Miasto 44 (2014, reż. Jan Komasa)
(03-04-2015, 15:40)Gieferg napisał(a): po 2) generowanie emocji na poziomie porównywalnym z Titanikiem*, co jest sprawą na tyle subiektywną, że w ogóle nie ma sensu o tym gadać.

Nie chcę się czepiać subiektywności, ale "generowanie emocji na poziomie porównywalnym z Titanikiem" - wątek miłosny czy ogólnie emocje, jakie ten film w Tobie wywołał? Bo jeśli ogólnie emocje, to na osobie tematem zainteresowanej rzeczywiście mogły wywrzeć wrażenie.

Odpowiedz
Ogólnie.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
Film robi wrażenie(scena wybuchu po, którym spada deszcz krwi i i grad w postaci ludzkiego mięsa)! Wzmianka podobno autentyczna. Po prostu brakuje mi ramu w mojej wyobraźni, żeby sobie wyobrazić, przez co nasi dziadkowie musieli przejść

Odpowiedz
(10-04-2015, 23:01)ana7766 napisał(a): Film robi wrażenie(scena wybuchu po, którym spada deszcz krwi i i grad w postaci ludzkiego mięsa)! Wzmianka podobno autentyczna.

"czołg pułapka" ul. Kilińskiego
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''

Odpowiedz
Taaaa, ten film ma problemy. Wymienię czy gówne:

- stylistyczny koszmarek - Komasa nie potrafi ani przez moment zdecydować się na konkretny styl wizualny, miejscami sam chyba nie wie, co chce przekazać, a i też przesadnie sili się na przypodobanie się młodszej publice. Stąd ni kurcze pieczone nie pasujący dubstep czy ten cholerny Niemen, bez żadnego przełożenia na to, co dzieje się na ekranie (w ogóle cała ścieżka dźwiękowa jest wyjęta z jakiegoś innego filmu chyba). Jakkolwiek kupuję scenę pocałunku slo-mo, bo to wyraźnie jest fantazja, całkiem zgrabna próba przełożenia odczucia/wrażeń bohatera na obraz, tak cała reszta się ze sobą gryzie. Najlepszy przykład to chyba finał, gdzie w, było nie było, kulminacji działań bohaterów dostajemy FPSa. Słabe to. Tak samo jak latająca filiżanka w takt zachodniego przeboju - no po prostu za dużo najebanych pomysłów na raz. Ktoś powinien gościa przystopować, powiedzieć mu, że nie wszystkie pasują do tego typu kina/historii, tudzież samych siebie. Bo miejscami to się tak neguje, że chciało mi się krzyczeć.

- brak podbudowy dla historii - o tym, że jest źle i o co w ogóle kaman przekonują nas napisy, bo na ekranie widać jedynie sielankę (skurwysyny grzeją się nawet w saunie!), więc naprawdę poddaje to w wątpliwość wybuch całego powstania. No ok, jeden zły Niemiec uderzył raz naszego hiroł (po czym ślad zniknął dość szybko) - straszne po prostu. Zero, powtarzam, ZERO jest tu pokazanego niemieckiego zła, czegokolwiek, co miałoby niby pchnąć młodych gniewnych do tego, żeby byli... cóż, młodymi gniewnymi. Poza tym w ogóle do większości bohaterów nic nie czułem - są albo na zbyt dalekim tle, albo kartonowi, albo też nie czuję z nimi więzi.

- pożal się boże romans w tle - jakkolwiek baaaardzo podobała mi się Kama, tak Biedronka jest zapodana w kompletnie bezsensowny sposób. OK, kupuję to, że ona mogła czuć do niego miętę. Ale chemii między nimi tyle, co między mną, a gorzką czekoladą. A jest to wszak kręgosłup filmu, bo twórcy ciągną go do samego końca. Brakuje tu jednak zdecydowanie haczyka, a proporcje emocjonalne są po prostu kiepawo rozłożone (co ogólnie mogę także do reszty obsady odnieść).

Gdyby ten powyższy bajzel jakoś naprawić, byłby całkiem niezły, może nawet naprawdę dobry film, bo i strona techniczna jest bez zarzutu (chyba tylko raz czy dwa zgrzytnąłem zębami) i świetny jest główny bohater, wspomniana Kama i pan starszy kapitan, jak i w ogóle podoba mi się, że ekipę zebrano z nikomu nieznanych twarzy, bo to dodaje świeżości. Przyjemny jest też szczątkowy humor, a kilka scen, tudzież inscenizacji kopie banię (np. Stefan obok stosu ciał, czy finalne spotkanie - jakkolwiek ckliwe i mało realne).

Inna sprawa, że dialogi bywają okropne, mało naturalne - często czułem, że to nie są prawdziwe osoby z tamtych lat, tylko współczesne bawiące się w powstanie. Brakuje mi też jakichś smaczków i detali ówczesnego życia - wszystko to na sucho zapodane, że miejscami aż wióry lecą. Zamiast skupiać się na naprawdę ważnych rzeczach, reżyser zaczyna swój film od jakże niezwykle dramatycznej sceny wyrywania zęba. No koszmar po prostu. Dobrze, że nie zaczął od przycinania paznokci - wtedy serce by mi nie wytrzymało. Do tego film, przynajmniej na początku, jest mocno pocięty - tu coś, nagle pyk i następna scena w nocy, bez żadnego łącznika. Ciekawi mnie ile wartościowego lub przynajmniej dającego lepszy rytm materiału wyleciało. Bo deleted scenes w bonusach oczywiście brak, a nie wierzę, że nie było ze trzech godzin w roboczej edycji. Na jakieś pomniejsze głupotki, jak miejscami naprawdę durne zachowanie postaci, idzie przymknąć oko.

Generalnie myślałem, że będzie znacznie gorzej. Tragedii wielkiej nie ma, ale opowieść potrafi się dłużyć/nużyć i, co gorsza, przez większość czasu nie angażuje emocjonalnie. W dodatku, co też jest sporym zarzutem, mimo lepszej jakości technicznej wykłada się na głównym elemencie - nie czułem tu ani tytułowego Miasta, ani tym bardziej desperacji powstania, wagi wydarzeń, ciężaru wyborów. Sorry, ale - tak jak sądziłem zresztą - Kanał i Kolumbowie znacznie lepiej ogarnęli temat pińcet lat temu. Tam siedziałem na krawędzi fotela cały czas - tutaj jedynie sporadycznie potrafiły mnie ująć ładne kadry, dobre efekty, inscenizacyjne pomysły (powrót do domu i masakryczny poranek), ale generalnie historia po mnie spłynęła, a śmierć na ekranie po prostu sobie jest i nic z tego nie wynika (co zresztą dobitnie pokazuje finałowe przejście - jakże do kroćset fur beczek! subtelne w dodatku).

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
Mefi, generalnie to się z Tobą zgodzę, ale za jedno masz bęcki:

Cytat:cholerny Niemen

dla mnie muzyka trafiona idealnie, poza tym jedna z lepszych scen w tym filmie
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
Muzyka trafiona po chuju - raz, że tak jak dubstep, nijak ma się do czasów przedstawionych, a dwa, że co jest niby trafione idealne? Słowa "dziwny jest ten świat", bo wybuchają pociski i czeba walczyć? Bez jaj. Scena zresztą nie jest też jakaś rewelacyjna - chyba, że widziałeś tylko jeden film wojenny, to wtedy tak :P

Poza tym nienawidzę Niemena. Dla mnie jeden z najbardziej przereklamowanych artystów wszechczasów.

@Gieferg - domyślam się, ale tutaj ponownie mamy przykład, w którym twórcy, niczym bohater, dosłownie popłynęli. Acz akurat ten moment jakoś się broni tym naiwnym romantyzmem, w porównaniu do innych, które miejsca mieć nie powinny w ogóle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
O Jezusie, to tym zachwyca się Gieferg? Niespójny stylistycznie, chaotyczny, nieangażujący, nudny, głupi, z scenami koszmarkami (wszystkie sławne - dubstepy, niemeny, pocałunki, stosunki). Na plus scenografia, kostiumy, charakteryzacja (tzn. taki plus, że wstydu nie ma przed zachodem, ale sami wiecie co to za plus) i ładne dziewczyny. 3/10

Odpowiedz
Kurczę bardzo szkoda, że ten film finalnie wyglądał tak jak wyglądał... Wiem że łatwo pisać po tej stronie klawiatury, ale cholera w ten film na pewno włożyli strasznie dużo zaangażowania i pracy, a w pewnych momentach aż prosi się o inną muzykę, lub inne zachowania bohaterów. Filmu nie oceniam najgorzej, jednak uważam że potencjał nie został wykorzystany

Odpowiedz
W tv puścili i było oglądane. Podobało się. Bbd nakręcone sceny walki, dynamiczny montaż, czuć było, że jest się w środku akcji - przy czym na początku gówniarzeria myśli, że to zabawa, a potem się przekonuje, w co gra, jak kolegów rozwalają. Zgadzam się, że wprowadzenie do powstania kijowe, bo coś za sielankowo to wszystko wygląda jak na rok 44: wszystko fajnie fajnie, główny dopiero zaczyna konspirę, czekam, aż go puszczą na pierwszą akcję, a tu dups - powstanie. 

Słynne sceny slo-mo, które większość osób ocenia jako denne, były... rzeczywiście denne :) Oczywiście problem tutaj to przede wszystkim muzyka niepasująca ani do czasów, ani do danej sceny, ani w ogóle do niczego, jakby nagle ktoś wpierdzielił sceny z zupełnie innego filmu. (Jezu, Niemen jak się rozdarł to był koszmar). Zupełnie inaczej brzmiały szlagiery z epoki, np. radość po pierwszym dniu powstania, a w tle piosenka Bodo - tego się mogli trzymać. Na minus też przedłużająca się katatonia głównego, choć scena, która była jej przyczyną, była bdb. Ogólnie duży plus za dużo zabijania, krew, latające flaki, syf i brud, oraz ludzi nie tak bardzo znowu skorych do pomocy, a myślących tylko o własnej skórze. Generalnie to właśnie tło - cały drugi i trzeci plan - było dla mnie bardziej interesujące niż troje głównych. Najbardziej zapadł mi w pamięć Schuchardt.

6-7/10. Nie wszystko jest tu jak trzeba, ale i tak film jest niezły, technicznie jest zaś bardzo dobrze. Po "Sali Samobójców" o emo w różu i czerni, co ma na kompie różne rzeczy "z netu", spodziewałam się od Komasy wyłącznie dna, a tu miłe zaskoczenie. 
"Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota, to maleńki łyczek benzyny". 

Odpowiedz
Po piątym seansie - wciąż 10/10.

:)
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
Podziwiamy. ;)

Ja się nigdy nie podejmę drugiego seansu. Ale widziałem reklamę w tv, która przypomniała mi, że mamy jeden film wojenny, który wykonaniem technicznym nie odstaje od Hollywoodzkich produkcji, Fajnie.

Odpowiedz
Przyłączam się do zachwytów Gieferga, tylko że u mnie jest 9.5/10. Zdecydowanie największe zaskoczenie 2014 roku.

Odpowiedz
Pierwsze odczucia zaraz po seansie >>
Boże jak mogłem przemilczeć taki film... Miasto 44 jestem zniszczony, byłem powstańcem przez 120 min... Polski Szeregowiec Ryan jutro melduje się w sklepie po moja kopie blu-ray :> Udźwiękowienie, efekty, produkcja, scenografia, gra aktorska, dramaturgia to mistrzostwo świata. Płakałem podczas projekcji wiele razy. Nie da się tego opisać taka Euforia dopiero po trzech latach od premiery... wstyd :( 10/10
Logan 7/10
Trainspotting 2  9/10
Dunkirk 9/10
War of the Planet of the Apes 10/10


Moje Blu <<<




Odpowiedz
Ach ten ciężki sarkazm :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Miasto 44 > Wołyń.
Bez dwóch zdań.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jack Strong (2014, reż Władysław Pasikowski) Huntersky 41 9,428 03-09-2016, 14:04
Ostatni post: shamar
  kochanie chyba Cię zabiłem 2014 Szymon147 9 2,013 03-04-2014, 07:24
Ostatni post: Szymon147



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości