Oscary 2014 - zwycięzcy i przegrani mijającego roku [PODSUMOWANIE]
#1
Standardowo już przychodzi grudzień i pojawiają się pierwsi wyraźni faworyci w rywalizacji o Oscary za mijający rok. Podczas gdy filmweb przedstawił w pigułce podsumowanie dotychczasowych wyników wszelakich gal, ja mogę ubolewać tylko nad tym, że jak zwykle na premiery kinowe owych faworytów przyjdzie nam czekać w Polsce właściwie do samego końca.

Osobiście najważniejsze dla mnie pod tym kątem filmy:

"Her" Spike Jonze'a (28.02.) - film zgarnia nagrody w kategorii scenariusz oryginalny, a u nas "Dżej Dżej" z Boryskiem Szycem oparty o podobnej u podstaw historii kisi się w postprodukcji, chociaż zdjęcia realizowali chyba już rok temu.

"Dallas Buyers Club" (14.03. - śmieszna data, ale jestem przekonany, że w przypadku nominacji przesuną ją na bliższą) - Leto króluje w statystykach, ale ja mimo wszystko stawiałbym na Conaughey'a i będę trzymał za niego kciuki, bo facet jest ostatnio na fali wznoszącej. Ejioforowi zostawmy Czarne Szpule.

"12 Years a Slave" (31.01.) - skoro już mowa o Ejioforze... Nie czekam tak naprawdę wcale. A może czekam, ale ze zgrozą. Boję się tego filmu. Trailery mnie nie zachęciły specjalnie, nie zachęca mnie tematyka i przede wszystkim forma gromkopierdnego poetyckiego dzieła o walce o wolność. Z tematyki murzyńskiej wolę już jednak takie "Służące" czy "Django", którym udało się uniknąć rozpaczliwego wołania o Oscary (mimo, że oba zostały zauważone). Szkoda, bo uwielbiam McQueena (Steve został skrzywdzony zarówno za "Głód" jak i przede wszystkim za "Wstyd" i pewnie się zwyczajnie wkurzył), uwielbiam również sporą część obsady (Fassbender, Cumberbatch, Pitt, Paul "Messi" Dano). A jednak, nie wierzę że mi się ten film spodoba, nawet jeżeli poryczę się na seansie i zechcę po nim oddać telewizor pierwszemu napotkanemu Murzynowi.

"The Wolf of Wall Street" (03.01.) - już zaraz! Nie wiem jak wyjdzie ten film, ale dwie rzeczy na tym świecie są pewne. Martin Scorsese nominacji nie uniknie, a Leoś statuetki nie dostanie. Kto wie, może nawet nie będzie nominowany. Duże mam oczekiwania względem tego filmu, ale z racji na prawdopodobnie "zbyt ostry" scenariusz to dobrze jemu nie wróżę na galach.

I jeszcze tylko słowo o "Gravity". Długo zwlekałem z seansem, ale w końcu udało mi się obejrzeć. W kwestiach technicznych raczej bez konkurencji, ale jeżeli wpadnie temu filmowi jakiś inny Oscar (np. dla Sandry Bullock), to będzie to tylko dowód, że mijający rok był strasznie, strasznie słaby. Ja wiem, że Alfonso Cuaron nieźle się napracował przy tym filmie i Oscar za reżyserię jest bardzo prawdopodobny, ale mimo wszystko jak dostanie to z braku konkurencji.

W ogóle "Rush" jakieś takie pomijane. A to przecież może być czarny koń.

A że rok słaby to w mojej opinii fakt. Teraz końcówka, to będę nadrabiał niektóre hity, ale już na pierwszy rzut oka widać, że to był rok sequeli, prequeli i słabych historii (dodam, że mówię o filmach, które już miały swoje premiery w Polsce).

Gdybym miał wymienić tegorocznych zwycięzców, to byłaby to po prostu potężna grupa "Franczyzy, Remaki i inne takie, takie". Nie dlatego, że były jakieś rewelacyjne historie, tylko dlatego, że było ich tyle, że można się osrać. Kolejne lata będą niestety podobne pod tym względem. Królowały również efekty i rozpierducha. Oj, było grubo pod tym względem. Trudno mi nawet wymienić jakichś aktorów, dla których byłby to szczególnie udany rok, czego dowodem byłyby rewelacyjne, pamiętne kreacje. Może polskie kino wśród wygranych? Brzmi jak absurd, ale było w tym roku całkiem nieźle.

Grupa przegranych? Cała reszta.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#2
Cytat:Gdybym miał wymienić tegorocznych zwycięzców

Ja tradycyjnie stawiam na brzydkie kaczątka, czyli niedoceniane na salonach kino moralnego niepokoju - "Homefront" to mój faworyt w kategorii "najwięcej broni na łebka" i "najlepsze wykorzystanie w praktyce stand your ground laws" :)

Odpowiedz
#3
Kibicuję tylko Wilkowi z Wall Street, chociaż jeszcze nie widziałem :p W kategoriach technicznych Gravity należą się statuetki jak psu buda, a ja liczę na to, że Rush zostanie chociażby nominowany za zdjęcia. Rok słabiutki.

Odpowiedz
#4
Wszystkie tegoroczne nagrody i nominacje wskazują, że "12 Years a Slave" zrobi wszystkie inne filmy na czarno. Wiem, wiem nie widziałem filmu McQueena, ale im więcej o nim czytam, tym mniej mi się chce go oglądać i wydaje się być taką typową laurką pod nagrody.
Wiadomo, że życzyłbym dobrze "Rush" i "Gravity", ale raczej za wiele nie zawojują. Jestem ciekaw "American Hustle' i "Her" i filmu Scorsese, ale coś czuję, że wszyscy oni będą statystami. Podobnie jak i Leo i Joaquin, którzy dalej na Oscara będą musieli poczekać.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#5
Oni Oscara już nie dostaną, podobnie jak nie doczekali się go Pitt i Cruise. Ja mam nadzieję, że "12 years a Slave" jest tylko takim chwilowym faworytem (choć go nie skreslam, bo jeszcze nie widziałem) ale chcialbym by w tym roku wygrało "Rush" (film, reżyseria, montaż, rola drugoplanowa), aktor roku to McConaughey a aktorka Bullock. I szkoda, że 'Życie Adeli" nie może sie ubiegac o Oscara bo powinno wygrać w kategorii filmu nieanglojęzycznego.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#6
@Lawrence
heh, Prawda jest taka, że nawet gdyby Phoenix zagrał rolę stulecia, to i tak Oscara nie dostanie :(

W tym roku nawet na drugiego Złotego Globa nie ma co liczyć, bo konkurencja dość mocna.
zombie001, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
"MAD MAX: FURY ROAD" - MotY 2015
"SŁUŻĄCA" - MotY 2016
"GHOST STORY" - MotY 2017 

Odpowiedz
#7
(18-12-2013, 17:12)Lawrence napisał(a): Wszystkie tegoroczne nagrody i nominacje wskazują, że "12 Years a Slave" zrobi wszystkie inne filmy na czarno. Wiem, wiem nie widziałem filmu McQueena, ale im więcej o nim czytam, tym mniej mi się chce go oglądać i wydaje się być taką typową laurką pod nagrody.

Tym większy ból, że jego poprzednie były oryginalne, dojrzałe i warte wielu nagród, a właściwie nic konkretnego nie wywalczyły. Oczywiście nie wątpię, że Steve do opowiadanej przez siebie historii na pewno ma jakieś osobiste przywiązanie, ale pod kątem realizacji (od muzyki, po dobór aktorów) film wygląda, jakby był robiony na podstawie książki "Jak zrobić film i zgarnąć za niego 12 Oscarów".

Pitero napisał(a):I szkoda, że 'Życie Adeli" nie może sie ubiegac o Oscara bo powinno wygrać w kategorii filmu nieanglojęzycznego.

Nie śledzę za bardzo tematu, chociaż słyszałem dużo dobrego o tym filmie. Wie ktoś na podstawie jakiego zapisu w regulaminie "Życie Adeli" nie może ubiegać się o Oscara, a może z kolei brać udział w wielu innych konkursach?
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#8
Zapewne mądrzy Francuzi wyznaczyli jakiś inny film do walki o nominację.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#9
I tak nie miałby szans z "Wałęsą"! :D A tak serio, to faktycznie. "Renoir" jest oficjalnym kandydatem. Od nas też coś lepszego by się na pewno znalazło niż "Człowiek z nadziei".

Jeszcze co do Pitta, Cruise'a, DiCaprio i Phoeniksa. Szans ostatniego bym nie przekreślał. Nie w tym roku oczywiście, ale wydaje mi się, że się doczeka. A może po prostu chcę w to wierzyć. Swoją drogą obaj z Tomem swoje najlepsze kreacje odegrali u P.T. Andersona, który też jest nieco sponiewierany przez Akademię.

Ja mam smuteczek, że Oscara nie dostał i przenigdy nie dostanie Jim Carrey, chociaż ugrał kilka genialnych dramatycznych ról. No, ale w tym przypadku "łatka" działa trochę inaczej niż w sytuacji wyżej wymienionych panów. Tam decyzje są dla mnie już totalnie niezrozumiałe.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#10
(18-12-2013, 17:12)Lawrence napisał(a): Wszystkie tegoroczne nagrody i nominacje wskazują, że "12 Years a Slave" zrobi wszystkie inne filmy na czarno.

W sumie trochę za wcześnie na takie gadanie, bo ostatnie lata pokazują, że faworyci z grudnia często mają problemy z dociągnięciem z tym statusem do finiszu (Zero Dark Thirty - Argo, The Descendants - The Artist, The Social Network - King's Speech, Avatar - The Hurt Locker itp. itd.).

Stawiałbym bardziej na American Hustle, albo Her, które premiery miały dość późno, ale dzięki temu cały buzz dopiero się buduje. Szczególnie ten pierwszy wygląda coraz silniej z dnia na dzień.

Zresztą te wszystkie nagrody i nominacje rozdawane teraz, są o kant dupy rozbić przy obstawianiu Oscarów (łącznie z Globami). Trza czekać na nagrody gildii.

A na 12 years też mi jakoś ochota przeszła, szczególnie po oglądnięciu roundtable reżyserów w którym McQueen sprawiał wrażenie nawiedzonego buca :).

Odpowiedz
#11
No bo on zawsze sprawia wrażenie strasznego buca. Tym bardziej nie kibicuje 12 Years. Plus to, że uważam ten film za może odważny w pokazywaniu przemocy i solidnie zrobiony, ale jednak będący dosyć nudnym jednym wielkim szantażem emocjonalnym. Mniej od sukcesu tego filmu ucieszyłaby mnie tylko statuetka za scenariusz dla Prisoners.;)

Generalnie poza przegraną McQueena, liczę tylko na techniczne dla Gravity w tym wreszcie za zdjęcia dla Lubezkiego.
No i może jakąś niespodziankę w postaci statuetki dla Phoenixa za Her.

Bo Wolf nie jest przypadkiem zbyt "kontrowersyjny", jak na Oscary?

Odpowiedz
#12
Pewnie nikt stąd jeszcze nie widział 12 years a slave, a każdy wiesza na nim psy z niezrozumiałych powodów. Rozumiem, że może się komuś nie podobać temat, ale bez przesady. Wszelkie ideologie, jakoby McQueen zrobił skok na oscara wydają się być śmieszne. Po jego dwóch wcześniejszych filmach, gdzie pokazał, że nie boi się podejmować trudnych tematów i w ich ukazywaniu nie idzie na łatwiznę, nie stosuje półśródków, nie wierzę, że nagle odstąpił od swoich zasad i wartości tylko po to, żeby zdobyć złotego ludzika z mieczem. Przecież on nie jest Spielbergiem, który Lincolnem miał pozamiatać wszystko i wszystkich, a ostatecznie wybronił się tylko Day - Lewis, w dodatku niesłusznie.
Ktoś tutaj wspomniał, że woli Django i Służące. Z całym szacunkiem, ale o ile uwielbienie to Tarantino mogę zrozumieć, o tyle Służące są filmem totalnie czarno - białym, w dodatku nastawionym na wyciśnięcie łez u widza.
Trailer Zniewolonego może nie zachwyca, ale z drugiej strony czego się spodziewaliście? Mówię wam, to będzie epickie kino. W końcu 96% na pomidorach i 8,7 na imdb nie osiąga pierwszy lepszy film ;p
5 najważniejszych filmów w historii kinematografii: 1. Mulholland Drive 2. Skazani na Shawshank 3. Aż poleje się krew 4. Podziemny krąg 5. 12 gniewnych ludzi

Odpowiedz
#13
"Gravity" ma jeszcze lepsze staty, a chyba nikomu tak naprawdę dupy nie urwał. Nawet mocno średnie "Catching Fire" ma super statystyki, ale to przecież absolutnie nic nie znaczy, bo to ciągle średniak. Zresztą film dotyka tematyki, która się bardzo dobrze przyjmuje. Z Murzynami walczącymi z niesprawiedliwością jest trochę jak z filmami o niepełnosprawnych. To tak, jakby odnaleźć w sobie odwagę, by odczytywać "Chce się żyć" również przez pryzmat licznych wad - znajdą się tacy, ale ich racjonalne opinie utoną w potopie rozczulonych, przepełnionych empatią i swego rodzaju "poprawnością polityczną" tłumów.

A porównanie do "Lincolna" całkiem, całkiem. Wszyscy mieli przeczucia, że będzie laurka już po trailerach przepełnionych patosem i gromkopierdnymi sloganami itd. i nie pomylili się właściwie wcale. Oczywiście "12 years a slave" może zaskoczyć i okazać się czymś zupełnie innym, niż jest w zwiastunach. Ja sam dam temu filmowi kredyt zaufania, McQueen mnie nie zawiódł do tej pory i jestem mu to winny, dlatego, jak tylko okaże się, że to doskonały dramat będę bił się w pierś i napiszę, że się pomyliłem. Póki co opisuję, to co dostaję - film wygląda jakby był szyty pod Oscary. Czy taki będzie? Tego nie wiem.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#14
Ale jest jeszcze jedna różnica pomiędzy 12 years a slave a Lincolnem: na pomidorach: 96% i 9/10 vs 90% i tylko 8/10. Dodatkowo widzowie inaczej odbierają te dwa tytuły, bo na imdb jest 8,7 vs tylko 7,5. Stąd moje przeczucie, że film McQuenna nie jest tak patetyczny i łasy na nagrody jak obraz Spielberga.
Prawdopodobnie stworzył on po prostu wielkie dzieło i nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać do 31 stycznia, żeby się o tym przekonać na własne oczy.
5 najważniejszych filmów w historii kinematografii: 1. Mulholland Drive 2. Skazani na Shawshank 3. Aż poleje się krew 4. Podziemny krąg 5. 12 gniewnych ludzi

Odpowiedz
#15
(18-12-2013, 20:10)Perfik napisał(a): A na 12 years też mi jakoś ochota przeszła, szczególnie po oglądnięciu roundtable reżyserów w którym McQueen sprawiał wrażenie nawiedzonego buca :).

Można to gdzieś znaleźć w sieci?

I nie porównywałbym aż tak bardzo "Lincolna", gdyż z tego co ja pamiętam, to wcale nie był aż tak wielkim oscarowym faworytem, przynajmniej ja go tak nigdy nie odbierałem.
A "12 Years A Slave" naprawdę wygląda ze zwiastunów jak z książki "Jak zrobić film i zgarnąć za niego 12 Oscarów". Przy czym też nie zapominajmy o tematyce tego filmu, gdzie nienagrodzenie jego może zostać odczytane jako jakiś afront.
Plus z tego co pamiętam to co niektóre osoby tutaj już widziały film i raczej potwierdziły nasze obawy.

/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#16
Przecież PropJoe widział już nowego McQuenna(jest temat) i opisał to dokładnie tak jak się obawiałem, że może być. Poza tym recenzji w internecie od zajebania, nie ma co patrzyć na same statystyki, tylko przeczytać kilka i można wywnioskować z jakim filmem mamy do czynienia.

Odpowiedz
#17
Cholera, może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem w temacie więc żeby była jasność, 12 Years a Slave nie jest Lincolnem 2. Chociaż oczywiście zwiastuny nie kłamią. Jest tam sporo elementów "typowego oscarowego wielkiego dzieła". Ale jest nią głównie sama historia, ogólne przesłanie, rozmach realizacyjny itd. Ale nie jest to raczej film, który za parę lat będą puszczać w TVP do niedzielnego obiadu. Raczej w Kocham Kino.

A to głównie ze względu na bezkompromisowe pokazanie przemocy. Problem polega na tym, że to jeden z niewielu atutów filmu, który w dodatku z czasem stał się jego wadą. Przynajmniej w moich oczach. Bo przyznaję, że nie mam zamiaru spierać się, jeśli się okaże, że będziecie zachwyceni. Na mnie, tak czysto filmowo, wrażenie zrobiły naprawdę pojedyncze sceny. Ale nie zdziwię się, jeśli dla kogoś film zadziała w 100%.

Ogólnie to taki dziwny miks Lincolna z Django.;)

Odpowiedz
#18
(18-12-2013, 22:21)Lawrence napisał(a): Przy czym też nie zapominajmy o tematyce tego filmu, gdzie nienagrodzenie jego może zostać odczytane jako jakiś afront.

Tylko, że każdy medal ma dwie strony i nagrodzenie go niektórzy będą odbierać jako zwykły gest poprawności politycznej.
5 najważniejszych filmów w historii kinematografii: 1. Mulholland Drive 2. Skazani na Shawshank 3. Aż poleje się krew 4. Podziemny krąg 5. 12 gniewnych ludzi

Odpowiedz
#19
(18-12-2013, 22:21)Lawrence napisał(a): Można to gdzieś znaleźć w sieci?




Odpowiedz
#20
@Perfik Dzięki :) Rzeczywiście McQueen trochę bucowaty, np. reakcja na pochwały od Lee Danielsa dziwaczna.
Za to Alfonso Cuaron sprawia wrażenie i to już nie po raz pierwszy bardzo sympatycznego faceta.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Oscary 2019 Kryst_007 153 5,566 Wczoraj, 17:40
Ostatni post: Bradesinarus
  Oscary 2018 Mierzwiak 631 27,659 09-03-2018, 00:02
Ostatni post: Pelivaron
  Oscary 2017 Pelivaron 910 46,496 10-03-2017, 13:05
Ostatni post: Bibliomisiek
  Oscary 2016 Pelivaron 900 47,920 12-08-2016, 14:33
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Oscary 2015 Pelivaron 683 45,365 10-10-2015, 18:58
Ostatni post: Mefisto
  Złote Kraby 2014 desjudi 29 3,977 16-01-2015, 01:11
Ostatni post: Mefisto
  Oscary 2012 nawrocki 217 27,875 19-09-2012, 16:49
Ostatni post: Doveling
  Oscary 2011 Jakuzzi 192 26,896 02-03-2011, 23:34
Ostatni post: Jakuzzi
  Oscary 2008 simek 270 23,647 01-03-2009, 20:45
Ostatni post: Mefisto
  Oscary 2007 Jakuzzi 396 24,805 01-03-2008, 22:22
Ostatni post: Snuffer



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości