Oglądanie filmów w TV
#1
Ktoś poza Shamarem to jeszcze praktykuje? Bo ja sobie nie wyobrażam oglądania filmów w TV. Zonie się czasem zdarzy, ale zwykle jak mnie nie ma w domu. Fakt, że za dzieciaka to był dla mnie główny i podstawowy sposób oglądania filmów - przez co wiele z nich po raz pierwszy oglądałem "od środka", dopiero przy kolejnym seansie dowiadując się, jak to się naprawdę zaczęło (tak było z Lethal Weapon czy Die Hard), no i była to dla mnie normalna sprawa.

But not anymore.

Raz, że nie wyobrażam sobie być uzależnionym od godzin emisji w TV - tak, można to obejść nagrywarkami itd. ale to już NIE JEST dla mnie oglądanie filmu w telewizji, tylko oglądanie filmu nagranego z telewizji - zupełnie inna bajka. Dwa - reklamy, spierdzielone AR, jakieś logo, sygnały dźwiękowe, wyskakujące napisy i inne pierdolety...

No, thanks.

Ale niektórzy są tak przyzwyczajeni do oglądania w TV, że po prostu nie potrafią obejrzeć czegokolwiek, jeśli nie mają narzuconej godziny i nie zostaną zmuszeni do tego, by przed tym ekranem zasiąść, bo w przeciwnym wypadku im ucieknie.

I to zjawisko mnie ustawicznie rozwala.

 Np moja teściowa - ciągle marudzi, że w tej TV to nic jej nie puszczą, że nie puszczą filmu A (który mam na półce), nie puszczą filmu B (który również mam na półce), ogląda więc jedno po drugim kolejne ścierwa serwowane przez telewizję (czasem dwa równocześnie, 5 minut tu, 5 tam) i dalej marudzi, że samo dziadostwo leci, ale gdy jej zaproponuję jakiś film na Blu/DVD, nawet ten, o którym właśnie powiedziała, że chciałaby obejrzeć (ale nie puszczają go w TV), to stwierdza, że "może kiedy indziej" EVERY. SINGLE. FUCKIN'. TIME. Po czym pilot do ręki i zaczyna skakać po kanałach w najlepsze, marudząc, że nie ma nic ciekawego. Zdarzyło się, że trafiła na coś, co chciała zobaczyć, ale uciekło jej pierwsze pół godziny? - Będzie marudzić, że jej uciekło, ale gdy zaproponuję, że wrzuce jej płytkę z tym samym filmem do odtwarzacza (i obejrzy go szybciej, bo bez reklam) to znowu standardowa gadka, że "eee, nie, może kiedy indziej" - i ogląda. Z reklamami. Dobry jest też wariant pt. "Nie dzisiaj, bo mam dużo do roboty" po czym okazuje się, że to "dużo do roboty" to siedzenie z pilotem przed telewizorem i przeskakiwanie przez kilkadziesiąt kanałów w te i we wte zakończone zaśnięciem w fotelu o trzeciej nad ranem :P

Cyce opadają.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#2
A nie można było po prostu napisać, że Cię wkurwia teściowa :D
Po co zaraz mieszać w to filmy i Shamara.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
#3
Oglądam, jak akurart leci coś co mnie interesuje,to nie tak, że wyczekuje na każdą produkcje którą chce obejrzeć. Ale jak leci coś co mnie interesuje to czemu nie.

Odpowiedz
#4
Cytat:A nie można było po prostu napisać, że Cię wkurwia teściowa :D

O tym to bym napisał w FML ale mi się nie chce :P

To nie tylko teściowa, znam więcej takich osób (głównie starsze pokolenie). Oglądają w TV wszystko jak leci, ale żeby obejrzeć film z płyty (chociaż mają i płytę i odtwarzacz) - ni chooya. W sumie to i na forach wśród młodszych się z czymś takim spotykam - "Mam na płycie, ale akurat leciało w TV to sobie obejrzałem". WTF?
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#5
Star Wars

Co do tematu, to ostatni raz oglądałem film w TV ponad 10 lat temu, na małym kineskopowym telewizorku z proporcjami obrazu 4:3 :) Było to chyba "The Thing" o jakiejś 2 w nocy.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#6
Ostatni film transmitowany w TV jaki oglądałem to "Osada". Bo akurat rodzice oglądali. Było to jakieś 8-10 lat temu.

Przy czym byłbym w stanie zrozumieć jeszcze oglądanie czegoś w TVP, ale już Polsat albo TVN to rozrywka tylko dla desperatów albo fanów reklam. Czysta abstrakcja.

Odpowiedz
#7
Sam nie mam telewizji od jakichś 6-7 lat, ale część z tych przyzwyczajeń, szczególnie w przypadku osób starszych, jestem w stanie zrozumieć.

Obejrzenie filmu w tv może być mniej zobowiązujące niż włączenie DVD/blu. Leci sobie trochę w tle, podczas reklam można wyjść z pokoju, przełączyć na TVN24;), nie ma presji żeby obejrzeć w całości, z 100% koncentracja przez przynajmniej 2 godziny. A jak ktoś ogólnie jest przyzwyczajony do oglądania tv, tym bardziej nie widzę nic niezwykłego w niechęci do włączenia filmu z płyty.

Mi się kilka razy zdarzyło obejrzeć coś przypadkiem na przykład gdzieś w hotelu. Zwykle były to rzeczy, których sam bym nie włączył, np. Sala samobójców albo Million Ways to Die in the West. W takim przypadku tv "pomaga" wybrać tytuł na wieczór.

Odpowiedz
#8
(17-10-2016, 21:39)Gieferg napisał(a): Fakt, że za dzieciaka to był dla mnie główny i podstawowy sposób oglądania filmów - przez co wiele z nich po raz pierwszy oglądałem "od środka", dopiero przy kolejnym seansie dowiadując się, jak to się naprawdę zaczęło (tak było z Lethal Weapon czy Die Hard), no i była to dla mnie normalna sprawa.


Inni za dzieciaka mieli magnetowidy i wymieniali kasety na rynkach więc nie musieli oglądać "Lethal Weapon" i setek innych filmów, od środka.
Dla mnie (i pewnie 99% innych oglądających) była to normalna sprawa.

(17-10-2016, 21:39)Gieferg napisał(a): ... spierdzielone AR, jakieś logo, sygnały dźwiękowe, wyskakujące napisy i inne pierdolety...


Napisał człowiek, który dogrywa se lektora z VHSów. Ok...


Tak w ogóle to chyba by mnie musiało popieścić, żeby ściągał jakieś Transformersy, Iron many, Jacki Ryany itd. W ogóle bym tych filmów nie obejrzał bo by mi się nie chciało.

I jeszcze coś... ktoś tu chyba jeszcze nie dorósł i nie zauważył, że filmy, w większości, to zwykłe taśmowe produkty- obejrzeć, wyrzucić.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#9
(17-10-2016, 22:07)Gieferg napisał(a):
Cytat:A nie można było po prostu napisać, że Cię wkurwia teściowa :D

O tym to bym napisał w FML ale mi się nie chce :P

Skoro taką wybrałeś linię obrony to ok :)

Wracając do tematu, to od bardzo dawna jestem wyleczony z oglądania filmów w TV. Tak jak reklamy kiedyś były upierdliwe, tak obecni są nie do wytrzymania. W zasadzie to czasami mam jeszcze przypadki kiedy oglądam film w TV. Jeśli akurat przypadkiem trafię na kanał bez reklam i leci coś co naprawdę lubię - chyba z pół roku temu obejrzałem w nocy "Dawno temu w Ameryce" na jedynce. Drugi przypadek, to jak czasami mi się zdarzać klikać po kanałach i trafię na coś co znam niemal na pamięć. Więc oglądam środek czy końcówkę do najbliższego bloku reklamowego.
Ale to wszystko coraz rzadziej.
Telewizor został praktycznie do oglądania niektórych dyscyplin sportowych.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
#10
Ja oglądam TV i nie rozumiem dlaczego to wywołuje takie zdziwienie :D Mówimy o pakiecie podstawowym czy kablówce? Przecież na najlepszych kanałach filmy nie są przerywane reklamami. I ma to sporo plusów. Często trafiają się ciekawe dziełka, o których wcześniej nie słyszałem i po które bym nie sięgnął (albo po prostu trudno je zdobyć). A czasem jak człowiek doświadcza przekleństwa bogactwa i nie wie co obejrzeć ze swoich bogatych zbiorów, bo każdy film wydaje się równie ciekawy (albo odwrotnie), to taka ustalona telewizyjna ramówka okazuje się błogosławieństwem i wyborem zesłanym na niezdecydowanego widza. I na dodatek, właściwości TV łagodzą moje problemy z koncentracją - oglądanie filmu na kompie albo puszczanego na ekranie telewizora z nośnika często kończy się seansem na raty. Zamiast spokojnie obejrzeć film od początku do końca, cały czas stopuję i albo wchodzę na fejsa albo coś sprawdzam w necie, zerkam do wikipedii, żeby zbudować sobie szerszy kontekst historii, itd. Telewizja wymusza na mnie oglądanie jednym ciągiem.

Odpowiedz
#11
Oglądam. Jak leci coś, co chcę zobaczyć, to oglądam. Zwłaszcza że, jak pisali już powyżej, to rzeczywiście czasem mobilizuje do obejrzenia czegoś, czemu normalnie nie chciałoby się dać szansy.

Ale nie mam tak jak teściowa Gieferga. Mając do wyboru oglądać z TV albo z płytki, wybieram płytkę.

Tylko że sprawa wygląda tak, że większość filmów w ostatnich, dajmy na to, dziesięciu latach, nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, żebym chciał je często oglądać. Obejrzy się raz albo dwa i w zupełności wystarczy. No więc generalnie większość moich ulubionych filmów pochodzi z czasów przed 2006 rokiem i te prawie wszystkie mam na kasetach. Tak, dobrze czytacie, wiem, że mamy XXI wiek, ale moje ulubione filmidła nadal oglądam z VHS-ów.

Te kilka (kilka, powiadam!) filmów z późniejszych czasów, które mi się spodobały na tyle, by często do nich wracać, mam na DVD (bo Blu-Raye są stanowczo za drogie). A reszta? No właśnie, nie kupuję płytki z filmem, jeśli wiem, że obejrzę go raz, góra dwa razy. Więc takie filmy jednokrotnego użytku oglądam z telewizji. Jak zobaczę w TV coś, co mi się wyjątkowo spodoba, to wtedy kupuję płytkę.

Oczywiście nawet te filmy "na jeden raz" wolałbym oglądać bez reklam czy znaczków w rogach, ale powiem szczerze - nie wiem, skąd brać filmy z sieci. Wróć, nie wiem, skąd brać filmy z sieci W DOBREJ JAKOŚCI. Nie znam się, nie orientuję, więc poza starymi kasetami i płytkami (nie tak starymi), TV pozostaje dla mnie najłatwiej dostępną opcją obcowania z filmami w domowym zaciszu. No wiem, przykre :(
Też nad tym boleję.

Odpowiedz
#12
Bardzo rzadko, ale oglądam. Gdy nie mam czegoś na półce, nie zmierzam kupować i nie chce mi się ściągać, a akurat trafiłem w TV (sam telewizji nie włączam, robi to dziewczyna) i jestem tym zainteresowany, no i mam wolny czas, to kij w tym, czy reklamy i inne pierdoły, mogę sobie obejrzeć. Ostatnio leciała Rzeczpospolita babska (polska komedia) na stopklatka.tv. Dziewczyna skakała po kanałach, powiedziałem jej, że to całkiem zabawne, zostawiliśmy i obejrzeliśmy (bez pierwszych 25 minut). Tak czasami bywa.

Odpowiedz
#13
U mnie telewizja to zazwyczaj tło do robienia czegoś innego. Gdzieś tam sobie leci CC, jakiś meczyk czy cokolwiek.
Chociaż nie ukrywam, że np. Na HBO oglądam teraz Westworld i zajebiście to wygodne. Bez ściągania, z lektorem, w zajebistej kopii i na dużym ekranie :)
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#14
Nadal ktoś boleje nad tym, że niektórzy oglądają filmy w TV lub – o zgrozo! – w ogóle posiadają telewizor? Albo że wciąż masa ludzi preferuje DVD (Boże, Ty widzisz i nie grzmisz! dlaczego to jeszcze nie zniknęło z rynku??), gdy raj zwany Blu-ray jest na wyciągnięcie ręki? To take polske. :)


Ciągle oglądam. Nawet mimo że od niedawna nie mam już, po wielu latach, Canal+, który był mi zawsze dostarczycielem sporej ilości ciekawych lub nieznanych mi tytułów, a w które nie miałem możliwości albo chęci zaopatrzyć się z innych źródeł. Zawsze coś tam sobie fajnego wypatrzyłem. Takie filmy z reguły sobie nagrywa(łe)m, choć całkiem często ogląda(łe)m też na żywo i jeśli miałem czas, nie widziałem w tym żadnego problemu, żeby o ustalonej porze zasiąść przed tv.

Co do telewizji z reklamami, tak samo sobie nagrywam, jeśli coś mnie zainteresuje. Przyznaję, że nawet zdarza mi się coś obejrzeć na żywo, ostatnio "Błękitny Grom" na TV4 w grudniu zeszłego roku. Film to film, nie mam takich wygórowanych wymagań jak niektórzy, jestem w stanie sporo ścierpieć.

Odpowiedz
#15
Cytat: lub – o zgrozo! – w ogóle posiadają telewizor?

DAFUQ? Kto coś takiego pisał? Na czym niby oglądać filmy z blu-ray jeśli się nie ma miejsca na projektor? Na kompie? LOLz
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#16
(17-10-2016, 21:39)Gieferg napisał(a): Raz, że nie wyobrażam sobie być uzależnionym od godzin emisji w TV ...

Zawsze jest jeszcze kino... a nie, czekaj.

Jest jakiś konkurs na zakładanie nowych tematów, czy jak? 

Odpowiedz
#17
@Gieferg, Star Wars ; )

Ja osobiście nie oglądam filmów w TV od wielu lat. W zasadzie w ogóle nie oglądam telewizji, w związku z czym ostatnio (2-3 mce temu) oddałem swój telewizor rodzicom bo im się zepsuł : )

Ale generalnie nie widzę nic złego w ogladaniu filmów w TV. Dla niektórych te reklamy mają nawet swój urok, bo to jest taka przerwa na fajke/herbate/kibel itp itd. Chociaż przypadek np. Gieferga tesciowej jest dla mnie absurdalny i niezrozumiały :D

Cytat:Napisał człowiek, który dogrywa se lektora z VHSów. Ok...
Przypadek tak samo absurdalny, jak ten z teściową :D Gieferg musi mieć obraz nieskazitelny 4K ch*je muje dziekie węże, ale dźwięk może być z jakiegoś starego zajechanego VHSa ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#18
Teściowa pewnie cały czas nawija o pierogach, albo odmawia różaniec, więc dźwięk jest mniej istotny.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
#19
Czy tylko ja nie mogę odpisać pod żadnym postem Gieferga? Zawirusował forum, czy jak? Wywala błąd 403
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#20
(18-10-2016, 11:29)Juby napisał(a): (sam telewizji nie włączam, robi to dziewczyna)

W sensie bierzesz pilota do ręki i włączasz telewizor? :)


Sorry, musiałem :) :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości