Monsters
#1
Sześć lat temu NASA udało się ustalić, że poza Układem Słonecznym może istnieć życie. Sonda, która została wysłana, by pobrać próbki, rozbiła się w drodze powrotnej nad Ameryką Północną. Niedługo po tym zdarzeniu połowa Meksyku została objęta kwarantanną. Amerykanie z lokalną armią podjęli próbę zniszczenia stworów, które urodziły się po katastrofie. Bohaterką filmu jest dziennikarka eskortująca turystę do zainfekowanej strefy.

źródło: filmweb.pl

Scenarzystą i reżyserem jest debiutant Gareth Edwards, który wcześniej nakręcił kilka filmów dokumentalnych. Według strony http://www.reserveresult.com budżet filmu wynosi 15 000 dolarów (!). Występują: Whitney Able i Scoot McNairy, czyli aktorzy znani jedynie z ról epizodycznych.

Mimo wszystko ten nowy monster movie zapowiada się świetnie, a trailery i plakaty tylko podsycają moją ciekawość.

Plakat:
[Obrazek: 13018.$.jpg]

Zwiastun:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=V_-gL3U1T5Y[/youtube]
"Renton - "Choose life, choose Facebook, Twitter, Instagram and hope that someone, somewhere cares."


Odpowiedz
#2
Urzeka mnie prostota scenariusza. Fascynuje niski budżet. Cieszy dobry odbiór krytyków. Smuci kiepski odbiór widowni na comic-con czy innym zjeździe.

Odpowiedz
#3
Arahan napisał(a):Według strony http://www.reserveresult.com budżet filmu wynosi 15 000 dolarów (!)
Według innych to bullshit, ale nie chce mi się szukać, nie pamiętam gdzie o tym czytałem.

Do rzeczy. Rzecz nawet ciekawa, ale nie aż tak ciekawa, odnoszę bardzo nieprzyjemne wrażenie, że obserwujemy sztucznie pompowany hype, którego nie rozumiem, bo Monsters wcale nie wygląda oryginalnie i fascynująco jak D9 ani intrygująco jak Cloverfield.

Odpowiedz
#4
Ten film to DNO.

UWAGA NA SPOJLERY! Spoko, bardzo lekkie, bo fabuły tu BRAK.

Jaki jest jego tytuł? "Potwory? Do 62 minuty dwa razy widzimy macki potwora. W 74 minucie widzimy zdechłego potwora. 84 minuta - PIERWSZY POTWÓR W FILMIE! BRAWO! Pojawiają się nawet dwa kolejne! Co robią? NIC! PRZECHODZĄ OBOK BOHATERÓW! ZERO AKCJI! Minuta 90: KONIEC, KURVA, FILMU! ROZUMIECIE TO?! KONIEC! BEZ AKCJI, PRAWIE BEZ POTWORÓW! W FILMIE O TYTULE "POTWORY"! Wierzę w stu procentach, że budżet wyniósł 15 patyków, bo to jest film o niczym - bez fabuły, bez akcji, bez ciekawych dialogów.

Dobra, streszczę o co chodzi, żebyście nie marnowali czasu: jest sobie Meksyk, w Meksyku są potwory (wszystkie wyglądają jak ośmiornica - nic ciekawego). Część państwa granicząca z USA jest odgrodzona i tworzy swoistą "stretę dla potworów" (taka metafora, że niby Meksykanie to kreatury które należy izolować?). Czyli D9 w całej okazałości, tylko że tutaj nie widzimy potworów.

Bohaterowie - jeden głupi jak but, wkurzający, nieumotywowany fotograf eskortujący pozbawioną charakteru kobitkę - chcą się wydostać z Meksyku. Są dwie drogi: bezpieczna - łodzią, i niebezpieczna - lądem. Wybierają bezpieczną, po czym - pamiętając że rano muszą zdążyć na ostatni rejs, bo następny będzie za PÓL ROKU (serio, serio), spijają się do nieprzytomności i dają się okraść z paszportów. Pozostaje droga lądowa.

No to idą. Idą i idą i idą. I idą. Mijają zniszczony budynek. Mijają zniszczony pojazd. Idą i idą i idą. I idą. Mijają zniszczony budynek. Mijają zniszczony pojazd. Idą i idą i idą. I idą. Mijają zniszczony budynek. Mijają zniszczony pojazd. Idą i idą i idą. I idą. Mijają zniszczony budynek. Mijają zniszczony pojazd. Idą i idą i idą. I idą. Mijają zniszczony budynek. Mijają zniszczony pojazd. Idą i idą i idą. I idą. Mijają zniszczony budynek. Mijają zniszczony pojazd.

Spotykają potwory. Potwory przechodzą obok nich. Bohaterowie dochodzą do granicy. Koniec filmu.

Podsumowując: BRAK MI SŁÓW. Co to w ogóle miało być? Nie ma tu żadnej głębi w tej podróży, bohaterowie się nie rozwijają, nie zmieniają, świat wokół nich też nie. Ale chyba jakaś głębia miała być, o czym świadczy muzyka bez wyobraźni podrabiająca soundtrack z Moon. Ona już była pierwszym złym znakiem: taki podkład zupełnie nie pasuje do zadupia Meksyku. Film nie dość, ze jest nudną szmirą, to dzięki muzyce jeszcze pretensjonalną. Na dokładkę ma parę niezwykle durnych założeń fabularnych, ale naprawdę nie chce mi się o nich pisać.

0/10 się należy, czy wręcz ocena ujemna. Najgorszy film jaki widziałem od baaaardzo dawna.

Odpowiedz
#5
Monsters to niezwykle sci-fi, w ktorym najmniej jest... sci-fi. Tak naprawde, to niesamowite kino drogi - klimatyczne, odrobine nostalgiczne, miejscami niemal mistyczne. Malarskie ujecia i muzyka Jona Hopkinsa przenosza film Edwardsa na zupelnie inny poziom. Wszelkie porownania do D9 czy Cloverfield sa zupenie nie na miejscu, bo Monsters to nie efektowne strzelaniny czy obfitość występowania kosmitow - caly ciezar powiesciowy spoczywa tu na relacjach miedzyludzkich, tytulowych potworow jest jak na lekarstwo. Jeśli wiec w kinie szukacie nie tylko efektów i akcji, ten film doslownie zwali was z nóg.

Odpowiedz
#6
Military'ego chyba też zwalił :D To dopiero prawdziwa różnica poglądów :P

Odpowiedz
#7
Zawsze wydawało mi się że w kinie drogi ważna jest nie tyle droga od punktu A do B, co przemiana bohatera następująca w tej drodze. Tu czegoś takiego nie ma. Bohaterów nie znamy, na dodatek ich nie lubiłem bo zachowywali się jak skończeni kretyni. Przykład: bezpieczna łódź ma odpłynąć za parę minut, gość chce ostatni raz pogadać z gościówą, idzie do portu w nadziei że ją znajdzie. I rzeczywiście, kobita czeka. Facet pyta ją, dlaczego nie wsiadła na pokład. "Bo masz mój paszport". Facet zaczyna zaiwaniać do domu żeby przeszukać swoje graty.

No po prostu demon intelektu z tej kobiety - gdyby moja ostatnia szansa wydostania się z krainy potworów zależała od tego, czy ktoś odda mi paszport, to jednak sam bym się pofatygował do tej osoby, a nie czekał z nadzieją, że przyjdzie, że sobie przypomni, że będzie mu się chciało wrócić, że zdąży.

Generalnie takich scen jest mnóstwo, wygrywają takie perełki jak pstrykanie zdjęć z aparatu z fleszem w nocy, kiedy podejrzewasz że w pobliżu czai się potwór. W ogóle film leży już w samych założeniach, bo jakoś nie wierzę, że Meksykanie byliby tak przyjaźnie nastawieni do amerykanów, kiedy ICH SONDA SPROWADZIŁA DO TEGO KRAJU STUMETRTOWE POTWORY. Na dodatek samo USA za bardzo się tym nie przejmuje - jest mur, jest OK. Czasem cos zbombardują. Meksyk jest na tyle głupi, że nawet nie domaga się odszkodowań. Żadnych napięć politycznych nie stwierdzono. Udziału innych państw w tym "drobnym" incydencie też nie - to jest szyte nićmi o grubości uda Pudzianowskiego.

Głupi ten film.

Odpowiedz
#8
Rozczarowany jestem. Niby nieźle się to ogląda, nie nudzi, nie boli w czasie seansu (a jak zauważono - w sumie nic tu się nie dzieje, a bohaterowie nie wzbudzają zbytniej sympatii). Niestety ostatecznie nie ma tu nic ciekawego, poza świetnymi zdjęciami i efektami, które nie wyglądają źle (ale szału nie ma, widać, że np. czołgi na ulicach to rysowanki). Brak polotu jak na taki pomysł wyjściowy. Ale pokazanie prozy życia w terenie po którym łażą kosmiczne ośmiornice niezłe. Tylko czemu żadna scena, czy motyw nie zapadnie w pamięć? Po co niczemu nie służące grzybki?

Generalnie duża ciekawostka - realizatorsko film jest niemal bez zarzutów, a zrobiony za psie pieniądze, to sygnał jeszcze silniejszy niż D9. Z drugiej strony bleeehh, czemu to takie nijakie jest?

Odpowiedz
#9
Film o niczym. Ogółem chodzi o to, że ona musi wrócić do domu, a on obiecał jej ojcu, że ją bezpiecznie do domu odeskortuje, więc jej towarzyszy. I tyle. Po co tu obcy i całe to tło? To mogło być cokolwiek, choćby wojna w Iraku czy coś w tym stylu.

Design obcych totalnie bez pomysłu. Wielkie ośmiornice, serio? :roll:

Dodatkowo reżyser strzelił sobie w stopę i zastosował coś, czego po prostu nienawidzę:
5/10

Odpowiedz
#10
Zgadzam się z wojskowym, ten film jest po prostu skrajnie głupi, a poza tym zwyczajnie nudny.

pozdr
P.H.O.N.I.K.: Positronic Humanoid Optimized for Nocturnal Infiltration and Killing

Odpowiedz
#11
a miałem się zabrać na dniach za monsters. teraz już się nie zabiorę.

Odpowiedz
#12
Budżet filmu Edwardsa wyniósł połowę mojego kieszonkowego (żart;))), a wygląda lepiej niż 100% polskich produkcji - i nie chodzi o efekty, ale o zdjęcia, zabawę z głębią ostrości, zabawę detalami, z klimatem i wiarygodnie przedstawionym światem. Nie mam również zarzutów odnośnie "romansidła". Skoro w takim Terminatorze z 1984 roku bohaterowie uprawiali seks po 2 dniach znajomości to czemu miałbym mieć pretensje, że ewidentnie nieszczęśliwa laska szuka oparcia w mężczyźnie, który staje na głowie by zagwarantować jej bezpieczeństwo? Wszystko to zrobione ze smakiem, bez silenia się na typowe love story.

Jedyny duży, dorodny burak to końcówka - jest tandeciarska i śmieszna. Po drugie, Edwards się powtarza - wystarczy policzyć ujęcia przelatujących samolotów/helek, wreszcie konstrukcja filmu jest prosta jak budowa cepa i nawet rozłazi się w kilku miejscach. Bohaterowie idą, gadają, idą, gadają, samoloty, idą, idą, idą, samoloty, gadają, helikoptery, potwory, idą gadają, gadają, samoloty itd. Monsters jadą na jednym biegu przez cały czas i nie zmieniają tego kompletnie wyprane z suspensu sceny na mokradłach.

Ale też trzeba oddać Edwardsowi, że to pasjonat i zdolniacha Mam nadzieję, że lepszy scenariusz uwolni jego talent w pełni.

Na ten czas daję mocne 5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#13
Snappiku, przywołanie Terminatora jest co najmniej niestosowne biorąc pod uwagę a) sytuację w jakiej znaleźli się Sarah i Kyle b) chemię między tą dwójką. Naprawdę trzeba odnosić to do Monsters, w którym nic się nie dzieje, a postacie są skrajnie płaskie i nieciekawe? W tej sytuacji równie dobrze mogliby skakać po drzewach udając małpy, bawić się w chowanego albo bawić się w kto pierwszy mrugnie. To i tak bez znaczenia, bo tam o nic nie chodzi, więc brakuje sensownego kontekstu.

Snappik napisał(a):Mam nadzieję, że lepszy scenariusz uwolni jego talent w pełni.
Scenariusz do Godzilli napisze David Goyer, więc chyba sobie jeszcze poczekasz.

Odpowiedz
#14
Jak dla mnie sytuacja w jakiej znaleźli się bohaterowie Monsters w pełni usprawiedliwia rodzące się między nimi uczucie, choć ja bym zmienił końcówkę i

A info o Godzilli zasmuciło mnie ;/
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#15
Ten film to jeden wielki ZIEWWWWWW. Oby "Godzilla" wyszła Edwardsowi lepiej. Ocena 3/10 bo technikalia jak na 500 tys. $ są naprawdę niezłe szkoda że scenariusz pisał ktoś z łódzkiej filmówki :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#16
Scott McNairy ma chyba najwięcej czasu ekranowego ze wszystkich bohaterów Killing Them Softly, więc nazywanie go aktorem znanym jedynie z roli epizodycznych jest błędne.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#17
Nie w 2010 roku.

Odpowiedz
#18
Strasznie mi się "Monsters" podoba i strasznie mi się nie podoba, że się Wam nie podoba.

Odpowiedz
#19
To straszne. :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#20
Dali zajawkę sequela:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości