Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;)
#1
Wątek wydzielony z tematu o filmie 'Beowulf'.

Negrin napisał(a):Najwyraźniej w odczuciu MPAA jeśli flaki i gore są komputerowe, to już całkowicie niegroźne

żaden śmiech. wręcz przeciwnie. film to fikcja. film komputerowy to fikcja do kwadratu. choćby nie wiem jak odjazdowo zrobiony, jak cool młodzieżowo wyanimowany, bez względu na to jak fajnie powiększone cycki ma wyłażąca z wody komputerowa Angelina Jolie, produkty takie jak 300, Sin City czy nieszczęsny Boewulf nigdy nie będą przeze mnie traktowane na równi z tradycyjną kamera i aktorami z krwi i kości. bariera fikcji w tym przypadku jest nieprzekraczalna. może was do wali, nie wiem i mam to gdzieś. prawda jest taka, ze komputerowe filmy to makabryczne nieporozumienie, zabijające prawdziwe emocje. i niech mi tu nikt z komputerowych 3D maniaków nie pisze, że to samo mówiono w momencie wprowadzania dźwięku. to dwie różne rzeczy. obecność dźwięku pogłębia realizm. komputer natomiast zawsze odrealnia.

Avatar Camerona pewnie będzie fajny, przełomowy i jakiś tam super wypasiony, ale na pewno nie będzie lepszy niż Aliens :) z prostej przyczyny: oglądając go, będę wiedział, że to wszystko iluzja.

Odpowiedz
#2
Nie wiem, jaki związek miał powyższy wywód z moimi słowami, ale nic to. Chciałem jedynie zaznaczyć, że "Beowulf" zawiera sceny, które nijak nie pasują do certyfikatu PG-13, a gra komuterowa (czyli -- zaznaczam -- ta sama forma wizualna!) z analogicznymi elementami z miejsca dostałaby certyfikat M. Nic więcej. Czyjś emocjonalny stosunek do efektów komputerowych akurat mnie nie intresuje.

EDIT: Swoją drogą postanowiłem sobie poczytać trochę o tym filmie i trafiłem na wywiad z Gaimanem i Avarym, gdzie Gaiman opowiada o rozmowie z Winstone'em i o przerabianiu scenariusza na PG-13:

Cytat:And we met Ray Winstone we'd actually just done a draft trying to take it down to PG-13 because our first draft was a little more extreme than that. And Ray came over to us and he said 'I love the script. I love the script. You know what I really like is all the swearing.' And we had to say we're sitting in a room taking it all out.

To jest dopiero paranoja kraju za Wielkim Bajorem, że może się lać jucha, można rozrywać ludzi na strzępy i dostać PG-13 (bo komputerowe), ale powiedzieć coś brzydkiego? Och! ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#3
Cytat:Chciałem jedynie zaznaczyć, że "Beowulf" zawiera sceny, które nijak nie pasują do certyfikatu PG-13, a gra komuterowa (czyli -- zaznaczam -- ta sama forma wizualna!) z analogicznymi elementami z miejsca dostałaby certyfikat M.

w grze to gracz decyduje kogo, jak i czym zmasakrować. kontakt jest bardziej, by tak rzec, intymny, bezpośredni, gra silniej działa na zmysły i wyobraźnie niż komputerowy film z komputerową przemocą i komputerowymi cyckami. więcej, komputerowa przemoc w filmie jest bezpieczna, niezobowiązująca i nie wymaga absolutnie żadnej aktywności ze strony odbiorcy. wystarczy jedynie przeżuwać popcorn. to idealnie podpada pod certyfikat PG-13. i wcale sie nie dziwie, że Boewulf takowy otrzymał. gdyby istniał certyfikat PG-6, dostałby PG-6.

Odpowiedz
#4
Mental napisał(a):więcej, komputerowa przemoc w filmie jest bezpieczna, niezobowiązująca i nie wymaga absolutnie żadnej aktywności ze strony odbiorcy. wystarczy jedynie przeżuwać popcorn.
To samo możesz powiedzieć o zwykłej przemocy. To samo możesz powiedzieć o seksie. Kino generalnie nie jest interaktywne, wiec aktywności ze strony widza nie wymaga. Ale może zawierać sceny drastyczne. Zaś idąc dalej tym tropem, moglibyśmy uzać, że takie na przykład hentai też zasługuje góra na PG-13, bo animowane. Natomiast w ocenie poziomu przemocy w "Beowulfie" pomaga obejrzenie filmu.

Mental napisał(a):to idealnie podpada pod certyfikat PG-13. i wcale sie nie dziwie, że Boewulf takowy otrzymał. gdyby istniał certyfikat PG-6, dostałby PG-6.
Istnieje. Nazywa się "PG".
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#5
Cytat:Kino generalnie nie jest interaktywne, wiec aktywności ze strony widza nie wymaga

kino jest bardziej interaktywne niż ci sie wydaje. choćby z tego powodu tak rzadko dzisiaj powstają naprawdę brutalne filmy. nie wyobrażam sobie sytuacji, w której reżyser dostaje pozwolenie od wytwórni na nakręcenie Dzikiej bady czy slashera utrzymanego w klimatach oryginalnej teksańskiej masakry. taki wytwór dostałoby z miejsca kategorię X.

Cytat:moglibyśmy uzać, że takie na przykład hentai też zasługuje góra na PG-13, bo animowane

dla mnie nie ma różnicy między takim na przykład Blade Runnerem a Ghostem. nie rozróżniam filmów animowanych od nieanimowanych. odróżniam natomiast film z komputerowymi aktorami i komputerową przemocą od filmu z aktorami i przemocą. co innego, gdyby stworzyć produkt "od początku" komputerowy - z cyfrowymi postaciami i cyfrowym światem. wtedy wiem, na czym stoję. wiem, że to, na co patrze, u zarania było właśnie takie. nikt tu nikogo nie bajeruje. zdaje sobie sprawę, ze to niezbyt naukowe podejście, bardziej emocjonalne, ba to nawet podpada pod dzielenie włosa na czworo, ale tak juz mam i nic na to nie poradzę.

Cytat:Istnieje. Nazywa się "PG".

skoro czwarta cześć szklanej pułapki nie dostała PG, to nie wierze w istnienie tego certyfikatu :)

Odpowiedz
#6
Mental napisał(a):produkty takie jak 300, Sin City czy nieszczęsny Boewulf nigdy nie będą przeze mnie traktowane na równi z tradycyjną kamera i aktorami z krwi i kości
Mental, oglądałeś Sin City czy nie oglądałeś i tak sobie pieprzysz ci ci przyjdzie na myśl? W Sin City są aktorzy, komputerowe jest tylko tło. I tak, Sin City to ZAJEBISTY film, so get off.

Cytat:Avatar Camerona pewnie będzie fajny, przełomowy i jakiś tam super wypasiony, ale na pewno nie będzie lepszy niż Aliens :) z prostej przyczyny: oglądając go, będę wiedział, że to wszystko iluzja.
No tak, bo jak oglądasz Aliens to nie myślisz że to film, tylko reportaż emitowany w tvn-owskiej Uwadze...

Odpowiedz
#7
Cytat: Mental, oglądałeś Sin City czy nie oglądałeś

ogladalem. fajny film, ale nakrecony tradycyjna technika (stylistyka czarnego kryminalu) bylby czyms o wiele lepszym.

Odpowiedz
#8
Jak zwykle w takich przypadkach podrzucam zestawienie DUXa:

http://www.kmf.org.pl/prace/sin_city_komiks.html

Przemyśl to Mentalu, bo opowiadasz głupoty. ;)

Odpowiedz
#9
zgoda - Sin City to najwierniejsza ekranizacja komiksu, jaka kiedykolwiek powstała. ale co to mi daje? co mi daje fakt, ze kolor czarny u Rodrigueza jest tak samo czarny jak w komiksie, a ziomek stojący w prawej części kadru, to ten sam ziomek stojący w prawej części kadru u Millera? wszechobecny green screen i obsesyjna, niczemu niesłużąca wierność oryginałowi sprawiają, ze mam gdzieś bohaterów. to, co robią i to, co mówią nic mnie nie obchodzi. kto wygra, kto przegra, kto komu poderwie laskę - obojętne.

Odpowiedz
#10
A co by to dało że aktorzy zostaliby nakręceni w prawdziwej, wyglądającej mniej stylowo i klimatycznie alejce? Ta sama fabuła. Te same dialogi. Te same postacie. Ci sami aktorzy.

Mental, twoje rozumowanie robi się coraz dziwaczniejsze. Może powinieneś poprzestać na R vs PG-13.

Odpowiedz
#11
Cytat:A co by to dało że aktorzy zostaliby nakręceni w prawdziwej, wyglądającej mniej stylowo i klimatycznie alejce?

ich los bardziej by mnie obchodził. po drugie prawdziwa alejka wygląda bardziej stylowo niż komputerowa.

Odpowiedz
#12
Eeee tam. Jedyne co by było to to, że najprawdopodobniej nie mielibyśmy najlepszej jak dotąd ekranizacji komiksu, bo to głównie technika, jaką SC zostało nakręcone zapewniła to.

To, co teraz powtarzasz Mentalu, jest w mojej opinii wynikiem błędnie wyciągniętych wniosków i szukania wytłumaczeń tego, że film Ci się zwyczajnie nie podobał.

Odpowiedz
#13
dlaczego zdjęcie jest lepsze od obrazu, grafiki?

Odpowiedz
#14
Mental napisał(a):ich los bardziej by mnie obchodził. po drugie prawdziwa alejka wygląda bardziej stylowo niż komputerowa.
Alejka srejka. W przypadku takiej historii jak Sin City prawdziwość/nieprawdziwość teł nie ma znaczenia. A komputerowe otoczenie tylko dodało temu wszystkiemu klasy. Ale ty będziesz się dalej upierać.

Rozumiem że filmów animowanych (pokroju Gdzie jest Nemo czy Ratatuj) nawet kijem nie ruszasz, no bo przecież animowane postacie i tła nie budzą żadnych emocji.

Bullshit!

desjudi napisał(a):dlaczego zdjęcie jest lepsze od obrazu, grafiki?
Po co zadajesz pytanie narzucając z góry odpowiedź?

Odpowiedz
#15
Mierzwiak napisał(a):Po co zadajesz pytanie narzucając z góry odpowiedź?
yy?? nie narzucam odpowiedzi. może zamiast słowa "jest" powinno być "musi", tyczyło się to jednak wypowiedzi Mentala oceniającej użycie komputera.

Odpowiedz
#16
Mental napisał(a):zgoda - Sin City to najwierniejsza ekranizacja komiksu, jaka kiedykolwiek powstała. ale co to mi daje? co mi daje fakt, ze kolor czarny u Rodrigueza jest tak samo czarny jak w komiksie, a ziomek stojący w prawej części kadru, to ten sam ziomek stojący w prawej części kadru u Millera? wszechobecny green screen i obsesyjna, niczemu niesłużąca wierność oryginałowi sprawiają, ze mam gdzieś bohaterów. to, co robią i to, co mówią nic mnie nie obchodzi. kto wygra, kto przegra, kto komu poderwie laskę - obojętne.

Otoz to. Fani Sin City bezustannie powoluja sie na fakt, ze film Rodrigueza jest najwierniejsza komiksowa ekranizacja, nie zwracajac jakby uwagi, ze fakt ow jest jednak kwestia drugorzedna, bardziej ciekawostka niz autentycznym powodem do zachwytu.

Odpowiedz
#17
Jakuzzi napisał(a):Otoz to. Fani Sin City bezustannie powoluja sie na fakt, ze film Rodrigueza jest najwierniejsza komiksowa ekranizacja, nie zwracajac jakby uwagi, ze fakt ow jest jednak kwestia drugorzedna [...]
Nieprawda. Nieprawda, a do tego wypowiedziana w sposób autorytatywny, absolutny. NIE-PRA-WDA. :)

Wierność (osiągnięta głównie techniką) w tym przypadku to czynnik DECYDUJĄCY, z prostego powodu: bez tego film by się raczej nie obronił. Utonąłby jak 99% komiksowych ekranizacji.



P.S.: Zacytowałem poprzedzający post Jakuzziego celowo, aby odnieść się do konkretnego zdania, aby nie było wątpliwości.

Odpowiedz
#18
Mierzwiak napisał(a):A komputerowe otoczenie tylko dodało temu wszystkiemu klasy.

ale odjęło siły, ciężaru i powagi. coś za coś. nie wiem, może mam coś nie tak z deklem, a może zrzędzę jak stary dziad, bez względu na to, gdzie tkwi mój problem, nigdy nie postawie komputerowej stylistyki ponad pracą scenografów, którzy stworzyli LA Condidental, Chinatown, Key Largo czy Touch of Evil. podobnie z efektami: animatronika będzie zawsze przed CGI.

Desjudi napisał(a):dlaczego zdjęcie jest lepsze od obrazu, grafiki?

bo jest "drugie". grafika będzie zawsze "trzecia", choćby nie wiem jak realistyczna. pierwsza jest rzeczywistość, zaraz po niej zdjęcie, po zdjęciu zas odwzorowanie zdjęcia. cień cienia. fikcyjna fikcja, podwójna bariera, przez którą nie jestem w stanie się przebić. to może być ładne, przełomowe, hiper realistyczne, ale nigdy nie będzie tak angażujące jak widok realnego aktora w realnym świecie.

romeck napisał(a):Utonąłby jak 99% komiksowych ekranizacji.

to prawda. wszystko co robi Rodriguez prędzej czy później tonie.

Odpowiedz
#19
Mental napisał(a):nigdy nie postawie komputerowej stylistyki ponad pracą scenografów, którzy stworzyli LA Condidental, Chinatown, Key Largo czy Touch of Evil
Kolejne genialne porównanie Mentala. Idę się wysmarkać.

Odpowiedz
#20
romeck napisał(a):Nieprawda. Nieprawda, a do tego wypowiedziana w sposób autorytatywny, absolutny.

Jak to autoratywny? Jak mialaby wygladac taka 'nieprawda' wypowiedziana w sposob nieautorytatywny? :)


romeck napisał(a):Wierność (osiągnięta głównie techniką) w tym przypadku to czynnik DECYDUJĄCY, z prostego powodu: bez tego film by się raczej nie obronił. Utonąłby jak 99% komiksowych ekranizacji.

A wiec oryginalnosc stylistyki przed ogolnie pojetymi emocjami? Dla mnie jest to kolejnosc odwrotna od powinnej. Zeby nie bylo, ze slepo potepiam w czambul - rozumiem uzycie takiej wlasnie, komputerowej stylistyki, aby zakamuflowac te elementy opowiesci, ktore w realnej otoczce mogly by wypasc smiesznie (swiat przedstawiony w komiksie Millera realistyczny wszakze nie jest). Ale tylko dlatego. Maksymalna wiernosc w stosunku do oryginalu wielkiego wrazenia na mnie nie robi, a czynienie z niej zasadniczej atrakcji i pozytywu nie jest do konca sensowne. Idac tym tropem moznaby przeciez rownie dobrze krytykowac Sin City za to, ze w pewnej czesci z oryginalem sie nie pokrywa.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje D'mooN 8,843 1,137,171 Wczoraj, 23:38
Ostatni post: Maćko
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 682 95,160 16-10-2018, 14:22
Ostatni post: shamar
  Hajp a żywotność filmu military 104 11,051 21-08-2017, 08:14
Ostatni post: al_jarid
  Parada banału Mental 423 57,350 05-07-2017, 09:58
Ostatni post: Phil
  Budżet filmu - skąd te cyferki? Martinipl 14 5,957 08-05-2017, 22:31
Ostatni post: Dr Strangelove
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 79 15,066 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 2,645 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Proces powstawania filmu arturs123 4 1,681 14-10-2012, 21:26
Ostatni post: The Vujek
  Moda na upakowanie wielu kultowych aktorów do jednego filmu Mental 13 2,225 17-05-2012, 20:10
Ostatni post: mariusz
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 26 4,235 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości