Max Payne
#61
Tymczasem z okazji premiery MP3...

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Z_U66mSt_lg[/youtube]

Odpowiedz
#62
Płyta z długo oczekiwanym trzecim Maxem w końcu znalazła się w napędzie mojej konsoli. Po czterech rozdziałach mogę powiedzieć, że jest bardzo dobrze.

Przede wszystkim zyskał protagonista. W jedynce był przekozakiem walącym przed siebie w rytmie wypluwanego z beretty ołowiu. W sequelu, moim zdaniem, zrobił się nieco zbyt przykry, zbyt rozchwiany emocjonalnie, przez co stracił tę swoją VHSową moc. Trzeci Max to znalezienie złotego środka. Owszem, pojawia się picie, ćpanie środków przeciwbólowych i użalanie się nad sobą, ale jest to robione z takim... urokiem (?), że po prostu doskonale komponuje się z Paynem wymiatającym korytarze z niemilców. Obecnie Max jest ciekawą kombinacją człowieka, który w sytuacjach stresowych przeżywa to samo, co reszta szarych obywateli oraz totalnego wymiatacza, który przechodzi przez uzbrojonych chujków jak nóż przez masło. Do tego dochodzi aparycja Eastwooda w średnim wieku.

Kolejna rzecz, która wyjątkowo się udała, to strzelaniny. Jest tutaj wszystko, co najlepszego ma do zaoferowania Rockstarowy silnik. Mówię tutaj oczywiście o bezbłędnej fizyce. Daję słowo, za każdym razem jak widzę reakcje na ołów ludków po drugiej stronie lufy, japa sama się cieszy. Nigdy nie widziałem gościa upadającego dwa razy w ten sam sposób, a jakieś 70% zejść plasowało się w górnej półce najlepszych klasycznych filmów akcji. Byle kulka z najsłabszej pukawki wyraźnie odciska swoje piętno na ciele wroga. Ciężko opisać jak zajebiście wyglądają te wszystkie wygibasy, ten taniec śmierci, gdzie rytm nadają opuszczające giwerę pociski i upadające na ziemię łuski. Kto grał w GTA IV wzwyż, albo Red Dead Redemption wie, o czym mówię. Na obecną chwilę chyba tylko Rockstar potrafi dostarczyć takich strzelankowych doznań. A jeśli dołożyć do tego brutalność a'la Soldier of Fortune (co mnie pozytywnie zaskoczyło), to otrzymujemy, po prostu, najlepszą strzelankę tego roku.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#63
Mam tylko nadzieję, że w przeciwieństwie do tego, co prezentowały GTA i RDR, rany nie znikają po chwili (oczywiście, o ile samo ciało z powodów pamięciowych wcześniej nie ucieknie...). Strasznie mnie to irytowało. Idę sobie pooglądać rozpiździej jaki zrobiłem, a tu koleś, który przed chwilą miał z tyłu głowy gejzer krwi i dyndającej skóry oraz mózgu jest czyściutki jakby sobie drzemał.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#64
Zero takich chorych akcji. Można sobie, jak normalny człowiek, obejrzeć poszatkowane pociskami ciała i twarze bez obaw, że cokolwiek magicznie wyparuje. Jedyny mankament co do obrażeń, to rany wylotowe obecne z przodu głowy, które, z racji prucia w twarz, powinny być raczej z tyłu (jak to za czasów Soldier of Fortune bywało).
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#65
A na Steamie kolejna niespodzianka: do każdego pre-ordera zamówionego do przyszłego poniedziałku przed 21:00 dorzucają za darmo L.A. Noire. Przypomnę, że wcześniej dostałem obie wcześniejsze części Maxa..., a dzisiaj na koncie pojawiło mi się również L.A. Noire (czyli, oferta dotyczy również wcześniej złożonych zamówień), z którym nie bardzo wiem, co zrobić. Niestety, mam już L.A. Noire: Complete spoza Steama i nawet gdybym chciał komuś prezent zrobić (a chętnie bym oddał), to nie mam jak :(

Tak, czy owak, jeśli do tej pory wahaliście się GDZIE kupić Maxa Payne 3 i nie graliście jeszcze w L.A. Noire to macie dodatkowy bodziec ku temu, żeby skierować oczko uwagi na steamową ofertę...
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#66
Hitch napisał(a):Mam tylko nadzieję, że w przeciwieństwie do tego, co prezentowały GTA i RDR, rany nie znikają po chwili (oczywiście, o ile samo ciało z powodów pamięciowych wcześniej nie ucieknie...).

Z poniższego, trwającego 43 minuty filmiku wynika, że nie znikają. Efekty postrzałów i osuwania się na glebę po trafieniu wyglądają zajebiście. Niech ktoś sprawdzi, czy można upierdalać z shotguna kończyny, rozwalać łby i strzelać do cywilów: http://pl.twitch.tv/wonziu/b/320009084

Odpowiedz
#67
Ja po czterech godzinach (2 w story mode i 2 w zajebistym multi) jestem piekielnie zadowolony. Nie spełniły się prognozy wieszczące "kolejną" grę od R* ze zrypaną optymalizacją - to tak na początek, żeby rozwiać lęki tych, których owe 16GB RAM i tak dalej zniechęciły do zakupu. Gra na moim komputerze, nieco powyżej konfiguracji opisanej, jako optymalna chodzi na najwyższych detalach ze wszystkim wodotryskami. Druga strona medalu jest jednak taka, ze graficznie nie ma tu żadnej rewolucji - nowy Max Payne nie odstaje od obecnych standardów wysokobudżetowych gier, ale to przecież żadna wada. Jak już pisałem, cieszyłbym się, gdyby wyglądała nawet gorzej, byle chodziła płynnie. A tak wygląda dobrze i chodzi cudnie...

Klimacik z poprzednich części został zachowany, jakkolwiek po początkowych etapach wydaje mi się, że bardziej osobiste motywy, dla których Max przelewał krew w poprzednich częściach wypadały nieco lepiej. Owszem, mamy tu bohatera, którego przeszłość ma niebagatelny wpływ na taki, a nie inny wygląd obecnej fabuły, ale jakoś po tych kilku godzinach trochę zaczyna mnie męczyć jego jojczenie i rozpamiętywanie się w przeszłości. Skoro jesteśmy już przy fabule, to mamy tu trochę motyw znany z "Man on Fire" (tyle, że zamiast małej dziewczynki, porwana zostaje większa): czyli zgorzkniały ex-glina, z wciąż niezachwianym kodeksem postępowania, który prędzej zdechnie w kałuży własnej krwi, niż dopuści, by ludzi, których powierzono jego pieczy spotkała krzywda. A jeśli się już to stanie - nie spocznie, dopóki... No, wiadomo.

Mechanika nie zmieniła się szczególnie, więc każdy kto grał we wcześniejsze części od razu poczuje się, jak w wygodnych, schodzonych butach. Ze zmian, które na tą chwilę zauważyłem, a na które niektórzy będą na pewno narzekać jest to, że w zasadzie kombinowania nie ma tu za grosz - póki co, mimo, iż nie ma żadnych radarów, etc. czułem się prowadzony, jak po sznurku. Jeśli poszedłem nie w tę stronę co trzeba, to profilaktycznie drogę zawsze odcinały mi zamknięte drzwi, lub inne "przeszkody terenowe". Pamietacie, jak w poprzednich częściach bywało (przynajmniej w moim przypadku), że trzeba było się nieco nachodzić, coby znaleźć drogę wyjścia z tego, czy owego miejsca? W MP3 (aktualnie: rozdział 4) czegoś takiego nie uświadczyłem.

Co doszło: szukanie śladów. Rzecz w sumie do niczego, jak dotąd, nie potrzebna, ale w jakiś sposób rozbudowująca fabułę. Ot, np. w jednej misji otwieramy (opcjonalnie) kabinę w kiblu, i okazuje się, że ukryła się tam pewna postać, która w jakiś sposób ilustruje nam to, co może nas za chwilę spotkać (już nie pamiętam, co to było: ilość wrogów, czy to, w którą stronę poszli?). Wydaje mi się, że to całe szukanie śladów, to taki dodatek, stricte kolekcjonerski (czyli, jest pewna ilość wskazówek w każdym rozdziale, i jeśli chcemy większego szacunu na dzielni, to wypada je znaleźć i odblokować acziwmenta, czy coś...). A'propos "znajdziek" jeśli mamy ochotę możemy poszukać elementów do złożenia odpowiedników dostępnych broni w wersji "gold", które póki co nie wiem, czym się będą różniły od normalnych, bom jeszcze żadnej w całości nie uzbierał.

Czytałem gdzieś, że poziom medium, na którym gram, jest w tej grze trudny. Że, granie w MP3 na poziomie easy, to żaden obciach. Powiem tyle, że jak dotąd na szczególnie trudne momenty w tej grze nie trafiłem, więc to chyba jakaś bujda na resorach. Wrogowie, co prawda, zachowują się o kilka klas mądrzej, niż mięso armatnie z poprzednich części, ale żeby tytanami intelektu i taktyki byli, to bym nie powiedział.

Strzela się przyjemnie - zwłaszcza w późniejszych etapach, gdzie nie ma już jednostrzałowych przeciwników (headshoty, oczywiście są). Rozwalać można na różne sposoby, i prawdą jest, że "mapa ciała" została tu dość dobrze odzwierciedlona. Nie da się zabić postrzałem w rękę, ramie, czy stopy, choć można przeciwnika w ten sposób unieszkodliwić. Fajnie wygląda to w trybie multiplayer, kiedy po każdym zgonie pokazuje nam, a jakie części ciała dostaliśmy i który strzał okazał się śmiertelny.

Nad fabułą będę się rozwodził szerzej innym razem, jak już ją ukończę - natomiast multi daje cholernie wiele radochy. Są perki, levelowanie, itepe, itede. Ale przede wszystkim coś, co mi się spodobało - czyli rookie deathmatch :-) Nareszcie mogę sobie bezstresowo postrzelać do innych, takich jak ja, lamusów... A tak serio, naprawdę dużo przyjemności płynie z rozgrywki wieloosobowej - wszystkie te "maksowe" wyskoki, i popisy ekwilibrystyczne, bullet time, itd. bardzo fajnie się sprawdza i sprawia, że walka staje się dynamiczna i efektowna. Nic nie daje większej radości, niż ściągnięcie przeciwnika headshotem z pozycji prone, kiedy już-już prawie skończył się pasek energii i śmierć zajrzała w oczy ;-)

Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że Rockstar sprostał zadaniu wskrzeszenia legendy... mam wszelakoż nadzieję, że rozdziałów "wspominkowych", kiedy biegamy Maksem w znanym outficie po ulicach zasypanego śniegiem miasta będzie trochę wiecej... No, choćby jeszcze jeden...

[Obrazek: 204100screenshots201206.jpg]
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#68
Właściwie zgadzam się z Albatrosem. Tyle, że gram trochę i powiem, że dla mnie to nie jest Max Payne, a John McClane. Choć brakuje mu osobistych powódek, którymi zawsze kierował się McClane, to znacznie bardziej przypomina mi bohatera Die Hard niż poprzednich części gry. Póki co (koniec poziomu na stadionie) nie czuję tu klimatu Johna Woo, ani gęstego noir - jasne, jest narracja Maksa, ale to tyle. Stąd też większe skojarzenia z Die Hard - i spokojnie możnaby to uznać za kontynuację Die Hard with a Vengeance albo Last Boy Scout. Zapijaczony cyniczny i smutny główny bohater kontra zły świat, który puka mu do drzwi. I grając z myślą o tym, gra mi się przyjemnie. :)

Co mnie wkurza? Czasem toporne sterowanie - postać zachowuje się naturalnie, ale niekiedy celowanie jest cholernie irytujące (np stojąc blisko barierki Max zamiast strzelać, gdzie celuję, zaczął strzelać do góry - fizyka, fizyką, ale litości). Wspomniany przez Albatrosa poziom trudności jest wymagający, ale nie szarpie nerwów. Tj. nie szarpałby, gdyby nie cienkie punkty kontrolne. Nie wiem, co twórcom przeszkadzała opcja szybkiego zapisu znana z poprzednich części. Irytujące jest, kiedy trzeba przechodzić parę sekwencji strzelanych jeszcze raz, bo pod koniec ostatniej dostało się kulkę.

I coś, co z jednej strony mnie denerwuje, z drugiej nie. Póki co gra wygląda trochę jak interaktywny film. Filmików jest mnóstwo i nie można ich przewijać, co jest niesamowicie irytujące. To świetnie napisane i wyreżyserowane sceny, ale denerwuje mnie to, że gram, gram i nagle bach muszę oglądać kolejny filmik, który w poprzednich częściach byłby po prostu dialogiem bez wyłaczania mi gry. Jest to pewnego rodzaju wada, która powstała po usunięciu komiksów z gry - twórcy za bardzo bawią się w usunięcie granicy podziału między fabuła, a rozgrywką, na czym ucierpiała ta druga. Próbują zeswatać ze sobą 'filmowość' i 'growość', tak jakby chcieli, żebym zapomniał, że gram w grę. ALE JA GRAM W GRĘ I CHCĘ GRAĆ. Dziwne, bo w poprzednich, dość filmowych, grach Rockstar wiedział, że gra to jest gra, a filmik to jest filmik. W GTA IV nigdy nie poczułem, że gra powstrzymuje mnie przed graniem, a tutaj jest to problem. Zobaczę jak będę się z tym czul dalej.

Mam trochę mieszane uczucia. Choć nie będę zaprzeczał - to póki co najlepsza gra o Johnie McClane w jaką grałem!
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#69
Crov napisał(a):Co mnie wkurza? Czasem toporne sterowanie - postać zachowuje się naturalnie, ale niekiedy celowanie jest cholernie irytujące (np stojąc blisko barierki Max zamiast strzelać, gdzie celuję, zaczął strzelać do góry - fizyka, fizyką, ale litości).

Wynika to chyba z tego, że twórcy chcieli zachować jako taki realizm, i rzeczywiście w niektórych "położeniach" nie można wycelować pod nierealnym kątem. Nie ma czegoś takiego, że Max zachowuje się, jak marionetka, która, co prawda stawy ma, ale obracające się we wszystkie strony (jak to bywało wcześniej).

A co do sekwencji snajperskiej na stadionie, to chyba była najbardziej wymuszona taka akcja, jaką widziałem w grze. Max osłania postać, której skończyła się aminicja. OK. Zrozumiałbym przy dwóch pierwszych przeciwnikach, których z drogi tej postaci trzeba usunąć, ale dlaczego, do cholery Passos mija leżących kolesi i nie zabiera im broni, tylko dalej śmiga po trybunach, czekając aż Max go "uratuje"?
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#70
Cytat:ale dlaczego, do cholery Passos mija leżących kolesi i nie zabiera im broni, tylko dalej śmiga po trybunach, czekając aż Max go "uratuje"?

To jest częsty babol, także filmowy - postacie nie podnoszą broni, nie zbierają magazynków. Dla mnie totalna głupota, ja bym poodnosił każdą znalezioną broń i zabierał do chaty. Dokładnie tak jak robił Moss w NCFOM. No ale z drugiej strony nie każdy bohater growy/filmowy musi być tytanem intelektu. Może oni wszyscy przeszli przez system edukacji w Polsce, gdzie zachorowali na "broniowstręt"?

Odpowiedz
#71
Cytat:"Men at Fire"
Chyba Man on Fire :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#72
(03-06-2012, 13:17)Hitch napisał(a):
Cytat:"Men at Fire"
Chyba Man on Fire :)

No, tak, tak... :)

E: Poprawione :P
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#73
(03-06-2012, 12:18)BezcelowyAlbatros napisał(a):
Crov napisał(a):Co mnie wkurza? Czasem toporne sterowanie - postać zachowuje się naturalnie, ale niekiedy celowanie jest cholernie irytujące (np stojąc blisko barierki Max zamiast strzelać, gdzie celuję, zaczął strzelać do góry - fizyka, fizyką, ale litości).

Wynika to chyba z tego, że twórcy chcieli zachować jako taki realizm, i rzeczywiście w niektórych "położeniach" nie można wycelować pod nierealnym kątem. Nie ma czegoś takiego, że Max zachowuje się, jak marionetka, która, co prawda stawy ma, ale obracające się we wszystkie strony (jak to bywało wcześniej).
Pewnie, pod nierealnym kątem. Choć przy umieraniu (strzał last man standing) nie raz zdarzylo się, że się odwracałem o 180 stopni, zeby kogos zabić. Ale ten przypadek, o którym mówie to bylo, gdy przeciwnik na stadionie biegł na Maksa z przodu, a Max stał przy barierce i po prostu zamiast strzelac przed siebie podniósł rękę do góry - bo fizyka - jak nacisnąłem spust strzelał w niebo. Podobnie bywało czasem w GTA. Jak mówię - fizyka, fizyką, ale bohater nie powinien zachowywac się jak kukła-idiota. Wyraźnie Rockstar musi nad tym jeszcze popracować.

Zgadzam się, co do Passosa. Tez mnie irytowało, że nie wziął broni. Czysta głupota.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#74
Level wspominkowy w NY. Bardzo fajny, znów czuje Johna McClane'a. :P Podobno tych leveli jest więcej, Albatrosie, więc spoko.

Ale tu wychodzi znów różnica między starym Maksem a tym. Tu dosadnie widać, jak gra wyrywa nam pada i każe siedzieć bezczynnie. Dawniej mogliśmy oglądac telewizję właczając telewizor, a audycja leciała w tle rozgrywki - można było zwiedzać pomieszczenie i słuchać telewizji. Tutaj nie ma takiej możliwości - albo właczamy TV i oglądamy, albo wyłaczamy TV i gramy dalej. Nie można biegać, strzelać i szaleć, podczas gdy w tle gra radosna baja o super-bejsboliście. Cienko.
Oficjalnie już wkurza mnie to, że gra ciągle jest przerywana filmikami. I to zupełnie niepotrzebnymi. Ide, ide, musze otworzyć bramę. Wciskam przycisk. Krótki filmik o przyciskaniu przycisku. Ide do bramy. Filmik jak przechodzę przez bramę. Idę dalej, następny przycisk. Przyciskam, żeby opuścić most, krótki filmik. AAARGH!! czy nie może być normalnie? IDĘ -> Przyciskam przycisk, ide dalej?! Otwieram bramę -> brama się otwiera i przechodzę?! O CO CHODZI. TO NIE DODAJE FILMOWOŚCI. NIE DODAJE KLIMATU. JA SIĘ TYLKO IRYTUJĘ.

Jeny. Mam ochotę usiąść, postrzelać, posłuchać fajnych tekstów. Fabuła jest spoko, ale nie kiedy dostaję nią ciągle po mordzie. A CZASEM NAWET NIĄ NIE DOSTAJE TYLKO MAKSEM NA FILMIKU PRZECHODZĄCYM PRZEZ BRAMĘ.

ROCKSTAR, KURNA, CO JEST?!

Ale strzela się spoko, choć momentami topornie, jak mówiłem. Liczyłem na więcej funu.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#75
Cytat:Ide, ide, musze otworzyć bramę. Wciskam przycisk. Krótki filmik o przyciskaniu przycisku. (...) O CO CHODZI.

Albo to, albo napis "Loading". Co wolisz?:)

Odpowiedz
#76
Wole napis LOADING. Niech raz zatrzyma mi rozgrywkę na pół minuty czy minutę, załaduje cały poziom (JAK W DAWNYCH MAKSACH), a nie przerywa mi grę nieprzerywalnymi filmikami.

W poprzednich Payne'ach nie było takiego problemu. Bo niby dlaczego po wciśnięciu każdego przycisku miałby się pojawiać obraz ładowania?
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#77
Nie wiem, ale czytałem, że wszelkie filmiki maskują loadingi - stąd ich (zbyt) duża ilość.

Odpowiedz
#78
Cov, Nie po naciśnięciu przycisku a przed przejściem do następnej lokacji. MP2 też dogrywał grę w trakcie przerywników (i w tej części miałeś wybór - przewinąć i oglądać ekran wczytywania :)). W jedynce z resztą też, tyle że w niej dało się przewijać tylko wstawki komiksowe. Te na silniku niet. Także wiele się nie zmieniło, poza większymi lokacjami i ogólnie ilością danych do przetrawienia przez engine.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#79
Wiem, ze maskują. Ale to nie ma większego sensu, bo paradoksalnie to ta "filmowość" Maksa wybija z klimatu i zanurzenia się w grze, a nie jego "growość". Gra traci na tym, że nie pozwala mi grać. W żadnej innej grze nigdy mnie to tak nie irytowało.
(03-06-2012, 19:28)Hitch napisał(a): Nie po naciśnięciu przycisku a przed przejściem do następnej lokacji. MP2 też dogrywał grę w trakcie przerywników.
W takim razie robił to lepiej i/albo rzadziej, bo nie irytowalo mnie to tam.


(03-06-2012, 19:28)Hitch napisał(a): (i w tej części miałeś wybór - przewinąć i oglądać ekran wczytywania :)).
Prawidłowo. Ekrany wczytywania w Maksie zawsze mijały mi szybko, nieprzewijalne filmiki siła rzeczy są dłuższe.

Cytat:W jedynce z resztą też, tyle że w niej dało się przewijać tylko wstawki komiksowe. Te na silniku niet. Także wiele się nie zmieniło
Zmieniło się to, że filmiki na silniku w dawnych Maksach były rzadkością albo były po prostu krótkie. Cała ekspozycja fabuły opierała się na komiksach - tutaj cała ekspozycja (nie tylko fabuły, bo najwyraźniej wciskanie przycisku tez potrzebuje odpowiedniego ustawienia kamery, żeby było filmowo...) opiera się na tych filmikach.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#80
Każdy, kto chciałby zweryfikować jojczenie Crova, niech rzuci okiem na poniższy, dwugodzinny filmik, tam zobaczycie, jak to naprawdę jest z tymi przerywnikami. Według mnie są one super klimatyczne i kapitalnie zagrane. Zwłaszcza scena barowa w NYC. Aż mam ochotę sobie tę gierkę kopić i zagrać: http://pl.twitch.tv/wonziu/b/320040488

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości