Only God Forgives
(13-03-2015, 20:07)simek napisał(a): Tylko niestety u tych "europejskich, artystycznych, pretensjonalnych pojebów" tak intensywna stylówa jak u Refna jest niezwykle rzadko spotykana. Gdyby to było częste, to byłby wielkim fanem europejskich, artystycznych filmów.

Zdążyłam już się kiedyś wstępnie przekonać, po prostu chcę znać kontekst, mieć ogólne pojęcie ococho.
"Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota, to maleńki łyczek benzyny". 

Odpowiedz
Poszła powtóreczka i obiektywnie stwierdzam, że film jest bardzo dobry, z przebłyskami na fpytkie. Najbardziej pomogło mi nie patrzenie na OGF jak na coś, co nakręcono zaraz po Drive. Swojego czasu takie nastawienie tylko psuło odbiór (chociaż i tak seansu nie żałowałem).

Teraz, gdy wiedziałem czego się spodziewać, wciągnąłem tego konkretnego Refna z przyjemnością na raz. Od pierwszego wjazdu miecza w czołówce, aż po końcowy kawałek przygrywający w liście płac nie mogłem oderwać oczu (czy tam uszu). To, że film jest śliczny to jedno, ale tam przez lwią część czasu dzieje się coś czochrającego mosznę. Tak zwanych "nudnych momentów" albo nie zauważyłem, albo zleciały mi tak szybko, że w małym stopniu wpłynęły na wrażenia z seansu. Po prostu nie jestem w stanie odmówić temu filmowi magnetyzmu. Czy to będzie scena przedstawiania matce swojej laski, zamachu na Anioła Śmierci, czy prowadzenia przez tego ostatniego przesłuchania przerywanego torturami - wszystko chłonąłem bez popitki.

Właśnie - emerytowany (?) glina. Najlepsza postać w całym filmie. Gość urodzony z mieczem w tyłku, którego dobywa w kluczowych momentach wymierzania sprawiedliwości. Łagodny baranek (sceny w których śpiewa karaoke o miłości z tą minką słodziaka są klasą dla siebie) i bezwzględny, nietykalny żniwiarz w jednej osobie. Gosling przy takiej postaci to totalny pionek i mogłoby go nie być, gdyby nie fakt, że Refn najwidoczniej potrzebował gościa, przez którego można było przekazać widzowi wszelkie oniryczne jazdy. Jak się nad tym zastanowić, to OGF minus Gosling miałoby u mnie szansę na maksymalną notę. Matka dealerka i molestatorka kontra niepowstrzymana, choć niepozorna, siła wymierzająca sprawiedliwość - to mogło być kozackie. Żeby nie było - i tak jest bardzo dobrze, ale mogło być wybitnie.

Aha, po kolejnym seansie mega pozytywne wrażenie zrobiła też na mnie muzyka. Wrzucę mój ulubiony kawałek w odpowiednim dziale.

Daję bez żalu 8/10.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
Nie rozumiem tej wymiany zdań. Po co powoływać się od razu na Kubricka, skoro obudzony w środku nocy potrafiłbym wyrecytować 10 lepszych filmów zemsty do gównianego filmu Refna? Gościowi padło na mózg, jeśli nieironicznie uważa, że OGF to arcydzieło.

Arcydzieło chyba w dziedzinie artystycznego koniboijstwa.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości