generalnie (które ty też możesz sobie wyrobić, tak, ty Lolrens, i ja też) - to coś, co daje możliwośc spotkania z kimś. I wtedy możesz zaprezentować swój scenariusz. Ale jeżeli będzie słaby (tj. słaby jakościowo i/albo trudny do sprzedania) to nikt go nie kupi, bo nazywasz się Lolrens Spielberg. Landis zadebiutował w "Masters of Horror" pisząc scenariusz z ojcem (ja w podobny sposób zadebiutowałem na rynku malarskim szkicując pare obrazów mojego ojca. :)).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#30
Screenwriterowska AMA z Landisem


https://www.reddit.com/r/Screenwriting/comments/3m1gaq/hi_im_max_landis_need_any_advice_discussion/
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
#31
W sumie możecie ten cały temat zamienić jako miejsce dla Maxa Landisa. Ale dziwię się, że nikt tutaj nie wrzucił jak ich idol i mistrz scenopisarstwa jojczy na twitterze gdyż "American Ultra" przegrał w BoxOffice.

http://www.theguardian.com/film/2015/aug/25/american-ultra-screenwriter-blames-films-failure-on-a-fear-of-originality

To z Twittera, dlatego może tak dziwnie wyglądać.
Cytat:So here's an interesting question: American Ultra finished dead last at the box office, behind even Mission Impossible and Man From Uncle...

American Ultra was also beaten by the critically reviled Hitman Agent 47 and Sinister, despite being a better reviewed film than either..

...which leads me to a bit of a conundrum: Why? American Ultra had good ads, big stars, a fun idea, and honestly, it's a good movie...

..Certainly better, in the internet's opinion, than other things released the same day. If you saw it, you probably didn't hate it...

...so I'm left with an odd thing here, which is that American Ultra lost to a sequel, a sequel reboot, a biopic, a sequel and a reboot.

...it seems the reviews didn't even matter, the MOVIE didn't matter. The argument that can/will be made is: big level original ideas don't $

For the longest time, my belief was that the 80s/90s were the golden age of movies; you never knew what you were going to get.

Am I wrong? Is trying to make original movies in a big way just not a valid career path anymore for anyone but Tarantino and Nolan?

That's the question: Am I wrong? Are original ideas over? I wanted to pose this to the public, because I feel, put lightly, confused.

I feel like I learned a lesson, here, but have no idea what it is. I once joked "there's only so many times people will go see Thor 2."

Sorry to be kind of a downer guys. It's just a little frustrating to see John Cena squash Kevin Steen. Metaphorically.

OK, czyli nie ma oryginalnych pomysłów w Hollywood (to wiemy), a on chce tworzyć oryginalne dzieła i dlatego jego kolejny oryginalny scenariusz nazywa się "Victor Frankenstein". Hm...


A w ogóle to chyba jakaś klątwa "Chronicle". Najpierw Trank jojczący na twitterze, teraz Landis.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz
#32
(09-10-2015, 01:58)Lawrence napisał(a): OK, czyli nie ma oryginalnych pomysłów w Hollywood (to wiemy),

Bzdura najczęściej powtarzana przez osoby oglądające tylko blockbustery. Wystarczy rzut oka na chociażby TOP10 z zeszłego weekendu - 8 oryginalnych filmów i 2 rimejki.

Odpowiedz
#33
Lolrens, nie wiem, gdzie wyczytałeś to, co napisałeś, bo na pewno nie w tych tweetach.

Cytat:OK, czyli nie ma oryginalnych pomysłów w Hollywood (to wiemy), a on chce tworzyć oryginalne dzieła i dlatego jego kolejny oryginalny scenariusz nazywa się "Victor Frankenstein". Hm...
Landis niczego takiego nie napisał. Nie wiem czy próbujesz być złośliwy, zamiast przepraszać i dlatego ci to nie wychodzi, czy czytałeś nagłówek niusa, pobieżnie przejrzałeś treść i wrzuciłeś, bo uznales, ze kogoś to zaintresuje. (Przyznaj, zrobiłeś to dla mnie. :*)

Ale powiem ci wiecej: Landis adaptuje teraz Dirka Gently'ego. Arogancki kutas, nie? Śmie pisać o oryginalnych pomysłach, a robi kolejną adaptacje? I jeszcze nawet proponował swoja wersje Fantastic Four. No co za hipokryta!

Landis napisał: "The argument that can/will be made is: big level original ideas don't $"

Co to oznacza, Lolrens? Że - jak sam wielokrotnie wspominał - rynek speców (scenariuszy pisanych nie na życzenie, oryginalnych pomysłów pisanych przez samych scenarzystów, które potem probuje sie sprzedac studiu) się kurczy i coraz trudniej poprzez niego zyskac prace (= mniej nowych scenarzystów), a co tu mowic o zrobieniu filmu. Oraz to, że coraz trudniej zrobic film, który nie jest czescia franczyzy, a kosztuje ~20-60 milionów, tak jak to było kiedyś. (Zresztą weekend, o którym wspomina Perfik to wyjątek potwierdzający regułę, a nawet tam budżet filmów oryginalnych to 3-12 milionów.) (Przypominam jednocześnie, że Hollywood to miejsce, w którym "Avengers 2" i "The Amazing Spider-Man 2" są uznawane za porażki finansowe przez producentów, bo nie osiagnely jakiegos astronomicznego pułapu.)

Widzisz, Lolrens, on pyta: "Why?" To jest wszystko to, o czym mówił C. Robert Cargill ("Sinister") w wywiadzie, który z nim przeprowadziłem na łamach KMF: to nie jest tak, ze Hollywood nie lubi oryginalnych pomysłów, tylko one się gorzej sprzedają, a ludzie wola iść na to, co kojarzą. Dlatego powstają rimejki, adaptacje, etc. i filmy oryginalne kosztujące albo ~80+ milionów, albo ~10> milionów.

W innym temacie przyklaskujesz ludziom, którzy narzekają na to, że Marvel zapowie zaraz kolejne 147 filmów. Ale w tym czepiasz się gościa, który mówi, że fajniej by było, jakby te pieniądze poszły na 147 oryginalnych filmów, tylko dlatego że nie chce ci się pomyśleć.

Czepiasz się gościa, który napisał w życiu ponad 80 scenariuszy, że jakieś z nich mogą być adaptacjami, podczas gdy on nigdy nie powiedział, że adaptacje to zło absolutne i nie wolno ich tykać. Nie zwracasz uwagi, że na wszystkie pięć jego produkcji, które wyszły/wychodzą, jedna jest adaptacją, tylko czepiasz się, żeby się czepiać.

Reagujesz emocjonalnie, jak kobieta, zamiast zastanowić się, o czym on mowi. Nie brakuje oryginalnych filmów? To po chu narzekanie na rimejki, adaptacje, sequele?

Masz tu jeszcze samego Landia rozwijającego tę myśl w wideo, które wrzucalem wcześniej. Ale pewnie nie będzie ci się chciało słuchać, bo mówi dla ciebie za głośno, albo nie wiem, jest synem Johna Landisa i ma śmieszna fryzure, wiec wiadomo, że debil:

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#34
Max Landis w RedLetter Media :) Przede wszystkim o mechanizmach działania Holly.



Nota bene, Landis ostatnio widzial swoj film "Victor Frankenstein", na który nie miał wielkiego wpływu, i z jego reakcji mozna wnioskowac, ze nie bedzie to lepsze niż "I, Frankenstein".
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#35
Chyba na żaden nie miał wielkiego wpływu, bo każdy przez niego podpisany film jest co najwyżej przeciętny. :P

Odpowiedz
#36
Winę są te bardzo, ale to bardzo złe studia filmowe, nie Max ;)
/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz
#37
(25-11-2015, 12:48)nawrocki napisał(a): Chyba na żaden nie miał wielkiego wpływu, bo każdy przez niego podpisany film jest co najwyżej przeciętny. :P
Niemożliwe - twoja obiektywna prawda nie ma sensu, bo ja oglądalem "Chronicle" oraz "American Ultra" i oba są tak na 7-8/10, a to więcej niż przeciętnie. Więc jak to ma się do twojej obiektywnej teorii na temat jakości tych filmów? ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#38
No ale to ty jesteś fanbojem Landisa, nie ja, więc z pewnością moje zdanie jest tutaj bardziej obiektywne. :) Facecik pisze przeciętne, niczym się nie wyróżniające scenariusze, a potem żali się w podcastach, jakie to Holly jest złe. Jakby był taki utalentowany i cool, to już dawno przeniósłby się do kina niezależnego, ale jak widać, nie płacą tam tak dobrze jak u tych złych producentów, którzy zarzynają jego wybitne skrypty, więc jednak nie, lepiej sobie ponarzekać. :)

Odpowiedz
#39
O, to ciekawe. W czym przejawia się moja "fanbojowość" - w tym, że oceniam filmy na podstawie jego scenariuszy na 7-8/10? :) Ale przede wszystkim nie pytalem o to, ktory z nas jest bardziej obiektywny (podpowiedź: żaden), tylko o to, na jakich obiektywnych wyliczeniach przeciętności opierasz swoją obiektywną teorę. Bo ja myślę, że piszesz po prostu "mnie się nie podobały jego filmy" tylko ubrałeś to w nieodpowiednie słowa i dalej w to brniesz pisząc, że twoje zdanie jest bardziej obiektywne. Zmień to, bo tak żadnej dyskusji nie pociągniemy :) (Chyba, ze napisales to tylko tak se, żeby przypomniec, ze jestes, a nie żeby dodać coś wartościowego - to spoko. Nie bede sie czepial, tez tak czasem robie. :))

Wydaje mi się też, że nie bardzo wiesz, co chcesz skrytykować. Landisa za to, że narzeka na Holly? IMO szczerość, w tym, co mówi jest godna uwagi. Dlaczego uważasz inaczej? To zreszta ciekawe: gdy tworcy z Holly mowia, ze przy produkcji filmów wszystko jest super i w ogole ze wszystkimi praca to bajka - źle, bo fałszywe. Ale jak ktos mówi o tym szczerze, że Holly to machina produkcyjna i działa czesto irracjonalnie to... też źle? ;) Ja za to lubie sluchac Cargilla, Augusta, Smitha, bo scenarzysci i mniej znani tworcy moga sobie pozwolic na bardziej szczerze spojrzenie na Holly. Gdzie Landis narzeka, że tak mu źle w Holly i Holly takie złe? Wydaje mi się, że bardzo niecelnie upatrujesz się w krytykowaniu czegoś nienawiścią. To tak, jakbyś wszedł na forum KMF i stwierdził, że skoro użytkownicy tutaj tak krytykują filmy to po co oni je w ogole ogladaja. Pokaz mi też, prosze, gdzie Landis okresla swoje scenariusze mianem wybitnych, a siebie mianem takiego utalentowanego, bo ja jedynie slyszalem, jak mowi, ze kocha jakiś swoj scenariusz, a o sobie mowi, że jest okej scenarzystą, ale jego talentem jest to, ze potrafi szybko zastosowac uwagi studia do zleconego scenariusza. Zresztą nawet nie wiem, co to ma do rzeczy, jak on siebie okresla. Wypada mówić o filmach i Hollywood wyłacznie, gdy jest się wybitnym twórcą?
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#40
(25-11-2015, 13:38)Crov napisał(a): Wypada mówić o filmach i Hollywood wyłacznie, gdy jest się wybitnym twórcą?

Oczywiście, że nie, tylko w wypadku Maxa Landisa brzmi to jego jojczenie trochę inaczej. On krytykuje Hollywood, nie dla samej zasady, czy gdyż tak jest, ale aby usprawiedliwić swoje niepowodzenia. Przynajmniej tak to niektórzy jak ja mogą odebrać. I oto się głównie sprawa rozchodzi.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości