Once upon a time in Hollywood
https://variety.com/2018/film/news/al-pacino-quentin-tarantino-manson-movie-1202826780/

Poziom hypu właśnie wyebało w kosmos, Al Pacino oficjalnie w ekipie, zagra przedstawiciela głównego bohatera czyli postaci Leosia.

Co do Mansona...nie wiem czy przy angażu Leto byłbym na nie (pamiętajmy ze Manson pewnie pojawi sie tez w Mindhunterze, więc może tam). Lubie Jareda choć mam wrażenie, że nie ma szczęścia do scenarzystów bo sam stara się bardzo. Na pewno byłby nieoczywistym wyborem.

Odpowiedz
Jak na razie jego naprawdę słabymi filmami były dopiero "Autostrada" i "SS", więc nie jest tak źle.

Odpowiedz
(08-06-2018, 00:49)Kuba napisał(a): https://variety.com/2018/film/news/al-pacino-quentin-tarantino-manson-movie-1202826780/

Poziom hypu właśnie wyebało w kosmos, Al Pacino oficjalnie w ekipie, zagra przedstawiciela głównego bohatera czyli postaci Leosia.

No i gitara! Ciekawe jeszcze jak długo będziemy musieli czekać na news potwierdzający obecność Samuela L. Jacksona w filmie. 

A tak poza tym zauważyliście, że na IMDB film ma już status "filming"? Ma to oznaczać, że zdjęcia się rozpoczęły? Myślałem, że bardziej w lipcu-sierpniu ekipa miała wejść na plan.

Odpowiedz
Pacino ostatnio wraca do coraz to bardziej ambitniejszych produkcji, był jakiś film z HBO który stawia go w roli dużego kandydata do Emmy (jeszcze nie widziałem), Irishman i teraz nowy Tarantino. Super, De Niro też by tak mógł.

Odpowiedz
(08-06-2018, 05:20)Kryst_007 napisał(a): No i gitara! Ciekawe jeszcze jak długo będziemy musieli czekać na news potwierdzający obecność Samuela L. Jacksona w filmie.
Miejmy nadzieję, że do samego końca i film wejdzie do kin bez Samuela.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
Cytat:Pacino ostatnio wraca do coraz to bardziej ambitniejszych produkcji, był jakiś film z HBO

"Paterno" - dobry film i świetna rola Uśmiech

Odpowiedz
De Niro ma jedną dobrą rolę w ostatnich latach i też w filmie HBO gdzie zagrała też Michelle Pfeiffer, czyli "Arcyoszust" Barry Levinsona. No i jeszcze w "Kamiennych Pięściach" był spoko o Roberto Duranie. "Arcyoszust" średnio mi podszedł, ale De Niro nie można nic zarzucić. Zresztą uważam, że te filmy HBO co wymieniliśmy idealnie obrazują problem jaki ma Hollywood ze starszymi aktorami, bo dla takich aktorow zasłużonych dla kina jak np. De Niro, Pacino, Hopkins i wielu innych obecnie jest miejsce w serialach stacji HBO, FX, Showtime czy platform streamingowych jak Netflix i Amazon. Tam mają co grać a nie w kinie. Seriale są o wiele lepsze ostatnio, a przynajmniej dominuje swoboda twórcza i oryginalność, a w kinie hollywoodzkim rządzi co zabawne serializacja, czyli różne uniwersa zarówno udane (Marvel) i nieudane (DC). Filmy są wciąż dobre, ale żeby trafić w kinie na dobry amerykański film, który nie jest sequelem, prequelem, reebotem, czy filmem z którego trzeba znać 18 wcześniejszych filmów tylko produkcją nie za wielkie pieniądze to trzeba liczyć na to, że zdobędzie jakieś nominacje do różnych amerykańskich nagród. Ale wtedy wcale też nie jest pewne że będzie taki mniejszy amerykański film grany w sieciach polskich kinach, a małe kina są zamykane.

Filmy HBO czyli "Arcyoszust", oraz"Paterno" i "Phil Spector" z Pacino sprzed kilku lat idealnie pokazują, że powinni na stałe przenieść się do HBO czy innej kablówki, a w kinie darować sobie występy w filmach niewartych ich talentu jak np. "Hangman". Zresztą nie mam na myśli tylko aktorów i aktorek w wieku 70+, 80+ dla których nie ma ciekawych propozycji na dużym ekranie, ale też wszystkich aktorów i aktorek młodszych, którzy zniknęli całkowicie z filmów bo nie ma na nich pomysłu, a jeśli pojawiają się w filmach to grają drugi plan jak np. Costner. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem z nim dobry film gdzie grał na pierwszym planie. Kojarzę "Hatfields i McCoys", ale to oczywiście miniserial z 2012 roku. I paradoksalnie cieszę się, że jakiś czas temu jedni z moich ulubieńców, czyli Gene Hackman i Sean Connery przeszli na filmową emeryturę, bo pewnie by na stare lata grali też w takich padakach jakie dominują w filmografiach Ala i Roberta. Pewnie też nie byłoby dla nich miejsca na dużym ekranie.

A co do wyboru Pacino do filmu QT to się nie dziwię, bo znany reżyser jest z tego, że lubi obsadzać w swoich filmach aktorów, których kariera się stoczyła, najlepsze lata kariery mają za sobą i nie dostają ciekawych propozycji na miare swojego talentu, albo aktorów, którzy wydawali się być przeciętnymi przez lata, a u niego zaliczyli jedną z najlepszych ról. Więc przyszła pora na Ala Pacino. Ja się dziwię że w żadnym filmie Tarantino do tej pory nie pojawił się np. Michael Biehn, czy Rutger Hauer.

Odpowiedz
Tak sobie myślałem dzisiaj o tym kto byłby dobrym Mansonem, przyznam, że nie widzę bardzo oczywistego kandydata. Leto byłby ciekawy jak już mówiłem, ale też trochę ryzykowny. No i w sumie to chciałbym zobaczyć w tej roli...Phoenixa. Zapuści włosy, ogarnie troche swoją maniere mówienia i moim zdaniem byłby to bardzo ciekawy angaż.

Odpowiedz
Billy Crudup jest dla mnie oczywistym wyborem bo jest nieoczywistym wyborem Oczko
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Czy ja wiem...wygląd może, ale charyzmy mu troche brakuje.

Odpowiedz
Rzuć okiem na jego role w 20th Century Women, koncowka lat 70, wiec wyglada tam nawet Mansonowo mocno. 
To jest bardzo uzdolniony i charyzmatyczny aktor, tylko wlasnie wszyscy go typecastuja jako przyjemniaczka.
Jestem pewien, ze pozamiatałby.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
James Marsden kolejnym nabytkiem Quentina
https://variety.com/2018/film/news/quentin-tarantino-manson-movie-james-marsden-1202834980/

Odpowiedz
http://www.indiewire.com/2018/06/emile-hirsch-assault-once-upon-a-time-in-hollywood-quentin-tarantino-1201972837/

Kolejny ból dupy. Tym razem o angaż Hirscha Uśmiech
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
Jak mnie cieszy, że QT i producenci mają kompletnie gdzieś te bzdury. Hirsch w zapewne 3 godzinnym filmie pojawi się na jakieś 5 minut, dostał wyrok za swój czyn i chyba go odhaczył a z tego co czytałem to jasne, nie zachował się dobrze, ale nie zrobił też niczego co by wymagało wywaleniem go na margines społeczeństwa do końca życia.

Edit. Jestem ciekaw czy Wojciecha Frykowskiego zagra również polski aktor. Nie zdziwię się jak Tarantino poszuka kogoś z ekipy "Zimnej wojny" biorąc pod uwagę jej popularność na zachodzie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości